Wybieram szczerość. Wywiad z Joanną Kordulą
Data: 2026-06-16 14:22:21
Czy czas naprawdę leczy rany? Co dzieje się z uczuciami, które przez lata pozostają niewypowiedziane? W rozmowie o powieści Dobranoc autorka, Joanna Kordula, mówi o przyjaźni wystawionej na próbę, sile wspomnień oraz o bohaterach, których definiują przyjaźń, miłość, lojalność, oddanie i troska.
Dobranoc opowiada o przyjaźni, która z czasem zaczyna się komplikować. Basia, Kamil i Michał przez lata ukrywają swoje uczucia, próbując chronić relację, która jest dla nich najważniejsza. Czy, Pani zdaniem, szczerość zawsze ratuje relacje, czy czasem właśnie ona potrafi je zniszczyć?
Różnie bywa, stąd nasz strach przed byciem absolutnie szczerym. Trzeba czasem ogromnego wyczucia, żeby swoją szczerością nie zranić, nie zepsuć czegoś. Myślę jednak, że szczerość w dobrej relacji się obroni. Ja wybieram szczerość, nawet jeśli jest trudna.
Bohaterowie wiele czują, ale nie potrafią o tym mówić. Dlaczego tak często boimy się powiedzieć prawdę właśnie tym osobom, na których zależy nam najbardziej?
Może być wiele powodów, dla których boimy się powiedzieć prawdę: boimy się zranić, boimy się konsekwencji, nie chcemy nic zepsuć, nie chcemy martwić, nie chcemy się ośmieszyć, czekamy na odpowiedni moment. Czasem t e n moment nie nadchodzi wcale albo przychodzi za późno i wyznanie wydaje się już nie mieć sensu. Bywa, że czujemy się w potrzasku; źle jest skłamać i źle – powiedzieć prawdę. Często – szczególnie, kiedy jesteśmy bardzo młodzi – sami nie potrafimy zrozumieć swoich emocji, a co dopiero ubrać je w słowa.

Trójkąt emocjonalny między Basią, Kamilem i Michałem nie jest oparty na rywalizacji, ale na przywiązaniu i lojalności. Czy podczas pisania zależało Pani bardziej na pokazaniu miłości, czy może właśnie przyjaźni wystawionej na najtrudniejszą próbę?
Najbardziej zależało mi na pokazaniu więzi – takiej do ostatniej cząsteczki, takiej, bez której to już nie byłby ten sam człowiek. Przyjaźń, miłość, lojalność, oddanie i troska to wartości, które definiują moich bohaterów – odniesienie się do każdej z niech jest dla mnie równie ważne.
Bohaterowie wracają do miejsc, wspomnień i ludzi, których próbowali zostawić za sobą. Powrót bywa jednak bolesny. Czy czas rzeczywiście leczy rany, czy jedynie uczy nas żyć obok nich?
Każdy powrót to inna perspektywa. Niektóre wydarzenia muszą się ułożyć, a to wymaga czasu i wielokrotnego oglądu z różnych stron. Często też nieuchronność największych dramatów rozumiemy dopiero po latach. Tak, wiele ran uleczy czas. Inaczej patrzymy na dramat, kiedy wypali się ogień, kiedy opadnie już pył, kiedy już nie boimy się tego, co ludzie powiedzą i generalnie: wszystko, co najgorsze, już się wydarzyło. Ratunkiem jest wybaczyć, odpuścić – nauczenie się tego wymaga właśnie czasu i życiowego doświadczenia.

Basia zmaga się z żałobą, poczuciem winy i trudnymi doświadczeniami. Bardzo poruszająco pokazuje Pani, jak strata wpływa na codzienność człowieka. A jak Pani czuła się podczas tworzenia tej historii?
Skupiałam się na więzi i na tym, do czego cała ta sytuacja ma doprowadzić. Mając na myśli konkretny cel, łatwiej mi było znosić ból moich bohaterów. Co ciekawe, głębokie smutki wyimaginowanych przyjaciół niejednokrotnie pomagały mi zrozumieć własne dramaty czy przeżyć żałobę. Pisanie może więc być terapią. Ja żyłam i nadal żyję z moimi przyjaciółmi. Rozumiem każde ich uczucie. Tworzenie ich historii było kojące i budujące. Mam nadzieję, że czytanie mojej powieści również może takie być.
W książce pojawiają się tematy depresji, myśli samobójczych i psychicznych konsekwencji traumatycznych wydarzeń. Warto mówić o rzeczach tak trudnych?
Myślę, że warto mówić o rzeczach trudnych. Każdego z nas mogą takie sytuacje w sposób bezpośredni lub niebezpośredni dotknąć. Nie możemy tylko lukrować świata. Nie jestem jednak zwolenniczką roztrząsania traumatycznych zdarzeń w nieskończoność. Myślę, że przede wszystkim trzeba się nauczyć wybaczać innym oraz sobie. Trzeba się nauczyć być szczęśliwym, doceniać to, co mamy, być wdzięcznym. To co trudne, co było błędem, niech stanie się wielką i ważną lekcją. Ale później koniecznie trzeba iść dalej, w górę. Kiedyś słyszałam ciekawe zdanie, z którym się zgadzam: Podnosząc się po upadku, zawsze weź dla siebie coś z ziemi.

Bardzo ciekawym elementem książki są pamiętniki Basi, dzięki którym czytelnik poznaje przeszłość z jej perspektywy. Co daje bohaterowi pisanie o własnych emocjach? To forma ucieczki, terapia, a może próba ocalenia wspomnień? Ja sama także piszę pamiętnik i temat jest mi bliski.
Ja też latami pisałam pamiętnik. Dzięki niemu wiele zdarzeń przetrwa, to na pewno. Kiedy go pisałam, ważniejsze było jednak to, żeby móc się wyżalić, a czasem pośmiać. Był najlepszą przyjaciółką, której szczerze, bez owijania w bawełnę, mówiłam, co mnie boli, czego się boję, co mnie cieszy. Już gdy piszemy, gdy ubieramy emocje w słowa, w zdania, robi się nam lżej, prościej, wszystko się układa. Zmienia się perspektywa. Później, czytając własny wpis, łatwiej samemu sobie coś poradzić, tak jak najlepszej przyjaciółce właśnie. Często czytając, czyli jakby patrząc z boku, zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest tak źle. Po czasie możemy się z siebie nawet pośmiać. Pamiętnik daje też wiedzę na przyszłość, że okropne momenty jakoś zawsze w końcu miną.
Pisanie pamiętnika chyba nigdy nie było dla mnie formą ucieczki.
Tytuł Dobranoc brzmi ciepło i zwyczajnie, ale w kontekście tej historii nabiera znacznie głębszego znaczenia. Czym dla Pani jest słowo dobranoc? Pożegnaniem, obietnicą kolejnego dnia, a może symbolem czegoś jeszcze innego?
Każdemu z nas przyjemnie jest słyszeć przed snem Dobranoc, tak było też z Basią i Kamilem, kiedy szeptali sobie to pożegnanie wieczorem przez telefon, jeszcze nieświadomi tego, dlaczego szepczą i dlaczego to słowo jest tak ważne. Z czasem staje się ono symbolem ich tajemnicy i łączącego ich uczucia. Dobranoc słyszy też Michał tuż przed operacją.
Dla mnie to słowo niesie ogrom znaczeń. Jest ukojeniem, troskliwym ułożeniem do odpoczynku po trudzie, wysłaniem w świat snów, marzeń, w inny świat, zapewnieniem o byciu tuż obok, tajemnicą, pożegnaniem z nadzieją na szybkie spotkanie…
Czego możemy spodziewać się w drugim tomie i kiedy się ukaże? Nie mogę się doczekać!
Zdradzę tylko tyle, że rozwikła się kilka tajemnic i będzie wiele zaskoczeń – jak w życiu. To będzie podróż do korzeni i dosłowna podróż. Druga część będzie budowaniem fundamentów i ukojeniem.
Cieszy mnie to, że moja historia porusza wiele osób, że czytelnicy chcą wiedzieć, co się dalej wydarzy. Odżywają wspomnienia młodzieńczych lat, smaków, głosów, pierwszych miłości i przyjaźni. Niektóre spostrzeżenia czytelników mnie samą zaskakują. Cieszę się z tego, bo ta historia po prostu żyje. I to już nie tylko w mojej głowie, ale też w sercach czytelników. Moją ideą jest pokazać przyjaźń, więzi i prawdopodobne koleje losu. Mam pewną teorię i chciałabym się nią podzielić. Wiem, to brzmi bardzo enigmatyczne, ale na razie nie mogę więcej powiedzieć.
Premiera drugiej części jest zaplanowana na październik tego roku.

Książkę Dobranoc kupicie w popularnych księgarniach internetowych: