Pozycja, która początkowo wywołała u mnie dysonans literacki. Podobała mi się równie mocno, co odrzucała. Ostateczną ocenę dokonałam po zestawieniu wad oraz zalet książki.
Osadzenie akcji w pięknym miejscu to ogromna zaleta. Szczawnica, liche miasteczko o górskim klimacie oraz ciepłej, rodzinnej atmosferze. Zwłaszcza kiedy ma się do czynienia z rodziną Staszka oraz pana młodego.
Na pochwałę zasługuje też słowny flirt między Staszkiem a Magdą. Dzięki dwuznacznościom, które odnosiły się nie tylko do gór, świetnie się bawiłam i nieraz uśmiech wymalował mi się pod nosem.
Staszek jest postacią, która od razu skupia uwagę. Góral, silny i przystojny – a to tylko drobny ułamek jego zalet. Jest wykształcony, troskliwy, empatyczny, zabawny… Długo mogłabym wyliczać, ale niestety Staszek jest też nieprzewidywalny. Scena, w której rozświetlił czerwoną lampkę w mojej głowie, niestety nie może przejść bez echa. Staszek nie został wykreowany na typowego red flaga, który bierze, co chce i kiedy chce, dlatego podczas spotkania z Magdą w przejściu łazienki poczułam się oszukana i zniesmaczona jego zachowaniem. Chyba nie taki cel chciała osiągnąć autorka.
Podobny brak konsekwencji w kreacji bohaterów niestety też mnie nie zachwycił. Raz – Staszek. Dwa – Magda, która wspomina o tym, jak to surowo została wychowana w domu pełnym chłodu, po czym w międzyczasie odkrywamy, że chłód ten dotyczył tylko relacji z matką. Ojciec Madzi to symbol ciepła – dawał poczucie bezpieczeństwa i rozluźniał atmosferę, aż los zawezwał go w zaświaty.
Bohaterów drugoplanowych też nie mogę pochwalić. Każdy był jakiś, ale każdy został określony jedną cechą. Jacek był odpowiedzialny, Agnieszka harda, Kasia to wesoły elfik bez względu na rodzaj nieszczęścia, a Malwinę określał Staszek, u boku którego niemal notorycznie wisiała. Brakowało mi ich drugiej twarzy.
O ile w innych okolicznościach pochwaliłabym słownictwo użyte w książce, o tyle tutaj uważam, że autorka popadała ze skrajności w skrajność. Jeśli nie padały wulgarne wypowiedzi, które psuły odbiór sytuacji, to do czynienia mamy z górnolotnymi wyrażeniami. I te właśnie wpłynęły – nierzadko – na nienaturalny odbiór wielu dialogów.
Brak korekty aż boli podczas czytania. W książce zbyt często brakowało przecinka czy kropki. Literówki też niosły pogrom w opowieści. Biorąc pod uwagę, że „Zakochani w górach” to pozycja wznowiona, uważam, że tyle byków w tych górach nie powinno się znaleźć.
Żałuję bardzo, że nie mogłam mocniej pochwalić autorki i jej twórczości. Gdyby książka została dopracowana, byłaby to bardzo lekka oraz przyjemna historia. Niestety w obecnym stanie wymaga zbyt wielu "pieszczot" tekstu.
[współpraca barterowa]
[współpraca recenzencka]
Wydawnictwo: Ridero
Data wydania: 2022-08-10
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 294
Język oryginału: Polski
Dodał/a opinię:
Alexia_Berg
Olga zamieszkała w stolicy i jej największym marzeniem jest odnieść sukces. Ma mieszkanie, dobrą pracę i upragniony awans w zasięgu ręki.Niespodziewanie...
Carmen ma spędzić wakacje u babci, by być jak najdalej od toczącej się sprawy rozwodowej rodziców. Dziewczyna jest zagubiona i rozżalona tym co się dzieje...