Czas zmienia sposób opowiadania historii. Wywiad z Carlą Montero

Data: 2026-05-18 15:02:58 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet

– W ciągu 15 lat kariery pisarskiej w sposób naturalny rozwijałam swój warsztat, a po drodze odnalazłam też własny głos. Ale poza samą techniką myślę, że to właśnie czas zmienia sposób opowiadania historii. Kiedy człowiek staje się starszy i zdobywa więcej życiowego doświadczenia, zaczyna inaczej patrzeć na ludzi. Coraz bardziej interesują go sprzeczności, emocjonalna złożoność i wszystko to, co pozostaje niewypowiedziane. Chciałabym wierzyć, że dziś piszę z odrobinę większym zrozumieniem, cierpliwością i mądrością niż piętnaście lat temu – mówi Carla Montero, autorka książki Dziewczyna z mgły

 

Mila funkcjonuje w świecie wyścigów samochodowych tak, jakby było to zupełnie naturalne, a jednak wyraźnie widać, że jest stale obserwowana i oceniana. Czy miałaś poczucie, że kobieta w takim środowisku musiała udowadniać swoją wartość dwa razy mocniej?

Zdecydowanie tak. W tych czasach odnalezienie się w świecie zdominowanym przez mężczyzn z pewnością nie było łatwe dla kobiet. W latach 30. XX wieku wyścigi samochodowe były uznawane za sport typowo męski, a kobiety, które odważyły się wejść do tego świata, spotykały się z pogardą, protekcjonalnym traktowaniem i ciągłym lekceważeniem ze strony innych kierowców, prasy i całego społeczeństwa. Wiele osób uważało, że kobiety po prostu nie mają wystarczających umiejętności ani talentu do rywalizacji, a niektórzy ludzie sądzili wręcz, że samo podejmowanie takich prób jest niestosowne. Kobiety musiały też walczyć z tym, że traktowano je bardziej jak ozdobę niż poważne sportsmenki — jakby były jedynie eleganckimi manekinami, siedzącymi w wyścigowych samochodach, a nie rywalkami z prawdziwym talentem i ambicjami. 

Lata 30. XX wieku stworzyły podstawy współczesnej Formuły 1. Co najbardziej fascynowało Cię, gdy zgłębiałaś historię tamtych wyścigów: sama rywalizacja czy raczej ludzie żyjący wokół niej?

Muszę przyznać, że świat sportów motorowych sam w sobie nigdy szczególnie mnie nie pociągał. Kiedy zaczęłam pisać tę powieść, najbardziej interesowała mnie nie historia wyścigów jako takich, ale losy ludzi żyjących w tak przełomowym momencie historii. Odkrywanie tych życiorysów było fascynujące — wiele z nich było na tyle niezwykłych, że mogłyby stać się materiałem na osobne powieści. Ci kierowcy byli nie tylko sportowcami, ale także wyjątkowymi, często głęboko wewnętrznie sprzecznymi postaciami.

Jednak kiedy zanurzyłam się w atmosferę wyścigów — pełną blasku, niebezpieczeństwa i adrenaliny — zaczęła mnie fascynować także technologiczna i ludzka strona tego sportu oraz to, w jaki sposób tamta epoka stworzyła podwaliny późniejszej Formuły 1.

Pokazujesz w swojej książce ludzi żyjących intensywnie i ryzykujących niemal za każdym razem, gdy wsiadają do auta. Co, Twoim zdaniem, popycha człowieka do takiego ryzyka? Pragnienie wolności, adrenalina, a może potrzeba ucieczki przed samym sobą?

Każdy kierowca — kobieta czy mężczyzna — miał własne motywacje i były to motywacje często bardzo różne. Ogólnie jednak w większości byli to młodzi ludzie z uprzywilejowanych środowisk, którzy dzięki młodzieńczej beztrosce i życiu w dużej mierze wolnemu od codziennych problemów, chociażby materialnych, szukali ekscytacji, przygody i doświadczeń wykraczających poza codzienność.

