Skarb Narodów: Księga tajemnic

Autor: Sławomir Krempa

Kontynuacja „Skarbu Narodów” z 2004 roku to przeciętne kino przygodowe i niezły film familijny.

Produkcja nie razi przesadnym patosem czy banałem historii o ratowaniu świata przez kolejnego przeciętnego Amerykanina. Ale też nie udaje się twórcom uciec od schematu kolejnej wersji przygód „Indiany Jonesa”. Widz więc wie, czego spodziewać się winien za następnym zakrętem, ale, pozostając pod wrażeniem dobrego tempa, raczej się nie nudzi.

Skarb Narodów: Księga tajemnic – o czym jest film?

Pewnego dnia przodek Benjamina Franklina Gatesa (Nicholas Cage), znanego nam z poprzedniej części filmu historyka, badacza, ale nade wszystko – poszukiwacza skarbów, zostaje oskarżony o inspirowanie zamachu na prezydenta USA – Abrahama Lincolna. Dowodem ma być fragment tajemniczego notatnika, który prócz świadczącego o zdradzie wpisu, zawierać ma również klucz do rozwiązania zagadki tajemniczego, złotego miasta jednego z indiańskich plemion. Oczywiście, nasz bohater z miejsca ruszy na poszukiwania, podczas których przyjdzie mu odwiedzić Paryż i znajdującą się tam Statuę Wolności, przeszukać osobiste biurka angielskiej królowej i prezydenta Stanów Zjednoczonych, zapoznać się z treścią tajemniczego notatnika zawierającego tajemnice kolejnych przywódców USA i zwiedzić słynną skałę, w której wydrążono podobizny tychże. Przy okazji Gatesowi uda się uratować własny związek oraz zbliżyć do siebie skłóconych od dawna ojca i matkę. W jego misji starał się będzie mu przeszkodzić potomek innego dawnego amerykańskiego rodu, Jeb Wilkinson (Ed Harris), który pragnie, by to właśnie jego nazwisko przeszło do historii. Świata żaden z nich nie uratuje.

Skarb Narodów: Księga Tajemnic – obsada

Z całą pewnością sporym atutem filmu „Skarb Narodów: Księga tajemnic” jest jego obsada. Obok bowiem dyżurnego smutasa Ameryki, Nicholasa Cage’a, o którego zdolnościach aktorskich wypowiadał się nie będę, ujawniają się bowiem w stopniu mocno ograniczonym, widz odnajdzie tu świetnego Eda Harrisa w roli bezwzględnego złoczyńcy, który w końcu okaże się jednak poczciwcem opętanym wizją sławy i szacunku dla własnej rodziny. Są tu i „królowa” Helen Mirren, i niezły w niedawnej roli Papieża-Polaka John Voight. Wszyscy bawią się znakomicie, kreując swoje role z dużą ironią i dystansem. Żadne z nich nie udaje jednak, że tworzy wiekopomne dzieło. Mają za zadanie dostarczyć widzom rozrywki – i czynią to. Pyszni po prostu są Mirren i Voight jako zwaśniona para, która po mającej miejsce wiele lat wcześniej „wpadce” po prostu nie może na siebie patrzeć. Kiedy się kłócą – są przezabawni, ale potrafią miejscami i poruszyć. Nie stworzą oczywiście kreacji oscarowych, ale czego oczekiwać po kinie rozrywkowym?

Skarb Narodów: Księga Tajemnic – akcja i napięcie

Sporym atutem filmu Jona Torteltauba jest błyskawicznie tocząca się akcja. Jasne – miejscami kompletnie niewiarygodna i popadająca ze schematu w schemat, jednak twórcy nie pozwalają widzom tego dostrzec. Błyskawicznie zmieniają się dekoracje i lokalizacje, a krótkie chwile przestoju wypełniane są zabawnymi gagami. Jest tu i swoista kpina ze schematu filmów o kolejnych porwaniach prezydentów USA (to chyba najczęściej porywani ludzie w kinematografii), i z amerykańskiego systemu edukacji, i z francuskiego postrzegania Amerykanów jako barbarzyńców.

Skarb Narodów: Księga Tajemnic – czy warto zobaczyć?

Warto także zwrócić uwagę na fakt, że „Skarb Narodów: Księga Tajemnic” niemal całkowicie pozbawiony jest przemocy, przelewu krwi i brutalności. W pościgach nikt nie ginie, co nie ujmuje im dramatyzmu – stąd też film oglądać mogą nawet rodziny z małymi dziećmi. Zarówno dorośli, jak i dzieci będą po jego obejrzeniu usatysfakcjonowani – pod warunkiem oczywiście, że nastawią się wyłącznie na oglądanie kolejnej, nieco gorszej od oryginału choć nie pozbawionej wdzięku, kalki „Indiany Jonesa”.

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Warto przeczytać