„Półprawdy” to trzecia część cyklu Maski autorstwa Melki Kowal i choć tworzy spójną serię, każdą z tych historii można czytać zupełnie niezależnie. To ogromny plus, bo autorka daje nam pełną swobodę i możemy sięgnąć po dowolny tom bez obawy, że coś nas ominie.
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ cenię styl Melki Kowal i wiem, że potrafi budować emocje w sposób, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Jej historie nigdy nie są przewidywalne, zawsze mają w sobie coś nieoczywistego, coś, co każe się zatrzymać, pomyśleć, a czasem nawet zadać sobie pytanie o własne wybory. Cały cykl Maski to zresztą literacka gra z ludzkimi emocjami, pozorami i kłamstwami i ta część wyjątkowo mocno to podkreśla. Temu ją szczególnie polecam.
Historia Aurelii, głównej bohaterki, znanej autorki kryminałów ukrywającej się pod pseudonimem Autumn Jack, od razu przykuwa uwagę. Kobieta od lat żyje w cieniu własnych sekretów. Jej codzienność to starannie utkany świat z półprawd i przemilczeń. Jednak gdy zaczyna dostawać dziwne pomarańczowe karteczki z pozoru niewinne, ale coraz bardziej niepokojące. Od tego czasu jej życie zmienia się w koszmar. Ktoś ją śledzi, ktoś wie o niej zbyt dużo, a każde nowe miejsce, w którym znajduje liścik, przynosi dreszcz strachu.
Jednym z najciekawszych momentów tej historii jest właśnie narastające napięcie. To, jak Melka Kowal stopniowo zaciska pętlę wokół Aurelii, jak każe nam czuć jej lęk, niepewność i narastającą paranoję.
Kto stoi za tajemniczymi wiadomościami? Czy to ktoś z jej przeszłości? A może ktoś, komu zaufała? Autorka prowadzi nas przez meandry emocji i niedopowiedzeń tak, że trudno odłożyć książkę, nie poznawszy prawdy.
Kiedy w życiu Aurelii pojawia się Silas, jej osobisty ochroniarz, napięcie miesza się z uczuciem. Ich relacja jest nieoczywista, zbudowana na zaufaniu, które rodzi się w cieniu strachu. Czy można zakochać się, gdy nie ma się pewności, czy przeżyje się kolejny dzień? Czy miłość jest wybawieniem, czy kolejnym błędem, który może kosztować życie?
W „Półprawdach” nie brakuje emocji, takich jak strachu, niepewności, ale też nadziei i czułości. Melka Kowal serwuje czytelnikowi emocjonalny rollercoaster od mrocznej atmosfery thrillera, przez subtelny romans, aż po refleksję nad tym, jak cienka bywa granica między prawdą a kłamstwem, między miłością a zauroczeniem, między wolnością a ucieczką od samej siebie.
To, co najbardziej mi się spodobało, to połączenie gatunków obyczaju, romansu i thrillera psychologicznego. Każdy z nich został dopracowany i nic nie dominuje nad resztą. Widać ogromną świadomość autorki, która doskonale wie, jak grać na emocjach czytelnika. Dodatkowo humor, który momentami przebija przez mrok, nadaje historii ludzkiego wymiaru i pozwala odetchnąć w odpowiednich momentach.
„Półprawdy” to książka, która wciąga bez reszty. To opowieść o ucieczce przed przeszłością, o sile lęku, ale też o tym, że czasami najtrudniejszą prawdą jest ta, którą skrywamy przed samymi sobą. Polecam ją każdemu, kto lubi historie pełne napięcia, emocji i psychologicznej głębi takie, które na długo zostają w pamięci i sercu.
Melka Kowal po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać tak, byśmy czuli, widzieli i przeżywali razem z bohaterami. Polecam.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 616
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
A jeśli największa prawda o Tobie... to ta, że potrafisz kochać? Chloe od lat kończy związki szybciej, niż zdążą zacząć się na poważnie. Nie dlatego...
Hejka, Mamusie! Co robicie, kiedy dziecko zjadło psią kupę? Jakie macie sposoby, żeby wasz bombelek przesypiał noc? Czy mocna kawa z fusami może...