Labirynt w Sierra Madre

Wydawnictwo: Żywia
Data wydania: 2012-10-20
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-934241-4-6
Liczba stron: 208
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 3 (2 głosów)

Jarosław Klonowski, absolwent wydziału historii bydgoskiego UKW. Zadebiutował w 2010 roku opowiadaniem "Mała Chińska Osobowość", opublikowanym w "Nowej Fantastyce".

Jego pierwsza powieść, wydana w marcu 2011 Tajemnica świętego Wormiusa, zdobyła sporą popularność. Jej kontynuacją była wydana w październiku tego samego roku książka Ognie świętego Wita. Wydana we wrześniu 2012 trzecia część trylogii, Miriam, w luźny sposób nawiązuje do wątków zarówno pierwszej, jak i drugiej książki.

Publikował także w „Qfant”, „Słowach i Rzeczach” oraz „Magazynie Fantastycznym”.

Wkrótce po odkryciu tajemniczych zwłok w górach Sierra Madre Del Sur znika Darek Waleski, najbliższy przyjaciel i współpracownik Jacka Witwickiego, dziennikarza. Ten odwiedza Agnieszkę, piękną żonę przyjaciela, aby z nią rozwikłać zagadkę. Oboje decydują się na wyjazd do Meksyku – na pomoc zaginionemu. Trop wiedzie ich do zapomnianego w górach Labiryntu Olmeków, gdzie od lat w przerażających i niewyjaśnionych okolicznościach giną tubylcy. Poznają legendę o Cuauhxicallim, demonie, który kradnie Indianom dusze. Ale działają tam też źli ludzie i policjant Frank Sittler, który chce dopaść groźnego przestępcę w białych rękawiczkach, winnego szeregu zbrodni…

Kup książkę Labirynt w Sierra Madre

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:,
Koszmar z Sierra Madre Olmekowie stworzyli cywilizację Azteków i Majów. To od nich Środkowa Ameryka zaczerpnęła zarówno kalendarz, jak i podstawy pisma czy architektury, a także legendy. Wśród nich jest ta o Cuauhxicalli, Panu Czaszek i Podziemi. Wierzono, że przemierzał on Labirynt, będący przejściem pomiędzy Piekłem Mictlana a Złotym Miastem, zaś jego wędrówki wywoływały kataklizmy nawiedzające Michoacan. Ów Cuauhxicalli był ponoć wielkim szamanem, Pożeraczem Dusz, który nie tylko przywracał zdrowie w zamian za krwawe ofiary, ale też więził nieszczęśników w ogromnym labiryncie, zmuszając ich do noszenia w sobie bóstwa. Co jednak wspólnego ma mroczny i szpetny Cuauhxicalli z przemytem dzieł sztuki, narkotykami czy Fundacją Bernhardta? Na to pytanie próbowałam znaleźć odpowiedź w mrożącej krew w żyłach książce Jarosława Klonowskiego, która przetacza się przez naszą świadomość niczym walec, pozostawiając uporczywie tkwiące w umyśle pytanie: o co tak naprawę chodzi? Labiryntowi w Sierra Madre, opublikowanemu przez Wydawnictwo Żywia, trudno zarzucić nudę, bowiem lawinowo tocząca się akcja nie pozostawia czasu nawet na chwilę zastanowienia, choć nagłe jej zwroty powodują coraz większą konsternację. Za dużo jest tu wszystkiego, a mroczna sensacja, tudzież thriller, niestety przeistacza się w kiepski horror. Mimo, że autor zaserwował czytelnikom ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Labirynt w Sierra Madre

Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Jarosław Klonowski to pisarz, niedoszły artysta plastyk. Zadebiutował w 2010 roku na łamach „Nowej Fantastyki” opowiadaniem p.t. „Mała Chińska Osobowość”. Publikował też w „Qfancie”, „Słowach i Rzeczach”  i „Magazynie Fantastycznym”. Jest autorem m.in. „Tajemnic Świętego Wormiusa” i „Ogni Świętego Wita” oraz kontynuacji tej trylogii p.t. „Miriam”.  „Labirynt w Sierra Madre” to najnowsza książka Jarosława Klonowskiego.  Główni bohaterowie powieści to fotograf –Darek Waleski i dziennikarz – Jacek Witwicki. Pewnego dnia, po powrocie z Meksyku Waleski znika. Tuż przed zniknięciem poinformował przyjaciela, że w Labiryncie w Sierra Madre natknął się na zwłoki. Przerażona żona, Agnieszka, wzywa na pomoc Jacka. Zjawiając się w domu przyjaciela wpada w pułapkę, czekają na niego dwaj podejrzani mężczyźni, pragnący poznać szczegóły wyprawy do Meksyku. Wszyscy razem udają się na miejsce, żeby poznać prawdę o zniknięciu zarówno Jacka, jak i prawdę na temat zwłok, które rzekomo odnalazł tam zaginiony.  Akcja przedstawiona w książce jest tak pogmatwana i pokomplikowana, że przez pewien czas nie mogłam się w niej odnaleźć. Gdy już myślałam, że wszystko jasne, autor „wprowadził” kolejny wątek, który potrafił nieźle namieszać i odwrócić akcję o 180 stopni. I już nie byłam niczego pewna.  Sytuacja komplikuje się z każdą przeczytaną kartką i w pewnym momencie miałam już serdecznie dosyć tego szaleństwa. Jednak chęć rozwiązania zagadki była mocniejsza i doczytałam do końca.  Czy książka mi się podobała? I tak i nie. Pomysł dobry, wątek sensacyjny przeplata się tu z legendą, co jest niesamowicie ciekawe, ale samo przedstawienie tematu, akcja, dla mnie zbyt skomplikowane i pogmatwane. Nie wiem co myśleć o książce. Może po prostu przemilczę…
Link do opinii
Avatar użytkownika - zuzankawes
zuzankawes
Przeczytane:2013-03-26, Ocena: 4, Przeczytałam,

Pożeracz dusz

 

Kiedy tylko na jednym z portali poświęconych literaturze zobaczyłam zapowiedź nowej książki Jarosława Klonowskiego „Labirynt w Sierra Madre”, wiedziałam, że muszę ją mieć. Po pierwsze z uwagi na świetne wspomnienie lektury „Tajemnica świętego Wormiusa” wydanej nakładem MG, z drugiej zaś strony przez chwytliwy tytuł, z tych, które silnie do mnie przemawiają i wrzeszczą wręcz, bierz mnie, bierz! Korzystając z dobrego serca autora, książka niedługo po ukazaniu się na księgarskich półkach, znalazła się i w mojej biblioteczce.

 

Jeśli do tej pory nie czytaliście niczego, co wyszło spod pióra Jarosława Klonowskiego, to powiem od razu, wstydźcie się i zapamiętajcie to nazwisko. Autor debiutował niedawno, bo w roku 2010 na łamach Nowej Fantastyki opowiadaniem „Mała Chińska osobowość”. Dlaczego każę wam się wstydzić? Bo to świetnie zapowiadający się pisarz, który ma na swoim koncie bardzo udane powieści historyczno-przygodowe, ze wspomnianą „Tajemnicą św. Wormiusa” i „Ogniami św. Wita” na czele, które zdobyły sporą popularność i sympatię ze strony czytelników. W tym i moją. Z całą pewnością Jarosław Klonowski, to postać, którą warto zapamiętać i z uwagą śledzić, jak rozwija się jego pisarska kariera. Myślę, że niejednokrotnie nas zaskoczy, podobnie, jak zaskoczył mnie swoją nową książką „Labirynt w Sierra Madre”.

 

Przyznam bez bicia, że „Labirynt…” okazał się dla mnie sporym zaskoczeniem, pozostawiając po sobie uczucia dość ambiwalentne. Bo z jednej strony pozytywnie zaskoczyła mnie obmyślona przez autora intryga, z drugiej zaś przez sporą część książki zastanawiałam się, czy do książki bardziej pasuje określenie skomplikowana, czy jednak zbyt zagmatwana fabuła. Ostatecznie postawiłam jednak na skomplikowaną, bo choć miejscami wydawała się nieco przekombinowana, to bawiłam się przy niej nieźle i w końcowym rozrachunku, wszystkie wątki stały się dla mnie jasne.

Szybkie tempo książki sprawia, że nie sposób przy niej się nudzić. Do tego dochodzą częste zwroty akcji i dobrze przemyślany kontekst historyczny - coś dla wielbicieli kultur prekolumbijskich. Sprawią one, że poczujecie się przez chwilę niczym Indiana Jones w akcji.

 

Cała afera kręci się wokół dwóch przyjaciół: dziennikarza i fotografa, Jacka Witwickiego i Darka Waleskiego. Gdy pewnego dnia po powrocie z Meksyku, gdzie mężczyźni zdobywają kolejny materiał dziennikarski Waleski znika, jego zaniepokojona żona wzywa na pomoc Witwickiego. Tuż przed zniknięciem mężczyzna sugerował, że w meksykańskim Labiryncie Sierra Madre natknął się na zwłoki…

Jacek Witwicki bez wahania rusza na pomoc, ale szybko spotyka go przykra niespodzianka. Jaka? Uchylę wam rąbka tajemnicy – w domu Waleskich zastawiona zostaje na fotografa pułapka. Tu czekają na niego dwaj podejrzani mężczyźni, pragnący poznać szczegóły wyprawy do Meksyku oraz miejsce pobytu Waleskiego. Po sporych perturbacjach całe towarzystwo postanawia wyruszyć do Meksyku, gdzie prawdopodobnie udał się zaginiony mężczyzna. Sytuacja komplikuje się coraz bardziej i nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Afera okazuje się być niebotyczna, a wplątani w nią przypadkowo i celowo ludzie stają się marionetkami w rękach szalenie niebezpiecznych handlarzy narkotyków. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze legendarne krwawe bóstwo Olmeków, Cuauhxcicalli – pożeracz dusz, w którego istnienie wierzą Meksykanie, grasujące podobno w labiryncie Sierra Madre, do którego prowadzą wszystkie drogi wplątanych w aferę ludzi.

Jak zakończy się to prawdziwe szaleństwo i o co tak naprawdę chodzi w całej aferze z prehistorycznymi bóstwami, narkotykami i trupami w jaskiniach, o tym przeczytajcie koniecznie w książce Jarosława Klonowskiego.

 

Drobną uwagę muszę rzucić w stronę korekty w książce, a właściwie w stronę jej braku. Karygodne jest dopuszczenie do druku błędów, jakie pojawiają się w „Labiryncie…”. Dla przykładu - fatalnie wyglądają zdania typu: „powinien pomyśleć nad tym, czy przypadkiem nie zaraża się właśnie grzybicom”. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że za takimi błędami stoi autor. A błędów jest tu niestety więcej, jakby wydawca zupełnie nie dbał o to, by tekst dopieścić i wygładzić, jakby był on korygowany w olbrzymim pośpiechu. Szkoda, bo psuje to obraz smakowitej powieści, napisanej w niezłym stylu. Ze szkodą dla dobrej prozy autora, który zasługuje na to, by jego teksty wydawać z pełną starannością i dbałością o najdrobniejszy szczegół.

Link do opinii
Opis dość interesujący, mogłabym się skusić.
Link do opinii
Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2013-03-26, Ocena: 2, Przeczytałem,
Fabuła, przynajmniej początkowo intrygująca, akcja dynamiczna, ale dialogi nieautentyczne, miejscami mocno irytujące. Postaci, ich zachowania również. Logika pokrętna jak rozgotowany makaron spaghetti ze zwykłej mąki. I do tego jeszcze zdania typu "Czuł, że zjedzony około siedemnastej obiad podchodzi mu do gardła." czy "Krzykliwy kolor ubrania przykuł wypłowiały wzrok obleśnego hotelarza."
Link do opinii
Inne książki autora
Ognie Świętego Wita
Jarosław Klonowski0
Okładka ksiązki - Ognie Świętego Wita

Najlepsza książka na jesień 2011 - kategoria: fantasy, science - fiction - wybór Jury   Dla tych, którzy sięgnęli wcześniej po „Tajemnicę...

Tajemnica świętego Wormiusa
Jarosław Klonowski0
Okładka ksiązki - Tajemnica świętego Wormiusa

„Tajemnica świętego Wormiusa” to znakomita powieść przygodowo-historyczna. Akcja rozpoczyna się na rzymskim Lateranie, podczas rozmowy Alfreda...

Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Detektyw Bzik
Anna Paszkiewicz
Okładka książki - Detektyw Bzik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy