Śmieci. Otacza nas ich mnóstwo. Zbyt dużo. Czasem nas przytłaczają, podobnie jak emocje, których ciężaru nie sposób udźwignąć. Niektóre dostają drugie życie i dają wyraz tym emocjom, stając się odzwierciedleniem duszy artysty, jego ucieczką i uwolnieniem. Zostają ponownie zauważone, przybierając postać obrazu, którego oryginalność wielu zachwyci, często bez zrozumienia jego istoty. Inne stają się talizmanem sprzed końca świata, szeleszczącym i przywodzącym wspomnienie smaku wiśni, po którym nastaje już tylko ciężka cisza, wyrzuty sumienia, strach i niekończąca się nienawiść.Śmieci. Otacza nas ich mnóstwo. Zbyt dużo. Czasem nas przytłaczają, podobnie jak emocje, których ciężaru nie sposób udźwignąć. Niektóre dostają drugie życie i dają wyraz tym emocjom, stając się odzwierciedleniem duszy artysty, jego ucieczką i uwolnieniem. Zostają ponownie zauważone, przybierając postać obrazu, którego oryginalność wielu zachwyci, często bez zrozumienia jego istoty. Inne stają się talizmanem sprzed końca świata, szeleszczącym i przywodzącym wspomnienie smaku wiśni, po którym nastaje już tylko ciężka cisza, wyrzuty sumienia, strach i niekończąca się nienawiść.
Są też te ludzkie śmieci, zepchnięte na margines społeczeństwa. Ludzie samotni i zagubieni, na bakier z prawem i z przyjętą moralnością, których często staramy się nie zauważać, jak porzuconej na poboczu pustej butelki, zaczynającej obrastać mchem, czy zahaczonej o krzak rozdartej foliówki powiewającej na wietrze.
Tomasz Maruszewski widzi je wszystkie. Przedstawia nam Wojtka, chłopca, który ucieka w odległy kosmos przed tym, co zgotowali mu dorośli, burząc jego bezpieczny świat. Przedstawia odcinającego się od własnej przeszłości i tożsamości Pawła, samotnego artystę, dla którego sztuka jest formą terapii, ujściem dla nadmiaru emocji. I tego trzeciego, który „żywi się wyłącznie nienawiścią”. Wchodzimy w ich światy, niepewni, co tam zastaniemy - tęsknotę, wyrzuty sumienia, destrukcję czy chęć przetrwania.
Autor nie zamyka nas jednak tylko w wewnętrznych rozważaniach bohaterów, pozwalając światowi zewnętrznemu wedrzeć się niespodziewanie i brutalnie w życie artysty. Wraz z Tadkiem, „królem osiedlowej dżungli”, i Roksi, kobietą do towarzystwa, przychodzi zderzenie z prawdziwym życiem niczym kubeł zimnej wody wylany na rozpaloną głowę, ale przede wszystkim powiew lekkości, świeżości i niemal groteski. Przychodzi tęsknota za bliskością drugiego człowieka, za poczuciem bezpieczeństwa, jakie może dać dziecku tylko rodzic, nawet jeśli miałyby to być jedynie ich namiastki, ale i rozbłysk odwagi do zmierzenia się z własnymi słabościami i cieniami przeszłości. Choć na chwilę.
Już we „Wrzaskach” mogłam doświadczyć ogromu emocji, jakie autor potrafi wydobyć z czytelnika, podobnie jak ze swoich bohaterów. Czasem nie wprost, w sposób nieoczywisty i nie do końca nazwany, a czasem dosadnie, kumulując je w kopniaku czy w pocałunku skierowanym do bezpańskiego psa.
W tej powieści znajdziecie wiele warstw, wiele przestrzeni do interpretacji i inspiracji, wiele skurczów serca, bo i tak wiele z siebie samych. Znajdziecie ciszę, która wybrzmiewa głośniej niż wrzask, odległy kosmos, bezpieczniejszy i bardziej przyjazny niż własny dom, i ciemność, która może być ukojeniem. Bo ta historia uczy patrzeć głębiej i dostrzegać prawdziwą wartość w tym, co inni mogą nazwać życiowym śmietnikiem.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 234
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
To opowieść o miłości i różnych jej odcieniach. A może o stracie i jej oswajaniu? Na pewno o czymś istotnym. Niebanalna historia bycia i niebycia jednocześnie...
Każdy z nas ma swoją pamięć - to dzięki niej wiemy, kim jesteśmy. Ale czy istnieje jakieś My, które swoją tożsamość również buduje na pamięci? A jeśli...