Urszula wychodzi pobiegać do pobliskiego parku. W złości. Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Miały być zaręczyny i wielka radość, ale wszystko poszło nie tak.
Dziewczyna budzi się w piwnicy - poturbowana, głodna, zdezorientowana. Nie wie, gdzie jest ani kto ją porwał. W głowie zaś kołacze się pytanie: czy to możliwe, że w parku zaatakował ją niedźwiedź? W dodatku słyszy głos Malwiny - tyle że Malwina nie żyje...
Urszula to opiekunka w hospicjum, osoba lubiana, empatyczna i oddana ludziom. Dlaczego więc nikt od razu nie zgłasza jej zaginięcia? Dlaczego narzeczony milczy? Kim naprawdę jest kobieta, która wydaje się aniołem? W trakcie śledztwa wychodzą na jaw fakty, które zmieniają wszystko: tajemnice z przeszłości, toksyczny związek, przemilczane winy.
Złotowłosa to thriller psychologiczny o zniknięciu prowadzącym do czegoś znacznie większego - bolesnej konfrontacji z przeszłością i pytań o to, co to znaczy naprawdę zapłacić za swoje błędy. Chmielarz w najwyższej formie.
Okropnie dobra książka. Kilka razy chciałam przestać czytać, ale nie mogłam. Wcześniej tylko podejrzewałam, że Chmielarz dobrze rozumie kobiety, po lekturze Złotowłosej nie mam już wątpliwości.
Marta Górna, ,,Gazeta Wyborcza"/Wyborcza.pl
Gdy wszyscy milczą, sumienie krzyczy... Oto wirtuozeria gatunkowa! Chmielarz powraca z mistrzowskim thrillerem psychologicznym o winie, pamięci i mrocznych, obezwładniających tajemnicach, które wrastają w człowieka jak drzazgi - bolesne, niewidoczne i trudne do usunięcia. Czytałam na bezdechu.
Małgorzata Tinc, ladymargot.pl
Wojciech Chmielarz rozegrał mnie jak amatora. Wpadłem we wszystkie pułapki, które zastawił, co dowodzi, jak przebiegła z niego bestia i że nadal wie, jak grać w tę grę. Tym razem serwuje znakomity thriller, który ma więcej warstw niż Shrek i przypomina, że karma to nie tylko szamka dla naszych pupili.
PigOut
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
“Czasami tak jest - pojawiasz się gdzieś i masz przeczucie, a właściwie zupełną pewność, że nie spotka cię tam nic dobrego”.
Urszula ma dobre, przepełnione empatią serce. Pracuje w hospicjum, towarzysząc ludziom w ich ostatnich chwilach. Tego dnia miało być pięknie. Miały być zaręczyny, obietnice, nowe otwarcie. A jednak coś poszło nie tak. By ochłonąć, pobiec przed siebie i uspokoić myśli, idzie do pobliskiego parku. Budzi się w piwnicy — zdezorientowana, obolała, zanurzona w gęstym, niemal namacalnym mroku. Nie wie, kto ją porwał ani dlaczego. Jakby tego było mało, słyszy głos Malwiny… ale Malwina przecież nie żyje. A jej zaginięcie? Nie od razu zgłoszone. Niepokojące milczenie niedoszłego narzeczonego. Sekrety, które pachną strachem.
Ależ to było mocne! Wielowątkowa akcja powieści toczy się niespiesznie, stopniowo nabiera tempa. Fabuła zajmująco poprowadzona, dopracowana w każdym szczególe, niesie dreszcz napięcia, mroczną gamę sprzecznych emocji. Wojciech Chmielarz ma mocne, sugestywne pióro, bywa dosadny, nie owija w bawełnę. Potrafi dostrzec niewidoczne, jest wnikliwym obserwatorem człowieka — jego pragnień, słabości, cichych dramatów skrywanych za codziennością. Bohaterowie są żywi — wyraziści, różnorodni, złożeni. Ich portrety psychologiczne są głębokie i prawdziwe. Narracja prowadzona z kilku perspektyw otwiera przed nami całe spektrum emocji i pozwala zanurzyć się w historię jeszcze mocniej. Urszula to postać, która porusza: krucha, a jednocześnie silna; zagubiona, lecz zdeterminowana, by przetrwać — nawet wtedy, gdy wszystko sprzysięga się przeciwko niej.