Wyścigi dawały im nie tylko adrenalinę, ale też pewną aurę bohaterstwa. Wielu z nich pociągały również inne niebezpieczne zajęcia: wspinaczka górska, wyścigi łodzi, sporty samolotowe… Wydawali się dzielić tę samą fascynację ryzykiem, jakby wierzyli, że mogą rzucić wyzwanie samej śmierci i jakoś ją prześcignąć.

W swojej książce poruszasz temat pamięci i dochodzisz do wniosku, że przeszłość nigdy tak naprawdę nie znika. Uważasz, że człowiek może kiedykolwiek całkowicie uwolnić się od dawnych traum i błędów?

Przeszłość nas kształtuje, a ucieczka przed nią jest niemożliwa – zwłaszcza, jeśli nasze wspomnienia są traumatyczne. Nie czuję się osobą, która mogłaby udzielać lekcji w tak osobistej sprawie, ale wierzę, że najzdrowsze, co możemy zrobić, to przestać walczyć z tym, czego nie da się zmienić.

Próby ucieczki od bolesnych doświadczeń często są bezsensowne, ponieważ tak czy inaczej stają się one częścią tego, kim jesteśmy. Naprawdę ważne jest zaakceptowania życia z własną przeszłością i — jeśli to możliwe — odnalezienie w niej jakiejś formy rozwoju, siły albo zrozumienia.

W Hiszpanii mamy powiedzenie: Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Być może prawdziwa wolność polega właśnie na zaakceptowaniu tej myśli.

Dom Fiony i Nany sprawia wrażenie niemal osobnego świata, pełnego ciepła, zapachów, przedmiotów. To miejsce z historią, pełne swego rodzaju codziennej magii. Skąd wzięła się potrzeba stworzenia takiego miejsca?

Ta ciepła i kojąca atmosfera, związana z domkiem sióstr Pocks w Dziewczyna z mgły, jest dla mnie czymś bardzo ważnym. To element, który powraca we wszystkich moich powieściach. Myślę, że stał się on częścią mojego literackiego głosu.

Akcja moich książek zwykle rozgrywa się w trudnych czasach – czasem wynika to z epoki historycznej, czasem jest efektem emocjonalnej sytuacji bohaterów. To poczucie ciepła i codziennego piękna pomaga równoważyć napięcie i surowość fabuły. Daje schronienie nie tylko postaciom, ale także czytelnikowi.

I, szczerze mówiąc, tworzenie takich miejsc jest jedną z rzeczy, które najbardziej lubię podczas pisania. Czasami mam wręcz wrażenie, jakbym sama mogła do nich wejść i zostać tam na chwilę.

Relacje między kobietami przedstawiasz w bardzo przekonujący sposób. Czy siostrzeństwo i kobieca solidarność są dla Ciebie ważnymi wartościami?

Tak, bardzo. I myślę, że wiele kobiet czuje to samo. Kto nigdy nie znalazł pocieszenia w rozmowie z przyjaciółkami? Kto nie szukał zrozumienia u siostry albo nie miał poczucia, że tylko inna kobieta może w pełni zrozumieć pewne emocje czy doświadczenia?

Ten wspólny język kobiet, te formy porozumienia, które często nie wymagają żadnych wyjaśnień ani słów, są fundamentem kobiecej solidarności. W języku hiszpańskim istnieje na to słowo: „sororidad”, czyli coś w rodzaju siostrzeństwa.

Wspaniałe wydaje mi się to, że siostrzeństwo nie jest współczesnym zjawiskiem. Kobiety z różnych środowisk wspierały się nawzajem na różnych etapach historii ludzkości, na długo zanim pojawiło się na to określenie.

Mam wrażenie, że Dziewczyna z mgły jest też historią o tym, jak bardzo ludzie potrzebują akceptacji. Nawet najsilniejsi pragną, by ktoś naprawdę ich dostrzegł. Czy uważasz, że to jedna z naszych najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb?

