Drzewo migdałowe

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2014-06-18
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7924-194-1
Liczba stron: 392
Dodał/a książkę: Anna Grzyb

Ocena: 5.18 (28 głosów)

Siła miłości, cena nienawiści i droga do odkupienia. Młody Palestyńczyk – Ahmad – żyje ze świadomością, że nie jest w stanie wygrać z logiką okrutnej wojny. Dorasta w środowisku przesiąkniętym strachem przed utratą domu, pracy albo życia. Najgorsza jest jednak obawa o bliskich. Nie wiadomo, co przyniesie jutro. W dwunaste urodziny Ahmad staje twarzą w twarz z najgorszymi widmami. Siostra traci życie, ojciec z jego winy trafia do więzienia, izraelskie wojsko konfiskuje dom, a ukochany brat pała żądzą zemsty, która może go doprowadzić tylko do zguby. Ahmad musi się zaopiekować skrzywdzoną rodziną i odnaleźć lepszą przyszłość dla siebie. Obdarowany cudownym umysłem, zdolnym przełamać wszelkie matematyczne granice, chce dać nadzieję sobie, swoim bliskim i udręczonej ojczyźnie. Napisana z rozmachem opowieść o rodzinie, miłości i przyjaźni, której tłem jest konflikt, od pół wieku wyniszczający krainę drzew migdałowych. Znakomita powieść! Książka przetłumaczona na kilkanaście języków. Setki tysięcy poruszonych czytelników na całym świecie!

Kup książkę Drzewo migdałowe

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - SemperFidelis
SemperFidelis
Przeczytane:2014-06-30, Przeczytałam,
Palestyna to na swój sposób piękna kraina, wyróżniająca się potężnymi drzewami migdałowymi, które dodają jej uroku. Owoce migdałowca symbolizują cierpliwość w pokonywaniu trudów. Dopóki nie ukończymy lektury tej książki, nie możemy nawet się spodziewać, jak dobrze dobrany jest jej tytuł. Symbolizuje on głównego bohatera, któremu na drodze do szczęścia stanęła wojna, bieda, lecz przede wszystkim ludzie nienawidzący go za bycie Arabem.   Swoje urodziny zazwyczaj spędzamy w wyjątkowy sposób, by później miło wspominać to radosne święto. Dwunaste urodziny Ahmada miały być takie same. Mimo ograniczonych środków, rodzice chłopca przygotowali prawdziwie uroczyste przyjęcie. W kraju, w którym toczy się wojna, mało sytuacji kończy się szczęśliwie. Ten dzień młody Palestyńczyk – główny bohater – rzeczywiście wspominał będzie do końca życia i, jak można się domyślić, nie będzie to przyjemne wspomnienie. Tego dnia zmieniło się wszystko, tego dnia świat Ahmada zawalił się, tego dnia zabrano jego ojca do więzienia, a malutką siostrę zabito…   Życie w palestyńskiej wiosce w drugiej połowie XX wieku z pewnością niczym nie przypomina współczesnego, komfortowego bytu. Gdy ojciec dwunastoletniego chłopca opuścił dom, nikt nie zainteresował się resztą rodziny. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale nawet matka nie jest w stanie ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Drzewo migdałowe

Avatar użytkownika - Simi_48
Simi_48
Przeczytane:2016-08-17, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Czemu tak trudno jest nam akceptować drugą osobę? Czemu nadal żyjemy w spirali nienawiści? Czemu osądzamy człowieka, po jego narodowości? Choć współczesny świat szczyci się swoją nowoczesnością, otwartością, nadal znajdują się w nim ludzie, którzy nie potrafią okazać szacunku innemu człowiekowi. Ciągle słyszy się o rasizmie, szowinizmie itd. Media bombardują nas informacjami o kolejnych krwawych walkach międzynarodowych. Każdy muzułmanin osądzany jest o terroryzm. Przecież nie znamy ich. Nie wiemy, jakimi są ludźmi, ale tak łatwo złożyć na kogoś winę i go wykluczyć. Tylko dlatego, że ktoś inny maczał palce w zabiciu setek ludzi, mamy dyskryminować drugiego człowieka? Wiele osób żyje w przekonaniu, że osoby czarnoskóre są gorsze. Dlaczego? Przecież są takie same jak Ty. Niczym się nie różnimy. Każdy z nas jest wyjątkowy i właśnie to jest takie piękne. Nie rozumiem tylko, czemu wciąż żyjemy w społeczeństwie pełnym nienawiści. W książce, z którą do was przychodzę, ktoś powiedział, że ludzkość boi się nieznanego, czujemy strach związany z innością innej osoby. Nie potrafimy zobaczyć piękna, które w niej jest. Bądźmy szczerzy, to właśnie ten strach wywołuje wszelkie wojny. Strach przed drugim człowiekiem, jego potęgą. Nikt nie jest idealny, ale proszę, nie pozwólmy, by to zamknęło nasze umysły i serca na drugiego człowieka. Wyjdźmy ponadto. Złączmy siły, by w końcu ukrócić ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - merikotka
merikotka
Przeczytane:2017-07-10, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, książki 2017,

Ahmad, młodziutki Palestyńczyk, jest matematycznym geniuszem. Niestety, naukę w szkole przerywa bardzo szybko, gdy Żydzi aresztują jego ojca i skazują na czternaście lat więzienia. W ogóle Żydzi są przyczyną wszelkiego zła, jakie dotyka rodzinę Ahmada: śmierci jego dwóch sióstr Amal i Sary, konfiskaty majątku, zniszczenia kolejnego domu. Chłopiec wraz z młodszym bratem Abbasem muszą ciężko pracować na budowie, aby zapewnić matce i młodszemu rodzeństwu przetrwanie w tych ciężkich czasach. Niestety, Abbas zostaje zrzucony z rusztowania przez wrednego Irakijczyka i zostaje kaleką, w dodatku pałającym żądzą zemsty. Przestaje utrzymywać jakiekolwiek kontakty z bratem, gdy ten zostaje studentem izraelskiego uniwersytetu i zaprzyjaźnia się z żydowskimi studentami i profesorem. Żeni się nawet z Żydówką Norą, ale to małżeństwo nie przez wszystkich jest akceptowane i nie trwa długo. Nora ginie zgnieciona przez buldożer, którym izraelscy żołnierze niszczą kolejny dom jego rodziny, nie zważając na osoby, które chcą go bronić.

Jest to wspaniała opowieść o nienawiści i przebaczeniu, o ludziach, którzy mimo wojny  pragną normalnie żyć, uczyć się i pracować i nie chcą być w swoim własnym kraju tymi gorszymi, którym nic nie wolno. Od tej książki nie mogłam się oderwać i oceniam ją bardzo wysoko.

Link do opinii
Avatar użytkownika - KatarzynaJulia
KatarzynaJulia
Przeczytane:2016-11-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Nie przeżyła tego naprawdę a napisała rewelacyjną książkę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - maja_klonowska
maja_klonowska
Przeczytane:2016-04-22, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 ksiązek 2016, Mam,
W 1948 r. utworzenie państwa Izrael podsyciło trwający od wieków konflikt między Żydami a Palestyńczykami. Historycy twierdzą, że ma on korzenie przede wszystkim etniczne i religijne. Mały Ahmad Hamid może pochwalić się czymś, co jest największą wartością pod każdą szerokością geograficzną: szczęśliwą i kochającą rodzinę. Jednak i on i jego bliscy - mają pecha: żyją w państwie, w którym są traktowani jak intruzi. Ten kraj to Izrael, zaś Ahamd i jego rodzina są Palestyńczykami. W wiosce, w której mieszkają, życie upływa na strachu - przed izraelskimi żołnierzami, godziną policyjną, przed zaminowanymi terenami, przed bezpodstawnymi nakazami eksmisji. Jeszcze kilka lat temu ojciec Ahmada był bardzo zamożnym człowiekiem, jego rodzina zajmowała się uprawą pomarańczy, które eksportowano na Bliski Wschód i do Europy. Na mocy nowych praw został pozbawiony ojcowizny i zmuszony, by utrzymać rodzinę, do innej pracy( hańbiącej w oczach wielu współplemieńców) - budowy osiedli dla Izraelczyków. Mimo przeciwności rodzina jest szczęśliwa, aż pewnego dnia kilkuletnia Amal, najmłodsza z rodzeństwa , ginie tragicznie- podczas zabawy wbiegła na pole minowe. Ahmanda przepełnia gorycz i gniew do wszystkich Żydów, mimo rozsądnych uwag ojca, że nie może przenosić swojej nienawiści na cały naród: ,,Ich serca są tak samo różne jak nasze. Bywają dobrzy, źli, wystraszeni, chciwi, moralni, sympatyczni, podli ... są takimi samymi ludźmi jak i my. Kto wie, jacy byliby(...). To jest polityka". W noc poprzedzającą dwunaste urodziny Ahmad popełnia niewybaczalny błąd, którego konsekwencje będą go ścigać właściwie do końca życia: pomaga palestyńskim bojownikom ukryć broń na terenie gospodarstwa. Chłopiec czuje się ważny, doceniony, wierzy, że w jakiś sposób przyczynił się do polepszenia losu swojego narodu. Niestety, nic bardziej mylnego. Urodzinowe przyjęcie przerywa pojawienie się izraelskich żołnierzy - brutalnych osiłków - z nakazem rewizji. Żołnierze odnajdują ukrytą broń, a o jej ukrywanie zostaje oskarżony ojciec Ahmada. Mężczyzna zostaje skazany na wieloletnie więzienie. Jakby tego było mało, ich dom zostaje zburzony, a podczas rozbiórki ginie jedna z sióstr. Powszechnie wiadomo, że we wschodnich społeczeństwach głową rodziny jest mężczyzna i to na nim spoczywa obowiązek wykarmienia domowników. W tym przypadku cały ten ciężar spadł na barki nastolatka. Wyrzuty sumienia Ahmada są spóźnione, jego przyznanie się do winy i wyjaśnienie, że to on był odpowiedzialny za ukrycie broni, nie zmieniłoby właściwie niczego. Ahamd wie, że musi teraz zaopiekować się matką i rodzeństwem. Razem z młodszym bratem Abbasem pracują na izraelskich budowach, często za najmniejszą stawkę. Rodzina cierpi nędzę i głód ( często ich jedynym pokarmem są owoce drzewa migdałowego; śpią w kartonach po lodówkach, mając nad głową połatany namiot, bo próba odbudowy domu, zakończyła się kolejnym jego zburzeniem). Jakby tych wszystkich nieszczęść było mało na budowie dochodzi do tragedii - Abbas ulega nieszczęśliwemu wypadkowi z winy izraelskiego robotnika. Do końca życia będzie kaleką. Zdaje się, że szczęście na zawsze odwróciło się od tej rodziny. Kolejna zmiana pracy Ahmada ( rzeźnia) wcale nie poprawia warunków socjalnych rodziny. Fizyczna praca Ahmada wiązała się oczywiście z porzuceniem szkoły. Ahmad zaś przejawiał od dzieciństwa niezwykłe zdolności matematyczne. Na szczęście wioskowy nauczyciel wiedział, że nie może pozwolić na zmarnowanie takiego talentu. Przerabiał z Ahmadem program nauczania:,,Co wieczór po kolacji szedłem do domu nauczyciela. Tam przez krótką chwilę wypełzałem z mojego czyśćca. Czas spędzony z nauczycielem Muhammadem był najcenniejszym momentem podczas całego dnia". Pewnego dnia nauczyciel informuje Ahamada o matematycznym konkursie organizowanym w Tel Awiwie. Zwycięstwo dawałoby mu szansę na studia, na lepszą pracę, na poprawę życia wszystkich członków rodziny. Chłopiec się waha, zresztą trudno się dziwić, bo matka nie okazuje mu wsparcia, podobnie jak Abbas - rozgoryczony życiem i sytuacją polityczną kaleka. Popiera go tylko za murami więzienia ojciec przysyłając list, w którym wręcz nakazuje chłopcu udział w konkursie. Ahmad wraz z nauczycielem wyjeżdża do stolicy, gdzie organizowany jest konkurs i go wygrywa. Ma zagwarantowane stypendium( dzięki niemu pomoże rodzinie) i miejsce na uczelni. Prosty chłopak z palestyńskiej wsi, który nie miał nawet porządnego ubrania i butów, okazał się matematycznym geniuszem. Jednak genialny umysł nie uchronił Ahmada przed szokiem kulturowym. Trwając w przekonaniu, że każdy Żyd jest jego zajadłym wrogiem, spostrzega, że w wielkim mieście życie różni się od tego, które znał na prowincji. Ahmad nawet jeszcze nie wie, że rozpoczął nowy rozdział swego życia, co prawda nie jest on wolny od szykan związanych z jego narodowością, jednak nawiązuje przyjaźnie z Izraelczykami. Pochłania go nauka, ale i ona staje się jego przepustka do nowego życia. Nawet niechętny Arabom profesor Menachem Szaron przekonuje się do niezwykłych zdolności młodego studenta. Z czasem nawet ta antypatia przerodzi się w trwałą przyjaźń, która zaprowadzi ich na sam szczyt kariery ukoronowany nagrodą Nobla: ,,Nagle przestaliśmy być Palestyńczykiem i Izraelczykiem, a byliśmy dwoma matematykami". Wyjazd Ahmada na studia na zawsze odmienił jego życie i jego rodziny. Chłopak wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, gdzie będzie mógł kontynuować dalsze studia. To tam odkryje, że nawet dla niego coś, a właściwie ktoś, okaże się ważniejszy niż nauka. Nora - Amerykanka o żydowskich korzeniach pokaże Ahmadowi, że świat nie kończy się na matematycznych obliczeniach. Wzajemna fascynacja przeradza się w miłość, która jest zdolna pokonać obiekcje obydwu rodzin. Młodzi decydują się na tradycyjny arabski ślub w wiosce Ahmada, jednak wkrótce po ceremonii dochodzi do tragedii. Dziewczyna ginie pod kołami buldożera, kiedy to protestowała przeciwko rozburzaniu arabskiego domu. Ahmad zamyka się w świecie bólu i rozpaczy i tylko ciągi cyfr są w stanie wyciągnąć go z dna depresji. Czas jednak płynie i zabliźnia rany nawet największych tragedii. Praca Ahmada na uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych i jej wyniki pomagają rodzinie wyjść z nędzy. Po latach, na wyraźne życzenie rodziców zawiera nawet aranżowane małżeństwo z arabską dziewczyną, które z upływem czasu przemieni się z w związek oparty na przyjaźni i wzajemnym szacunku. Powieść ,,Drzewo migdałowe" Michelle Cohen Corasanti jest ważnym pisarskim głosem w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Nie sądzę, by ta książka wywołała jakiś oddźwięk na scenie politycznej, ale z pewnością warto ją przeczytać. Mnie porusza przede wszystkim jako historia dziecka, które popełniło błąd i musiało ponieść jego wszystkie, straszne konsekwencje. Przedstawiona historia rozpoczyna się w roku 1955r,prześlizguje się przez wszystkie wojny arabsko - żydowskie, by zakończyć się u progu XXI wieku, ale wciąż pozostaje się aktualna. Oglądając serwisy informacyjne odnoszę wrażenie, że na przestrzeni lat konflikt izraelsko - palestyński nie jest ani odrobinę bliższy zakończenia. Kraina drzew migdałowych i pomarańczowych gajów spływa krwią jej mieszkańców. Z ekranów telewizorów widzimy kobiety z zasłoniętymi twarzami, mężczyzn wykrzykujących coś w swoim języku, często z karabinem i odbezpieczonym granatem w ręce. Politycy radzą, podpisują kolejne porozumienia. Od czasu do czasu pojawia się informacja o kolejnej podłożonej bombie, o rannych, a świat obojętnie patrzy na dzieci wbiegające na pola minowe, pracujące jak dorośli, pozbawione szkolnictwa, opieki medycznej i innych udogodnień cywilizacyjnych - bo to takie mało medialne tematy. Warto podkreślić, że autorka usiłuje pokazać racje zarówno strony izraelskiej jak i palestyńskiej ( więzienie, w którym przebywał ojciec Ahmada, rozmowa o Holocauście Ahmada i profesora Szarona, życie w okupowanej strefie Abbasa i decyzja jego syna o samobójstwie ). Czy jej to się udaje? Moim zdaniem nie do końca. Troszkę za dużo tutaj postaci czarno- białych. Autorka oddaje w niej głos Palestyńczykowi i to po jego stronie jest jej sympatia. Brakuje mi również zaplecza historycznego - zbyt duży przedział czasowy poruszony jest w powieści, a przez to niezbyt dokładnie opisany. Mimo dość smutnej tematyki z książki prześwitują jednak promyki nadziei i ważne przesłania. Nie można żyć nienawiścią, bo ona człowieka niszczy. Żaden naród nie może budować swojego kraju kosztem innej nacji i każdy człowiek powinien mieć zagwarantowane godziwe życie. Mimo drobnych niedociągnięć jest to lektura warta uwagi.
Link do opinii
Avatar użytkownika - anka920
anka920
Przeczytane:2016-08-06, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2016, 52 książki 2016,
Doskonale opowiedziana historia. Wciągająca od pierwszych stron kiedy to na polu minowym ginie malutka siostra bohatera książki. Następnie z jego winy w więzieniu ląduje jego ojciec, który utrzymywał rodzinę. Dlatego Ahmad musi wziąć na swoje barki zarabianie pieniędzy. Spotyka na swojej drodze nauczyciela, którego wiara w jego matematyczne zdolności pomaga mu dostać się na studia. Ahmada spotyka wiele ciężkich chwil jednak zdarzają się także radosne. Świetna książka, polecam gorąco
Link do opinii
Avatar użytkownika - ROptymista
ROptymista
Przeczytane:2016-07-21, Ocena: 5, Przeczytałem,
Powieść otwiera oczy na konflikt izraelsko-palestyński i zmusza do refleksji. Po co to wszystko, dokąd to prowadzi, jaki to w ogóle ma sens? Michelle Cohen Corasanti pomimo swoich korzeni przedstawia historię w sposób obiektywny, dokładnie ilustrując rzeczywistość. Na próżno rozwodzić się nad wypracowanym warsztatem autorki, bowiem historia skonstruowana jest z dbałością o szczegóły, z głównym bohaterem, który wydaje się autentyczny i od początku przyciąga uwagę czytelnika. Jednak nie to w "Drzewie migdałowym" jest najważniejsze. Liczy się jego przesłanie. Nikt, kto przeczyta tę powieść, nie pozostanie obojętnym na losy ludzi cierpiących z powodu konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Więcej: http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2016/07/drzewo-migdaowe-michelle-cohen-corasanti.html#more
Link do opinii
Późno już, głowa się chyli, a oczy zamykają. Dwa dni temu była zmiana czasu, jeszcze nie przywykłam... Wiem jednak na pewno, że przeczytana właśnie książka była dla mnie niezwykłym darem i chciałabym podzielić się nim z innymi. Od razu, na gorąco, póki jeszcze nie wyschły łzy. Historia życia profesora fizyki, Palestyńczyka Ahmada, to gotowy scenariusz filmowy, tak wiarygodny, że zaczęłam w internecie szukać informacji na jego temat... A jednak to fikcja. Choć bez wątpienia pomaga zrozumieć skomplikowaną sytuację palestyńsko- izraelską. Książka ta zapewni wiele wzruszeń i nawet gdy lekko zniechęci w rytm politycznych dysput, wciąż jesteś ciekaw co dalej i dalej wchodzisz coraz bardziej olśniony w cudowną, kipiącą od bezmiaru emocji opowieść. O podążaniu za marzeniami, o sile rodziny i miłości, o wytrwałości, wartości pracy, o pokornym dążeniu ku wytyczonym celom. Wspaniała, wspaniała powieść!!!
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Młody Palestyńczyk - Ahmad - żyje ze świadomością, że nie jest w stanie wygrać z logiką okrutnej wojny. Dorasta w środowisku przesiąkniętym strachem przed utratą domo, pracy albo życia. Najgorsza jest jednak obawa o bliskich. Nie wiadomo, co przyniesie jutro. W dwunaste urodziny Ahmad staje twarzą w twarz z najgorszymi widmami. Siostra traci życie, ojciec z jego winy trafia do więzienia, izraelskie wojsko konfiskuje dom, a ukochany brat pała żądzą zemsty, która może go doprowadzić tylko do zguby. Ahmad musi się zaopiekować skrzywdzoną rodziną i odnaleźć lepszą przyszłość dla siebie. Obdarowany cudownym umysłem, zdolnym przełamać wszelkie matematyczne granice, chce dać nadzieję sobie, swoim bliskim i udręczonej ojczyźnie. Do przeczytania tej pozycji zachęciła mnie opinia, którą przeczytałam na innym blogu. Przeczytawszy opis od razu wiedziałam, że książka jest dla mnie i powinna mi się spodobać. Nie myliłam się. Bardzo ją polubiłam. Autorka pisząc książkę, posłużyła się prostym językiem. Historię ukazana na kartkach papieru, czytało mi się szybko i przyjemnie. Jestem pewna, że książka pozostanie w mojej głowie przez długie lata. Warto wspomnieć też o drzewie migdałowym jako o osobnym bohaterze książki. To na nie wchodził Ahmad z bratem, to pod nim zakopano broń, to pod jego cieniem postawiano namiot, który był jedynym schronieniem dla Ahmada i jego rodziny. Owe drzewo było też żywicielem, ponieważ to właśnie z jego owoców mam robiła dzieciom jedzenie. "Drzewo Migdałowe" to książka dająca nadzieje, pokazuje ona bowiem, że można osiągnąć w życiu sukces pomimo różnych przeciwności losu. Jedyne co trzeba mieć to chęć i wytrwałość w dążeniu do celu. Jest to również książka o odwadze, miłości, braku akceptacji, rodzinie, niełatwej przyjaźni, o dużej nienawiści, o trudności przebaczenia, o strachu, okrucieństwie, bólu i o przekraczaniu życiowych barier. Dużym plusem powieści jest również to, że książka udowadnia nam to, że warto cieszyć się z tego co mamy dziś, bo jutro tego mieć już nie możemy. Z wielką przyjemnością zachęcam do przeczytania tej lektury. Jest to wzruszająca powieść, która otworzy Wam oczy na sytuacje, które dzieją się na Bliskim Wschodzie. Polecam! Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.
Link do opinii
Niesamowity debiut autorki o żydowskich korzeniach. Książka jest dla mnie niezwykła pod tym względem, że autorka nie boi się nazywać rzeczy po imieniu. Pokazuje okrucieństwo Izraelczyków , cierpienie wielu palestyńskich rodzin, niezwykle wstrząsnęły mną opisy dzieci, które zostały ranne w wyniku wybuchu pocisków. Jestem pod wrażeniem, że autorka otwarcie porusza problem, ponieważ moim zdaniem w wiadomościach dramat tych ludzi poruszany jest zdawkowo, jest reportaż a za chwilę potem problem jest zapomniany. Historia jest opowiedziana z punktu widzenia Palestyńczyka 12-letniego Ahmada, który przedstawia czytelnikowi okrucieństwo wojny. W swoim krótkim życiu chłopiec doznaje niewyobrażalnego zła, w wyjątkowo brutalny sposób traci swoją młodszą siostrzyczkę, jego ojciec Baba zostaje aresztowany i z dnia na dzień Ahmad musi stać się głową rodziny. Ahmad jest niezwykle uzdolniony z matematyki dlatego ze wsparciem Ojca i nauczyciela postanawia iść w tym kierunku. Drzewo migdałowe jest tu symbolem bezpieczeństwa, zapewnia im pożywienie oraz staje się cennym wspomnieniem. Nie mogłam się oderwać od lektury, chociaż czytanie nie należy do najłatwiejszych ze względu na treść. Michelle Cohen Corasanti pokazuje cierpienia ludzi, którzy w wyniku wojny tracą cały swój dobytek, przerwane dzieciństwo. Zdarzają się tu jednak radosne chwile jeśli w ogóle można mówić o radości. Podkreślona została tu prawdziwa przyjaźń, walka o wolność oraz swój naród, nadzieję na upragniony spokój. Po zakończeniu lektury treść na długo zapisuje się w pamięci.
Link do opinii
Avatar użytkownika - malutkaska
malutkaska
Przeczytane:2014-06-25, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki (2014), Posiadam, Przeczytane,
Dokąd biegnie chłopiec z okładki tej książki? Czy pragnie dogonić wolność, która ucieka z zajętej przez Izraelczyków palestyńskiej wioski, czy też próbuje wyrwać się z niedostatku i dobiec do kraju, w którym będzie mógł spełnić swe marzenia? Jeśli przyjmiemy, że tym malcem jest Ahmad, główny bohater książki pt.: "Drzewo migdałowe", to należałoby stwierdzić, że przed nim jeszcze długi dystans, który musi pokonać, by znaleźć życiowe szczęście. Konflikt izraelsko-palestyński toczony ze zmiennym szczęściem od 1948 roku znamy już doskonale. Wiemy, jak powstało państwo Izrael i dlaczego te dwa narody stale nie potrafią dojść do porozumienia. Pójdźmy zatem o krok dalej i poznajmy ten sam spór z perspektywy biednej palestyńskiej rodziny, zamieszkującej okupowany przez wrogie wojska teren. Sprawdźmy, jak na przestrzeni lat wyglądały palestyńsko-izraelskie stosunki i przekonajmy się, ile trudu kosztuje pogoń za własnymi marzeniami. Ahmad jest najstarszym z siódemki rodzeństwa. Opowieść o swojej rodzinie zaczyna od tragedii. Jego maleńka siostra zostaje rozerwana przez bombę. Dalej jest już tylko gorzej. Rodzina traci dom, ojciec trafia do więzienia, brat zostaje kaleką. Wszystkie problemy spadają na barki naszego bohatera. Na szczęście Ahmad się nie poddaje. Każdego dnia walczy o to, by jego rodzina przetrwała trudne czasy, a w wolnych chwilach ucieka w świat nauk ścisłych, które od dawna go fascynują. Jego jedynym marzeniem są studia na wyższej uczelni. Czy chłopcu z biednej wioski uda się zrobić karierę naukową i jak postąpi widząc na swej drodze szansę wyjazdu z rodzinnego domu? Odpowiedź na te pytania znajdziecie na kartach "Drzewa migdałowego". Dawno już nie czytałam historii tak wzruszającej i naznaczonej pierwiastkiem tragizmu, jak ta opowiedziana przez Ahmada. Podczas lektury wprost nie można zliczyć cierpień, jakich doświadczyła jego rodzina. Niemym świadkiem ich codziennych zmagań o byt, było rosnące w pobliżu domu drzewo migdałowe. To ono dawało dzieciom rozrywkę, dzieliło się z domownikami swoimi owocami, a później dzięki swym liściom dawało cień pochowanym w jego pobliżu osobom. Tytułowe drzewo reprezentujące otaczającą Ahmada naturę było również jedynym sprzymierzeńcem jego ciężko doświadczonych przez los bliskich. Smutek i żal powodowany kolejnymi tragediami, które bezpośrednio dotykały naszego bohatera, mieszał się w moim sercu z poczuciem radości, kiedy Ahmad stawiał kolejne kroki w swojej naukowej karierze. Ze wszystkich sił wspierałam jego ciężką pracę i podziwiałam niebywałą inteligencję, dzięki której udało mu się pozyskać przychylność żydowskiego profesora. A gdy wreszcie jego badania zostały uwieńczone najwyższą z możliwych nagród, pękałam z dumy niczym jego rodzicielka. Historia palestyńskiego chłopca jest bowiem tak frapująca, że ani przez chwilę nie myślimy o tym, iż mamy przed sobą jedynie literacką fikcję. "Drzewo migdałowe" to nie tylko powieść przedstawiająca życie Palestyńczyków na terytorium okupowanym przez wojska Izraela. To także zbiór najważniejszych wydarzeń z XX-wiecznej, burzliwej historii obu narodów. Autorka tej książki daje nam niebywałą lekcję. Co i rusz przypomina nam o tym, że warto walczyć o swoją przyszłość i wyzbyć się nienawiści, która czasem przysłania rzeczywistość. Wszystkich zainteresowanych zachęcam, by w czasie lektury tej pozycji usiedli pod tytułowym drzewem i poznali poruszającą opowieść Ahmada. Naprawdę warto!
Link do opinii
Avatar użytkownika - wwwiolka
wwwiolka
Przeczytane:2014-12-10, Przeczytałam, 12 książek 2014,
Bardzo przejmująca historia małego chłopca, jego rodziny i przyjaciół na tle konfliktu palestyńskiego. Rodzinne więzy, zemsta, odkupienie i niezwykłe krajobrazy z drzewami migdałowymi. Ciekawe spojrzenie na Bliski Wschód.
Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2014-12-16, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

Mimo że autorka ma żydowskie pochodzenie stworzyła historię, która brzmi jak prawdziwe wspomnienia Palestyńczyka, który doświadczył tych wszystkich okrucieństw. Wyniszczanie społeczeństwa, konfiskata domów, codzienne upokorzenia na punktach kontrolnych, tylko izraelskie autobusy, więzienie bez postawienia zarzutów i procesu, kradzież ziemi, wody, domów i godności, bombardowanie szkół, zakazy, deportacje, bycie uchodźcą...

Książka zaczyna się i kończy z hukiem. Mówi o niesprawiedliwości, o przebaczaniu. Miny, godzina policyjna, rażący rasizm... Zgony, wypadki, pobicia, wybuchy, nieporozumienia. Po pewnym czasie miałam wrażenie, że zbyt wiele okrutnych doświadczeń spotyka członków tej rodziny. Ileż bólu byłabym w stanie unieść? Kiedy nadszedłby taki moment, że nie mogłabym poradzić sobie z otaczającym mnie złem? Czy doświadczając codziennie przemocy i widząc cierpienie współbraci stałabym się bardziej obojętni? Czy "zalewana" obrazami okrucieństwa popadłabym w marazm? Czy walczyłabym? Mam nadzieję, że nigdy się tego nie dowiem...

Niestety postacie są denerwująco jednowymiarowe. Dobre (wręcz święte) albo do szpiku złe. Bohaterowie szybko i bardzo często zmieniają zdanie. Pojawia się także wiele niespójności w tekście. Abbas jest sparaliżowany a jednak pokonuje wielkie odległości i niekiedy stoi idealnie pionowo... Portret głównego bohatera jest nierealny. Achmad w różnych sytuacjach wyznaje inne zasady i przekonania. Jakby był bezwolną kukiełką, kierowaną przez kogoś. Kreowany jest tu na człowieka idealnego. Od początku widzi siebie jako innego. Pomimo niskiego wykształcenia (bo musi iść do pracy, aby pomóc utrzymać rodzinę), jest asem matematyki, a w swych badaniach czyni ogromne postępy. I jest nominowany do Nagrody Nobla. Ponadto ratuje ludzi z pożaru i jego hojność nie zna granic.

