Cierpienie uszlachetnia. Wywiad z Aldoną Żółtowską
Data: 2026-05-22 11:02:41
– Bywa, że cierpienie doprowadza ludzi do zgorzknienia, ja jednak wierzę, że cierpienie uszlachetnia ludzką naturę, pozwala widzieć więcej i lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Konstruując postać Reginy, miałam na myśli człowieka, którego nikt i nic nie jest w stanie upokorzyć, a którego siła jest pewnego rodzaju darem – mówi Aldona Żółtowska, autorka książki Regina. To opowieść o o cenie wygodnego życia, lękach przekazywanych z pokolenia na pokolenie i o tym, dlaczego nie da się odciąć od własnej historii.
Regina i Ewa pochodzą z zupełnie różnych światów, a mimo to bardzo szybko rodzi się między nimi szczególna więź. Co Panią najbardziej interesuje w relacjach między kobietami z różnych pokoleń?
W relacjach między kobietami z różnych pokoleń najbardziej interesuje mnie korzystanie z doświadczeń osób starszych. Mówi się – i słusznie – że jeśli uczyć się na błędach, to najlepiej na cudzych, w tym przypadku na błędach starszego pokolenia.
Co sądzi Pani o młodej Reginie? Do czego zmuszały ją tamte czasy?
Młoda Regina jest, co tu dużo mówić, zagubiona. Z jednej strony jest nieodrodnym dzieckiem swojej epoki. Tamte czasy zmuszały ją do zamążpójścia i uległości, a jednocześnie dawały przyzwolenie na beztroskie życie. Z drugiej strony Regina zaczyna zauważać, że wokół niej coś zaczyna się zmieniać – kobiety nie chcą już żyć w małym piekiełku.

W powieści bohaterowie nie zawsze chcą mówić o emocjach, przeszłości, lękach. Czasami z wygody, czasami ze strachu. Myśli Pani, że ludzie bardziej boją się prawdy czy konsekwencji tej prawdy?
Myślę, że ludzie boją się zarówno prawdy, jak i jej konsekwencji. Dla mnie jednak najtrudniejszy moment to poznanie prawdy o sobie i o innych. Do mierzenia się z jej konsekwencjami można już przywyknąć.
Warszawa w Reginie jest podzielona. Z jednej strony przedwojenny luksus i elegancja, z drugiej PRL pełen napięcia, kontroli i kompromisów. Która z tych rzeczywistości jest Pani bliższa?
Bliższa jest mi Warszawa lat siedemdziesiątych. Chyba to, co trudniejsze, bardziej szare i mniej widowiskowe, jest mi bliższe.

Olgierd jest bohaterem bardzo niejednoznacznym. Czy chodziło o pokazanie, że człowiek uwikłany we władzę nie zawsze przestaje mieć sumienie?
Otóż, odchodząc od najbardziej okrutnych przypadków natury ludzkiej, jakie zna historia, wierzę, że nie ma ludzi całkowicie dobrych ani całkowicie złych.
Bardzo poruszający jest obraz kobiet, które przez lata muszą radzić sobie w świecie urządzonym przez mężczyzn i politykę. Miała Pani poczucie, że pisze także o cenie wygodnego życia, które często wymagało milczenia?
Tak. Przez dziesięciolecia – aż do teraz – taka jest właśnie cena wygodnego życia, i to nie tylko w znaczeniu materialnym. Chodzi także o spokojne życie, w którym staramy się wszystkim przypodobać, zapominając o własnych potrzebach.

Regina doświadcza wielu strat, ale nie staje się całkowicie zgorzkniała. Skąd bierze się w niej ta siła? Czy Pani zdaniem człowieka bardziej buduje cierpienie, czy jednak relacje z innymi ludźmi?
Bywa, że cierpienie doprowadza ludzi do zgorzknienia, ja jednak wierzę, że cierpienie uszlachetnia ludzką naturę, pozwala widzieć więcej i lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Konstruując postać Reginy, miałam na myśli człowieka, którego nikt i nic nie jest w stanie upokorzyć, a którego siła jest pewnego rodzaju darem.
W książce przeszłość nie gaśnie. Nawet po wielu latach bohaterowie nadal żyją dawnymi decyzjami, sekretami, poczuciem winy. Da się naprawdę odciąć od własnej historii?
Z przykrością muszę stwierdzić, że nie da się odciąć od własnej historii, ale można trzymać demony przeszłości na wodzy i nie pozwolić, by znacząco wpływały na życie tu i teraz.

Po lekturze można zadać sobie pytanie o cenę bezpieczeństwa. Niektórzy bohaterowie wybierają wygodne życie kosztem wolności albo własnych przekonań. Pani zdaniem człowiek w trudnych czasach naprawdę ma wybór?
Tak. To – być może – naiwne, ale mimo wszystko wierzę, że niezależnie od okoliczności i czasów można postąpić słusznie i honorowo.
Dzięki tej książce mamy szansę dostrzec, że kobiety często musiały ratować same siebie, nawet jeśli oznaczało to samotność albo życie wbrew własnym marzeniom. Myśli Pani, że współczesne kobiety nadal noszą w sobie ten mechanizm przetrwania przekazywany z pokolenia na pokolenie?
Czasem myślę, że mieszkają w nas lęki, niepowodzenia i obawy pokoleń kobiet z naszej rodziny, które poprzedziły nasze przyjście na świat. To gdzieś w nas pozostaje, gotowe przypomnieć o sobie w chwilach zwątpienia we własne siły.
Książkę Regina kupicie w popularnych księgarniach internetowych: