Niektórzy autorzy, autorki potrafią tak pisać, że całą sobą przenoszę się i zagłębiam w literacki świat przez nich stworzony. Jedną z takich pisarek jest Sylwia Kubik. Klimat, jaki tworzy w swoich powieściach, pochłania do reszty.
Tytułowa Beata jest młodą kobietą mieszkającą w Borętach, małej, spokojnej wsi na Żuławach. Prowadzi pensjonat, do którego co roku zjeżdżają się, oprócz nowych gości, stali bywalcy. To dzięki właścicielce i klimatycznym Żuławom pensjonariusze lubią tu wracać. Mimo wielu życzliwych dusz wokół, pragnie tej jednej, która obdarzy ją prawdziwą miłością. Tego samego pragnie Kacper, sąsiad Beaty, mieszkający z babcią Jadwigą i prowadzący gospodarstwo. On również szuka miłości i woli cichą wieś zamiast miasta, skąd się wyprowadził. Opieka nad krowami to jego praca, która jednocześnie dostarcza mu dużo więcej przyjemności niż wielkomiejskie życie. Czy Beata i Kacper zauważą w sobie kogoś więcej niż sąsiadów? Czy empatia i dobroć, jaką w sobie mają zbliży ich do siebie? A może zadziała magia nadchodzących Świąt?
Sylwia Kubik pisze bardzo klimatyczne książki. Czytając, mam ogromną ochotę odwiedzić Żuławy i posmakować tradycyjnych, regionalnych potraw, posłuchać opowieści "wszystkowiedzących" wierzb, będących świadkami miłosnych perypetii, wiatru niosącego szczęście, czy stąpać po żuławskiej ziemi, do której bohaterowie mają ogromny szacunek. Tę powieść czyta się z zapartym tchem i spokojem. Ciepła, otulająca fabuła doskonale wpasowuje się w chłodny, jesienny klimat. Dobro oraz miłość, jak i sąsiedzka pomoc dają nadzieję na lepsze jutro, jakiej w tych czasach nam brakuje.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2022-09-07
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
Dominika Kus
Gdy zza mgieł wracają dawne wspomnienia, pojawia się nowa nadzieja Po latach milczenia Barbara wraca do rodzinnej wioski na Żuławach. Pragnie zmierzyć...
Wiatr hula po otulonych śniegiem Żuławach zaglądając w okna mieszkańców szykujących się do świąt. Niektórzy, pochłonięci przez świąteczny rozgardiasz,...