Thriller psychologiczny z najwyższej półki: niepokojący, intensywny, utkany z niedopowiedzeń i fałszywych tropów. To opowieść o mroku, który potrafi zamieszkać w człowieku, o ludziach zagubionych, uwikłanych, poranionych. O cienkiej linii między miłością a uzależnieniem, o manipulacjach i toksycznych więzach. Autor z wprawą prowadzi nas przez splątane wątki, odsłaniając tajemnice we właściwym momencie — tak, by napięcie rosło, a niedowierzanie towarzyszyło nam niemal do ostatniej strony. To konfrontacja z przeszłością, z błędami, które domagają się zapłaty. Historia, która podnosi kurz przemilczeń, pokazuje blizny po traumach.
To książka, która zostawia ślad, trzyma w dusznym uścisku do samego końca, wciąga, nie pozwala się odłożyć. Tajemnice, cierpienie, ludzka słabość i mrok. Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)
Na każdą nową powieść Wojciecha Chmielarza @wojciechchmielarz czekam z niecierpliwością i zaciekawieniem. I z każdą kolejną lekturą wmawiam sobie, że ów autor następnym razem już mnie nie zaskoczy. A potem pojawia się „Złotowłosa” z oferty Wydawnictwa Marginesy i znów nie mogę uwierzyć, że można utkać tak wspaniałą narrację z wydawać by się mogło prostych, tak bliskich Nam, życiowych historii.
Nawiązanie do znanej baśni o Złotowłosej i trzech misiach nie kończy się tu na tytule. Urszula, główna bohaterka tej historii, przypomina współczesną wersję złotowłosej dziewczynki. Widzimy ją jako wolontariuszkę w hospicjum, kobietę z powołaniem, która z oddaniem towarzyszy umierającym. Chmielarz jednak szybko poddaje ten wizerunek próbie. Gdy kobieta wbrew swej woli trafia do tajemniczego domku w lesie, historia zaczyna się zagęszczać, a pozory powoli się kruszą. Zamiast trzech misiów jest jeden, za to wyjątkowo niebezpieczny, a pozostali mieszkańcy leśnego domku dopełniają ponurego obrazu. W tym „baśniowym” układzie role są odwrócone: dobroć przestaje być oczywista, a granica między ofiarą a oprawcą staje się niepokojąco cienka.
„Złotowłosa” to powieść niejednoznaczna. Z jednej strony dostajemy thriller psychologiczny, pełen napięcia i zwrotów akcji, z drugiej dramat społeczny o samotności, potrzebie akceptacji i destrukcyjnej sile miłości. Dom w lesie staje się tu nie tylko miejscem akcji, ale symbolicznym więzieniem, w którym bohaterowie konfrontują się z własnymi lękami.
To, co najbardziej urzeka w prozie Chmielarza, to jego zdolność do łączenia mroku z realizmem. Nie potrzebuje potworów ani nadnaturalnych zjawisk, by przestraszyć. Wystarczy mu człowiek. Jego bohaterowie są często złamani przez życie, uwikłani w toksyczne relacje i decyzje, które prowadzą ich w coraz ciemniejsze rejony życia.
Polecam, bo „Złotowłosa” to nie tylko świetny thriller, lecz także metaforyczna opowieść o tym, jak cienka bywa granica między altruizmem a egoizmem. I jeszcze o tym, że demony przeszłości kiedyś w końcu Nas dopadną.
Urszula, opiekunka w hospicjum, wychodzi pobiegać do pobliskiego parku. Jest wściekła — ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Miał przynieść zaręczyny, radość i poczucie spełnienia. Tymczasem wszystko poszło nie tak.
Dziewczyna budzi się w piwnicy: poturbowana, głodna, zdezorientowana. Nie wie, gdzie się znajduje ani kto ją porwał. W jej głowie kołacze się jedynie absurdalne pytanie: czy to możliwe, że w parku zaatakował ją… niedźwiedź? W dodatku słyszy głos Malwiny — przyjaciółki, która przecież nie żyje.
Dlaczego nikt od razu nie zgłosił jej zaginięcia? Kim jest kobieta, która pojawia się nagle i wydaje się uosobieniem dobroci? W trakcie śledztwa na jaw wychodzą sekrety, które zmieniają wszystko: tajemnice z przeszłości, toksyczne relacje, przemilczane błędy i winy.
Od pierwszych stron czułam, że to nie będzie typowy thriller, który przeczytam i szybko o nim zapomnę. Główna bohaterka, Urszula, budzi się w piwnicy — przerażona, obolała. Zaledwie chwilę wcześniej spodziewała się oświadczyn, a teraz zamiast pierścionka ma przed sobą zakratowane okienko, wiadro w kącie i żarówkę zwisającą nad śmierdzącym materacem.
Najmocniej uderza atmosfera — poczucie, że dzieje się coś bardzo złego, nawet jeśli nie umiemy tego nazwać. Narracja prowadzi nas najpierw przez chaos i dezorientację Uli, a później poprzez retrospekcje jej życia. Dzięki temu nie tylko obserwujemy wydarzenia, ale — przynajmniej ja — czujemy bezsilność bohaterki: zagubienie, niepewność, brak zaufania do własnych wspomnień.
Historia pokazuje, że przeszłość nigdy całkiem nie znika — potrafi powrócić w najmniej oczekiwanym momencie. Dorosłość nie zawsze daje szansę na naprawienie błędów młodości, a działania dorosłych bywają naznaczone złością, gniewem, niesprawiedliwością oraz chęcią zemsty czy dania nauczki. Prawda jest taka, że w żadnym wieku nie powinniśmy kierować się złymi pobudkami ani krzywdzić innych.
Kto jest w tej historii ofiarą, a kto oprawcą? Kto sprawuje władzę, a kto jest uwięziony — fizycznie i psychicznie? Powieść podkreśla ogromne znaczenie relacji rodzinnych oraz traum z dzieciństwa, które odbijają się echem w dorosłym życiu. Pokazuje również, jak manipulacja i autorytet dorosłego mogą wpływać na losy innych członków rodziny.
Ula jest bohaterką, którą od początku chciałam wspierać. Jednak gdy prawda o jej przeszłości zaczęła
wychodzić na jaw, moja sympatia do niej osłabła. Tymczasem moje uczucia wobec pani Licznik były odwrotne — początkowe oburzenie ustąpiło litości, bo od środka trawiło ją długo wiele trudnych emocji. Ta historia uświadomiła mi, że złość i nienawiść nigdy nie są dobrymi doradcami, a za swoje czyny trzeba brać odpowiedzialność w każdym wieku. W pewnym momencie nic nie było już w tej historii czarno-białe.
W recenzjach pojawiają się głosy, że niektóre wątki są przerysowane, a momentami wręcz absurdalne. Ja się z tym nie zgadzam — thriller psychologiczny nie musi być dokumentem. Ma budować napięcie, zaskakiwać i wciągać w mrok ludzkiego umysłu. Ta powieść świetnie pokazuje, że strach i tajemnice są potężniejsze, niż nam się wydaje, a każdy z nas może nosić w sobie więcej niż jedną twarz.
Jeśli lubisz książki, które nie podają wszystkich odpowiedzi na tacy i zostawiają po sobie cień niepokoju — sięgnij po tę historię. Polecam.
[współpraca @wydawnictoMarginesy]
Wojciech Chmielarz po raz kolejny udowadnia, że potrafi zbudować historię, która wciąga nie tylko fabułą, ale i psychologiczną głębią. „Złotowłosa” to thriller, który zaczyna się jak klasyczne zniknięcie kobiety, a kończy się jak gorzki rachunek sumienia – zarówno bohaterów, jak i czytelnika.
Dzień, który miał być początkiem nowego życia Urszuli, zamienia się w koszmar. Zamiast zaręczyn – kłótnia. Zamiast pierścionka – zimna piwnica, ból i strach. Chmielarz prowadzi nas przez jej koszmar , umiejętnie dozując napięcie i niepewność. Urszula to młoda kobieta pracująca w hospicjum, jednak szybko okazuje się postacią złożoną, pełną sprzeczności i sekretów.
Autor w mistrzowski sposób łączy wątki kryminalne z dramatem psychologicznym. Zaginięcie Urszuli to tylko punkt wyjścia – prawdziwe napięcie rodzi się w odkrywaniu tego, co bohaterowie próbują ukryć przed sobą i światem.
„Złotowłosa” to thriller, który trzyma w napięciu do samego końca. Chmielarz pokazuje, że zło nie zawsze ma twarz potwora – czasem to cicha zgoda na kłamstwo, milczenie, które trwa latami, lub strach przed prawdą.
Uwielbiam książki tego autora, a „Złotowłosą” przeczytałam praktycznie w jeden dzień. Polecam.
Zdenerwowana Urszula po kłótni z partnerem wychodzi pobiegać. Nagle zostaje zaatakowana przez coś na kształt... niedźwiedzia? To ostatnie co pamięta, gdy budzi się otumaniona w ciemnej piwnicy, a towarzyszy jej jedynie głos zmarłej podopiecznej z hospicjum...
Autor po mistrzowsku buduje napięcie swojej opowieści. Początkowo wydaje się, że to dość standardowa historia o porwaniu, ale z biegiem kolejnych stron w niezwykle przewrotny sposób zostajemy wrzuceni w sięgającą dalekiej przeszłości opowieść o zemście i obsesji - a to wszystko razem skłania do odwracania ról i pytań, kto tu naprawdę jest katem, a kto ofiarą i gdzie leży granica odpokutowania za winy.
Tutaj kluczem opowieści są bohaterowie. Fabuła, choć retrospektywna i mocna, to jednak dość minimalistyczna (oczywiście nie ma w tym nic złego), niczym wspomniana piwnica, w której zamknięta jest Urszula. Najwięcej dzieje się w portretach postaci, ich emocjach, grymasach, reakcjach czy uczuciach. Autor prowadzi z czytelnikiem swoistą grę psychologiczną, co rusz sugerując współczucie czy niechęć do innych postaci, aby końcowo ukazać, że nikt tu nie jest nieskazitelny i cała sytuacja jest sumą win wszystkich jej uczestników.
Podobał mi się odkrywany stopniowo symbolizm zawarty w tytule. Przywołane oczywiste skojarzenie z klasyczną baśnią staje się tutaj ironicznym i wymownym punktem wyjścia dla uderzająco mrocznej rzeczywistości. Tutaj Złotowłosa skądinąd również wchodzi do domu rodzinki niedźwiadków - pytanie, kto tu komu zabiera więcej i kto faktycznie pokazuje ostatecznie pazury i dlaczego...
Jestem pod wrażeniem. Ta historia zaskakuje, jest pełna wyrazistości i emocji, a losy Urszuli z pewnością na długo zapadną mi w pamięci. Polecam!
„Złotowłosa” Wojciecha Chmielarza to thriller psychologiczny, który od pierwszych stron wciąga w gęstą, duszną atmosferę tajemnicy, bólu i ludzkich emocji, od których nie sposób się uwolnić. To jedna z tych książek, które nie pozwalają o sobie zapomnieć — im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej czujemy, że nic tu nie jest takie, jak się wydaje.
Główna bohaterka, Urszula, to kobieta o wielkim sercu – opiekunka w hospicjum, oddana swojej pracy i ludziom, którym towarzyszy w ostatnich chwilach życia. A jednak, mimo całej swojej dobroci, pewnego dnia sama staje się ofiarą. Wychodzi pobiegać, by ochłonąć po nieudanych zaręczynach… i już nie wraca. Budzi się w ciemnej piwnicy, poturbowana, zdezorientowana, otoczona mrokiem i niepewnością. Nie wie, gdzie jest, ani kto ją porwał. W dodatku słyszy głos Malwiny — kobiety, która przecież nie żyje.
Z pozoru prosta historia zaginięcia szybko przeradza się w emocjonalną i niepokojącą opowieść o winie, tajemnicach i cienkiej granicy między miłością a uzależnieniem od drugiej osoby. W miarę rozwoju akcji Chmielarz odsłania kolejne warstwy życia Urszuli – toksyczny związek, przemilczane błędy, lęki i traumy, które doprowadziły ją do tego punktu.
Autor po raz kolejny pokazuje, że jest mistrzem w tworzeniu realistycznych, psychologicznie pogłębionych postaci. Urszula nie jest idealna – popełnia błędy, bywa bezradna, ale też niesamowicie silna w swojej walce o przetrwanie. To bohaterka z krwi i kości, w której wielu czytelników może odnaleźć cząstkę siebie.
Styl Chmielarza, jak zawsze, jest precyzyjny, sugestywny i pełen napięcia. Autor nie potrzebuje krwawych scen, by zbudować poczucie zagrożenia – wystarczy kilka zdań, by czytelnik poczuł dreszcz na plecach. Jednocześnie potrafi wpleść w fabułę refleksję o ludzkiej naturze, poczuciu winy i potrzebie odkupienia, dzięki czemu „Złotowłosa” nie jest tylko thrillerem, ale też głęboko emocjonalną historią o tym, jak trudno czasem pogodzić się z własną przeszłością.
To książka, która przypadnie do gustu nie tylko fanom mrocznych opowieści, ale też czytelnikom, którzy cenią historie o ludzkich słabościach i sile ducha. Dla miłośników psychologicznych thrillerów – pozycja obowiązkowa.
„Złotowłosa” to opowieść o zniknięciu, które staje się pretekstem do odkrycia prawdy o sobie, o błędach, za które płacimy najwyższą cenę, i o tym, że nawet w mroku można odnaleźć światło.
Książka wpadła w moje ręce przypadkiem. A że bardzo lubię powieści autora to szybko zabrałam się za czytanie. I niestety muszę przyznać rację tym czytelnikom, którzy twierdzą, że jest to najsłabsza pozycja od wcześniej napisanych. Wyobraźnię autor posiada bujną więc pomysł na fabułę niestandardowy. Denerwująca i irytująca główna bohaterka Urszula. Nie mogłam jej polubić chociaż najczęściej współczuję ofiarom. I chyba miałam rację, ponieważ po połowie powieści okazało się, że nie jest krystaliczna. Do połowy męczyłam się czytając, za dużo było przemyśleń Uli i jej wyimaginowanych rozmów z Malwiną a za zdecydowanie za mało akcji. Najlepiej jakiejś porywającej. Zupełnie nie wciągnęłam się w ten klimat, który autor stworzył. Jednak wolę mocne kryminały w wykonaniu Pana Chmielarza. Brakowało mi dusznej atmosfery, narastającego napięcia i burzy emocji. Godnym zauważenia jest puenta, która mówi nam, że za swoje występki i złe zachowanie z pewnością poniesie się konsekwencje. To tylko kwestia czasu. Jak to się mówi " karma wraca". Cała historia wydaje się naciągana i nierzeczywista ale to fikcja literacka i autor nie musi trzymać się realiów. Podsumowując czyta się szybko i lekko ale tą powieścią się rozczarowałam
Główna bohaterka Ula jest wolontariuszką w hospicjum. Jest lubiana, cieszy się dużym zaufaniem. Czytelnik odbiera ją jako bardzo pozytywną młodą kobietę, poświęcającą bezinteresownie czas najbardziej chorym ludziom. Nic nie jest tu jednak takie jednoznaczne. Autor stopniowo odkrywa niechlubną przeszłość bohaterki. W czasie zaręczyn Ula zostaje porwana i uwięziona na długie miesiące w piwnicy. Poznajemy jej walkę o przetrwanie. Początkowo wyzwala w czytelniku współczucie, ale autor zaskakuje i stopniowo odkrywa przeszłość Uli. Poznajemy powody, które miały wpływ na jej porwanie. Doskonale wykreowani zostali wszyscy bohaterowie: Ula, pani Licznik, Jerzy i Miś. Zmagają się ze swoimi demonami i traumą z przeszłości. To thriller psychologiczny o przemocy, zemście, bólu po stracie najbliższej osoby, hejcie i wykluczeniach. Jeden z bohaterów jest niepełnosprawny fizycznie, inny chory psychicznie. Pani Licznik to kobieta przemocowa i despotyczna, ale ma to swoje uzasadnienie. Autor nie wskazuje, kto jest tu dobry, a kto zły. Ocena należy do czytelnika. Czy Ula zasłużyła na to, co ją spotkało, czy jest to jej pokuta.
Lubię książki Chmielarza, ale ta mnie trochę zawiodła. Czytało się dobrze, fabuła wciągała, ale momentami była rozwleczona i nudna. Zakończenie też nie powalające. Niektóre wątki bez sensu. Nie porwało mnie.
Bolesna konfrontacja z przeszłością może przyjąć naprawdę nietuzinkową formę!
Wojciech Chmielarz nie zawodzi i jak zwykle umiejętnie zwodzi, manipuluje umysłem, pomału ściąga na czytelnika szaleństwo i paranoję! Znajdziemy tu w zasadzie wszystko, czego wymagamy od dobrego thrillera, począwszy od mrocznego, przenikającego, pełnego niebezpiecznego napięcia klimatu, poprzez doskonale nakreślone, wiarygodne, ale trudne do prawidłowego ocenienia postacie, aż po mrożącą krew w żyłach nieobliczalną, wręcz szokującą akcję, która choć osadzona przecież na niewielkiej przestrzeni, dosłownie przyprawia o zawroty głowy. Notoryczne osłupienie na skutek ujawnienia kolejnych, coraz ciekawszych faktów z życia bohaterów, jest w zasadzie stałym elementem podczas lektury, a nie oszukujmy się, właśnie ta dezorientacja i szok są najbardziej pożądanymi elementami każdej mocnej, pozostającej w pamięci na długo lektury.
Uprowadzenie pracownicy hospicjum, mroczne demony przeszłości, toksyczne zachowanie ojca, niosące za sobą dalekosiężne dramatyczne konsekwencje, a wszystko to dopieczone lawiną sekretów i niebezpieczną, tajemniczą postacią Niedźwiedzia! Na kartach tej nieobliczalnej powieści przemoc psychiczna przeplata się z torturami fizycznymi, a wszystko to ma dodatkowe ukryte znaczenie. Ogromne brawa należą się za to, iż historia stopniowo zaciska swe macki na nieświadomym czytelniku i z każdą kolejną stroną uzależnia go jeszcze silniej. Te mistrzowskie stopniowanie napięcia i gęsty, mglisty klimat tworzą razem lekturę idealną, która zdobędzie serce każdego fana mocnych, jakże odurzających wrażeń.
,,Złotowłosa" to nieszablonowy, brutalny, niepokojący thriller, w którym przepada się bez pamięci już od pierwszej strony. Zapewniam, iż nie będziecie w stanie oderwać się od tej obezwładniającej, zapierającej dech w piersi lektury, a to wszystko dzięki opanowanym przez Autora do perfekcji zdolnościom manipulowania i zwodzenia. Ta misternie skonstruowana, pasjonująca, dopieszczona genialnym zakończeniem opowieść zafunduje Wam wachlarz niezapomnianych emocji!
Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić ani przez sekundę. Polecam całym sercem!
Powieść sensacyjna, której nie da się odłożyć Kiedy Bezimienny wraca do domu na warszawskich Włochach, w którym wynajmuje pokój, spotyka tam dwóch...
Nowa powieść Wojciecha Chmielarza, laureata nagrody Wielkiego Kalibru. Komisarz Jakub Mortka powraca, by rozwikłać tajemnicze zabójstwo. W podwarszawskim...
Przeczytane:2025-11-17, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, Wydawnictwo Marginesy, Kryminał - Sensacja Thriller, 2025,
„Nigdy nie wiesz, kiedy przyda ci się alfabet Morse'a”
(Ula też nie wiedziała…)
Czy przeszłość może mieć wpływ na teraźniejszość?
Minęło trzy lata od momentu, gdy ostatnio czytałam książkę autora. Wojciech Chmielarz popularny pisarz o dużym dorobku literackim to o nim będzie tu mowa, a właściwie o jego najnowszej książce „Złotowłosa”.
Ten dzień miał być cudowny, miały być zaręczyny i wielka radość. Jednak coś poszło nie tak Urszula zdenerwowana, wychodzi do pobliskiego parku, żeby pomyśleć i ochłonąć. Raptem dziewczyna budzi się w piwnicy – poturbowana, głodna. Nie wie, gdzie jest ani kto ją porwał.
Wow, co to było? Dawno nie czytałam tak niesamowitej historii, zakręconej, a zarazem wciągającej. Nie byłam na to gotowa, autor zafundował mi podróż w mroczne zakamarkach ludzkiej duszy. Zemsta, zdrada, manipulacja drugim człowiekiem. Tu Chmielarz zamiast brutalnych scen, morderczej akcji serwuje nam, na pozór prosty motyw, porwanie i walka o przetrwanie. Jednak to tylko pozory, im bardziej zagłębimy się w fabułę, tym więcej odkrywamy mrocznych sekretów.
Moralne dylematy, toksyczne relacje, ale przede wszystkim przemilczane winy i wpływ przeszłości na teraźniejszość.
Literacki majstersztyk, pomimo braku dynamicznej akcji, autor potrafił wprowadzić, tak gęstą atmosferę, że momentami gęsia skórka pojawia się na ciele. Sprawnie wciąga nas w fabułę, nie dając ani chwili odpoczynku. Obrazowość sytuacji i postaci pobudzają naszą wyobraźnię, do tego stopnia, że chwilami miałam wrażenie,