„Rozkład północy” to zbiór przeplatających się ze sobą opowiadań. Przechodząc przez te historie czytelnik powoli odrywa się od ziemi, by doświadczyć przedziwnych i niebezpiecznych wydarzeń. Jak mówi jedna z bohaterek, musimy spacerować nocą korytarzem i nie zwracać uwagi na to, co niezwykłe, taka nasza praca. Ach, na wypadek, gdyby pojawił się przed nami duch mężczyzny przypominający innego pracownika, ostrzegający, by gdzieś nie wchodzić, to lepiej go posłuchać.
Opowiadania są czasem naprawdę niepokojące, ocierające się o szaleństwo, a w większości smutne. Autorce nie zależy na kreowaniu grozy dla samego dreszczyku, ale by w symboliczny sposób przedstawić takie pojęcia jak przeżywanie żałoby, chęć zemsty, nieprzepracowana trauma. Tutaj przedmioty i zwierzęta mają dusze, dźwigają emocjonalny bagaż.
Bardzo podobała mi się ta książka, przeczytałam ją od deski do deski. Była jednocześnie osadzona we współczesności oraz w klimacie mityczno-baśniowym. We wszystkich tych dziwnościach i smutku dało się znaleźć pewnego rodzaju ukojenie. Do tego odczucia w dużej mierze przyczyniło się ostatnie opowiadanie, dlatego warto tomik doczytać do końca. Polecam.
Tae-gyeong dowiaduje się, że jego kolega z liceum zginął w wypadku samochodowym. Problem w tym, że bohater otrzymuje tę wiadomość od samego denata, który...
Oto historia, którą kiedyś usłyszałam – mówi południowokoreańska pisarka Bora Chung, po czym zabiera nas w podróżach po swoich opowieściach. O głowie...