Myślę, że ludzie w sposób całkowicie naturalny poszukują więzi i poczucia przynależności. Wszyscy chcemy czuć się akceptowani przez innych, szczególnie we wczesnych etapach życia, kiedy wciąż kształtuje się nasza tożsamość i próbujemy zrozumieć, kim jesteśmy.

Kiedy dorastamy, ta potrzeba być może staje się mniej wyraźna albo mniej rozpaczliwa. Przestajemy szukać aprobaty u wszystkich dookoła, zaczynamy raczej przejmować się tym, by być rozumianymi przez ludzi, którzy naprawdę są dla nas ważni.

Ale tak, wierzę, że większość ludzi ostatecznie pragnie tego samego: być dostrzeżonymi, akceptowanymi i kochanymi.

W zakończeniu i podziękowaniach wspominasz o piętnastu latach swojej pisarskiej drogi i mówisz, że ta książka oznacza dla Ciebie nowy etap. Co zmieniło się w Tobie jako autorce przez te lata?

W ciągu 15 lat kariery pisarskiej naturalnie rozwijał się mój warsztat, a po drodze odnalazłam też własny głos. Ale poza samą techniką myślę, że to właśnie czas zmienia sposób opowiadania historii. Kiedy człowiek staje się starszy i zdobywa więcej życiowego doświadczenia, zaczyna inaczej patrzeć na ludzi. Coraz bardziej interesują go sprzeczności, emocjonalna złożoność i wszystko to, co pozostaje niewypowiedziane. Chciałabym wierzyć, że dziś piszę z odrobinę większym zrozumieniem, cierpliwością i mądrością niż piętnaście lat temu.

Dziewczyna z mgły wydaje się jednocześnie baśnią, powieścią historyczną i historią rodzinną. Jak sama ją postrzegasz?

Myślę, że są w niej elementy wszystkich tych gatunków. Jest w niech trochę powieści historycznej, odrobina tajemnicy, romansu, a nawet coś z baśniowej atmosfery. Ale przede wszystkim widzę ją jako historię o miłości w wielu jej odsłonach. Nie tylko o miłości romantycznej, ale też o przyjaźni, więzach rodzinnych, współczuciu, miłości do swojej pracy, do własnych korzeni i miejsc, które nas ukształtowały. Wreszcie – myślę, że ta powieść opowiada o różnych sposobach, dzięki którym miłość pomaga nam przetrwać i odbudować samych siebie.

W Twojej książce bohaterowie często próbują zacząć od nowa, ale przeszłość nie chce im na to pozwolić. Uważasz, że człowiek może naprawdę się zmienić, czy raczej jesteśmy skazani na powtarzanie pewnych schematów?

Myślę, że jedną z najpiękniejszych rzeczy jest to, że życie zawsze daje nam możliwość zmiany kierunku, rozpoczęcia od nowa, stania się kimś innym niż byliśmy kiedyś. Ale to wymaga odwagi i samoświadomości. Oznacza niezgodę na popadanie w bezwład, fatalizm czy użalanie się nad sobą, bo to właśnie te rzeczy zatrzymują nas w miejscu.

Jeśli chodzi o przeznaczenie, mój stosunek do tej idei jest dość złożony. Czasami pewne wydarzenia wydają się niemożliwe do wyjaśnienia bez wiary, że działała tu jakaś tajemnicza siła. Innym razem myślę, że nasze życie jest po prostu wynikiem podejmowanych przez nas wyborów.

Być może prawda leży gdzieś pośrodku.

Dziewczyna z mgły pokazuje również różne oblicza samotności. Niektórzy bohaterowie żyją wśród ludzi, a mimo to czują się całkowicie opuszczeni. Dlaczego ten rodzaj samotności wydaje się dziś tak aktualny?

Choć większość ludzi żyje dziś w dużych miastach, współczesne życie miejskie często sprzyja indywidualizmowi, izolacji i oderwaniu od innych. Ilu ludzi nie zna już nawet imion swoich sąsiadów?

Pod wieloma względami utraciliśmy bliskość i poczucie wspólnoty, które dawniej, w mniejszych społecznościach wydawały się bardziej naturalne. Nie twierdzę, że solidarność w miastach już nie istnieje, ale łatwo może zniknąć w hałasie i skali współczesnego życia.

Dla mnie samotność nie jest po prostu brakiem towarzystwa, ale brakiem prawdziwej więzi. I być może właśnie dlatego wydaje się dziś tak wszechobecna. Żyjemy w świecie, w którym podobno jesteśmy połączeni bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, a mimo to wiele osób nadal czuje się głęboko samotnych, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Fiona i Nana wnoszą do tej historii coś ważnego: ciepło, prostotę i poczucie, że przy kimś można po prostu być sobą. Czy poprzez te postaci chciałaś pokazać, że czasem to najprostsze relacje nas ocalają?

Tak, zdecydowanie. Dzięki tym dwóm kobietom Mila odkrywa wartość szczerych i autentycznych relacji. Ich życie jest proste i skromne, pozbawione luksusu i ambicji, ale Fiona i Nana przynoszą jej to, co naprawdę ważne: życzliwość, czułość i wsparcie ofiarowane bezinteresownie, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian.

Dla Mili stają się czymś w rodzaju emocjonalnego schronienia, zupełnie odmiennego od świata, z którego pochodzi — świata napędzanego raczej statusem, pozorami i własnym interesem niż prawdziwymi ludzkimi więziami.

 

Wyspa Man, na której toczy się akcja powieści, to specyficzne miejsce akcji. Bohaterowie są fizycznie blisko siebie, a jednak mają trudność z prawdziwym porozumieniem. Czy ta zamknięta przestrzeń była dla Ciebie ważnym tematem?

Bardzo ważnym. Jednym z powodów, dla których wybrałam wyspę Man, był właśnie charakter tego miejsca. Chciałam umieścić bohaterów w odizolowanej przestrzeni, z dala od hałasu i rozproszeń codziennego życia, gdzie będą zmuszeni skonfrontować się nie tylko z innymi ludźmi, ale także z samymi sobą.

W tym sensie wyspa staje się niemal przestrzenią oczyszczenia, szczególnie dla Mili. To miejsce, w którym bohaterowie muszą zmierzyć się ze swoimi lękami, przeszłością i życiem, którego naprawdę dla siebie pragną.

Jednocześnie wyspa pozwoliła mi stworzyć coś w rodzaju mikrokosmosu przedwojennej Europy. Gromadząc w jednej przestrzeni kierowców z różnych krajów, środowisk społecznych i o różnych poglądach, mogłam pokazać, jak zwykli ludzie przeżywali narastające napięcie i niepewność poprzedzające wybuch II wojny światowej.

Twoja powieść ukazuje świat, w którym reputacja może zadecydować o całym życiu człowieka. Dziś żyjemy inaczej, ale wydaje mi się, że lęk przed ocenami ze strony innych wcale nie zniknął. Co o tym sądzisz?

Szczerze mówiąc, myślę, że dziś możemy bać się oceny bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Media społecznościowe zamieniły nasze życie w permanentną wystawę sklepową, w której jesteśmy nieustannie wystawieni na opinie nie tylko ludzi, na których nam zależy, ale także kompletnie obcych osób.

Anonimowość i siła oddziaływania, jakie dają te platformy, pozwalają ludziom oceniać innych bez filtrów i konsekwencji, podczas gdy skutki tych ocen mogą być ogromne. Pod wieloma względami krytyka stała się bardziej brutalna i bardziej publiczna niż kiedykolwiek wcześniej.

Wydaje mi się, że choć – paradoksalnie – podobno żyjemy w czasach większej świadomości i szacunku dla różnorodności, to jednocześnie rośnie atmosfera nietolerancji. Publiczne zawstydzanie, bezlitosne ocenianie i „cancelowanie” ludzi stały się niepokojąco powszechne.

Książkę Dziewczyna z mgły kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.