ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ł𝗼ść 𝗻𝗮𝗷𝘄𝘆ż𝘀𝘇𝗲𝗷 𝗽𝗿ó𝗯𝘆
Święta zwykle kojarzą się z ciepłem, spokojem i bliskością, z zapachem potraw unoszącym się w domu i rozmowami przy wigilijnym stole. Ale nie zawsze tak jest. Czasem zamiast radości pojawia się napięcie, cisza i niewypowiedziane żale. W powieści 𝑊 𝑜𝑐𝑧𝑒𝑘𝑖𝑤𝑎𝑛𝑖𝑢 𝑛𝑎 𝑐𝑢𝑑 Agnieszka Olejnik sięga głębiej niż zwykłe rodzinne spotkania i pokazuje, co kryje się pod wyobrażeniem o idealnych Świętach. Przez pryzmat świąt autorka przedstawiła mądrą i życiową historię. Historia, którą opowiada, konfrontuje bohaterów z trudnymi emocjami i niespodziewanymi wydarzeniami, sprawdzając więzi i uczucia w obliczu próby. Książka z jednej strony opowiada o zbliżających się Świętach Bożego Narodzenia, a z drugiej dotyka tematów żalu, straty, tęsknoty i potrzeby przebaczenia. To opowieść, która zapisuje się w pamięci, bo przypomina, że magia Świąt nie kryje się w perfekcyjnej atmosferze, lecz w drobnych gestach, empatii i obecności bliskich. Autorka sugeruje, że cud nie zawsze objawia się w spektakularny sposób; czasem pojawia się w milczeniu, w zrozumieniu i obecności drugiego człowieka.
Historia z pozoru zwyczajnej rodziny, której sercem i filarem jest Mira. To ona dba o to, by rodzina, choćby przy okazji Wigilii, zasiadała przy jednym stole, choć od jakiegoś czasu są to już tylko pozory. Najstarszy syn Tomek nie rozmawia z ojcem, a młodsze córki, bliźniaczki, są ze sobą skłócone i nie odzywają się do siebie. Sytuacja jest patowa, lecz Mira mimo wszystko próbuje ocalić ducha świąt.
Na tydzień przed Wigilią na rodzinę spada nagły cios. Mira ulega wypadkowi i zapada w śpiączkę. Dopiero w obliczu tego, co się stało, wszyscy uświadamiają sobie, jak ważną rolę w ich rodzinie pełniła mama, i że odkąd nią nikt nie zarządza, wszystko staje na głowie. Autorka stopniowo ujawnia relacje panujące w rodzinie Hamerlików. Sala szpitalna, na której odtąd zmuszeni są spędzać czas, pozwala im powoli odkrywać, co jest dla nich naprawdę najważniejsze.
Kasia, świeżo po rozwodzie, nie ma już siły dzielnie się trzymać. Marcel nagle ją opuścił z powodu kochanki będącej w ciąży, a ona została sama. Tęskni za czasami, gdy była pełna wiary, że podjęła słuszną decyzję, i pełna nadziei, że w jej życiu będzie wiele dobrych chwil. Od rozwodu minęło już prawie pół roku, ale zbliżające się święta całkowicie ją rozstroiły, a dodatkowo będzie musiała opuścić mieszkanie.
Beata nigdy nie otrząsnęła się po rozstaniu z narzeczonym, który zostawił ją tuż przed ślubem. Od tamtej pory obwinia za to siostrę, choć nigdy z nią o tym nie rozmawiała. W każdym mężczyźnie szuka dawnego ukochanego Błażeja, także w swoim obecnym partnerze Pawle. Jest impulsywna i nadwrażliwa, a kiedy Paweł proponuje wspólny wyjazd na święta do Świeradowa-Zdroju, reaguje gniewem i kończy się to kłótnią. Zostaje sama i dopiero wtedy zaczyna rozumieć, że jej złość nie była skierowana przeciw niemu, lecz przeciw przeszłości, od której wciąż nie potrafi się uwolnić. Beata dopiero teraz uświadamia sobie, jak bardzo zależy jej na Pawle i martwi się o niego, choć nie ma pojęcia, gdzie jest.
Tomek był cichym, zamkniętym w sobie mężczyzną, który nigdy nie potrafił walczyć o swoje. Rodzice kierowali jego życiem, a on bez sprzeciwu poddawał się ich decyzjom. Po maturze zerwał kontakt z ojcem i wyjechał do Poznania. Pracuje jako finansista, choć praca ta nie daje mu żadnej satysfakcji. Ma trzydzieści sześć lat i żyje samotnie, pozbawiony marzeń i bliskich relacji, jakby życie przeciekało mu przez palce.
Filip, ojciec rodziny, jest niezaradny życiowo i przyzwyczajony do płynięcia z prądem. To Mira myślała o wszystkim i zajmowała się domem, bo dla niego były to sprawy zbyt przyziemne.
Mira od zawsze radziła sobie sama, bo mąż nie pomagał w domu, a jeśli próbował, zwykle robił wszystko na opak. Z biegiem lat coraz mniej jej się chciało, a czasem brakowało sił. Nie czuła się staro, choć wkrótce miała obchodzić pięćdziesiąte piąte urodziny. Święta były jedyną okazją, by mieć wszystkie dzieci przy jednym stole. Nigdy nie udało jej się wyjaśnić, dlaczego Tomek nie odzywa się do ojca ani dlaczego córki się nie porozumiewają. Tradycja i rodzina miały dla niej ogromne znaczenie, a jej sentymentalność kontrastowała z obojętnością dzieci i męża, który szczęście rozumiał przede wszystkim jako dobrostan fizyczny.
Każde z dzieci jest pogrążone we własnych sprawach i nie ma czasu dla matki, by z nią szczerze porozmawiać. A potem już nie mają takiej szansy, bo Mira leży w śpiączce w szpitalu. Kasia jest rozwiedziona, na rozdrożu i nie wie, co ma ze sobą zrobić. Rozhisteryzowana Beata ma głowę pełną nieprzydatnych pomysłów i tkwi w pseudo związku z Pawłem, którego wciąż porównuje z Błażejem. Tomek nie może znaleźć sobie kobiety i jest samotny jak palec, choć bardzo chciałby mieć kogoś do kochania. Każde z nich ma wyrzuty sumienia, bo nie chciało przyjeżdżać na święta do domu. Są przerażeni stanem zdrowia matki, bo jeśli stałaby się niepełnosprawna, spadłby na nich obowiązek opieki, którego nie byliby w stanie udźwignąć. Są pewni, że ojciec się nią nie zajmie, bo jest nieporadny życiowo i bardziej przejmuje się tym, że odtąd będzie musiał radzić sobie sam, zamiast troszczyć się o zdrowie żony.
Rodzeństwo w tej kryzysowej sytuacji, gdy przychodziło do matki do szpitala, rozmawiało z nią tak, jakby ich słyszała. Zwierzało się ze swoich kłopotów i ujawniało powody, dla których od lat nie potrafiło się ze sobą dogadać. Do każdego z nich docierało, jak ważną osobą w ich życiu była mama i jaki naprawdę był ich ojciec.
Filip był obrazem nieudacznika do najwyższej potęgi, mężczyzny wiecznego chłopca, który zamiast wspierać swoje dzieci, pogrążał się w marazmie, oczekując ich uwagi. Oskarżał wszystkich o wszystko i miał pretensje do całego świata, a zamiast podjąć jakiekolwiek sensowne działania, po prostu się upił. To pan dzidzia, wiecznie lamentujący nad swoim losem. Wysoce irytujący osobnik, którym aż chciało się potrząsnąć z całej siły. Irytowały mnie też jego córki, które wciąż próbowały tłumaczyć zachowanie ojca szokiem po tym, co się stało, choć one same także cierpiały.
Miałam nadzieję, że sytuację w domu Hamerlików zmieni obecność brata Filipa, Gustawa, którego dzieci zaprosiły i przywiozły, tak jak chciała Mira. Jednak Filip nie może na niego patrzeć. Dla niego jest tym znienawidzonym bratem, pogardliwie nazywanym lekkoduchem, mimo że całe życie pracował. Nieoczekiwanie to właśnie Gustaw stanie się mediatorem pomiędzy zwaśnionymi siostrami i doradcą Tomka. Gustaw jest człowiekiem samotnym, przeszedł udar, a mimo wszystko doskonale radził sobie w życiu, w przeciwieństwie do swojego rozpieszczonego brata. Zaskakiwał życiową mądrością. Umiał cierpliwie słuchać, nie oceniając innych, choć zdawał sobie sprawę, że święta spędzone w towarzystwie Filipa będą trudne. Bardzo cieszy się też z faktu, że miał okazję poznać trójkę swoich bratanków. Teraz rozumie, dlaczego mówi się, że prawdziwy mężczyzna powinien zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna. Dom to poczucie bezpieczeństwa, drzewo symbolizuje coś trwałego, a syn? To mogła być także córka, chodzi o relacje, nie o płeć. O miłość najwyższej próby. 𝐵𝑜 𝑔𝑑𝑦 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘 𝑜𝑔𝑙ą𝑑𝑎 𝑠𝑖ę 𝑤𝑠𝑡𝑒𝑐𝑧 𝑛𝑎 𝑠𝑤𝑜𝑗𝑒 ż𝑦𝑐𝑖𝑒, 𝑤 𝑜𝑠𝑡𝑎𝑡𝑒𝑐𝑧𝑛𝑦𝑚 𝑟𝑎𝑐ℎ𝑢𝑛𝑘𝑢 𝑤ł𝑎ś𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑖ł𝑜ść 𝑜𝑘𝑎𝑧𝑢𝑗𝑒 𝑠𝑖ę 𝑛𝑎𝑗𝑤𝑎ż𝑛𝑖𝑒𝑗𝑠𝑧𝑎.
W pewnym momencie ukochany tatuś odsłania swoją prawdziwą twarz. Egoizm i nieporadność, które przez lata skrywał za maską troskliwego rodzica, nagle wychodzą na jaw. To, co cały czas podejrzewałam między wierszami, staje się rzeczywistością. Ta historia przypomina, jak łatwo dajemy się zwieść pozorom. Coś usłyszeliśmy, coś zobaczyliśmy i od razu wyciągamy wnioski, zamiast porozmawiać szczerze i dowiedzieć się prawdy, która często okazuje się zupełnie inna niż myśleliśmy.
𝑊 𝑜𝑐𝑧𝑒𝑘𝑖𝑤𝑎𝑛𝑖𝑢 𝑛𝑎 𝑐𝑢𝑑 to historia dwóch braci. Jeden z nich jest socjopatą, drugi dobrym i mądrym człowiekiem. Ten pierwszy, który rodziny mieć nie powinien, a jednak ją ma, i ten drugi, który pragnie ciepła domowego ogniska, a pozostaje sam. Nadszedł jednak czas rozliczeń, zmian i oczekiwania na święta, dni cudów, tych małych i tych wielkich, które potrafią odmienić los.
𝑊 𝑜𝑐𝑧𝑒𝑘𝑖𝑤𝑎𝑛𝑖𝑢 𝑛𝑎 𝑐𝑢𝑑 nie jest bajkową, świąteczną opowieścią. To historia o prawdziwym życiu, w której bohaterowie zmagają się z codziennymi trudnościami. Z iskierką nadziei na końcu, pokazującą, że marzenia i nadzieję można nosić w sercu nie tylko w święta, ale przez całe życie.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Halina Więcek
Siedem pięknych historii o miłości! Czy zastanawialiście się kiedyś, kto kryje się pod kostiumem Świętego Mikołaja? Kim są osoby, które w czasie Świąt...
"Nigdy nie czekałem, aż los coś dla mnie zrobi. Przeciwnie. Brałem się z życiem za bary. I tylko o jedną sprawę nie potrafiłem walczyć. O tę największą...