Nie wie, kim jest, nikt jej nie szuka: młoda kobieta po wypadku straciła pamięć. Opuszcza szpital jako Sara i trafia do ośrodka dla bezdomnych. Co noc budzi ją ten sam koszmar. Ale czy obrazy ucieczki przed nieznanym mężczyzną, ciemnej uliczki i zbliżających się reflektorów samochodu to jedynie sen?
Wreszcie los się do niej uśmiecha. Przeprowadza się do starej chatki w przykościelnym ogrodzie, gdzie w zapachu jaśminowca przetrwało wspomnienie wielkiej miłości sprzed lat. Jednak w tej sielankowej atmosferze coś i ktoś ją niepokoi... Jak bardzo przeszłość splata się z teraźniejszością i co wydarzyło się w chatce kilkadziesiąt lat wcześniej?

Kim jesteś, Saro? Agaty Sawickiej to otulona zapachem jaśminowca opowieść o dziewczynie, która w nieznanym i obcym dla siebie otoczeniu dzięki ogrodowi odzyskuje wewnętrzny spokój. Wkrótce będzie musiała znaleźć w sobie siłę, by zmierzyć się z demonami przeszłości i odzyskać to, co najcenniejsze. Wydanie książki z dużą, czytelną czcionką. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Szara Godzina. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki Kim jesteś, Saro?:
Gwałtowny huk wybudza mnie ze snu. Dostrzegam wchodzącą do sali pielęgniarkę. Przymykam oczy i nabieram głęboko do płuc powietrza, żeby uspokoić oddech i dudniące w piersi serce. Znowu śnił mi się ten koszmar. Od dnia, kiedy ocknęłam się w szpitalnym łóżku po wypadku, ten sen nawiedza mnie codziennie.
Jest noc, wszystko spowija ciemność. Biegnę ile sił. Wiem, że uciekam, lecz nie mam pojęcia przed kim. Wszystko jest bezosobowe i niczego mi nie przypomina, nie wiem, co się stało ani gdzie jestem, czuję natomiast dojmujący strach. Jest obezwładniający, przeszywa mnie na wskroś. Gdy się budzę, jeszcze przez długi czas nie mogę się pozbyć tego okropnego uczucia.
– Dzień dobry, pani Saro.
Dopiero po chwili orientuję się, że pielęgniarka zwraca się do mnie. Nie przywykłam jeszcze do tego imienia. W gruncie rzeczy nie przywykłam do niczego, co mnie ostatnio spotyka. Czuję się, jakbym nadal śniła jakiś okropny sen, z którego nie mogę się obudzić.
– Dzień dobry – mamroczę na powitanie i posyłam kobiecie słaby uśmiech. Tylko na taki mnie stać, chociaż staram się być dla wszystkich miła.
Personel szpitala traktuje mnie bardzo dobrze i dostrzegam, jak wszyscy się troszczą, by ulżyć mi w tej trudnej sytuacji, Często ktoś przychodzi do sali, w której leżę, i wciąga mnie w rozmowę. Szkoda tylko, że nie bardzo wiem, jaki temat wybrać. Mam wrażenie, jakbym urodziła się raptem miesiąc temu, wtedy, gdy ocknęłam się w szpitalu.
Pielęgniarka posyła mi życzliwy uśmiech i przysiada na skraju łóżka.
– Jak się pani czuje? – Patrzy na mnie łagodnie. – Ordynator mówi, że jeżeli jutrzejsze wyniki badań będą dobre, to wypuści panią do domu… – Dopiero po chwili orientuje się, że użyła niewłaściwego słowa. – Przepraszam… – Wzdycha, a ja posyłam jej najżyczliwszy uśmiech, na jaki w mojej sytuacji mnie stać pomimo łez, które dramatycznie cisną mi się do oczu. To w końcu nie jej wina, że nie wrócę do domu, a właściwie, że nie mam pojęcia, czy go w ogóle mam.
– Nic nie szkodzi – odpowiadam i odwracam wzrok. Zabłąkana łza płynie po moim policzku. – Zastanawiam się tylko, co teraz ze mną będzie. – Mocno ściskam rąbek wyblakłej pościeli. – Dokąd pójdę…
– A co mówi policja? – dopytuje kobieta, ściskając moją dłoń. – Chyba mają jakieś procedury w takich sytuacjach?
Ciężko wzdycham, bo noszę w sercu ogromny ciężar. Nie wiem, kim jestem. Nie pamiętam swojej przeszłości. Pewnego dnia obudziłam się w szpitalu po tym, gdy uderzył we mnie rozpędzony samochód, i zaczęłam życie zupełnie od nowa. Nie znam swojego prawdziwego imienia, a to, którym się od niedawna posługuję, wymyśliła pielęgniarka. Powiedziała, że imię Sara kojarzy jej się z łagodnością i delikatnością, które we mnie dostrzega. Ja nie widzę w sobie zupełnie nic. Wydaję się sobie nijaka. Gdy spoglądam w lustro, dostrzegam jedynie młodą kobietę o intensywnie zielonych oczach, wyraźnie zarysowanych kościach policzkowych i lekko zadartym nosie z kilkoma piegami. Ponoć mam kasztanowe włosy, ale jeszcze ich nie widziałam. Zostały ogolone w dniu, w którym trafiłam do szpitala z poważnym urazem głowy. Teraz są tak krótkie, że nie sposób dostrzec, jaki mają kolor.
– Policja nieczęsto miewa podobne przypadki, a ja chyba jestem szczególnym. Nikt nie zgłosił mojego zaginięcia. Nikt mnie nie szuka. Nie figuruję w bazie danych. Jestem nikim. – Wzruszam ramionami, a na moim gardle zaciska się niewidzialna pętla. – Człowiekiem widmem.
Pielęgniarka posyła mi zatroskane spojrzenie.
– Jesteś bardzo młoda, Saro. Z pewnością ktoś na ciebie czeka. Zobaczysz, że w końcu wszystko się wyjaśni. Doktor Suchodolski mówił przecież, że amnezja w każdym momencie może minąć i…
– Tak – wchodzę jej w słowo. – Albo też pamięć może nigdy nie powrócić. Są dwie możliwości i każda z nich równie prawdopodobna.
– Musimy być dobrej myśli… – Delikatnie gładzi mnie po ramieniu. – Ja każdego dnia modlę się za ciebie i wierzę, że wkrótce wszystko się ułoży.
Gdy po chwili wychodzi, odwracam się na bok i pozwalam łzom swobodnie płynąć. Jestem dla siebie obcą osobą. Bezimienną. Bez przeszłości. Bez jakiejkolwiek historii. Czuję się jak więzień we własnym ciele i umyśle… Na litość boską, gdzieś tam chyba zostało jakieś moje życie, o którym nie mogę sobie przypomnieć.
Książkę Kim jesteś, Saro kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Tagi: fragment,
