🏮🏮🏮 Recenzja 🏮🏮🏮
Konrad Modrzejewski „Skaza”
@konrad_modrzejewski_pisarz
Wydawnictwo: Initium
@wydawnictwo_initium
🏮🏮🏮🏮🏮🏮🏮🏮🏮🏮🏮🏮
„Skaza” to mroczny kryminał osadzony w deszczowej, ponurej Warszawie, która momentami bardziej przypomina scenografię do filmu noir niż znane nam miasto. Od pierwszych stron trafiamy na brutalną zbrodnię, która wciąga komisarza Artura Wardzińskiego w skomplikowane śledztwo pełne sekretów, niedomówień i powrotów do dawnych wydarzeń.
Autor bardzo dobrze buduje klimat jest ciężko, duszno i momentami naprawdę przytłaczająco. Czuć, że to świat, w którym niewiele rzeczy jest uczciwych, a granica między dobrem a złem mocno się zaciera. Warszawa nie jest tu tylko tłem, ale ważnym elementem historii pokazana jako miasto kontrastów, gdzie luksus miesza się z brudem i patologią.
Dużą część książki zajmuje samo śledztwo: przesłuchania, analiza tropów, kolejne odkrycia i ślepe uliczki. Momentami było to ciekawe i wciągające, ale zdarzały się też fragmenty, które trochę zwalniały tempo. Czasami miałam wrażenie, że autor zbyt długo krąży wokół tych samych tematów.
W książce znajdziemy m.in.:
🔹 mroczny klimat warszawskiego noir
🔹 brutalną zbrodnię i jej konsekwencje
🔹 szczegółowo prowadzone śledztwo
🔹 nierozliczoną przeszłość
🔹 świat elit i ich tajemnice
🔹 kontrast między bogactwem a miejskim podziemiem
🔹 moralną szarość zamiast prostych odpowiedzi
🔹 psychologiczne tło bohaterów
Styl Konrada Modrzejewskiego jest prosty, konkretny i nastawiony na atmosferę. Autor nie boi się dosadnych opisów i pokazuje rzeczywistość bez upiększeń. Język jest oszczędny, podporządkowany akcji, dzięki czemu książkę czyta się dość szybko. Z drugiej strony momentami narracja wydaje się chłodna i zdystansowana, co utrudnia pełne zaangażowanie emocjonalne.
Emocje w książce są raczej stonowane i ciężkie. Dominuje smutek, frustracja, gniew i poczucie niesprawiedliwości. Widać, że przeszłe wydarzenia mocno wpływają na teraźniejsze decyzje bohaterów. Trauma, poczucie winy i nierozwiązane konflikty odgrywają tu dużą rolę.
Komisarz Wardziński to klasyczny przykład zmęczonego życiem policjanta z własnymi problemami. Jest wiarygodny, popełnia błędy i bywa impulsywny, ale nie jest szczególnie zaskakującą postacią. Jego wewnętrzne rozterki są obecne, choć nie zawsze wystarczająco pogłębione.
Postacie drugoplanowe są obecne przez całą historię, ale mam wrażenie, że autor nie do końca wykorzystał ich potencjał. Pojawiają się w ważnych momentach śledztwa, pomagają je popychać do przodu, jednak rzadko poznajemy je bliżej. Brakuje im własnych, wyraźniejszych historii, które pozwoliłyby bardziej się z nimi związać. Momentami miałam wrażenie, że są raczej „narzędziami fabuły” niż pełnoprawnymi bohaterami, przez co szybko się o nich zapomina.
Finał historii jest spokojniejszy niż można by się spodziewać po tak mrocznym początku. Wszystko zostaje wyjaśnione, ale bez większych fajerwerków. Zamiast mocnego zwrotu akcji dostajemy raczej uporządkowanie wydarzeń i domknięcie wątków. Dla jednych może to być zaleta, dla mnie jednak było trochę zbyt zachowawcze. Po tak ciężkim klimacie liczyłam na bardziej emocjonalne uderzenie.
Mimo solidnego wykonania czegoś mi tu zabrakło. Historia była w porządku, czytało się ją dobrze, ale nie porwała mnie na tyle, żebym myślała o niej długo po zakończeniu lektury. Momentami fabuła wydawała się schematyczna i przewidywalna.
Podsumowując „Skaza” to dobry, mroczny kryminał w stylu warszawskiego noir, który spodoba się fanom ciężkiego klimatu i brutalniejszych historii. Dla mnie była to przyjemna, ale raczej przeciętna lektura fajna, bez większego zachwytu. Przeczytałam ją bez problemu, jednak raczej nie wrócę do niej po raz drugi.
Komisarz Filip Schiller od śmierci ukochanej cierpi na bezsenność. Jednak gdy w pobliskim Kasztanowie dochodzi do brutalnego morderstwa, podejmuje wyzwanie...
Komisarz Filip Schiller dostaje sprawę potrójnego morderstwa. W jednym z drewnianych, letniskowych domków na wyspie Okra znaleziono zwłoki uczniów lokalnego...