Świnoujście, miasto-archipelag, jesień 2024 roku.
W lasku w pobliżu polsko-niemieckiej granicy znalezione zostają zwłoki nieznanego mężczyzny. Szybko wychodzi na jaw, że to ojciec jednego z miejscowych funkcjonariuszy policji. Aspirant Gośka Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld idą tropem ostatnich godzin życia emerytowanego, szanowanego niegdyś nauczyciela. Co oznaczają tajemnicze litery widniejące na karteczce, którą starszy pan miał przy sobie? Wkrótce na promie do Ystad zastrzelony zostaje znany przedsiębiorca; wcześniej, na działkach w pobliskim Paprotnie w pożarze altany ginie pewna kobieta, matka zaginionej przed laty bez śladu dziewczynki. Początkowo nikt nie wiąże ze sobą tych zdarzeń, okazuje się jednak, że wszystkie ofiary łączyć może pewna tragedia sprzed niemal trzydziestu lat. Podrzycka z Szenfeldem wyruszają w podróż w przeszłość, gdzie spodziewają się znaleźć odpowiedź na wszystkie pytania. Tylko kogo pytać, skoro wszyscy giną? Ludzie są jak wyspy, a ich wzajemne relacje to mosty między nimi. Czasem trzeba przejść wiele mostów, żeby okrężną drogą dotrzeć do właściwej wyspy.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
"Niektórych wysp nie ma na mapach. Trafisz na nie w mroku."
"Archipelag " jest kontynuacją "Przeprawy" . Aspirant Małgorzata Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld na tropie nowej sprawy. Co tym razem wydarzyło się w Świnoujściu?
Tę książkę można czytać bez znajomości poprzedniej, jednak uważam, że lepiej jest znać pierwszą część bo łatwiej będzie zrozumieć bohaterów i ich zachowania. Relacja Gośki i Pawła nabiera tempa. Ich związek kwitnie, jednak nie nacieszą się długo spokojem. Kolejne sprawy i morderstwa do rozwiązania przed nimi. Kolejne tajemnice i historie sprzed lat. A wszystko dzieje się w Świnoujściu. Nadmorski klimat robi robotę w tej powieści, a ja bardzo lubię książki. których akcja dzieje się nad morzem.
W książce dzieje się bardzo dużo. Czasami miałam wrażenie, że wszystko się gmatwa i nie pasuje do siebie, ale autor to na koniec sprawnie poukładał w logiczną całość. Nie raz czytelnik będzie zaskoczony przebiegiem historii, a niewiele z tego da się przewidzieć. Dzięki temu lektura nie wieje nudą i super spędza się przy niej czas. Dwójka śledczych wzbudza sympatię, chociaż zazdrość Podrzyckiej może trochę drażnić, bo jest kompletnie bezpodstawna. Ale ogólnie książka na duży plus. A dlaczego "Archipelag"? Tego dowiecie się już czytając tę książkę:)
Nie każdy jest kowalem swojego losu, warunki, w których dorastamy, na pewno mają wpływ na to, kim stajemy się w przyszłości, ponieważ ktoś może opływać w luksusy, a znowu ktoś inny nie wiedzieć czym jest normalne, samodzielne życie.
Aspirant Małgorzata Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld dostają do zbadania nową sprawę śmierci tajemniczego mężczyzny, którego ciało znaleziono w lesie, bardzo szybko okazuje się, że denat to ojciec miejscowego podkomisarza. Z czasem trupów zaczyna przybywać, a są nimi starsza kobieta oraz miejscowy przedsiębiorca, trzy osoby całkiem inne, nieznające się wzajemnie, a jednak wskazówki, które zaczynają składać się w całość, pokazują, że jednak coś ich łączy.
Archipelag to książka, którą można czytać osobno, ale fajnie jest znać poprzednią część, w której poznaliśmy już bohaterów, którzy występują również tutaj, dzięki czemu wiemy już coś o ich życiu oraz znamy ich charaktery. Gośka i Paweł zdecydowali się na związek, ale dość specyficzny, ponieważ nie mieszkają ze sobą, ale lubią swoje towarzystwo zarówno w pracy, jak i poza nią. Kiedy pojawia się temat byłej partnerki komisarza, wkracza zazdrość, którą kobieta próbuje maskować przesadnym zaprzeczeniem oraz agresją słowną, ale jest to dość zabawne. Mamy tutaj kilka osobnych historii różnych bohaterów, które łączą się w całość, mnie jedna z nich mocno zszokowała, ale zdradzenie która, nie jest tutaj dobre, ponieważ wolę, żeby każdy mógł podczas czytania sam poczuć te emocje, kiedy wszystko staje się jasne.
Z pewnością mogę powiedzieć, że jest to kolejna seria, która mocno mnie wciągnęła, uwielbiam takie kontynuacje, gdzie dostajemy nową sprawę, więc spokojnie osoby, które nie znają poprzednich historii, mogą ją czytać, ale jednocześnie wierni fani mogą zobaczyć co dzieje się dalej u ich ulubionych bohaterów. Ta historia obnaża ludzkie słabości i pokazuje, że niektórzy dla pieniędzy są w stanie zabić nawet najbliższych, co jest straszne, ale niestety prawdziwe. Już nie mogę doczekać się kolejnych części tej serii, która porusza trudne tematy i bardzo nieszablonowe, dzięki czemu mocno zapadają one w pamięć.
Druga część serii kryminalnej z aspirant Podrzycką i komisarzem Szenfeldem w rolach głównych jest moim zdaniem nieco lepsza od pierwszej. Zagadka, której korzenie sięgają roku 1997, gmatwa się z każdym rozdziałem coraz bardziej, pojawiają się nowe wątki, nowi podejrzani.
Bardzo ciekawa historia, kupuję ją w całości, choć chwilami wydawać się może mało prawdopodobna.
Info dla wrażliwych - nie ma tu drastycznych opisów i krew nie leje się strumieniami.
Polecam!
ludzie jak wyspy
niesione wiatrem
niespokojnym
i szeptem losu
chichotem cierpkim
urwane słowa
myśli pośród chaosu
dotykiem lekkim
rozrzucone prawdy
ciężkie i omdlałe
archipelag ludzkich czerni
między brzegiem a pamięcią
nikt nie chciał
zatrzymać wspomnień
nikt nie chciał
mostów pokonać
by dotrzeć
by spojrzeć
na to, co w mroku
porzucane
pogrzebane
nikt nie chciał
oddać prawdy
co o brzeg rozbija się
falą czarnych wód
niedomknięte słowa
kiedyś się zdarzyły
archipelag prawd
rozwianych
wyspy samotności
kruche
matka, która skrzywdziła
wiara bez słów
przeszłość, co trwała
na wietrze wspomnień
niesiona
Ludzie. Są jak wyspy. Jak samotności. Jak szepty prawd niedopowiedzianych. Kroki zastygłe w połowie drogi. Jak czernie i decyzje złe. Ludzie. Oddzieleni od siebie mostami, po których kroczyć, to poszukiwać. Archipelag rozsypanych wyborów. Wyboiste ścieżki. Ktoś odbiera życie. Ktoś krzywdzi. A wszystko gdzieś w przeszłości się zaczyna. Jedna tragedia, wiele zdarzeń. Lata nieprawdy o postrzępionych krawędziach. Lata ciszy, której nikt nie chciał wykrzyczeć.
„Archipelag" to kryminał, gdzie rozlew krwi nie ma miejsca. Tu odkrywa się bardziej człowieka. To, jak obciążony bólem, stratą czy bezwzględnością, dokonuje wyboru. Bo pod zwyczajną skorupą życia kryje się właśnie człowiek. Ze wszystkim tym, co dosięga głębszej istoty. Z wszystkimi rzeczami, które chce zakopać, zapomnieć i wyrzucić. Z wszystkimi czynami, które pragnie uciszyć. Między tym, co było a tym, czego cofnąć nie można. Prawda.
Polubiłam się bardzo z poprzednim tomem tej serii. Tutaj było podobnie, choć bardziej spokojnie. Czułam też nieco mniejsze zaangażowanie w słowa. Jakby ta historia chwilami toczyła się gdzieś obok. Umykała. Ale to takie małe niuanse moich odczuć. Bo emocje cudnie się pod skórą kłębiły. Mocno chwycił mnie wątek zaginięcia dziewczynki sprzed lat i jej poruszająca historia. Czas z „Archipelagiem” był czasem przeżywania i brania słów do siebie. Pięknie się niosła tutaj przeszłość, a gdzieś głębiej pobrzmiewały refleksje. Warto w to wejść. Polecam.
Kiedy sięgałam po tę książkę, nie spodziewałam się, że tak bardzo wejdzie mi pod skórę. Klimat jest gęsty, mroczny i wilgotny jak morska mgła, a już od pierwszych stron czułam, że to nie będzie zwykły kryminał. To podróż w miejsce, gdzie każdy ma coś na sumieniu.
Marek Stelar po raz kolejny udowadnia, że mistrzowsko buduje napięcie. Nie jest to pogoń za sprawcą w klasycznym stylu – to raczej powolne odkrywanie ludzkich sekretów, które latami gniją pod powierzchnią. Akcja nie pędzi na złamanie karku, ale wciąga bez reszty. Każdy rozdział dokłada kolejną układankę, a ja nie mogłam przestać przewracać stron.
Autor ma absolutny dar do tworzenia postaci skomplikowanych, brudnych i niejednoznacznych. W "Archipelagu" nie znajdziesz typowego "dzielnego policjanta" i "bezwzględnego mordercy". Granice między dobrem a złem są tu tak rozmazane, jak linia horyzontu podczas sztormu. Bohaterowie to zdecydowanie najmocniejszy punkt. Nie ma tu czarno-białych postaci. Są popękane, zmęczone życiem, często niesympatyczne, ale przez to przeraźliwie prawdziwe. Ich emocje, strach, desperacja – czuć je na własnej skórze. Płakać nie płakałam, ale w środku czułam ten specyficzny ciężar, który zostaje na długo po zamknięciu książki.
Styl autora jest jak solidny, dobrze skrojony płaszcz – prosty, ale trzyma w ryzach całą tę mroczną historię. Dialogi są wciągające.
Dla kogo jest „Archipelag”? Dla tych, którzy lubią kryminały psychologiczne z duszą, gdzie trup nie jest najważniejszy, a liczy się „dlaczego”. Jeśli lubicie styl Katarzyny Bondy albo mroczne thrillery z pomysłem, to będzie to strzał w dziesiątkę. Idealna na wiosenne wieczory, kiedy za oknem wieje wiatr.
Moja ocena: 9/10 🌟 (jedną gwiazdkę odejmuję za momentami bardzo powolne tempo w środkowej części, ale rekompensuje to genialne zakończenie).
A Wy, znacie tę książkę? A może macie swojego faworyta wśród książek Marka Stelara? Dajcie znać! 👇
BRUNETTE BOOKS
Przygodę z mrocznym, kryminalnym obliczem twórczości Marka Stelara rozpoczęłam od serii z Gośką Podrzycką. I cieszę się, że z tym cyklem jestem od początku - ,,Przeprawa" była wstępem tworzącym stabilny obyczajowy fundament, a ,,Archipelag" to tom, w którym autor wchodzi na wyższy poziom budowania napięcia.
Zaczęło się dość klasycznie, jak to często bywa w kryminałach - od przypadkowego odkrycia zwłok starszego mężczyzny. Szybko okazało się, że ofiara to ojciec policjanta, a śledztwo zamiast iść do przodu, rozeszło się w kilku kierunkach jednocześnie. I właśnie ten moment mnie kupił, bo lubię, gdy autor rozrzuca tropy, a ja próbuję je zebrać, zanim zrobią to śledczy.
A śledczych mamy tu bardzo zgranych - duet Gośka Podrzycka i Paweł Szenfeld to para nie tylko w pracy, ale też w życiu. Obserwowałam ich relację, ale na szczęście wątek romansowy nie przytłaczał fabuły, a dodawał lekkiego oddechu od zbrodni.
Sama zagadka kryminalna była dokładnie taka, jak lubię - wiele ofiar, na pierwszy rzut oka zupełnie sobie obcych (starszy nauczyciel z Alzheimerem, przedsiębiorca ginący na promie czy kobieta, która straciła dziecko lata temu...). Ale tylko na pierwszy rzut oka, bo jednak coś ich spajało - coś co prowadziło prosto w przeszłość, do wydarzeń sprzed niemal trzydziestu lat.
Lubię, gdy intryga w kryminałach jest wielowątkowa i sięga w mroczną przeszłość. Motyw wracającej przeszłości zawsze działa na moją wyobraźnię i tutaj był poprowadzony naprawdę interesująco - dramat sprzed lat domagał się odkrycia wszystkich kart. Bardzo podobało mi się, jak autor splatał historie wszystkich bohaterów, choć początkowo zupełnie na to się nie zanosiło. Z każdą kolejną stroną widziałam jednak, jak tworzą jeden, spójny obraz. Tytułowy ,,archipelag" nabrał wtedy dla mnie konkretnego znaczenia - ludzie byli wyspami, a mostami ich wspólne historie.
Myślę, że to dobra książka dla lubiących kryminały spokojniejsze, bardziej analityczne niż pędzące ,,na łeb, na szyję". Jeśli lubicie łączyć fakty, wracać myślami do wcześniejszych scen i odkrywać, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość, to tutaj się odnajdziecie. A w pełni wkręcicie się w tę historię po przeczytaniu wcześniejszego tomu.
,,Archipelag" to dla mnie przede wszystkim relacje. Nie tylko te, które budują fabułę, ale te, które zostają między bohaterami - ciche, niedopowiedziane, momentami kruche jak mosty rozpięte nad wzburzoną wodą.
Podrzycka i Szenfeld... wracają. I dobrze, że wracają razem. To, co zaczęło się w ,,Przeprawie", tutaj dojrzewa, nabiera głębi i w końcu zaczyna naprawdę ,,żyć". Ten ich prywatny wątek jest osią całej historii - naturalny, niewymuszony, taki... ludzki. I powiem wprost: bardzo bym chciała, żeby autor tego nie zepsuł w kolejnych częściach. Bo Gerita na to zasługuje. A Paweł? Paweł jest po prostu... piękny ?. Nawet pani Irenka by się pod tym podpisała.
Kryminalnie? Jest lepiej. Zdecydowanie lepiej. Sprawa jest bardziej wielowarstwowa, bardziej wciągająca, a przez to też trudniejsza do rozplątania. Śledztwo zahacza o sprawy osobiste, o rodzinę jednego z policjantów, więc wszystko zaczyna się jeszcze bardziej komplikować - emocjonalnie i fabularnie. I to działa.
Marek Stelar robi to, co potrafi najlepiej - buduje historię, która płynie spokojnie, ale konsekwentnie wciąga coraz głębiej. Nie ma tu fajerwerków na siłę, nie ma przesady. Jest dobrze skrojona intryga, wyraziste postaci, sensownie poprowadzone wątki prywatne i tło, które nie jest tylko dekoracją. To są te książki, które bierzesz do ręki i po prostu czytasz - po prostu pewniaczki.
,,Archipelag" to historia o tym, że każdy z nas jest trochę osobną wyspą. I że czasem trzeba przejść przez wiele mostów, żeby dotrzeć tam, gdzie naprawdę warto. Stelar nie tylko prowadzi śledztwo, ale pokazuje, jak bardzo przeszłość potrafi wracać... i jak bardzo potrafi zmieniać teraźniejszość.
Nauczyciel ma emeryturze....
Jakieś pierwsze skojarzenia?
Tu mamy zwłoki nauczyciela, który był na emeryturze, a to może oznaczać jedno, w jego życiu działo się więcej niż sądziła rodzina czy znajomi. Gdzieś tam kryje się jakaś tajemnica, po którą zamierza sięgnąć Podrzycka razem ze Szenfeldem.
Co ja mogę napisać, no co ? Jako wieloletnia fanka wszystkiego co napisze #marekstelar byłam wręcz zmuszona połknąć na raz, cały #archipelag
Wcale nie było trudno to zrobić ?
Doskonały, rasowy kryminał...
Klimatyczny...
Intrygujący...
Ze zwrotami akcji...
Zaskoczeniami...
Bohaterami z krwi i kości...
W takim wypadku można tylko czytać i dawać się wkręcać, a gen czepiacza wysłać na spacer aby się nie nudził. W końcu w przypadku powieści spod pióra autora, nie ma się czego czepiać.
Więc jeśli szukacie kryminału w dobrym stylu, do tego z ciekawą fabułą i przede wszystkim doskonale napisanego to ja jak najbardziej polecam. Osobiście to sięgam po twórczość autora w ciemno. Jeszcze nigdy się na książce nie zawiodłam.
Może dla formalności dodam #wartojakpieron #czytać
Czy zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, że przeszłość potrafi wrócić i rozbić teraźniejszość na kawałki?
Zaczęłam czytać ,,Archipelag" Marka Stelar z tym charakterystycznym napięciem, które pojawia się tylko wtedy, gdy wracam do dobrze znanych bohaterów i autorów. I już na wstępie muszę przyznać, że był to naprawdę świetny powrót.
Świnoujście w jesiennej odsłonie - surowe, chłodne, trochę przytłaczające - staje się tłem dla historii, która od pierwszych stron daje poczucie, że tu nic nie jest przypadkowe. ŚmiEURrć starszego mężczyzny, ojca podkomisarza, to dopiero początek czegoś ,,większego". Im dalej wchodzimy w tę opowieść, tym bardziej czuć, że to nie jest jedno śledztwo, ale sieć powiązań, która zaciska się coraz mocniej.
Muszę przyznać, że właśnie to napięcie jest tutaj wyjątkowe. Ono nie wybucha nagle. Ono się sączy - powoli, metodycznie. Każdy trop, który teoretycznie powinien przybliżać do rozwiązania, zamiast tego jeszcze bardziej komplikuje całość. I w pewnym momencie łapałam się na tym, że nie próbowałam już tylko odgadnąć ,,kto", ale przede wszystkim ,,dlaczego".
Bardzo mocno wybrzmiewa tu motyw przeszłości - tej, która nie została przepracowana, zamknięta, nazwana. Tragedia sprzed lat nie jest tylko tłem. Ona żyje i krąży między bohaterami oraz upomina się o uwagę w najgorszy możliwy sposób.
Jednak ta historia nie byłaby tak dobra, gdyby nie jej bohaterowie. Gośka Podrzycka to bohaterka, którą nie tyle się lubi, co czuje. Jej szorstkość, upór, momentami chłód - to wszystko ma swoje źródło, a im więcej o niej wiemy, tym bardziej rozumiemy, że jej zachowanie to nie jest maska. To mechanizm przetrwania. Jej relacja z Pawłem Szenfeldem też nie jest oczywista. Nie ma tu taniej chemii, czy przerysowanych emocji. Jest za to coś znacznie trudniejszego do uchwycenia - prawdziwa autentyczność.
I jest jeszcze jedna rzecz, która mnie zatrzymała na dłużej. Metafora archipelagu. Ludzi jako wysp, połączonych mostami relacji. Niby proste, prawda? A jednak w tej historii nabiera zupełnie innego ciężaru. Bo widzisz, jak łatwo te mosty zburzyć. Jak łatwo zgubić drogę do drugiego człowieka. I jak czasem trzeba przejść przez wiele ,,wysp", żeby zrozumieć, gdzie tak naprawdę należysz.
Ocena: 9/10 - ,,Archipelag" nie jest kryminałem który pędzi. To historia, która wciąga powoli, ale nie pozwala się oderwać. Daje przestrzeń na myślenie, na łączenie faktów, na emocje, które pojawiają się gdzieś pomiędzy kolejnymi rozdziałami.
I kiedy już docierasz do końca... zostajesz z tym lekkim niepokojem. Bo nagle zdajesz sobie sprawę, że to wszystko mogło wydarzyć się naprawdę. Że takie historie nie są aż tak odległe, jak chcielibyśmy wierzyć.
Szczecin, rok 2010. Robert Krugły, oficer Komendy Wojewódzkiej Policji, oraz prokurator Mateusz Michalczyk próbują wyjaśnić sprawę dwóch niemal identycznych...
Podinspektor Dariusz Suder, kilka tygodni po spotkaniu koordynacyjnym polskich i niemieckich służb policyjnych w Szczecinie, wyjeżdża na służbowe spotkanie...
Przeczytane:2026-04-01, Ocena: 6, Przeczytałam,
„Archipelagu”, drugiej część cyklu kryminalnego z aspirant Gośką Podrzycką i komisarzem Pawłem Szenfeldem, wyczekiwałam niczym zmarzluch wiosny po długiej zimie. Pierwszy tom, czyli „Przeprawa”, zachwycił mnie nie tylko nietuzinkową bohaterką, ale też zawiłą intrygą i barwnym tłem społecznym, stawiając poprzeczkę bardzo wysoko. Nie miałam jednak najmniejszych wątpliwości, że autorowi uda się ją przeskoczyć!
Wracamy do Świnoujścia, gdzie dochodzi do trzech z pozoru zupełnie niepasujących do siebie zdarzeń kryminalnych. Czy jednak zab0jstwo dwóch mężczyzn i podpalenie z ofiarą śmiertelną w tak krótkim czasie mogą nosić znamiona czystego przypadku? Gośka Podrzycka, świeża w wydziale kryminalnym, współpracując z Pawłem, zaskakuje swoją przenikliwością i dociekliwością w sprawdzaniu szczegółów. To dzięki temu z mgły stopniowo zaczynają wyłaniać się mroczne echa przeszłości.
Nigdy niewyjaśnione zaginięcie dziewczynki sprzed lat oraz brutalny napad na bank z tego samego okresu wydają się początkowo strzałami w ciemno. W tej zawiłej sprawie mamy bowiem mnóstwo domysłów i hipotez, a niewiele twardych dowodów. Zwykle podczas lektury kryminałów szybko klarują mi się jakieś podejrzenia, ale tutaj do samego końca nie domyśliłam się, kto jest sprawcą! Na szczęście ten policyjny duet naprawdę się sprawdza. Pytanie tylko, czy pozostaną partnerami również w życiu?
Zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać, bo ich relacja przechodzi na inny poziom, przypominając niemal stateczny związek. Wręcz trochę brakowało mi przekomarzań z początkowej fazy ich znajomości, ale ta naturalna kolej rzeczy świadczy o autentyzmie wykreowanych postaci. Choć nadal czuć między nimi świetną chemię, to zatruwa ją narastające uczucie, czasem wręcz irracjonalnej, zazdrości. Łatka, która przylgnęła do Pawcia, i brak pewności siebie Gośki zdecydowanie tu nie pomagają. Czy jej obawy są słuszne, czy po prostu ocenia partnera przez pryzmat krzywdzących stereotypów? Ja już wytypowałam odpowiedź i jestem bardzo ciekawa, czy pokryje się z wizją autora.
O tym przekonam się dopiero w kolejnym tomie, którego już z niecierpliwością wyczekuję. A jeśli i Wy lubicie sięgnąć inteligentny kryminał z tajemnicami z przeszłości, fenomenalnym tłem obyczajowym (również z okresu transformacji) i bohaterami z krwi i kości, to „Archipelag” jest tytułem, którego po prostu nie możecie przegapić. Bierzcie w ciemno, bo autor po raz kolejny udowadnia, że pisze na absolutnie najwyższym poziomie.