Miłość powinna być wydawana na receptę. Wywiad z Robertem Zawadą

Data: 2026-05-11 11:11:02 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Miłość powinna być wydawana na receptę. Wywiad z Robertem Zawadą z kategorii Wywiad

– Miłość upaja, dodaje energii, zakłada nam różowe okulary pozwala się sobą cieszyć coraz bardziej i bardziej. Aż do przedawkowania. Miłość powinna być wydawana na receptę. Dawka odpowiednio dobrana do potrzeb i możliwości. Wtedy, być może, trwałaby dłużej. Rozdarte niebo jest po części właśnie o tym, do czego miłość w różnej jej postaciach może doprowadzić – mówi Robert Zawada autor powieści. 

fot. Piotr Gortat

Kiedyś pierwszy raz siadł Pan za sterami śmigłowca. A teraz pierwszy raz wydał Pan książkę obyczajową. Co łączy te dwa debiuty? 

Rozdarte niebo nie jest moją pierwszą wydaną książką, ale rzeczywiście jest debiutem jako powieść obyczajowa. Podobnie ze śmigłowcem – nie był to pierwszy statek powietrzny na jakim latałem, jednak chyba najbliższy sercu i kiedyś musiałem odbyć nim pierwszy lot. To, co te dwie rzeczy łączy na pewno, to możliwość podjęcia wyzwania. Chęć osiągnięcia kolejnego celu, wyższego poziomu i na końcu satysfakcja, że się to powiodło. A potem chce się więcej i więcej…

Rozdarte niebo można czytać jako historię o człowieku, który w powietrzu czuje wolność, a na ziemi stale czegoś szuka. Latanie jest chyba, wbrew pozorom, prostsze od czucia emocji?

Latanie jest przede wszystkim wyuczalne. Mówi się, że latać można nauczyć nawet małpę. Coś w tym jest. Doświadczony pilot rzadko da się zaskoczyć w powietrzu czymś nieznanym, czymś, z czym nie potrafiłby sobie poradzić. Ma na wszystko procedury. A życie, emocje, uczucia? To inna bajka. Tego nie nauczą Cię w szkole. W tej sferze sytuacje nieprzewidywalne są dużo trudniejsze do opanowania i częściej kończą się katastrofą niż w lotnictwie.

Konrad Kruk jest bohaterem dalekim od ideału. Popełnia błędy, wikła się w relacje, czasem rani innych, czasem – siebie. Interesowali Pana bardziej bohaterowie pęknięci niż nieskazitelni?

Bohaterowie muszą być przede wszystkim w miarę realni. Nie znam osobiście ludzi nieskazitelnych, więc trudno o pomysł na takiego bohatera. Poza tym, taka postać byłaby chyba niestrawna dla czytelnika. Na pewno natomiast wypadłaby nudno i nienaturalnie.

W kulturze często pokazuje się mężczyzn jako tych, którzy mają wszystko pod kontrolą. Tymczasem Konrad w kabinie samolotu panuje nad sytuacją, ale w życiu prywatnym już nie. Chciał Pan podważyć ten stereotyp?

Tak – ale nie po to, żeby go obalić, tylko żeby go uczłowieczyć. W kabinie Konrad ma procedury, doświadczenie i jasne zasady. To świat, w którym kontrola jest możliwa. W życiu prywatnym tego nie ma. Są emocje, relacje, ludzie, których nie da się przewidzieć ani poprowadzić według checklisty. I właśnie ten kontrast był dla mnie ciekawy. Nie chodziło o pokazanie słabości mężczyzny, tylko o coś bardziej prawdziwego. O to, że w życiu kontrola działa tylko do pewnego momentu, a to, co najważniejsze, często zaczyna się tam, gdzie ją tracimy.

W tej powieści pojawia się pytanie, czy jedna decyzja potrafi zmienić całe dalsze życie. Wierzy Pan, że człowieka bardziej kształtują wielkie wybory czy raczej drobne momenty, których początkowo nie doceniamy? 

Jedno i drugie. Idealnie jest, kiedy te momenty, zebrane skrzętnie w jedną całość, decydują o tym wielkim wyborze. Jednak nie zawsze tak bywa. Często podejmujemy decyzje zbyt pochopnie. Za szybko. Bezrefleksyjnie. Nierzadko raniąc siebie i innych. Rozumiemy to, niestety, za późno, kiedy już nie ma czego odbudować. Tak, jedna decyzja potrafi zmienić całe życie. Nie mam co do tego wątpliwości.

Miłość w Rozdartym niebie nie jest lekiem na wszystko. Potrafi uskrzydlać, ale też niszczyć. Czy pisał Pan tę historię bardziej jako opowieść o uczuciu, czy o cenie, jaką czasem się za nie płaci?

Z miłością tak właśnie jest. Upaja, dodaje energii, zakłada nam różowe okulary pozwala się sobą cieszyć coraz bardziej i bardziej. Aż do przedawkowania. Miłość powinna być wydawana na receptę. Dawka odpowiednio dobrana do potrzeb i możliwości. Wtedy, być może, trwałaby dłużej. Moja powieść jest po części właśnie o tym, do czego miłość w różnej jej postaciach może doprowadzić.

Czy doświadczenie pilota pomagało Panu budować wiarygodność scen związanych z lataniem, czy przeciwnie, trzeba było uważać, by nie wejść w zbyt techniczne szczegóły?   

Sceny lotnicze to te, które pisało mi się najłatwiej i które dawały mi największą frajdę. Czułem się, jakbym siedział za sterami tych wszystkich statków powietrznych. Nie ukrywam, że część z tych scen była opisem sytuacji, w jakich w swojej karierze lotniczej się znalazłem. Tym bardziej pisało się je łatwiej. Moim zamiarem było wciągnięcie czytelnika do kabiny i sprawienie, że poczuje się przez moment, jakby sam pilotował – albo przynajmniej siedział w fotelu obok. Szczegóły techniczne są nudne, starałem się, jak potrafiłem, aby ich unikać. Sądzę, że to się udało.

Konrad szuka bliskości, ale gdy ją dostaje, nie zawsze potrafi to unieść. Czy uważa Pan, że wielu ludzi bardziej boi się szczęścia niż samotności?

Ludzie nie boją się szczęścia. Na pytanie: czy chciałbyś być szczęśliwy pewnie każdy odpowie, że tak, chciałby, albo że już jest. Natomiast mało kto powie, że nie boi się samotności. Szczególnie na starość. Zatem, według mnie, ludzie nie boją się szczęścia, tylko nie są w stanie go precyzyjnie zdefiniować, a kiedy ono według ich ogólnych kryteriów przychodzi, nie potrafią z niego korzystać tak, jak należy. Stwierdzają, że to jednak nie to, przedefiniowują i szukają dalej.

W powieści pojawia się motyw przemiany mężczyzny, który z twardego i pewnego siebie zaczyna odsłaniać wrażliwość. Czy dziś literatura potrzebuje nowych opowieści o męskości? 

Nie wiem czego potrzebuje literatura. I, szczerze mówiąc, nie bardzo się nad tym zastanawiam, kiedy siadam do pisania. Piszę o męskości, jaką ja uważam za normalną. Ta przemiana Konrada może służyć jako swego rodzaju symbol pokoleniowy. Kiedyś rzeczywiście tak zwany prawdziwy mężczyzna nie pękał. Nie okazywał uczuć, skrzętnie ukrywał wrażliwość i słabości. Nie dbał o wygląd. To się zmieniło. I bardzo dobrze, że tak się stało.

W tej historii pojawia się strata, poczucie winy i próba zaczęcia od nowa. Czy człowiek naprawdę może zacząć od nowa, czy raczej zawsze niesie dawną wersję siebie dalej?

Zawsze można zacząć od nowa. Można stać się innym człowiekiem w każdym momencie swojego życia. Trzeba tylko spełnić kilka warunków. Motywacja, szczera chęć i potrzeba zmiany, upór i konsekwencja w działaniu. Najważniejsze jednak, by czuć, że ta zmiana nie ma służyć jedynie wygodzie drugiej osoby, ale przede wszystkim sobie, że będziemy się z nią czuli dobrze. Inaczej szybko wrócimy do tej dawnej wersji.

Gdyby miał Pan zostawić czytelnikom jedno pytanie po lekturze Rozdartego nieba – nie odpowiedź, lecz właśnie pytanie, to co powinno z nimi zostać po zamknięciu książki?

Ile jesteś w stanie wybaczyć komuś, kogo kochasz, i gdzie jest granica, po której przekroczeniu to już nie jest miłość, tylko strach przed samotnością?

Książkę Rozdarte niebo kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.