Władca liczb

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2014-09-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-240-3219-8
Liczba stron: 312

Ocena: 4.4 (15 głosów)

Recenzja: Władca liczb

Recenzuje: Adrianna Michalewska

Najnowsza powieść Marka Krajewskiego to kolejna już historia, w której w rozwiązanie zagadki kryminalnej zostaje zaangażowany syn Edwarda Popielskiego – Wacław Remus. Historia tej postaci odsłania się przed czytelnikami w uporządkowany, choć nie chronologiczny sposób, dając nadzieję, że coraz bardziej leciwy Edward Popielski wprawdzie zakończy swój literacki żywot, lecz za pomocą syna pozwoli trwać opowieściom o kryminalnym Wrocławiu, jakie od piętnastu lat tworzy autor.

 

Władca liczb uwodzi językiem, pełnym zgrabnie wplecionych w tekst łacińskich przysłów, polifoniczności postaci, które posługują się nieco archaiczną polszczyzną przedwojennych inteligentów, już to atakują współczesnym slangiem, a nawet miejską gwarą z końca lat siedemdziesiątych. Płynne, okrągłe zdania gładko prowadzą od sceny do sceny, sprawiając, że czytelnicy chętnie przymkną oko na słabości fabuły, wynagradzając je sobie atrakcyjną frazą.

 

To właśnie doskonałe, eleganckie niczym buty Popielskiego zdania stanowią największą wartość tej literatury, bowiem zarówno konstrukcja postaci, jak i realizacja założeń gatunku wydaje się być we Władcy liczb sprawą drugorzędną, choć nadal bardzo istotną.

 

Edward Popielski, we wcześniejszych opowieściach Krajewskiego lwowski komisarz, od zakończenia II wojny światowej wrocławski detektyw, wciąż balansuje na granicy marysuizmu - czy raczej larrystuizmu - i konsekwentnie stanowi mieszankę perfekcji i upadku spowodowanego nadmiernym folgowaniem żądzom. Lubiany i nielubiany, arogancki i wrażliwy, w czystym ubraniu i z brudnym sumieniem, oscyluje pomiędzy potrzebą zarabiania pieniędzy i naprawiania świata. I pomimo skończonych siedemdziesięciu lat, wciąż stanowi zlepek cech bohaterów mangowskich kreskówek. Oczywiście w wersji retro.

 

Tym razem trafia mu się historia, w której zabójcą może być prawdziwy demon, wobec sił którego nie tylko Popielski, ale i kilku innych wrocławian pozostaje zupełnie bezradnych. I, ku pewnemu zaskoczeniu, nasz bohater nie zanurza się w świat ociekający ludzkimi wydzielinami (choć zapewniam, że półświatka w tej historii nie brakuje), ale nastawia ucha na głos rozsądku. Dopuszcza do siebie dobro, piękno i rozum, aby za ich pomocą stawić czoło upiornemu Belmisparowi. Czy autor syci ego swoich wiernych fanów, czy raczej poszukuje nowych rozwiązań fabularnych? Nie podejmuję się oceny. Dość rzec, że po serii ogromnie krwawych i obscenicznych historii z życia Eberharda Mocka i Edwarda Popielskiego Władca liczb nie epatuje potwornościami, a raczej szokuje w inny sposób, przenosząc niejako granicę zła na stronę duchowości, czegoś nienamacalnego, poruszając zagadnienie zła czynionego bezinteresownie, jakby z fascynacji samą jego istotą.

 

Dodatkowo z ambasadora Wrocławia i Lwowa Krajewski stał się także propagatorem łaciny (autor przez lata był wykładowcą akademickim) i matematyki, co jest naprawdę sporym sukcesem, bowiem należy pamiętać, że rzecz nadal dotyczy powieści kryminalnej, której podstawowym zadaniem nie jest rozszerzanie wiedzy czytelników, ale zwykła przyjemność wynikająca z czytania historii, która może przerazić i wstrząsnąć.

 

I choć wiele scen we Władcy liczb może się nie podobać, choć możemy zadawać sobie pytanie o ich celowość i przydatność dla fabuły, to trudno Krajewskiemu zarzucić podstawowy grzech wielu współczesnych autorów – nużenie czytelnika. Marysuistyczny (prawie) Edward Popielski wciąż kusi.

Tagi: Władca liczb, Władca liczb recenzja, Władca liczb książka, Marek Krajewski Władca liczb, Marek Krajewski recenzja, Marek Krajewski książka, Marek Krajewski

Kup książkę Władca liczb

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Władca liczb
Inne książki autora
W otchłani mroku
Marek Krajewski0
Okładka ksiązki - W otchłani mroku

Do czego może doprowadzić na pozór niewinny spór profesorów? Co pewien filozof z roku 2012 ma wspólnego ze zbrodniami z 1946? Wrocław 1946. Zło zatacza...

Aleja samobójców
Marek Krajewski0
Okładka ksiązki - Aleja samobójców

Gdańsk, upalne dni czerwca 2006 roku. Spokój panujący w luksusowym domu seniora ,,Eden" zostaje zakłócony na skutek wydarzeń pełnych grozy. W jednym...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Frankenstein
Mary Shelley
Frankenstein
Medium z Long Island
Caputo Theresa
Medium z Long Island
Ania z Avonlea
Lucy Maud Montgomery
Ania z Avonlea
Mur
Rafał Witek
Mur
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy