Stary zegarek z sentymentalnym grawerunkiem, nieduża pluszowa lama, wahadełko z tajemniczego metalu - zgubić można wszystko, ale znaleźć... już niekoniecznie. Chyba że jest się członkiem zapomnianej gildii, posiada się niezwykłą moc przenikania pod powierzchnię świata i ma się w sobie tyle odwagi, by stawić czoła hordzie potwornych straszydeł rodem z najmroczniejszych koszmarów. Tylko że to nie jest sen... O tym wszystkim przekonuje się Lucy. Pewnego dnia odkrywa, że jej mama zniknęła, a na strychu jej własnego domu znajduje się przedziwna kolczasta skrzynia. Gdy los styka dziewczynę z osobliwą staruszką, Ritą Perdido, rzeczywistość zostaje wywrócona do góry nogami. Piekielne ogary, upiorna pielęgniarka, gang złodziejaszków i znikające portale to dopiero początek tej szalonej, mrocznej, niebezpiecznej i na wskroś przerażającej przygody.
Wydawnictwo: Kropka
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Dla dzieci
Kategoria wiekowa: 9-12 lat
ISBN:
Liczba stron: 472
Tytuł oryginału: Agence Perdido. Les derniers retrouveurs
Agencja Perdido. Droga przez mrok
Historia młodej dziewczyny wychowywanej tylko przez mamę nie może być smutniejsza. Gdy Lucy pewnego dnia wraca do domu, okazuje się, że ten jest pusty, nigdzie nie ma jej kochanej matki, a jedyne co znajduje, to ciągle grająca muzykę, tajemnicza kolczasta skrzynia na strychu. Los sam pcha ją w ręce Rity Perdido, a ta wprowadza ją do świata, o jakim dziewczyna nigdy nie śniła nawet w najgorszych koszmarach.
Wiem, że to młodzieżowa książka, ale nic mnie nie odpręża tak jak one. Świetna fabuła, wciągający świat i ciekawe postacie to coś czego szukam w takich powieściach. „Agencja Perdido. Droga Przez Mrok” ma wszystko to czego szukam. Książka pochłonęła mnie i wciągnęła pozostawiając jedno pytanie, kiedy kolejny tom?
"Agencja Perdido. Droga przez mrok" to niesamowicie wciągająca opowieść o 15letniej Lucy, której mama zaginęła rok temu w tajemniczych okolicznościach. Od tamtej pory dziewczyna wiedzie nieszczęśliwe życie u wrednej ciotki. Wszystko zmienia się, gdy w jej ręce trafia spefyciczne wahadełko oraz poznaje Ritę Perdido.
Nasza bohaterka stopniowo zanurzy się w mrocznym świecie lochów, do których osoby ze specjalnym darem mogą otworzyć portal. To właśnie do takich miejsc często trafiają zagubione przedmioty lub różne skarby. Te inne wymiary tworzą straszydła, podzielone na trzy kategorie - złodziejaszki, porywacze i pożeracze.
Osoby z magicznym darem, Odnajdywacze, wypracowali różne sposoby do odwiedzania lochów oraz chronienia się przed zamieszkującymi je straszydłami oraz ich sługusami.
Akcja jest bardzo dynamiczna, a styl autora jest tak przyjemny, że książka momentalnie wciąga i choć zarówno historia jest ciekawa, a bohaterów łatwo polubić, to jednak najmocniejszym elementem tej książki jest jej cięższy, mroczny klimat oraz niesamowicie intrygujący pomysł na świat. Przepadłam w tej koncepcji, która odznacza się swoimi regułami, spodobało mi się też to, że każde straszydło tworzy swoje lochy w zupełnie innym nastroju czy scenerii.
Lucy na swojej drodze napotka wiele przeciwności i niebezpieczeństw, będzie musiała wiele poświęcić, by odkryć liczne tajemnice oraz uratować bliskich lub siebie samą z opresji. Rzadko trafiam na aż tak angażujące tytuły, od których nie można się oderwać.
Nie mogę też nie wspomnieć o wydaniu, gdyż jest ono najwyższej jakości! Śliczna okładka, solidna twarda oprawa, tematyczna wyklejka, a w środku kilka fajnych ilustracji, lecz na tym nie koniec. Równie dopieszczone jest wnętrze tej powieści, muszę przyznać, że dawno nie natrafiłam na tak dopracowany tekst! Nie znalazłam ani jednej literówki czy błędu, żadnych wad w interpunkcji czy gramatyce, nawet każde imię zostało pięknie odmienione w wołaczu ? naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem jakości!
Agencja Perdido" to wyjątkowa książka, niesamowicie wciągająca, z genialnym klimatem, z wieloma emocjami i nieopuszczającym poczuciem niepokoju. Świetna historia, która mocno mnie zaskoczyła, to był wspaniale spędzony czas! Myślę, że dołączy ona so grona moich ulubieńców, jeśli chodzi literaturę młodzieżową. Gorąco Wam ją polecam, a sama nie mogę się już doczekać 2 tomu!
Czy zastanwialiście się kiedyś gdzie znikają zagubione rzeczy? A co gdyby pod powierzchnią naszego świata istniał drugi? Niby podobny, ale oglądany jakby w krzywym zwierciadle? Mroczniejszy... i zamieszkiwany przez straszydła. A niektóre straszydła należą do klasy złodziejaszków i podkradają sobie z naszego świata pewne drobiazgi, jak tylko udaje im się do nas przedrzeć... Niktóre rzeczy po prostu spadają do ich lochów poprzez szpary pomiędzy światami.
Główną bohaterkę Lucy, poznajemy w bardzo smutnym dla niej momencie. Otóż pewnego dnia po powrocie ze szkoły odkrywa, że jej mama zniknęła. Od tego momentu Lucy zostaje oddana pod opiekę ciotki Doris. A ta dobrodziejka każe sobie płacić za dach nad głową! Piętnastoletnia Lucy ze względu na wiek i naukę nie może podjąć żadnej pracy, więc po pracy przemierza pociągi na końcowej stacji kolejowej, w poszukiwaniu rzeczy pozostawionych przez podróżnych. Pewne znalezisko wywraca całe jej dotychczasowe życie do góry nogami! Dziewczyna odkrywa swoje prawdziwe dziedzictwo i fakt, że opowieści o Panu Cierni, które snuła jej mama, niekoniecznie były tylko bajkami mającymi odstraszyć ją od samotnych wycieczek do lasu.
Autor stworzył niesamowity świat, który wciąga czytelnika jak nieprzymierzając straszydło klasy porywacz, do swojeo lochu! Mało tego, w tym świecie upchnął pełnokrwistych i barwnych bohaterów, których się lubi albo nie, ale obok których trudno przejść obojętnie! Lucy niczym Harry Potter odkrywa, że nie jest taka całkiem zwyczajna, i że może wiele zmienić w życiu zarówno swoim jak i innych ludzi. Ja sama z zapartym tchem śledziłam kolejne przygody nastolatki i kibicowałam jej bardzo w osiągnięciu celu! Czasem mnie drażniła swoim lekkomyślnym zachowaniem, ale hej.... Jest nastolatką i tak właśnie powinna się zachowywać! Zakończenie pozostawiło mnie z niedosytem i z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnych tomów i dalszych losów młodszych i starszych bohaterów tej serii. I muszę przyznać, że od teraz inaczej będę patrzeć na niedomknięte drzwi szafy, skrzypienie czy skrobanie które rozlega się czasem w środku nocy oraz będę znacznie uważniejsza w poszukiwaniu zgubionych rzeczy...
Na szczególną uwagę zasługuje wydanie, jakie tej książce zapewniło wydawnictwo Kropka. Okładka jest obłędna, ilustracje i wyklejki w środku idealnie pasują do klimatu książki, a sam tekst został naprawdę dopieszczony pod względem redakcyjnym. Absolutnie świetna robota!
Gorąco polecam miłośnikom dreszczyku emocji, i to zarówno tym nastoletnim, jak i tym całkiem dorosłym. Na pewno nie będziecie się przy tym tytule nudzić, a poznacie sporo ciekawych stworzeń z mitologii kornijskiej zamieszkujących alternatywny do naszego świat!
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Kropka.
Lot statkiem Cupido trwa, ale Léonor i pozostali uczestnicy programu Genesis już wiedzą, że zostali oszukani – na Marsie będą w stanie przetrwać...
Odmów... – szepcze mi do ucha cichy głos. – Wiesz, że nie nadajesz się do tej misji z tym, co masz do ukrycia. Wiesz, że jeśli polecisz...
Przeczytane:2026-06-04, Ocena: 5, Przeczytałem,
Tym razem recenzja będzie zawarta w kilku punktach.
Po pierwsze: okładka – jak dla mnie to majstersztyk. Sroki okładkowe będą zadowolone. Zdjęcie czy grafiki nie pokazują jej szczegółowości, a jest ona bardzo dopasowana do treści. Lubię to!
Po drugie: ilustracje-zagadki w środku. Przyznaję, że z czymś takim spotkałam się pierwszy raz i ten pomysł mocno mnie zaintrygował. Poczułam się trochę jak Odnajdywaczka 🤭
Po trzecie: redakcja. Dawno nie czytałam tak dopracowanej książki. Pojawiło się kilka nadprogramowych półpauz, ale to niewielki szczegół.
Po czwarte: fabuła. I tu zatrzymam się na chwilę dłużej.
Matka Lucy znika. Nastolatka trafia pod skrzydła swojej ciotki Doris i wykonując jej polecenia (kradzieże), trafia na tajemnicze wahadełko. Wtedy zaczyna się dziać.
Okazuje się bowiem, że to nie ona odnalazła skarb, a to on wybrał ją – Odnajdywaczkę nieświadomą swojego talentu.
Napisana lekkim stylem historia, która zawiera w sobie dużo przyjemnej urban fantasy (wiecie, że w głębi ziemi są Lochy, a tam znajduje się wszystko, co
zgubione?), nutę kryminału (Golden Gordy to dupek, serio), nieco thrillera (Lucy odkrywa, że zniknięcie jej matki i wcześniejsza „śm*ć” jej ojca jest mocno powiązana z… nią samą).
Sporo fantastycznych potworów, tych mniej i bardziej groźnych. Trochę groteski (jak dla mnie).
Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia czy autor w ten sposób poprowadził narrację, ale historia przedstawiona w „Księdze” (jest jeden taki dłuższy fragment spisany 🩸) w moim odczuciu straciła na „mocy”, a to dzięki potocznemu językowi.