Jak to jest możliwe, że jeden człowiek potrafi tak skutecznie omotać innych? Że wchodzi w czyjeś życie z uśmiechem, czułym słowem, obietnicą bezpieczeństwa… a za chwilę zostawia po sobie zgliszcza? On nie działa impulsywnie. On planuje. Obserwuje. Dopasowuje się. Sprawia, że ofiara czuje się wyjątkowa, wybrana, jedyna. A kiedy już zdobędzie jej zaufanie, zaczyna grać. I co najgorsze, robi to z poczuciem siły. Z przekonaniem, że jest sprytniejszy od systemu, od prawa, od wszystkich wokół. Że konsekwencje go nie dosięgną.
Po pierwszej części tej historii długo nie mogłam dojść do siebie. Najbardziej wstrząsnęło mną to, jak łatwo można zmanipulować drugiego człowieka, jak cienka bywa granica między zauroczeniem a uwikłaniem. Czułam złość, bezsilność, ale też ogromną potrzebę poznania dalszego ciągu. Dlatego sięgnęłam po „Rak. Wszystko do umorzenia”, bo chciałam zobaczyć, czy ta pewność siebie sprawcy w końcu pęknie. Czy jego misternie budowana sieć kłamstw zacznie się rwać. Oczekiwałam konfrontacji. Oczekiwałam sprawiedliwości. Oczekiwałam, że ktoś wreszcie powie: wystarczy.
Druga część cyklu autorstwa Grzegorz Filarowski i Nadia Szagdaj jeszcze mocniej uświadamia, że ta historia wydarzyła się naprawdę. A to zmienia wszystko. Tu nie ma miejsca na literacką przesadę, jest surowa rzeczywistość. W tej odsłonie ciężar zostaje przeniesiony na walkę z systemem, na próbę zatrzymania człowieka, który przez lata czuł się bezkarny.
To historia o seryjnym przestępcy, który uwodził i niszczył życie kobiet. Ale ta część pokazuje coś więcej. Pokazuje skalę konsekwencji. To nie są tylko pojedyncze dramaty. To rodziny, środowiska, instytucje. To strach, który nie znika wraz z zatrzymaniem. Bo czy samo aresztowanie oznacza koniec? Czy ofiary naprawdę mogą poczuć ulgę, kiedy wiedzą, jak sprytnie potrafił manipulować dowodami i ludźmi?
Mocno poruszyły mnie sceny pokazujące, jak trudno jest doprowadzić sprawę do finału. Jak bardzo ofiary boją się mówić. Jak łatwo sprawca próbuje odwracać role, przedstawiając siebie jako ofiarę. Przerażające było dla mnie to jego przekonanie, że zawsze znajdzie wyjście. Że wystarczy odpowiedni adwokat, odpowiednia narracja, by znów wymknąć się z rąk sprawiedliwości. Czy naprawdę można być aż tak pewnym siebie? Czy to brak sumienia, czy chłodna kalkulacja?
Ogromnym atutem książki jest pokazanie różnych perspektyw. Zarówno tych, którzy walczą o prawdę, jak i samego manipulanta. Dzięki temu czytelnik widzi pełny obraz. I to boli jeszcze bardziej. Bo z jednej strony mamy determinację, zaangażowanie, osobistą walkę o sprawiedliwość. Z drugiej natomiast cynizm, kłamstwo i bezwzględność.
Emocje w tej książce są intensywne. Gniew miesza się z niedowierzaniem. Frustracja z napięciem. Czasem miałam ochotę odłożyć książkę, bo ciężar tej historii był przytłaczający, ale jednocześnie nie potrafiłam przestać czytać. Chciałam wiedzieć, czy system w końcu się obudzi. Czy te wszystkie krzywdy nie zostaną „do umorzenia”.
Najbardziej podobała mi się autentyczność tej opowieści i odwaga autorów, by pokazać niedoskonałość prawa, lęk ofiar i bezczelność sprawcy bez upiększania czegokolwiek. To książka, która boli, ale właśnie dlatego jest potrzebna. Dla kobiet, jako przestroga. Dla mężczyzn, jako przypomnienie, że manipulacja ma wiele twarzy.
Polecam ją każdemu, kto ma odwagę zmierzyć się z prawdą. Bo ta historia nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2024-11-01
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 500
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Potrafił omotać każdego. Ulegali mu po równo: mężczyźni i kobiety.
Lipiec 1911, Danzig. Fotograf, który zaprosił Klarę na sesję fotograficzną, nie zjawił się na dworcu, by powitać swego gościa. Piękne wersety wypełniające...
Breslau, rok 1910. Podczas spektaklu w operze ginie znany baryton. Choć jego śmierć na początku wydaje się nieszczęśliwym wypadkiem, szybko okazuje się...
Jesteś małą, zakompleksioną gnidą, Iwo. Gnidą, której narcyzm nie dorasta do pięt kompleksom. Żerujesz na ludziach jak pasożyt i zostawiasz ich wyniszczonych...
Więcej