Powieść historyczna rozgrywająca się w Delft i Hadze i przedstawiająca na tle XVII-wiecznej Holandii, alchemii, tulipanów i obrazów dzieje niderlandzkiego alchemika Dirka van Woensdrechta. Jego historia ma wiele warstw oraz drugie, a nawet trzecie dno - dzięki wątkom licznych postaci i sytuacji nadprzyrodzonych może być traktowana jako powieść fantasy, alchemiczne przepisy i powiązania ze współczesnością przez podróże w czasie to raczej science fiction, ale wszystkie przepisy chemiczne są prawdziwe i mogą być rozszyfrowane przy pewnej znajomości chemii. Wreszcie, ponieważ narkotyki w Holandii są łatwo dostępne i bohaterowie często po nie sięgają, całą tę historię można uważać po prostu za efekt odurzenia... Czyta się wyśmienicie!
Wydawnictwo: Bellona
Data wydania: 2014-04-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 300
Przeczytane:2026-01-06, Ocena: 3, Przeczytałam,
Powieść Konopskiego jest bardzo nierówna. Napisali o tym również wszyscy inni czytelnicy, których opinie widziałam. Historia rozpoczyna się jako dzieło historyczne, wypowiedzi bohaterów są nawet stylizowane na dawny język. Opisywane są dokładnie eksperymenty, które przeprowadza główny bohater (co jest dosyć trudne w czytaniu i nudne), a potem z obrazu (dosłownie) wyskakuje diabeł i atmosfera zmienia się na bardziej baśniową. Końcowe rozdziały to zaś poprowadzone współczesnym językiem science fiction, bo [SPOILER] okazuje się, że kamień filozoficzny umożliwia też podróże w czasie.
Może gdyby od początku rozdziały były pomieszane i widzielibyśmy kilka planów czasowych, to odbiór „Alchemika…” byłby lepszy. W takiej formie, jaką książka ma teraz, wydaje się, że została sklejona z kilku niepasujących do siebie pozycji. Przede wszystkim ciężko mi było uwierzyć, że bohater pochodzący z przełomu wieków XVI i XVII, z którym na tym planie czasowym przez większość powieści obcowaliśmy, tak łatwo i szybko dostosował się nie tyle do naszych czasów, co jeszcze późniejszych.
Najbardziej podobały mi się fragmenty, w których pojawiał się diabeł Łakota. Podobała mi się intryga, którą zaplanował. Cała jego postać była bardzo swojska. W zasadzie to dla niego czytałam tę książkę. Dirk został zaplanowany jako zadzierający nosa, zatracony w swojej pasji alchemik i takim bohaterem pozostał. Ogólnie książkę oceniam jako średnią, jest taka… do przeczytania z braku laku, można, ale nie trzeba.