Urszula, opiekunka w hospicjum, wychodzi pobiegać do pobliskiego parku. Jest wściekła — ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Miał przynieść zaręczyny, radość i poczucie spełnienia. Tymczasem wszystko poszło nie tak.
Dziewczyna budzi się w piwnicy: poturbowana, głodna, zdezorientowana. Nie wie, gdzie się znajduje ani kto ją porwał. W jej głowie kołacze się jedynie absurdalne pytanie: czy to możliwe, że w parku zaatakował ją… niedźwiedź? W dodatku słyszy głos Malwiny — przyjaciółki, która przecież nie żyje.
Dlaczego nikt od razu nie zgłosił jej zaginięcia? Kim jest kobieta, która pojawia się nagle i wydaje się uosobieniem dobroci? W trakcie śledztwa na jaw wychodzą sekrety, które zmieniają wszystko: tajemnice z przeszłości, toksyczne relacje, przemilczane błędy i winy.
Od pierwszych stron czułam, że to nie będzie typowy thriller, który przeczytam i szybko o nim zapomnę. Główna bohaterka, Urszula, budzi się w piwnicy — przerażona, obolała. Zaledwie chwilę wcześniej spodziewała się oświadczyn, a teraz zamiast pierścionka ma przed sobą zakratowane okienko, wiadro w kącie i żarówkę zwisającą nad śmierdzącym materacem.
Najmocniej uderza atmosfera — poczucie, że dzieje się coś bardzo złego, nawet jeśli nie umiemy tego nazwać. Narracja prowadzi nas najpierw przez chaos i dezorientację Uli, a później poprzez retrospekcje jej życia. Dzięki temu nie tylko obserwujemy wydarzenia, ale — przynajmniej ja — czujemy bezsilność bohaterki: zagubienie, niepewność, brak zaufania do własnych wspomnień.
Historia pokazuje, że przeszłość nigdy całkiem nie znika — potrafi powrócić w najmniej oczekiwanym momencie. Dorosłość nie zawsze daje szansę na naprawienie błędów młodości, a działania dorosłych bywają naznaczone złością, gniewem, niesprawiedliwością oraz chęcią zemsty czy dania nauczki. Prawda jest taka, że w żadnym wieku nie powinniśmy kierować się złymi pobudkami ani krzywdzić innych.
Kto jest w tej historii ofiarą, a kto oprawcą? Kto sprawuje władzę, a kto jest uwięziony — fizycznie i psychicznie? Powieść podkreśla ogromne znaczenie relacji rodzinnych oraz traum z dzieciństwa, które odbijają się echem w dorosłym życiu. Pokazuje również, jak manipulacja i autorytet dorosłego mogą wpływać na losy innych członków rodziny.
Ula jest bohaterką, którą od początku chciałam wspierać. Jednak gdy prawda o jej przeszłości zaczęła
wychodzić na jaw, moja sympatia do niej osłabła. Tymczasem moje uczucia wobec pani Licznik były odwrotne — początkowe oburzenie ustąpiło litości, bo od środka trawiło ją długo wiele trudnych emocji. Ta historia uświadomiła mi, że złość i nienawiść nigdy nie są dobrymi doradcami, a za swoje czyny trzeba brać odpowiedzialność w każdym wieku. W pewnym momencie nic nie było już w tej historii czarno-białe.
W recenzjach pojawiają się głosy, że niektóre wątki są przerysowane, a momentami wręcz absurdalne. Ja się z tym nie zgadzam — thriller psychologiczny nie musi być dokumentem. Ma budować napięcie, zaskakiwać i wciągać w mrok ludzkiego umysłu. Ta powieść świetnie pokazuje, że strach i tajemnice są potężniejsze, niż nam się wydaje, a każdy z nas może nosić w sobie więcej niż jedną twarz.
Jeśli lubisz książki, które nie podają wszystkich odpowiedzi na tacy i zostawiają po sobie cień niepokoju — sięgnij po tę historię. Polecam.
[współpraca @wydawnictoMarginesy]
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
BOOKSARE_MYPASSI
Adam Górnik - młody błyskotliwy prokurator. Kochający mąż i troskliwy ojciec. Wzorowy obywatel. Jeden z najmłodszych zabójców w Polsce. Kiedy miał piętnaście...
Żmijowisko to opowieść Wojciecha Chmielarza oferującego nam nową historię poświęconą tragedii zmieniającej życie, niszczące je oraz wpływające na to jak...