Narracja uwidacznia sympatię do uciskanych (Palestyńczyków), wyliczając krzywdy jakie muszą znosić. Jak autorka sama twierdzi napisała tę powieść, bo "chciała doprowadzić do pokoju między Palestyńczykami i Izraelczykami" i pokazać, że "wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy jesteśmy równi". Jednak moim zdaniem narracja powinna zostać wzbogacona punktem widzenia kogoś, kogo życie zostało zniszczone przez palestyńskich terrorystów, żeby pokazać, że zawsze jest także "druga strona medalu". Mimo że autorka podkreśla, że to nie rasa czy grupa etniczna określa jakimi jesteśmy ludźmi to Izraelczycy (z wyjątkiem dwóch lub trzech osób) są tu przedstawiani jako archetyp zła. Czuć tu wręcz nastrój antyizraelski, antysemicki. Niestety brak tu otwartego potępienia tych "złych" i jest to niepokojące. Nie wspomina się tu także o "niewidzialności" kobiet a wszystkie problemy tej wioski spowodowane są przez izraelskich żołnierzy. Całość brzmi odrobinę nierealnie. Jakby była specjalnie kreowana.

Styl jest ostry, gładki, imponujący. A jednak momentami trochę monotonny. Często powtarzane określenia i zwroty, nienaturalne dialogi i dość długie fragmenty na temat zaawansowanych problemów matematycznych, które nie służą praktycznie żadnemu celowi. Ponadto symbolika jest tu nieco uproszczona. Bohaterowie wręcz ją czytelnikowi tłumaczą.

Mimo wad uważam, że warto poznać tę historię o rodzinie, przyjaźni, stracie i przebaczeniu. Bolesną, a jednocześnie pełną nadziei. Wzywającą do tolerancji i pokoju. Ukazującą wiele sposobów walki o sprawiedliwość z honorem. Informującą i edukującą. Przypominającą, że może być lepszy sposób podzielenia tych ziem. Uosabiającą prawdziwe znaczenie miłości i bezinteresowności. Historię, która zabrała mnie w świat biedy, wojny, przemocy, cierpienia. I uzmysłowiła, że to właśnie ludzie są najbardziej okrutnym mieszkańcem ziemi.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Elfik_Book
Elfik_Book
Przeczytane:2014-12-11, Przeczytałam,

Między Izraelem, a Palestyną trwa wojna. Izrael chce zdobyć ziemię palestyńską. Dwa narady, dwie religie dzielą ludzi i sprawiają, że wojna staje się okrutna i bestialska. Wszystkim brutalnym rzeczom przyglądają się dzieci, które nie są niczemu winne. Właśnie takim dzieckiem jest Ahmad. Od najmłodszych lat musi się przyglądać przemocy i śmierci. Musi sobie poradzić, gdy z każdą chwilą jego życie staje się gorsze, aż wreszcie nie wiadomo, czy to w ogóle da się nazwać życiem. Ciążą na nim wyrzuty sumienia. To była tylko impulsywna decyzja małego dziecka, które nie wiedziało, co się w okół niego dzieje, a zaważyła na całym życiu rodziny. Czy wybitne zdolności Ahmada pozwolą przeżyć rodzinie? Czy po tych wszystkich strasznych wydarzeniach można żyć jeszcze normalnie? Zapomnieć o nich? 

O "Drzewie migdałowym" słyszałam wiele pozytywnych opinii. Zaintrygowało mnie to, ponieważ nie spotkałam się jeszcze z książką, która poruszałaby ten temat. Wojna między Izraelitami, a Palestyńczykami jest tylko dla nas faktem... niczym więcej. A jednak jest to temat, który powinien zwrócić naszą uwagę. Nie jest to odległe wydarzenia, które znamy wyłącznie z kart podręcznika od historii. Właśnie dlatego z takim zafascynowaniem zaczęłam czytać tę książkę.   

Historia opowiada o życiu wybitnego człowieka, który musiał poradzić sobie ze śmiercią i cierpieniem. Ahmada poznajemy jako siedmioletniego chłopca, który był świadkiem tragicznej śmierci swojej młodszej siostry. Od tej chwili bacznie przyglądamy się jego życiu, które z czasem zamienia się w piekło. Powieść pokazuje nam sceny, których nawet nie umiemy sobie wyobrazić, gdyż nigdy czegoś takiego nie przeżyliśmy. Jest to dla nas abstrakcja, która niestety okazuje się prawdziwa. Mimo tych wszystkich brutalnych scen, przerażających wydarzeń znajdujemy w tej historii nadzieję, która jest potężna i silna. Według mnie jest to mistrzostwo pani Corasanti. Trudno wyobrazić sobie książkę, pokazującą wojnę od najstraszniejszej strony, a tymczasem dać nadzieję i wiarę. To niezwykłe jakich uczuć doznałam, czytając.  

Książka sprawiła, że zaczęłam doceniać swoje życie. Mimo że jestem optymistką, często narzekam. A historia Ahmada sprawiła, że zadałam sobie pytania: "Czy mam na co narzekać? Czy nie jestem szczęśliwa?". W porównaniu do bohaterów powieści mam co jeść, nie muszę się martwić, że w każdej chwili mój dom zostanie zniszczony, a rodzina zamordowana. Żyję bez lęków, a rodzina Ahmada nie dostała tego daru. Bardzo mi się też podobało, że autorka ukazała konflikt z obu stron, mimo że głównym bohaterem był Palestyńczyk. Corasanti pokazuje nam politykę, jej działanie, lecz ostatecznie pozwala nam decydować i wyrażać własne zdanie na ten temat. Nie narzuca nam niczego. Decyzja należy wyłącznie do nas.

Poza tym nie można nie pokochać Ahmada. Jest to postać niezwykła, pełna wiary i zaufania. Ukazuje ludzkie słabości oraz możliwości, które są wielkie. To jest wola życia, która sprawia, że rzeczy trudne lub wręcz niemożliwe są wykonalne, gdy tylko chce się zapewnić bezpieczeństwo rodzinie, a żeby to zrobić trzeba żyć. To nie jest historia pełna akcji. Czasami jest powolna i mozolna, tak jak nasze życia. Gdy czytałam, czułam się, jakbym należała do tamtego świata i ode mnie zależało wiele rzeczy. Moje życie przebiegało dokładnie tak, jakbym tam była.  

Powieść mimo prostego języka i wielu wydarzeń jest trudna. Trzeba się skupić i wysilić całą swoją wyobraźnię. Jak wcześniej pisałam, dała mi ona nową wiedzę i namiastkę rzeczy, o których nie miałam pojęcia, zmieniła moje spojrzenie na świat. Zyskałam nadzieję połączoną z realizmem i wiedzą. Polecam ją każdemu, kto jest na tyle dojrzały i silny, by przebyć drogę przez piekło.    

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - whisky
whisky
Przeczytane:2014-11-13, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
Niektóre wątki potraktowane są bardzo po łebkach, ale jestem w stanie to wybaczyć biorąc pod uwagę fakt, że książka opisuje wydarzenia z prawie całego życia pewnego chłopca. A jest to życie niezwykłe. Naznaczone cierpieniami, ale i sukcesami (czasami miałam wrażenie, że popadamy ze skrajności w skrajność, ale może taki był zamysł autorki). Narracja poprowadzona bardzo lekko, mimo ciężkich tematów łatwo się to czyta. Myślę, ze każdy znajdzie tu wątek dla siebie, a dla wielu czytelników ta książka, tak jak mnie, może otworzyć oczy na pewne historyczne fakty z konfliktu w Palestynie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - papetka
papetka
Przeczytane:2014-09-27, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2014 ,
Do przeczytania "Drzewa migdałowego" zachęciła mnie piękna okładka. Na szczęście, na okładce nie skończyło się. Okazało się, że treść książki jest również fascynująca i aż trudno uwierzyć, że wyszła spod pióra debiutantki. Na fabułę składa się historia życia młodego Palestyńczyka Ahmada, w tle toczy się konflikt palestyńsko-izraelski. Główny bohater ma umysł ścisły, uwielbia matematykę, fascynuje się fizyką. Wydawać by się mogło, że talent ten zostanie zmarnowany, jednak nikt nie wie, co los mu pisze. Jedna noc zaważyła na życiu i tak już okaleczonej rodziny. Ojciec został aresztowany, po czym trafiał do ciężkiego więzienia. Uznano go za terrorystę. 12-letni Ahmad musiał przejąć na siebie obowiązki głowy rodziny. Przestał chodzić do szkoły, bo musiał utrzymać rodzinę. Po pracy uczył go nauczyciel, który już dawno zauważył w nim pewien potencjał. Za jego namową, Ahmad postanowił zawalczyć o stypendium naukowe. Ta chwila i ta decyzja zmieniła życie Ahmada i jego rodziny. Autorka dużo miejsca poświęciła konfliktowi izraelsko-palestyńskiego. Pokazała, że nienawiść wznieca nienawiść, jednak możliwe jest zwalczanie zła dobrem. Orędownikiem dobra był ojciec bohatera Baba. Pomimo tego, że doświadczył zła ze strony Izraelczyków nie żywił do nich urazy. On jako pierwszy i chyba jedyny z rodziny z radością przyjął wiadomość o ślubie Ahmada z Norą, Żydówką. Postawę taką z powodzeniem zaszczepił w Ahmadzie. Niestety, jego żona i młodszy syn Abbas żyli nienawiścią do narodu żydowskiego. Powieść ta pokazuje również, jak wyraźne są różnice pomiędzy mentalnością Palestyńczyków żyjących w mieście, a tych mieszkających w wioskach położonych w głębi kraju. Wreszcie to, że przedstawiciele dwóch zwalczających się narodów wspólną pracą mogą dokonać wielkich rzeczy.
Link do opinii
Każdego dnia docierają do nas potworne wieści dotyczące wojny. Lecz nawet jeśli śledzimy programy informacyjne i najnowsze wydarzenia, nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co przeżywają osoby, które z wojną żyją oko w oko. Cywile, kobiety i dzieci. Właśnie z takim życiem zmaga się Ahmad, którego poznajemy jako małego chłopca. Dla Ahmada wojna i konflikt izraelsko-palestyński są codziennością. On i jego bliscy obserwują, jak stopniowo ich rodzina jest pozbawiana każdego przywileju: majątku, domu, a przede wszystkim swobody i praw. Zamieszkują w niewielkiej chatce obok wielkiego migdałowca. Drzewo to odegra w historii niebagatelną rolę. Stanie się miejscem do zabaw, przyjacielem, punktem obserwacyjnym, a w pewnej chwili również i żywicielem rodziny. W dniu swoich dwunastych urodzin Ahmada dotyka wielkie nieszczęście. W wyniku nieprzemyślanych działań chłopca ginie jego siostra, a ojciec uznany za terrorystę trafia do więzienia. Na barki Ahmada spada obowiązek utrzymania rodziny. Równocześnie nieprzeciętnie inteligentny chłopak nie porzuca marzeń o studiach matematycznych i lepszym życiu dla swoich bliskich. Bardzo trudno jest ubrać w słowa emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury tej powieści. Był ich ogrom, zdarzały się chwile, gdy brały mnie we władanie. Przelewały się łzami i odznaczały chwilami milczenia, gdy musiałam zamknąć książkę i po prostu pobyć w ciszy. Jednak ogromnie cieszę się, że poznałam tę historię, według mnie to książka, która ludziom po prostu jest potrzebna. By mogli sięgnąć myślą nieco dalej niż srebrzysty ekran telewizora. Nie twierdzę, że Drzewo Migdałowe ukaże całe tło konfliktu, o którym większość z nas nie ma bladego pojęcia. Jednak z pewnością podkreśli jego ludzką stronę. Tę, po której znajdują się cywile, kobiety i maleńkie, bezbronne dzieci... Michelle Cohen Corasanti - autorka powieści Drzewo Migdałowe - jest Żydówką. Zdaję sobie sprawę z tego, że powielam informację, która ukazała się w niemal każdej recenzji tej książki. Jednak w jaki sposób mam pominąć fakt, że tak empatyczny obraz sytuacji Palestyńczyków wyszedł spod pióra osoby, która według założeń miała stać po drugiej stronie barykady? Autorka Drzewa migdałowego sama podkreśla, że to studia na Hebrajskim Uniwersytecie otworzyły jej oczy na dramatyczny los mieszkańców Palestyny. Drzewo Migdałowe do debiut pisarki, jednak jest to debiut o doskonałym warsztacie, dojrzały i przemyślany. Michelle Cohen Corasanti zadbała o realizm swojej historii: obok przerażających działań wojennych toczy się codzienne życie mieszkańców zakątka, w którym od ponad pięćdziesięciu lat nie ma pokoju. W swojej opowieści autorka przemyca wiedzę na temat miejscowych zwyczajów, obrzędów i świąt. Głównym przekazem Drzewa migdałowego wydaje się być jednak manifest przeciwko podziałom, nienawiści i walkom. Przeciwko rozlewowi krwi, który wciąż pochłania kolejne niewinne ofiary. Drzewo migdałowe jest powieścią wzruszającą, emocjonującą i przerażająca. Powieścią o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, o dążeniu do uzyskania podstawowych praw. O wierze, nadziei i przebaczeniu. Pięknie wydaną, zapadającą w pamięć, niezwykłą. Niełatwą, ale potrzebną. Polecam gorąco.
Link do opinii
Avatar użytkownika - figlarna24
figlarna24
Przeczytane:2014-08-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2014,

"Człowiek, człowiekowi ten los zgotował". 

Konflikt izraelsko-palestyński nabiera na silę . Z każdym dniem rośnie bilans ofiar. Przykre jest to, że najliczniejszą grupa ofiar stanowią cywile ze Strefy Gazy.

 Konflikt izraelski-palestyński stał się inspiracją do napisania przejmującej powieści pt. "Drzewo migdałowe" . Autorka jest  Michelle Cohen Corasanti, pisarka znająca temat z własnego doświadczenia, jak i obserwacji postanowiła (mimo, że jest Izraelitką) pokazać, z jakim brzemieniem przychodzi żyć mieszkańcom Strefy Gazy..

Głównym bohaterem, jak również narratorem jest dorastający Palestyńczyk- Ahmad. Ahmad rozpoczyna swoja bolesna opowieść od momentu, gdy jego malutka siostrzyczka bez kontroli wyszła z domu i wchodzi w granicę strefy zamkniętej , zaminowanej. Niestety dochodzi wybuchu. Dziewczynka umiera. Rodzina Ahmada, wyróżniająca się nadzwyczajną prawością przeżywa nie jedno nieszczęście. Rodzina zostaje pod nakazem natychmiastowej wykonalności wysiedlona ze swoich ziem. Izraelczycy stale przesuwają granicę zamieszkania swoich obywateli, a nieszczęsnych Palestyńczyków.

Rodzina Ahmada za swoją dobroć i prawość doznaje samych "kopnięć" od losu. Ojciec bohatera zostaje oskarżony o terroryzm i osadzony we więzieniu, o zaostrzonym rygorze, młodszy brat ulega ciężkiemu wypadkowi, kolejna siostra zostaje zabita przez izraelskich żołnierzy. Ahmad musi z dnia na dzień stać się głową rodziny. Zaczyna ciężko pracować, by matka z resztą rodzeństwa mogła żyć skromnie, ale żyć. Rodzina mieszka w namiocie pod tytułowym drzewem migdałowca.
Ahmad nie jest zwyczajnym chłopcem. Wyróżnia się wysokim poziomem IQ oraz zdolnościami matematycznymi. Od najmłodszych lat interesują go książki. Nagle przed chłopcem otwierają się nowe możliwości. Ahmad wygrywa konkurs matematyczny i otrzymuje stypendium na izraelskiej uczelni.....

 Michelle Cohen Corasanti stworzyła przejmującą, głęboko wzruszającą powieść. Z każdą wypowiedzią Ahmada czułam coraz większe współczucie dla Palestyńczyków, a coraz więcej niechęci względem Żydów.
Czytając tę powieść można dojść do wniosku, że Izrael staje się oprawcą, katem oraz tym narodem, który za przyzwoleniem oraz na oczach całego świata prześladuje inną nację.
Okrucieństwo płynie z każdej strony. Ból, bieda, śmierć to chleb powszedni każdego Palestyńczyka. Izrael spycha, dyskryminuje, poniża, zastrasza i demonizuje Palestyńczyków, a później się dziwi, że rośnie opozycja i siły zbrojnie stawiające im zbrojny odpór.

Bohater jest smutnym przykładem palestyńskiego dziecka, które jest skazane na odnalezienie swojej życiowe drogi w bardzo trudnej sytuacji politycznej.
W sytuacji wojny nie liczy się co umiesz, co chciałbyś osiągnąć. Liczy się tylko tylko twoje pochodzenie i kolor skóry.

Czytałam tę powieść i płakać mnie się chciało. Być może , gdyby ci, którzy mają faktyczny wpływ na sytuację polityczno-gospodarczą Strefy Gazy przeczytali ją, to  by szerzej otworzyli oczy na ten konflikt i na panoszenie się narodu izraelskiego.

Książka jest debiutem, ale moim zdaniem jest to mądra, dojrzała proza. Przesłanie płynące z niej jest widoczne, bardzo aktualne . Boleje nad faktem, że niestety to przesłanie nie straci na ważności  jeszcze przez długie lata.

Polecam naprawdę. Wzruszenie, refleksja, ale i obalenie mitu PALESTYŃCZYK=TERRORYSTA gwarantowane.

Link do opinii
Avatar użytkownika - AnnaP
AnnaP
Przeczytane:2014-08-24, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
O "Drzewie migdałowym" każdy czytelnik musiał już słyszeć. Całkiem niedawno zrobiło się o nim naprawdę głośno i nie był to na pewno rozgłos mający na celu wypromować kiepską historię ubraną w ładną okładkę. Przede wszystkim, jestem pod ogromnym wrażeniem samej autorki, która bardzo rozsądnie wypowiada się o konflikcie izraelsko-palestyńskim. Tym bardziej podziwiam ją za ukazanie w "Drzewie migdałowym" perspektywy Palestyńczyków, a przecież sama jest Żydówką i jej gest, choć dla jednych jest zdradą własnego narodu, dla innych oznacza symboliczny pierwszy krok, na który powinny odważyć się obydwie strony; spojrzała na świat oczami drugiego człowieka. Jak zwykle, nie chcę pisać o samej treści, by zbyt wiele nie zdradzić, ale muszę się przecież jakoś do niej odnieść. Historia Ahmada Hamida podzielona jest na cztery części, które stanowią w pewnym sensie różne fazy jego życia. Na początku poznajemy rodzinę chłopca i jesteśmy świadkami wielu łamiących serce tragedii. Śmierć, przymusowe przeprowadzki i rozłąka z bliskimi są na porządku dziennym - tak samo, jak zupełnie niespodziewane ostrzały i kolejne utraty dachu nad głową. Mimo toczącego się w tle konfliktu, Ahmad stara się prowadzić w miarę normalne życie; jak każdy w jego wieku bawi się i chodzi do szkoły. Jako najstarsze dziecko, w pewnym momencie musi zastąpić swojego nieobecnego ojca i w wieku dwunastu lat staje się głową rodziny. Choć jest utalentowany, zamiast rozwijać swoje pasje, musi pracować, by jego matka i rodzeństwo mieli z czego żyć. Kiedy pojawia się szansa na wyrwanie się z okropnej rzeczywistości, chłopak od razu ją chwyta, mimo licznych protestów ze strony rodzicielki. Ojciec, z kolei, widzi w wyjeździe na studia szansę Ahmada na pogodną przyszłość dla wszystkich. Niesamowity talent do przedmiotów ścisłych staje się dla głównego bohatera przepustką do lepszego świata, a jego pieniądze i wpływy dają możliwość rozwinięcia skrzydeł reszcie licznej rodziny. Ale czy to wystarczy, by pokonać wszystkie trudności? Czy uda się stopić lód, który skuł serce jego młodszego brata, Abbasa, dla którego Ahmad to zdrajca i tchórz? Historia równie piękna, co nieprawdopodobna, ale nie chodzi wcale o pokazanie przykrej rzeczywistości, która jest bliska prawdzie. Ta opowieść o chłopcu, który wyrwał się z piekła, by wrócić i pomóc swoim bliskim, pięknie ilustruje marzenia zwykłych ludzi, żeby tam, gdzie dzieje się źle zapanował w końcu pokój i spokój. Ale to będzie możliwe tylko wtedy, gdy obydwie strony odłożą broń i puszczą w niepamięć swoje uprzedzenia. Potrzebna jest miłość, tolerancja, zaufanie, chęć współpracy, i umiejętność ustępowania. Tylko tak uda się zakończyć każdy jeden konflikt na świecie. Książka jest pięknie wydana i pełno w niej kwiatów drzewa migdałowego, które jest tak istotnym symbolem w tej opowieści. Ta roślina daje cień, jest miejscem dziecięcych zabaw, cudownie kwitnie i rodzi owoce, które są podstawą kuchni w domu głównego bohatera. Mimo toczącej się latami wojny, migdałowiec ciągle stoi w tym samym miejscu i stanowi symbol wytrwałości i niegasnącej nadziei na lepsze jutro. Michelle Cohen Corasanti napisała powieść, obok której nie można przejść obojętnie i którą wszystkim polecam. "Drzewo migdałowe" to historia, która uczy, że nienawiść, niczym chwast, niszczy wszystko, co stanie na jego drodze i raz zasiana, jest trudna do usunięcia, ale przecież nie niemożliwa. W każdym momencie można rozpocząć życie na nowo i dążyć do naprawy stosunków międzyludzkich. Recenzja z: www.book-loaf.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - grejfrutoowa
grejfrutoowa
Przeczytane:2014-08-09, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Michelle Cohen Corasanti debiutowała powieścią ,,Drzewo migdałowe". Książka ukazała się w Polsce w 2014 roku. Wydało ją wydawnictwo SQN. Ahmad jest Palestyńczykiem. Jego ojciec maluje, matka zajmuje się domem i licznym rodzeństwem chłopaka. Gdy pewnego dnia gnie siostra Ahmada, a jego rodzina zostaje wyrzucona z domu, wszystko się zmienia. Chłopak szybko dojrzewa - zdaje sobie sprawę z tego, że konflikt o ziemię zagraża jemu i jego bliskim. Gdy w nocy spotyka mężczyznę, który zakopuje broń pod drzewem migdałowca problemy tylko się nasilają. Broń zostaje znaleziona, a Baba, ojciec chłopca, zostaje oskarżony o jej posiadanie. Dom zostaje spalony, umiera siostra Ahmada, a jego ojciec zostaje uwięziony. W Abbasie, bracie Ahmada, rodzi się nienawiść. Ahmad musi zrezygnować z nauki - jego rodzina go potrzebuje. Zaczyna pracować, choć ma zaledwie dwanaście lat. Nie ociąga się, nie narzeka na ból i niską stawkę. Nie mówi matce, że to przez niego ojciec jest więziony. Wie o tym tylko Baba. Ahmad pracuje wraz z bratem, lecz gdy ten ulega wypadkowi, musi sam utrzymywać rodzinę i pomagać. Nauczyciel, który wcześniej uczył chłopca, nie pozwala mu zaniechać nauki. Ahmad ma dar - potrafi bez problemów poradzić sobie z zadaniami z dziedzin fizyki i matematyki. Udaje mu się wygrać konkurs i zdobyć stypendium, które pozwala mu studiować. Matka jest niezadowolona, ale ojciec go wspiera - w końcu jeśli się wykształci, będzie zarabiać więcej, a dzięki temu lepiej pomoże rodzinie. Pierwszoosobowa narracja Ahmada pokazuje go od najmłodszych lat. Dzięki temu dowiadujemy się, w jakich warunkach żył, z czym musiał się zmierzyć. Jego historia zaczyna się w 1955 roku. Na Wschodzie rozgrywa się konflikt palestyńsko-izraelski. Wojna, godzina policyjna, trudności w załatwieniu czegokolwiek to tylko niektóre ze spraw, z którymi musi zmierzyć się główny bohater. Innym wątkiem jest nietolerancja, którą czytelnik spotyka na każdym kroku i wrogość ludzi wobec innych ludzi. Język jest ładny, plastyczny. Od pierwszych zdań możemy przenieść się do innego świata, poczuć specyficzny klimat Wschodu. Wszystkie słowa ze świata arabskiego zostały wyjaśnione - przypisy znajdują się na dole strony i ułatwiają czytanie. Nie każdy jednak wczuje się w tę pozycję - nie wszystko jest jasne od pierwszych jej strony (np. to, czemu Baba nazywany jest Babą a nie ojcem). Poza tym utrudnieniem mogą być również kwestie matematyczne, fizyczne, które pojawiają się w powieści. Mimo wszystko czyta się szybko i płynnie, a historia jest wciągająca. Główny bohater nie miał łatwego życia. Ilekroć wydaje się nam, że wszystko układa się pomyślnie, los postanawia z niego zadrwić. Wiele razy miałam wrażenie, że tradycja, pochodzenie społeczne i środowisko sprawiają, że Ahmad powinien być jeszcze bardziej nieszczęśliwy, ale wcale tak nie było. W książce znajdziemy nie tylko wątki wojenne i religijne, ale też kulturowe, miłosne, rodzinne oraz naukowe. Ogólnie książka warta jest uwagi. Warto zajrzeć, poczuć klimat Wschodu, zobaczyć z czym musi sobie radzić człowiek, który mieszka w tym obszarze. Poza tym to powieść pełna ciepła, niesamowitych zwrotów akcji, ale też nienawiści, niezrozumienia, sukcesów i wybaczenia. Mieszanka, która sprawia, że od książki nie można się wprost oderwać. Polecam tym, którzy szukają czegoś niebanalnego, zmuszającego do refleksji. To pozycja niełatwa, ale warta uwagi.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiexa90
kasiexa90
Przeczytane:2014-07-02, Ocena: 6, Przeczytałam,
"Tylko przebaczenie może przerwać spiralę nienawiści" "Drzewo migdałowe" to znakomity debiut Amerykanki żydowskiego pochodzenia. Michelle Cohen Corasanti spędziła 7 lat w Izraelu, gdzie obserwowała konflikt żydowsko-palestyński. Książka została już przetłumaczona na kilkanaście języków, dzięki czemu poruszyła i wzruszyła czytelników na całym świecie. Akcja powieści dzieje się w Palestynie, w drugiej połowie XX wieku, kiedy to w zaparte trwa konflikt żydowsko-palestyński. Palestyńczycy żyją przesiąknięci strachem o siebie i o swoich najbliższych, z ciągłą niepewnością w sercu: co zdarzy się jutro. Nie jest inaczej z Ahmadem, który ma zaledwie 12 lat, a nie myśli o zabawie lecz o tym, jak najlepiej jest zatroszczyć się o swoją rodzinę. I chociaż dwunasta rocznica jego urodzin powinna być miła, niestety tak nie jest, bo oto ojciec trafia do więzienia, przybywa wojsko, które rujnuje ich dom do zera, siostra umiera, a brat przepełniony jest nienawiścią. Ten dzień sprawia, że Ahmad chce wziąć los rodziny w swoje ręce. Bardzo istotną rzeczą w tej całej historii jest fakt, że chłopiec ma niesamowite zdolności matematyczne. Z pomocą nauczyciela Ahmad bierze udział w konkursie, w którym wygrywa stypendium naukowe i studia. To wydarzenie może zmienić życie chłopaka. "Drzewo migdałowe" nie jest autentyczną historią, chociaż autorka wplotła w powieść prawdziwe wydarzenia. Jednak książkę czyta się w taki sposób, jakby było się naocznym świadkiem wydarzeń. Jest to świetna opowieść o miłości i przyjaźni, o silnych więzach jakie łączą rodzinę, a w tle obraz wyniszczającego konfliktu żydowsko-palestyńskiego, który ukazany jest bardzo drastycznie. Powieść Corasanti trafiła w moje serce. Sprawiła, że się wzruszyłam, a ponadto na cały konflikt, który dzieje się w Izraelu spojrzałam z całkiem innej perspektywy. Spojrzałam na zwykłych ludzi, którzy muszą tam żyć i jakoś sobie radzić z całym złem, które ich tam spotyka. Dzięki pierwszoosobowej narracji stałam się prawdziwą uczestniczką wydarzeń. Niestety książka nie jest dla wszystkich. Myślę, że nie każdy jest w stanie przejść przez ten trudny obraz świata, który w powieści serwuje nam autorka. Nie jest to książka, którą przeczytamy i odłożymy na półkę. Jest to powieść, przy której trzeba przystopować i poświęcić chwilę na refleksję. I choć czytając "Drzewo migdałowe" nie chce się przestać, to ciężko jest mieć przed oczami drastyczne obrazy śmierci i klęski człowieka. "Drzewo migdałowe" to mądra, poruszająca i chwytająca za serce powieść. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, dać szansę tej historii o sile miłości, cenie nienawiści i drodze ku odkupieniu. Jestem pewna, że po przeczytaniu tej książki inaczej spojrzycie na świat, z całkiem innej strony. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści i mam nadzieję, że tak będzie również w Waszym przypadku.
Link do opinii
Nienawiść niszczy człowieka. Konflikty pomiędzy krajami trwają nie od dziś. Żołnierze mordujący niewinne dzieci, pola z minami, tortury i błaganie, które przemienia się w cichy, ledwie dosłyszalny szept. Jak znaleźć bezpieczne schronienie, gdy trwa wojna a Ty nie masz ani grosza? Za co kupić worek ryżu, aby zaspokoić głód? Pytanie jest jedno: JAK MASZ PRZETRWAĆ? Drzewo migdałowe nie zalicza się do prostych i przyjemnych książek. Jest to trudna i ciężka do schrupania jak orzech tematyka, bo czy ogółem mówiąc wojna wlicza się w lekką lekturę? Nie ale mimo wszystko czyta się ją jednym tchem. Autorka powieści zaskakuje i przyprawia o dreszcze czytelnika już od pierwszych stron, dzięki bogato opisanym tłem wojny, gdzie pojawia się śmierć a w tle roznosi się zapach nędzy i głodu. W tej krainie żyje się strachem i nadzieją o lepsze jutro. Tutaj każdy dzień jest na wagę złota. Każdy nasz wybór stanowi ważną rolę w życiu, o czym doskonale opowiada nam sam bohater podejmujący wielkie ryzyko. Ahmad od dziecka interesuje się fizyką i matematyką, w tych dziedzinach jest prawdziwym mistrzem. Gdyby nie propozycja jego nauczyciela i wzięcie udziału w konkursie, pewnie nadal tkwiłby w dzielnicach nędzy. Do tej pory mieszka upchnięty z rodziną w namiocie, gdzie noce są zimne, a dni upalne. Robaki obsiadają człowieka, a w deszczowy dzień, krople przedzierają się do wewnątrz. Wstawał i budził by się głodny. Gdy coś udaje mu się osiągnąć, on nie przestaje myśleć o najbliższych. Spełnia obietnice ojca. Nadal pozostaje skromny. Gdy spotka go coś przyjemnego, później to traci. Cała jego historia dowodzi o tym, że nawet człowiek, który coś osiągnął w życiu i jest na wyższym szczeblu kariery, nie zawsze miał dostojne życie. I co najważniejsze, każda wojna niesie ze sobą śmierć. Jego historia, była moją historią. To wszystko jest idealnie przełożone na karty powieści - pełna burza emocji! Wyobraźnia działa w taki sposób, że masz przed sobą obraz w każdym najdrobniejszym detalu. Główny bohater - Ahmad, ma swojego przyjaciela - Babę (ojca), który jest jego drogowskazem. To jego nauczyciel, który przekazuje mu wiele mądrych myśli, m.in. że nie można żyć gniewem i żywić urazy w stosunku do ludzi, którzy są chociażby innego wyznania. W końcu to nienawiść niszczy człowieka. . Pokochałam tą historię i nigdy, nigdy jej nie zapomnę.Ahmad przetrwał tą walkę ale poniósł też ogromne straty."Drzewo migdałowe" w tym momencie dla mnie jest już Bestsellerem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Agnesja
Agnesja
Przeczytane:2014-06-27, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Życie nie zawsze jest adekwatne do tego, jakie mamy o nim wyobrażenia i jakie snujemy plany z nim związane. Tak naprawdę nie mamy siły zmierzyć się z jego niesprawiedliwością, oszustwem i fałszywymi obietnicami. W tym wszystkim jednak jedno jest pewne - warto wierzyć w swoje możliwości i marzenia. Wówczas przeciwności losu mogą okazać się pomocne w ich osiągnięciu. Michelle Cohen Corasanti przekazuje nam ową cenną wiedzę w swojej debiutanckiej powieści ,,Drzewo migdałowe". A to tylko jedna z wielu prawd, niekiedy również wstrząsających całym światem, które przedstawia w książce. Ahmad Hamid to młody Palestyńczyk, na którego pełnym imieniu można połamać sobie język. Już jako siedmiolatek staje w obliczu rodzinnej tragedii, tracąc jednego z członków rodziny. Niedługo później zostaje zmuszony do pomocy w przemycie broni, przez co jego ojciec trafia do więzienia na czternaście lat. Cały dobytek jego rodziny zostaje przemieniony przez izraelskich żołnierzy w rozżarzone zgliszcza, również kolejne bliskie chłopcu osoby tracą życie. Ahmad musi przejąć obowiązki mężczyzny, szukać pracy, zdobywać pieniądze za wszelką cenę. Jednak jak mały chłopiec może poradzić sobie z rolą głowy rodziny? Coraz większe tragedie dotykają jego bliskich, a bieda nakazuje mieszkać w namiocie, nosić buty zrobione ze starej opony. W bólu, ubóstwie, cierpieniu i tęsknocie za ojcem, Ahmad musi zrobić wszystko dla tych, których kocha. Nie może się poddać, dla nich warto przyjąć upokorzenia na swoje barki. Nadzieja kryje się jednak w nauce, która staje się dla chłopaka sferą wolną od obowiązków i brutalności życia codziennego. Jak potoczy się jego życie? Czy uda mu się nie zawieść swoich bliskich, a przede wszystkim więzionego ojca, Baby? Jak odnaleźć szczęście i satysfakcję z samego siebie w świecie wojen, okrucieństwa i niesprawiedliwości? Akcja powieści ma miejsce na przestrzeni około pięćdziesięciu lat, a rozpoczyna się w roku 1955, kiedy to zbliżają się siódme urodziny Ahmada Hamida. Niemalże od samego początku jego dzieciństwa mają miejsce istne tragedie związane z wojną panującą na terenach dawnej Palestyny. Żydzi i Arabowie toczą bowiem konflikt o ziemie, niesłusznie zagarnięte przez Izrael. Ludność żyje w ubóstwie, chorobie, głodzie i analfabetyzmie, wręcz prymitywnie. Nie mają żadnych celów, idei, marzeń, aspiracji. Dzień jutrzejszy jest dla nich niepewny. Tereny w pobliżu ich domów są zaminowane, często również ma miejsce bombardowanie. Izraelscy żołnierze z zimną krwią przesiedlają ludzi, tłumią wszelkie objawy sprzeciwu przeciw Żydom, a także nie wahają się zabić każdego, kto pomaga Arabom w przemycie broni. Nic ich nie ogranicza, nawet sumienie, o ile tylko je posiadają. W takich warunkach dorasta Ahmad. Zdaje sobie sprawę, że najważniejsze jest jedynie przetrwanie. Jutro może oznaczać stratę pracy, domu, rodziny... życia. Na przestrzeni pięćdziesięciu lat widzimy młodość, dorastanie i dorosłość Ahmada. Od początku kieruje się dobrem rodziny, ciężko pracuje, a jednak jego życie ulega diametralnej zmianie. Wszystko za zasługą determinacji do spełniania swojej pasji, jaką jest fizyka. Nie chcę zdradzać zbyt dużo, jednak cała historia chłopaka jest niezwykle zdumiewająca. Nigdy bym nie pomyślała, że jeszcze wówczas dziecko chodzące w butach z opony i ciuchach ze starych szmat, może osiągnąć w życiu tak wiele. Historia opisana w ,,Drzewie migdałowym" wzbudziła we mnie nadzieję, a także przeświadczenie, że warto dążyć do swoich celów. Każdy dzień, dobry czy zły, pełen szczęścia czy tragedii, do czegoś nas prowadzi i trwając, spełnia swoje zadanie. Zadanie, którym jest możność osiągnięcia szczęścia, mimo wszelkim przeciwnościom. Charakter książki ma zabarwienie tragiczne, pełne bólu i niepewności, a jednak porusza serce czytelnika tak, że wraz z ostatnią stroną pojawia się na jego twarzy uśmiech. Świat nigdy nie uświadomi sobie tragedii Palestyńczyków i wojen mających miejsce na tych terenach. Prawdopodobnie mało kto przejmie się losem tych, których historie życiowe są jeszcze bardziej przerażające i tragiczne. Celem autorki było uświadomienie każdemu czytelnikowi, co ma miejsce we współczesnym świecie. ,,Drzewo migdałowe" to swoistego rodzaju manifest nadziei na pokój Izraela i Palestyny, dlatego jak najwięcej osób powinno się z nim zapoznać. Poza tym, jest to również ponadprzeciętnie wciągająca pozycja, ucząca jak ważny jest każdy dzień, a w życiu nie można tracić ani chwili. Gorąco polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - KlaudiaKonieczna
KlaudiaKonieczna
Przeczytane:2014-06-25, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Michelle Cohen Corasanti napisała powieść niesamowitą. Taką, która skupia w sobie zarówno strach, nadzieję rozpalającą serca i stratę tak wielką aż czasem trudną do uwierzenia. ,,Drzewo Migdałowe" to dzieło skończone, otwierające oczy i wydobywające okrzyki z gardła przeciwko niesprawiedliwości na świecie. Bohaterem tej prawie 400 stronnej książki jest Ahmad Mahmud Muhammad Usman Umar Ali Husajn Hamid, który urodził i wychował się w Al - Kurji w Palestynie. Jego lata dziecięce to nieustanny strach przed atakiem Izraelskich żołnierzy. Baba, czyli ojciec został skazany na czternaście lat więzienia za zbrodnię, której nie popełnił, a na którą został skazany przez dziecięcy błąd syna. Dwie małe siostry Ahmada umierają we wczesnym dzieciństwie, a nieco młodszy brat w geście nienawiści zostaje zrzucony z budynku przez Izraelczyka przez co do końca życia będzie odczuwał ból utrudniający mu normalne funkcjonowanie. Kiedy poznajemy Ahmada zbliżają się jego siódme urodziny. Wiedzie ze swoją rodziną szczęśliwe życie, może nie w bogactwie, ale każdego dnia każdy ma czym zapełnić brzuch. Wolne od nauki chwile młody chłopak spędza z rodzeństwem bawiąc się lub wspinając na jedno z wielu drzew migdałowych i rozmyślając nad życiem. A życie nie szczędziło Ahmedowi trudów. Na kolejnych stronach przyglądamy się wielkiej przemianie chłopca w dorosłego i odpowiedzialnego mężczyznę gotowego nieść na barkach odpowiedzialność za życie całej rodziny. Przyglądamy się ewolucji poglądów z chłopca, który pozwala wmówić sobie wszystko i żyje pełen rządy zemsty do dorosłego, który ocenia ludzi tylko na podstawie tego jak traktują innych nie segregując ludzi rasowo. Możemy sami ocenić nasze podejście do innych i zredukować swój pogląd na to czy jesteśmy tolerancyjni i otwarci na przyjmowanie cudzego punktu widzenia. Książka Michelle Cohen Corasanti pokazuje, że nie zawsze ci, których uważamy za złych rzeczywiście tacy są. Autorka mówi: ,,Otwórz oczy! Dookoła dzieje się tak wiele złego i możesz pomóc to zmienić zamiast potęgować w sobie nienawiść!". To bardzo pouczające. Otwieranie oczu literaturą jest jedną z najciekawszych i najskuteczniejszych form przemawiania do ludzi. Historie, tak piękne i przejmujące jak ta, muszą pozostać w głowach czytelnika na długi czas. Poruszające opisy biedy, warunki w których nie powinny egzystować nawet zwierzęta, uruchamiają wyobraźnię. Bohater, do którego nie trudno pałać sympatią, wygrzebuję się z tarapatów i powstaje z popiołów niczym feniks. Wiemy, że wszystko skończy się dobrze, bo bardzo chcemy żeby tak właśnie było. Uczciwym wydaje się fakt, że kiedy ktoś spędza dzieciństwo zupełnie odwrotnie niż powinien to karty powinny się odwrócić, los powinien się uśmiechnąć i podarować takiej osobie przyszłość o jakiej nawet strach było śnić. I wiemy, że nasz mały Ahmed wyrośnie na bogatego, szczęśliwego dorosłego, który z chęcią będzie pomagał swojej rodzinie, ale nigdy nie zapomni wielu lat spędzonych ze swoją liczną rodziną w dwuosobowym namiocie bez najmniejszej nadziei na porządny posiłek. I choć autorka nie mówi tego wprost, bardzo łatwo domyślić się, że nie każdy chłopiec z kraju pochłoniętego wojną miał w życiu takie szczęście. Dopowiadamy sobie losy chłopców, których przyszłość nie została dopowiedziana i choć chcielibyśmy żeby wszyscy żyli w zdrowiu i bogactwie wiemy, że niekoniecznie właśnie tak było. Rozczulające jest gdy dorastający chłopak mówi: ,,Nagle przestaliśmy być Palestyńczykiem i Izraelczykiem, a byliśmy dwoma matematykami". Książka jest niby - autobiografią. Napisana w pierwszej osobie liczby pojedynczej z perspektywy Ahmada. Poznajemy jego emocje, mówi: ,,Nie mogłem zasnąć. Gniew czynił mnie niewidzialnym i kiedy sen odwiedził pozostałych członków rodziny, mnie pominął". Zastanawiający jest jednak pomysł na uczynienie z ojca głównego bohatera mędrca przemawiającego a'la Paulo Coleho. Kiedy chłopak ciężką pracą i miłością do nauki zdobył pewien sukces usłyszał: ,,Sukces to nie brak porażek, ale umiejętności podnoszenia się w razie upadku". Poznajemy również powód dla którego Ahmad zdecydował się opisać swoje życie. Jego żona, Nora po przyjeździe do rodzinnej wioski bohatera kazała mu obiecać, że pewnego dnia opisze swoje życie. I właśnie ta książka ma być spełnieniem tej obietnicy. Sama książka składa się z trzech części odpowiadającym poszczególnym etapom w życiu głównego bohatera. To bardzo ciekawe posunięcie ze strony autorki, która daje nam jasny znak, że coś się skończyło i zaczyna się coś nowego. Sam bohater zaczyna jednak drażnić wraz z upływem stron. Z chłopca, któremu współczujemy i chcemy mu pomóc zmienia się w dorosłego, który niczym mesjasz wybawia całą swoją rodzinę z biedy, a za sprawką posady naukowca jest w stanie kupić każdemu ze swojej licznej rodziny dobry samochód i mieszkanie w jednej z europejskich stolic. Pewien siebie mówi: ,,Sam, bez niczyjej pomocy, dbałem o naszą rodzinę. Mama i Baba mają piękny dom z nowoczesnym wyposażeniem, a Fadi, jego dzieci i dzieci Nadii dzięki mnie pokończyły szkoły". Warto też pamiętać, że skończenie szkoły nie tylko zależy od sponsora, ale głównie od energii włożonej przez ucznia. Jednak wydarzenia ostatnich stron, przywracają bohaterowi to co jest w życiu najważniejsze, że trzeba pomagać nie tylko własnej rodzinie, ale i wszystkim dookoła. Wtedy bohater znów zyskuje w oczach. Jeśli taka sinusoida emocji skierowanych w stronę głównego bohatera była zamierzeniem autorki to wróżę Michelle Cohen Corasanti naprawdę fantastyczną karierę. I trzymam za nią kciuki. Książka jest godna uwagi. Nie wmawia nam poglądów a jedynie daje okazje do przemyślenia tego kim się jest i zweryfikowania opinii na własny temat. To piękna książka udowadniająca, że życie nie jest tylko dobre lub tylko złe i trzeba walczyć do samego końca bo nigdy nie wiadomo kiedy los się odwróci i przyniesie dobrą kartę. Warto inwestować w siebie, bo to najlepsza inwestycja ze wszystkich. A kochająca rodzina jest dobrem najważniejszym i należy pamiętać, że my także musi być jej częścią by była pełna. To opowieść o wychodzeniu z sytuacji bez wyjścia, o podnoszeniu się z kolan odrętwiałych od klękania i nadziei, która powinna umierać jako ostatnia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Stella_Aga
Stella_Aga
Przeczytane:2014-06-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam, Przeczytane,
Drzewa to jedne z najsilniejszych i najtrwalszych roślin. W starożytności i wczesnym średniowieczu otaczano je szczególną czcią, wierzono w ich niezwykłą moc. Obecnie drzewo symbolizuje siłę, długowieczność, a także rodzinę, która podobnie jak ono jest w stanie wszystko przetrzymać. Oprócz tego każdy gatunek ma dodatkową symbolikę i tak np. migdałowiec oznacza cierpliwość, trud, czuwanie. Motyw ten pojawia się w powieści autorstwa Michelle Cohen Corasanti pt. ,,Drzewo migdałowe", która stała się międzynarodowym bestsellerem, a jej popularność wciąż rośnie. Na czym polega jej fenomen? Ahmad jest Palestyńczykiem. On i jego najbliżsi żyją w ciągłym strachu spowodowanym wojnami izraelsko-arabskimi. Chłopiec w wieku siedmiu lat na własne oczy widzi, jak młodsza siostra zostaje rozerwana przez minę. W jego dwunaste urodziny ginie kolejna siostrzyczka, dom zostaje całkowicie zniszczony przez izraelskie wojsko, a ojciec trafia do więzienia, za co Ahmad czuje się winny. Dręczony przez wyrzuty sumienia, widząc wielkie cierpienie rodziny, decyduje się wziąć odpowiedzialność za najbliższych i rozpoczyna ciężką pracę. Ma jednak pewien dar, jest geniuszem matematycznym i fizycznym. Czy pozwoli mu to pomóc rodzinie? Czy kiedykolwiek będzie mógł być szczęśliwy? Powieść wstrząsnęła mną już od pierwszych stron. Jest przerażająca, ale jednocześnie nie można odłożyć jej na półkę. Zawiera wiele opisów tortur, śmierci, okrutnego traktowania więźniów, co naprawdę mocno oddziałuje na czytelnika. Autorka nie stroni od naturalizmu, pisze o ranach, brudzie, bólu. Najgorsza jest świadomość, że takie rzeczy naprawdę miały miejsce i wciąż mają. Po przeczytaniu tych scen ciężko się pozbierać, ale uważam, że powinniśmy od czasu do czasu przeczytać taką powieść. ,,Drzewo migdałowe" jest bogate pod względem historycznym. Zawiera nie tylko prawdziwe wydarzenia z wojen trwających od połowy ubiegłego wieku, ale także opisy innej kultury, religii. Wszystko to stanowi tło dla opowieści o rodzinie, którą spotkało tak wiele nieszczęść, a świadkiem ich tragedii była, podobnie jak w utworach pozytywistycznych, przyroda. Jednak pomimo tylu ciosów, ci ludzie nie poddawali się. Razem podnosili się z każdego upadku, próbowali dalej żyć. Rodzina, miłość, przyjaźń, wiara dają nam siłę do walki, często są jedyną ostoją na tym okrutnym i nieprzewidywalnym świecie. Główny bohater to naprawdę niesamowity człowiek. Czytelnik ma okazję towarzyszyć mu przez większość jego życia. Był jeszcze chłopcem, a już musiał dorosnąć, przedwcześnie stać się odpowiedzialnym za całą rodzinę. Uczył się panowania nad emocjami, zdobywania pożywienia, ciężko pracował, nie miał mieszkania, nosił buty z opon. Bardzo przejęłam się jego losem, a jednocześnie podziwiałam go. W powieści pojawiło się oczywiście dużo innych bohaterów, zarówno Palestyńczyków, jak i Żydów, ,,Drzewo migdałowe" jest bowiem apelem o pokój, jedność. Pokazuje jak okrutna jest wojna, a także ile można dokonać działając wspólnie, w zgodzie. Dlaczego ludzie zadają sobie nawzajem ból, wyrządzają krzywdy, niszczą to co piękne i dobre? Czemu na agresję odpowiadają często agresją? Czy nie lepiej dążyć do zgody? Powieść Michelle Cohen Corasanti opowiada także o tym, że w przeciwieństwie do brata Ahmada nie powinniśmy szukać zemsty. Nienawiść nie pomaga odzyskać tego, co się straciło, nie przywraca życia, nie zbuduje niczego dobrego, wyniszcza człowieka. Niestety, wciąż o tym zapominamy. Tymczasem to pojednanie, wybaczenie przynosi ulgę, jest w stanie coś zdziałać. Książka uświadamia nam również, że powinniśmy doceniać to co mamy i jakie otrzymaliśmy talenty, bo one mogą być naszą siłą, pomocą. Warto dążyć do sukcesu, realizować swoje marzenia. ,,Drzewo migdałowe" daje nam nadzieję, pomaga uwierzyć w to, że każdy może coś osiągnąć, niezależnie od pochodzenia, majątku, itp. Corasanti napisała powieść, która uwrażliwia czytelnika na los drugiego człowieka. Każe zwrócić uwagę na to, co dzieje się na świecie. Nie można być obojętnym na cierpienie innych. Pokazuje jak piękna jest zgoda i współpraca między ludźmi, którzy pochodzą z przeciwnych stron międzynarodowego konfliktu. Wierzę, że ta książka może dużo zdziałać i zmienić coś w życiu wielu osób. Oby przeczytało ją jak najwięcej ludzi!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Elia
Elia
Przeczytane:2017-07-05, Ocena: 4, Przeczytałam, 55 książek 2017 r.,
Avatar użytkownika - kselope
kselope
Przeczytane:2017-01-14, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - salamandris
salamandris
Przeczytane:2016-05-06, Ocena: 5, Przeczytałam, posiadane, 2016,
Avatar użytkownika - Antosia
Antosia
Przeczytane:2016-04-10, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - KarenKa
KarenKa
Przeczytane:2015-04-18, Ocena: 5, Przeczytałam,
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy