W poruszającej powieści rozgrywającej się w 1944 i 2004 roku splatają się losy Heleny i jej wnuczki Kariny – dwóch kobiet połączonych tajemnicą sprzed lat.
W czasie wojny Helena, starając się ocalić siostrę, trafia na roboty przymusowe do Niemiec. Tam, w cieniu okrucieństwa i rozpaczy, rodzi się zakazana miłość między nią a Johannem, synem bauera. Ich uczucie wystawia ich na śmiertelne niebezpieczeństwo i na zawsze odmienia losy Heleny.
Sześćdziesiąt lat później Karina, zmagając się z życiowym kryzysem i stratą, odkrywa sekrety rodzinnej przeszłości. Podróż do miejsc, o których milczano przez dziesięciolecia, przynosi jej odpowiedzi, ale też nowy początek.

Zanim o Tobie zapomnę Aleksandry Balasek to opowieść o sile miłości, winie i przebaczeniu, o kobietach, które muszą zmierzyć się z przeszłością, by odnaleźć siebie. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Axis Mundi. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Zanim o Tobie zapomnę. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:
5 marca 1941 roku
Kraków
Nie sposób zliczyć prób, które podjęłam, by do tego nie doszło. Wiele razy prosiłam, żeby uciekli, wyjechali za granicę. Nie reagowali – jakby im już nie zależało, jakby wszystko było już przypieczętowane. Czekali na najgorsze. A ja razem z nimi. A raczej razem z Elizą, choć nie wyobrażałam sobie, jak dam radę wytrwać w tym koszmarze. Gdy widziałam, jak każdego dnia odzierają ją z godności, miałam ochotę wyć. Miałam samolubne marzenie, by móc odwrócić wzrok, zapomnieć. Nie czuć tego, co czułam – tej bezsilności, strachu i utraty nadziei. A ona potrafiła nadal się uśmiechać, żartować, choć jej żarty już nikogo nie śmieszyły. Nawet snuła plany, które dla nikogo nie miały już sensu. A ja nie mogłam tego wszystkiego słuchać, nie miałam siły patrzeć, jak z życia, które wcześniej miałyśmy, uchodzą wszelkie kolory.
– Uśmiechnij się, przecież niedługo się zobaczymy. – Elizka uśmiechała się do mnie, ale dobrze wiem, że za tym uśmiechem kryło się coś innego. Zdradzały ją rozbiegane oczy i spięte ciało. Nawet osoba postronna odgadłaby, że w tej dziewczynie na dobre rozgościło się czyste przerażenie. Nie rozumiałam, dlaczego starała się mnie pocieszyć, chociaż to ją czekał koszmar. To nie ja siedziałam właśnie w opustoszonym podczas przeprowadzki do getta mieszkaniu, to nie ja miałam na ramieniu opaskę z gwiazdą Dawida. Nie na mnie pluli, nie mi kazali chodzić rynsztokiem.
– Nie uśmiechnę się, Niemcy zabierają mi wszystko po kolei, a teraz chcą odebrać ciebie, moją przyjaciółkę. Nie ma powodu do radości. – Już nawet nie ocierałam łez. Nie miałam na to sił. Rozpacz i strach zalewały mnie od środka. Miałam wrażenie, że jeszcze chwila, a moje serce pęknie i już nigdy więcej nie zabije.
– Zobaczymy się jeszcze, Helciu… A jeśli nie… – Chciałam jej przerwać, ale pokręciła głową, jej oczy również zapełniły się łzami. – Jeśli nie, to chciałabym, żebyś to miała. – Podała mi coś zawiniętego w chusteczkę. Odwinęłam ją i moim oczom ukazał się niewielki, okrągły medalion ze srebra, z subtelnym grawerunkiem na krawędzi. Na jego powierzchni widniał delikatny napis w hebrajskim alfabecie: שמרי אותי בלבך*. Łańcuszek był cienki, ale wydawał się solidny, a zapięcie lekko zużyte od dotykania. Wiedziałam, kto go wcześniej nosił. Otworzyłam wieczko. W środku zobaczyłam zdjęcie Elizy sprzed paru lat. Spojrzałam na przyjaciółkę i zabrakło mi słów. Zresztą nie znałam słów, którymi mogłabym wyrazić wdzięczność za ten gest, za to, że była w moim życiu.
– Nie mogę… wiem, że masz to po babci… – Znałam ten wisiorek, bo Eliza przed wojną nie ściągała go z szyi. To była jej jedyna pamiątka po ukochanej babci, która ją wychowywała.
– Tak, po mojej ukochanej babci, a teraz daję go mojej ukochanej przyjaciółce.
– Tobie się może bardziej przydać, może ci życie uratować. – Biżuteria była walutą, czasami jedyną, jaka funkcjonowała.
– Myślisz, że jeszcze coś mi pomoże? – Jej słowa były niczym sztylet wymierzony w serce. Po chwili jednak odgoniła chmurę przygnębienia, która przysiadła na jej twarzy i przywołała uśmiech na usta. – Ja wolę, byś to ty go miała. – Przewróciła oczami, widząc moją minę. Wiedziała, że nie będzie łatwo. – Umówmy się tak, że mi go przechowasz, dobrze? Gdy wrócę, to mi go oddasz.
– Dobrze. – To było jedyne, na co mogłam przystać. Jedyny most, który łączył mnie z moją kochaną Elizą. Nadzieja, że do mnie wróci. – Przechowam go, będę go strzegła, przysięgam.
– Kocham cię, wiesz? – wyznała, a w jej oczach zalśniły łzy. – Byłaś moją najlepszą towarzyszką życia, spędziłam beztrosko i szczęśliwie młodość. Zdążyłam się zakochać. Obejrzeć wiele pięknych filmów i pomarzyć o tym, jak to by było zostać aktorką i wielką gwiazdą. – Jedna łza spłynęła jej na policzek. Nie byłam w stanie się odezwać, a moje policzki już całe były we łzach. – A ty to wszystko przeżyłaś razem ze mną. Mam nadzieję, że gdy to okropieństwo się skończy, to będziesz wspominać te piękne czasy. Obyś nigdy nie zapomniała.
Chciałam wtrącić, że nie mogłabym zapomnieć. Nie o niej, jednak z mojego gardła nie wyszedł nawet jeden dźwięk. Było zaciśnięte i gdybym spróbowała coś wykrztusić, zaczęłabym szlochać jak dziecko, którego nic nie może ukoić. Zerknęłam na medalion. Zamknęłam wieczko i pogładziłam grawerowany napis. Nie znałam hebrajskiego i chciałam zapytać o znaczenie, jednak moja przyjaciółka jak zawsze mnie uprzedziła. Mocno mnie przytuliła, jakby czuła, że już nigdy nie będzie miała takiej okazji i wyszeptała mi słowa prosto w ucho. – Zachowaj mnie w sercu.
* Czyt. Shmri oti be'libech, po hebrajsku „Zachowaj mnie w sercu”.
Książkę Zanim o Tobie zapomnę kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Tagi: fragment,
