Przeczytałam niemal wszystkie książki Izabeli Janiszewskiej i każda kolejna powieść jest potwierdzeniem Jej mistrzostwa zarówno w budowaniu napięcia, jak i w budzeniu trudnych, głębokich emocji. Emocji, które trzymają nas w tytułowych szponach jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony.
Nie inaczej jest w najnowszej powieści Autorki, która prowadząc czytelnika dwiema liniami czasowymi, współczesną i końca lat dziewięćdziesiątych, funduje mu strzępy obrazu malowanego czarną i czerwoną kredką. Obrazu kipiącego złem, wściekłością, nienawiścią i chęcią zemsty. Obrazu wypełnionego krzywdą dziecka, wyrzutami sumienia, bezsilnością i poczuciem straty. A to ostatnie uczucie odmieniane przez wszystkie przypadki począwszy od utraty najbliższej osoby, samego siebie, swojego poukładanego życia, po poczucie bezpieczeństwa boli najbardziej.
Autorka skąpo dzieli się z czytelnikiem informacjami, a niedopowiedzenia dodatkowo budują napięcie i niepokojący, mroczny klimat tej powieści. Zarówno wątek brutalnie zgwałconej przed laty dziewczynki, jak i, jak się wydaje, uciekającego w zatrważającą fantazję po śmierci ojca sześcioletniego chłopca budzą ciarki i pytania o punkt styczny obu historii. Każda z nich zdaje się być zapalnikiem, który odpalony może doprowadzić jedynie do wybuchu.
Trudno zrzucić z siebie ładunek emocji, którym przygniata czytelnika Autorka, bo wobec krzywdy dziecka nie da się przejść obojętnie podobnie jak wobec potworów, które ją wyrządzają. Świadomość ulotności i kruchości budowanej przez każdego z nas bezpiecznej przystani, którą może zburzyć jedno niespodziewane trzęsienie ziemi nie pomaga. Bo nawet jeśli uda się ją odbudować, to nigdy nie będzie taka sama. Pozostanie w szponach przeszłości i strachu o przyszłość.
Autorka, choć ukazuje nam pełen obraz tej historii, to pozostawia nas z niepokojem i poczuciem nadciągającego zagrożenia. I właśnie takich emocji szukam w thrillerach!
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2023-10-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 383
Tytuł oryginału: W szponach
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Może czasem łatwiej jest widzieć ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi one są, ale jakimi chcemy je zobaczyć. Przełknąć słodkie kłamstwo zamiast gorzkiej prawdy.
NIE KAŻDY, KTO ZBŁĄDZIŁ WE MGLE,ODNAJDZIE DROGĘ DO DOMU. Kiedy dziewiętnastoletnia Alicja Jarosz znika w mglisty poranek, na mieszkańców Sinic pada strach...
Gęste i lepkie jak melasa powietrze utrudniało oddychanie. Przedzierali się przez opustoszałe o tej porze ulice, odprowadzani niskimi pomrukami nadchodzącej burzy.
Więcej