Sezonowa praca młodej kobiety przy zbiorach buraka cukrowego przeradza się w surrealistyczny koszmar
Elise i jej chłopak Tom wyruszają do Minnesoty, licząc, że zarobek przy zbiorach buraka cukrowego pozwoli im opłacić czynsz za mieszkanie na Brooklynie. Ciężka, wyniszczająca praca i dobrze znany lęk o pieniądze szybko przestają być jednak największymi problemami Elise: coraz częściej dochodzi bowiem do niepokojących zdarzeń. Dziewczyna odbiera telefony z pogróżkami, na jej skórze pojawia się tajemnicza wysypka, a z pryzmy buraków dobiegają do niej złowieszcze głosy.
Gdy Tom i kolejni pracownicy zaczynają znikać, Elise musi sama zmierzyć się z ciężarem własnej przeszłości, grozą niepewnej przyszłości oraz złowrogim, a zarazem kuszącym śpiewem buraków.
Gorzka, niepokojąca i bezkompromisowa opowieść, która dzięki wyrazistemu głosowi autorki i jej odważnej wizji z łatwością podważa tradycyjne narracje o klasie, traumie, konsumpcji i odkupieniu.
***
„Beta vulgaris” zwiastuje nadejście wyjątkowego talentu – debiutancka powieść Margie Sarsfield wgryza się w duszę. Nie mogłem się od niej oderwać – Nick White, autor powieści „How To Survive a Summer”
Niepokojąca, elektryzująca i po cichu rozdzierająca. Margie Sarsfield olśniewa i wystawia nas na próbę, tworząc powieść tak sugestywną i niezapomnianą, że o stertach buraków będę myślała jeszcze przez długie lata – Danya Kukafka, autorka thrillera „Dziewczyna na karuzeli”
Ostry i duszny ekohorror, który wżyna się w makabryczną atmosferę zindustrializowanego rolnictwa. Dzięki intrygującej galerii postaci i upajającej, naglącej prozie Beta vulgaris jest snem w gorączce, który pragnie cię pochłonąć bez reszty – Kathryn Harlan, autorka zbioru opowiadań „Fruiting Bodies”
Wydawnictwo: StoryLight
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 340
Tłumaczenie: Marta Miazek
Przeczytane:2026-03-23, Ocena: 6, Przeczytałam,
Uciekamy od rzeczy złych, od rzeczy trudnych, od bezsilności... Co jednak, gdy cel owej ucieczki okazuje się być jeszcze większym koszmarem, aniżeli miejsce z którego przybyliśmy...? O takim przypadku opowiada interesująca powieść Margie Sarsfield pt. ,,Beta Vulgaris", jaka to ukazała się właśnie w Polsce nakładem Wydawnictwa StoryLight. Zapraszam was do poznania recenzji tej książki, która ma znacznie więcej literackich obliczy, aniżeli mogłoby się to wydawać.
Elise i jej chłopak Tom opuszczają Nowy Jork, by udać się do Minnesoty, gdzie mają podjąć sezonową pracę przy zbiorach buraka cukrowego. Już od samego początku podróży nic nie idzie tak, jak powinno, co wiąże się z pogłębiającymi problemami finansowymi, a tym samym i wybuchającymi między nimi konfliktami. Na miejscu nie jest lepiej, gdyż nowo poznane osoby wprowadzają tylko chaos w ich życie, warunki pracy okazują się koszmarne, a i też Elise zaczynają nawiedzać bardzo niepokojące sny. Wkrótce również i na jawie przyjdzie doświadczyć jej dziwnych, mrocznych zdarzeń...
Wedle słów Wydawcy mamy tu do czynienia z literackim horrorem. I w ogólnym ujęciu można zgodzić się z tym stwierdzeniem, ale trzeba uzupełnić je o elementy psychologicznego dramatu, który w pewnym momencie wydaje się być tutaj nawet ważniejszym, aniżeli sama relacja o złu. To historia pełna tajemnic, pełna nieoczywistych odniesień oraz naszych własnych interpretacji, co mnie osobiście bardzo się podoba. Bo w tej opowieści nic nie jest tak naprawdę pewnym - od pierwszej strony lektury, aż do samego, mocnego, enigmatycznego finału...
Fabułę powieści wypełniają kolejne losy Elise, gdy wraz ze swym chłopakiem dociera na plantację buraków i gdy zaczyna pracę. Relacja ta obejmuje sobą zarówno pracę na nocnych zmianach, jak i też wydarzenia rozgrywające się za dnia, na placu kempingowym dla zatrudnionych przy zbiorach, gdzie w grę wchodzą międzyludzkie relacje, chwile zapomnienia, ale też i coraz bardziej dramatyczne wydarzenia. I z każdą przeczytaną stroną wiemy, że zmierzamy wraz z główną bohaterką do czegoś mocnego, strasznego, ostatecznego, choć jeszcze nie wiemy, czym to będzie. To znakomita, bardzo emocjonująca i pięknie toczona relacja.
Jednym z najważniejszych elementów tej książki jest z pewnością ukazany tu proces psychicznego upadku, który to - nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy, dotyczy postaci Elise. To jej koszmary, jej lęki, ale też i jej pretensje do samej siebie o to, że jest tak bardzo nieidealna, co siłą rzeczy wpływa na jej kolejne kroki i decyzje. I tu piękne, choć też i przerażające jest to, jak bardzo autentyczny i prawdziwy do bólu jest ten portret, który wielu z nas przypomni nasze najgorsze, najciemniejsze dni.
I tu muszę powiedzieć słów kilka o postaci Elise - nieszczęśliwej, pełnej kompleksów, zagubionej dziewczynie, której nie sposób nie polubić i której nie sposób dobrze nie życzyć. Jednocześnie jednak bardzo naturalnym w pewnym momencie staje się to, że zaczynamy się jej bać - nie tylko w tradycyjnym ujęciu tego słowa, ale o to, dokąd ona zmierza. To znakomicie wykreowana bohaterka, która to - mówiąc kolokwialnie, ,,robi" tę opowieść w co najmniej 80 procentach.
To nie jest książka tylko i wyłącznie dla miłośników literackiej grozy, choć i ci będą czerpać z tej lektury wiele przyjemności. To powieść tak naprawdę dla każdego z nas, kto ceni sobie dobrą, nieoczywistą, wieloznaczną współczesną literaturę, gdzie zło przyjmuje bardzo naturalną, bliską naszej pogmatwanej codzienności i też tak naprawdę znaną każdemu z nas, postać. To dobra, choć momentami wymagająca rozrywka, ale też i taka smakuje zawsze najlepiej, prawda...?
,,Beta Vulgaris" to opowieść o złu, złu naszych czasów i nas, którzy tak łatwo możemy mu ulec. To również historia o tym, że nie potrzeba wiele, by znaleźć się w mrocznym, przerażającym, duszącym miejscu, z którego nie ma ucieczki. To dobra, klimatyczna, pod wieloma względami zaskakująca literatura, do której to poznania gorąco was zachęcam. Polecam.