Recenzja książki: Bolesna historia stomatologii albo płacz i zgrzytanie zębów od starożytności po czasy współczesne

Recenzuje: Danuta Szelejewska

Stomatolog jest jednym z najbardziej nielubianych przedstawicieli środowiska lekarskiego. Ten jednak, kto chce cieszyć się pięknym uśmiechem, przełamuje niechęć i ochoczo (no, może nie całkiem) wkracza do dentystycznego gabinetu. Nakładem Wydawnictwa Marginesy ukazała się Bolesna historia stomatologii albo płacz i zgrzytanie zębów od starożytności po czasy współczesne, lektura budząca zainteresowanie połączone ze stresem (myśl o bólu zęba jest w stanie ścisnąć szczękę czytelnika).

Sięgając do początków sztuki leczenia zębów, James Wynbrandt krok po kroku analizuje trudną sytuację zdrowotną ówczesnego człowieka: wskazuje na niekompetentnych medyków oraz stosowane przez nich krwawe i barbarzyńskie metody działania (maści, balsamy, żywice, mirra, pigułki z arszeniku, amulety, modlitwy kierowane do bóstw, akupunktura, puszczanie krwi, przystawianie pijawek, krucze łajno, kamienie służące do wybijania zębów, nawet przypalanie nerwów wewnątrz zęba za pomocą rozgrzanego żelaza lub silnego kwasu). Wspomina o szarlatanach i cyrulikach. Niezwykle obrazowo, poruszając najgłębsze pokłady wyobraźni, opisuje wizyty u stomatologa w poszczególnych epokach i krajach.

W dalszej części publikacji autor skupia się na narodzinach stomatologii profesjonalnej, uwypuklając to, na co zwrócili uwagę medycy kolejnych pokoleń: konieczność postępowania dentystów w oparciu o anatomię zęba i zatoki szczękowej, dobór odpowiedniego materiału na plomby, staranne przygotowanie zęba do wypełnienia, pozycja siedząca pacjenta, delikatność dentysty, ogólna dostępność literatury fachowej, używanie specjalistycznych narzędzi, stosowanie transplantów dentystycznych. Wynbrandt przyjrzał się również stomatologii amerykańskiej, gdzie wśród przedstawicieli kultur prekolumbijskich modne było celowe dziurawienie zębów, by móc powstałe w ten sposób zagłębienia wypełniać cennymi minerałami i metalami (złoto, jadeit, obsydian, hematyt, turkus, kryształ górski).

By czytelnik mógł nabrać pewności, że współczesna medycyna działa na jego korzyść, James Wynbrandt skupia się na pozytywach sztuki dentystycznej, opisując środki znieczulające, profesjonalizm stomatologów, protezy zębowe oraz mnóstwo innych dentystycznych udogodnień, które z powodzeniem stosowane są do dnia dzisiejszego.

Obszerna publikacja Wydawnictwa Marginesy przeznaczona jest nie tylko dla dentystów. Sposób przekazu jest prosty, jasny i obrazowy, język– całkowicie zrozumiały, tekst – przejrzysty. Mnogość zawartych w lekturze faktów i ciekawostek wskazuje na kompetencje oraz ogrom pracy włożonej przez autora, który w swoich rozważaniach opiera się na zdobyczach archeologicznych, raportach z przeprowadzonych badań, starodawnych podręcznikach instruktażowych, receptach zapisanych na papirusach, artykułach naukowych, listach, wspomnieniach, komentarzach. Cytuje fragmenty utworów literackich (jest nawet Oda do sztucznych zębów) i modlitw (zwłaszcza do bóstw), slogany reklamowe, podaje treść ogłoszeń. Przytacza liczne opisy konkretnych przypadków. Na autentyczność wskazują daty i miejsca, historyczne wydarzenia, nazwiska lekarzy (wraz z ich życiorysami), nazwy instytucji, tytuły dzieł. Pomocą służą wybrane pozycje bibliograficzne (niestety, wyłącznie obcojęzyczne).

Po Bolesną historię stomatologii warto sięgnąć, ponieważ dzięki niej czytelnik zyska pewność, że poziom współczesnej medycyny gwarantuje szybką likwidację bólu i związaną z tym poprawę samopoczucia. Czyli wizyta u dentysty w obecnych czasach to sama przyjemność. I chociaż entuzjazmu wciąż u pacjenta trudno się dopatrzeć, antidotum na całe zło jest perspektywa hollywoodzkiego uśmiechu. Czego chcieć więcej!

Tagi: Biografie i literatura faktu

Kup książkę Bolesna historia stomatologii albo płacz i zgrzytanie zębów od starożytności po czasy współczesne

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Bolesna historia stomatologii albo płacz i zgrzytanie zębów od starożytności po czasy współczesne