Dwa lata temu przeczytałam swoją pierwszą książkę autorstwa Ryszarda Ćwirleja, która bardzo mi się spodobała. Już wcześniej zauważyłam, że retrokryminały to gatunek, który idealnie wpisuje się w mój gust czytelniczy. Cykl o Antonim Fischerze to tylko potwierdził. Jako pierwszą przeczytałam piątą część, a dopiero później nadrabiałam poprzednie. Każda książka to inna historia, inne śledztwo i moim zdaniem można ten cykl czytać bez zwracania uwagi na kolejność. Tak więc można zacząć także od siódmej części, czyli „Śmierci ulotnej woal”, którą niedawno miałam okazję czytać.
Czytanie książki „Śmierci ulotny woal” to była dla mnie czysta przyjemność. Z wielką chęcią wróciłam do znanego już mi Poznania. Ponownie mogłam poczuć klimat tego miasta sprzed kilkudziesięciu lat. Powróciłam do znanych i lubianych bohaterów. Czekałam tylko co takiego znowu wymyśli Fischer i co przydarzy się szkiełom. Ta książka, jak i cała seria, to także moje źródło poznańskiej gwary, której wcześniej w ogóle nie znałam.
Po raz kolejny nie wiem jak i kiedy przeczytałam całą książkę. Wciągnęłam się w kolejne poznańskie przygody i ciężko było mi się od nich oderwać. Już pierwsze strony pobudziły moją ciekawość i kolejne jeszcze tylko bardziej na nią działały. Klimat, dobrze skrojona zagadka kryminalna i ciekawi bohaterowie to te elementy, które można znaleźć w serii z Fischerem i które zdecydowanie sobie cenię.
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2022-06-29
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 472
Dodał/a opinię:
aaniaa1912
Rok 1991 to czas, kiedy zmienia się wszystko dookoła. Polska Ludowa przestała istnieć, ale jej duch mocno się trzyma, a ludzie jeszcze nie do końca zdają...
Grodzisk Wielkopolski, wiosna 1983 roku. W lesie nieopodal PGR-u odnalezione zostają zwłoki młodej dziewczyny ofiary brutalnego gwałtu i morderstwa....