🐚🐚🐚🐚 Recenzja 🐚🐚🐚🐚
Magda Knedler – „Tam, gdzie jest miejsce przy stole”
@magdaknedler
Wydawnictwo: Zwierciadło
@wydawnictwo_zwierciadło
🐚🐚🐚🐚🐚🐚🐚🐚🐚🐚🐚🐚
„ -Poza tym - dodaję - chciałam jeszcze jednej rzeczy. Być dla kogoś najważniejsza. To żałosne, wiem. Ale nigdy w życiu nie czułam, że jestem dla kogoś najważniejsza, na pierwszym miejscu, zawsze, choćby nie wiadomo co. I wydaje mi się, że to istotne dla każdego, nawet jeśli nie wszyscy umieją się przyznać. Być najważniejszą choć dla jednej osoby na świecie, choć na chwilę..."
Ten fragment długo za mną chodził. Bo w gruncie rzeczy właśnie o to jest ta książka o potrzebę bycia zauważoną, wybraną, ważną. Bez warunków. Bez strachu, że zaraz ktoś odbierze nam to miejsce.
Ta powieść nie wchodzi do życia z impetem. Ona raczej siada obok. Cicho. Bez obietnic, że będzie łatwo czy pięknie. I właśnie przez to działa najmocniej. Zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na rzeczy, które często ignorujemy: na granice, na milczenie, na to, jak długo można znikać w czyjejś codzienności, nie wychodząc z domu.
Historia Emilii mogłaby wydarzyć się obok nas. Albo nam samym. Dziesięć lat w relacji, która krok po kroku odbiera głos, pewność siebie i poczucie własnej wartości, nie kończy się jednym dramatycznym gestem. Nawet jeśli tym gestem jest wyjście od wigilijnego stołu w środku nocy. To dopiero początek długiej, niełatwej drogi. I Magda Knedler pokazuje to bardzo uczciwie bez skrótów, bez cudownych uzdrowień
⚡ W tej książce znajdziemy:
🦋 wychodzenie z toksycznej relacji i konsekwencje takiego związku
🦋 bohaterkę, która w dorosłym życiu uczy się stawiać granice od podstaw
🦋 symboliczne odejście jako początek zmiany, a nie jej finał
🦋 samotność i lęk, które nie znikają od razu
🦋 ludzi z przypadkowych spotkań, którzy okazują się ważniejsi niż „ci właściwi”
🦋 motyw wybranej rodziny, tworzonej z empatii, a nie z obowiązku
🦋 comiesięczne spotkania przy stole jako bezpieczną przestrzeń rozmowy
🦋 temat stalkingu, strachu i ciągłego napięcia
🦋 pytania o to, czym naprawdę jest dom i poczucie bezpieczeństwa
🦋 refleksję, czy dwanaście miesięcy to dużo czy mało, by zmienić życie
Ta powieść jest o małych rzeczach, które wcale nie są małe. O wynajętym pokoju, pierwszej kawie wypitej bez stresu, rozmowach, które nie muszą prowadzić do rozwiązań. O byciu razem bez ocen i rad na siłę. Bohaterowie – Andrzej, Tereska, Artur są poranieni, nieidealni, czasem zagubieni. I właśnie dlatego tak prawdziwi. Ich wspólnota działa, bo nikt nie udaje silniejszego, niż jest.
Motyw comiesięcznych „wigilii” poruszył mnie szczególnie. Ten stół nie jest perfekcyjny, potrawy bywają zwyczajne, rozmowy trudne. Ale jest miejsce. Takie, przy którym można usiąść bez tłumaczenia się z przeszłości. I nagle okazuje się, że rodzina to nie zawsze nazwisko, a bezpieczeństwo nie musi mieć metryki.
Styl Magdy Knedler jest spokojny, czuły i bardzo uważny.
Autorka nie krzyczy emocjami, raczej pozwala im wybrzmieć. Pisze o bólu, strachu i kruchości bez oceniania i moralizowania. To język, który koi, nawet gdy opowiada o rzeczach trudnych.
Po tej książce zostaje we mnie coś miękkiego i ciepłego. Nie obietnica, że wszystko będzie dobrze, ale poczucie, że mam prawo szukać swojego miejsca. I że czasem największą odwagą nie jest walka, tylko odejście.
To książka dla tych, którzy kiedyś siedzieli przy stole i czuli się niewidzialni.
I dla tych, którzy wciąż szukają krzesła, przy którym można być sobą.
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 312
Dodał/a opinię:
Magdalena Grzejszczyk
Tajemnica, miłość i szansa na nowy start. Wyjątkowa powieść na zimowy wieczór! Początek grudnia. Kami przekracza próg poniemieckiego domu, który...
Dolny Śląsk 1918-1923 Zakończenie działań wojennych nikomu nie przyniosło ukojenia. Do domu z frontu wraca okaleczony psychicznie Thomas, syn Adama...