Trudno o większą frajdę niż moment, kiedy literatura nas zaskakuje i nie skręca w żaden utarty, schematyczny zaułek. Hector Kung w swojej najnowszej powieści Agatha Syndrome bawi się konwencją i zadaje wiele ciekawych pytań. Jego proza może szokować i zbijać z pantałyku. I oto chodzi!

Max pracuje w prestiżowym banku. To inteligentny, wrażliwy mężczyzna, który od młodości nosi w sobie wyidealizowany obraz kobiety imieniem Agatha. Młodzieńcza miłość staje się wzorcem, obsesją i punktem odniesienia dla całego jego dorosłego życia.
Na jego drodze pojawia się Kurt Walenstein. Ekscentryczny, zamożny starzec, planujący własną eutanazję, zleca Maxowi nietypową misję. Chodzi o odnalezienie tajemniczej skrzyni, ukrytej w Polsce. Do tej podróży Max zaprasza dwóch przyjaciół. Cóż, trzeba przyznać, że przed nimi prawdziwa… jazda bez trzymanki!
Wyprawa zamienia się w konfrontację z przeszłością, wspomnieniami i emocjami, których nie da się uciszyć. Spoglądamy na wydarzenia sięgające czasu drugiej wojny światowej, a wraz z nimi zadajemy sobie pytania o winę, pamięć i ideologie, które nie znikają wraz z upływem lat. Wątek Walensteina wprowadza do powieści temat nietolerancji, uprzedzeń i wojennego dziedzictwa, które nadal wpływa na relacje międzyludzkie.
Autor nie ma zamiaru trzymać się utartych schematów powieści obyczajowej, wprowadzając elementy sensacji i kryminału. To tylko potęguje wrażenie emocjonalnego rozedrgania bohatera, który próbuje uporządkować własne życie, jednocześnie nie potrafiąc uwolnić się od uczucia do ideału kobiety.
Postać Agathy ma w sobie coś tajemniczego. Z jednej strony jest obiektem miłości i fascynacji, z drugiej – źródłem bólu, rozczarowania i emocjonalnego chaosu. Trudno jednoznacznie ją ocenić. W pewnym momencie Max słyszy takie słowa:
Miałeś wyjątkowego pecha, stary, bo młodzieńcza miłość jest najgorsza. Następuje nagle, jest gwałtowna i szczera, ale rzadko się spełnia, a my boimy się panicznie tego niespełnienia. Kiedy po latach udaje się ją odrodzić, wtedy nas zabija! Niestety dopiero u schyłku dostrzegamy, że prawdziwe życie minęło nas o krok, bo nieustannie szukaliśmy czegoś, co nie istnieje! Na końcu drogi tych poszukiwań jest zawsze to samo: pewność niezmienności świata… babskiego świata!
Sam bohater mówi wcześniej: Nigdy nie szukałem kobiety pospolitej czy prymitywnej, ale prawdziwej indywidualności.
Analiza Maxa, jego pobudek, bolączek i problemów daje czytelnikowi niezłe pole do popisu. Każdy będzie go oceniał przez pryzmat własnych doświadczeń i przekonań. Wnioski mogą być zaskakujące, podobnie jak przewrotne zakończenie tej historii.
Agatha Syndrome to książka nieoczywista, nieszablonowa, wielowymiarowa. I jednocześnie bardzo świeża i mocna. Polecam, czytanie jej będzie ciekawym doświadczeniem!
Ile tak naprawdę o sobie wiemy? Po śmierci ojca Paul Waltz – niemiecki pisarz i dziennikarz – odkrywa niewygodną prawdę o swojej rodzinie...
W podwodnym świecie drzemią tajemnice, które mogą zmienić twoje życie na zawsze. Bruno nie ma ochoty na robienie interesów ze swoim dawnym przyjacielem...