Recenzja książki: Śmierć na śniegu

Recenzuje: Justyna Gul

Zemsta smakuje na zimno

Jedno ze słynnych Praw Murphy`ego brzmi: Ataku należy oczekiwać w następujących sytuacjach: kiedy wróg jest przygotowany; kiedy ty nie jesteś. Co jednak, jeśli nawet nie przypuszczamy, że mamy jakiegokolwiek wroga? Co jeśli atak przychodzi niespodziewanie, my zaś nawet nie wiemy, ze istnieje konieczność obrony?

Kiedy Krystian Rokicki, policjant w stopniu starszego aspiranta, zostaje znaleziony nagi w lesie pod Krakowem, nawet nie podejrzewa, że to nie wynik pijackiej libacji, ale początek wielkich kłopotów. Funkcjonariusz Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej w Katowicach nie przebywał bowiem w lesie sam – koło niego leżały zwłoki nieznajomego, czarnoskórego mężczyzny. Obok ciała znaleziono również pistolet, ale to nie on był narzędziem zbrodni. Okazało się, że mężczyźnie zadano cios tępym narzędziem, a następnie… wypatroszono go. Jego wnętrzności zostały ułożone na znak swastyki, wszystko zatem wskazuje na zabójstwo na tle rasowym.

Tyle tylko, że ostatnią rzeczą, jaką Krystian pamięta, jest jego własne łóżko, w którym spoczął po wypiciu dużej ilości alkoholu w towarzystwie kolegi-policjanta. Wydawałoby się, że potwierdzenie tej wersji jest banalnie proste – wystarczy skonfrontować zeznania Rokickiego z wyjaśnieniem starszego sierżanta Rakowieckiego. Tyle tylko, że kompan od kieliszka w dziwnych okolicznościach wypadł przez okno i już niczego nie może wytłumaczyć. Tak zaczyna się porywająca, brawurowo napisana powieść kryminalna Śmierć na śniegu Konrada Staszewskiego. Opublikowana nakładem wydawnictwa FOX PUBLISHING, mimo swej niewielkiej objętości stanowi wciągającą lekturę, bezlitośnie obnażającą absurdy policyjnej pracy, niekompetencję i sprzedajność stróżów prawa.

Śledztwo w sprawie „śmierci na śniegu” prowadzi komisarz Robert Orlicki, choć jest to śledztwo bardzo krótkie – przekonany, że winnym jest Rokicki, mimo braku obciążających dowodów stara się robić wszystko, by go zatrzymać w celi. Posuwa się nawet do przeszukania jego mieszkania bez nakazu rewizji i utrudnia wszelkie kontakty z nim. Obrony sierżanta podejmuje się niejaki Dariusz Mierzejski, prywatny detektyw, który nie przebiera w środkach, by tylko osiągnąć swój cel.

Rozpoczyna się wyścig z czasem i swego rodzaju gra – kto pierwszy dotrze do obciążających dowodów. Dziwi bowiem upór Orlickiego, który za wszelką cenę chce przypisać morderstwo swojemu katowickiemu koledze „po fachu”. Nasuwa się pytanie, o co tak naprawdę chodzi i co takiego zrobił sierżant, że zasłużył sobie aż na tak wielką niechęć. Aby znaleźć odpowiedź i rozwiązać skomplikowaną zagadkę, trzeba cofnąć się kilka lat wstecz – do czasów, kiedy Rokicki, w ramach wspólnej akcji policji i prasy, pisał do gazety artykuły o niewyjaśnionych sprawach. Wśród spraw, które nie doczekały się rozwiązania, znalazła się też sprawa pożaru kamienicy, w którym zginęła jedna osoba. Co ciekawe, właścicielem działki na której stał ów budynek był… Orlicki.

Czy to zbieg okoliczności (choć podobno takie zjawisko nie istnieje), czy może istotnie, sprawy te są powiązane? Dlaczego wśród wrogów Orlickiego znalazł się również Mierzejski? Kto dybie na życie Rokickiego i która kobieta stanie się dla niego prawdziwym wsparciem – żona zmarłego kolegi, czy może piękna studentka prawa? Na te pytania znajdziemy odpowiedź w powieści Staszewskiego Śmierć na śniegu, pełnej nagłych zwrotów akcji i bohaterów, którzy nie zawsze stają po właściwej stronie.

Fabuła książki, choć prosta w swej konstrukcji, wciąga, choć niektóre wątki zostały potraktowane zbyt marginalnie – z chęcią przeczytałabym dłuższą wersję książki, zgłębiając tajemnicę morderstwa czarnoskórego mężczyzny czy sprawę podpalenia kamienicy. Czarny humor, cięte riposty rekompensują pewne niedostatki w dialogach, a wynikiem jest całkiem przyzwoita powieść, lekka i angażująca emocjonalnie, niekiedy nawet potwierdzająca prawdziwość żartów o policjantach.

Tagi: Śmierć na śniegu, Śmierć na śniegu recenzja, Śmierć na śniegu książka, Konrad Staszewski Śmierć na śniegu, Konrad Staszewski recenzja, Konrad Staszewski książka, Konrad Staszewski

Kup książkę Śmierć na śniegu

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Śmierć na śniegu
Książka
Śmierć na śniegu
Konrad Staszewski
Inne książki autora
Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa
Konrad Staszewski0
Okładka ksiązki - Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa

Co łączy hrabiego z teraźniejszością, a maga z morderstwem? Czy przeznaczenie może być przekleństwem? Zapraszam do krainy owianej legendą i osnutej mgiełką...

Recenzje miesiąca
Kult
Łukasz Orbitowski;
Kult
Save you
Mona Kasten
Save you
Siostry, psy i wariaci
Maite Carranza, Julia Prats
Siostry, psy i wariaci
Sedno życia
Katarzyna Kielecka
Sedno życia
Shadow Raptors. Kurs na kolizję
Sławomir Nieściur;
Shadow Raptors. Kurs na kolizję
Magia Serbithów
Małgorzata Lisińska
Magia Serbithów
Pokaż wszystkie recenzje