Rok 1943. Hans Töfel, młody SS-Mann, prowadzi spokojne, monotonne życie w okupowanym Krakowie. Jest ślepo zapatrzony w Hitlera i jego ideologię. Pragnie zrobić jak najwięcej dla ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, planując nawet zgłosić się na ochotnika do pomocy przy podziwianych przez siebie krematoriach w Auschwitz-Birkenau.
Jego życie zmienia się jednak radykalnie, gdy przypadkiem natrafia na tajemniczą, młodą Żydówkę z getta, która pomaga rannym. Wraz z nią w życiu Hansa pojawiają się demony przeszłości. Hans wie, że getto wkrótce zostanie zlikwidowane, i nie do końca rozumiejąc samego siebie, wyprowadza z niego dziewczynę, by ocalić ją przed śmiercią. Dalej uciekają razem – walczą o przetrwanie, zmagając się z własnymi emocjami i ze sobą nawzajem.
„Być taki, jak on” Weroniki Kingi Greszty to opowieść o granicach człowieczeństwa i moralności, o ludzkich odruchach w cieniu tragedii. Ta poruszająca powieść rzuca nowe światło na skomplikowane związki i wybory, przed jakimi stają ludzie w ekstremalnych warunkach. Stawia również pytanie: „Kto decyduje o tym, kim jesteśmy?”.
Czy Hans odnajdzie odpowiedzi, których szuka? Najpierw on i Miriam będą musieli przetrwać wojnę.
Wydawnictwo: Alternatywne
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 290
Język oryginału: polski
Przeczytane:2026-04-20, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
[ #współpracareklamowa z wydawnictwem Alternatywne - dziękuję za egzemplarz do recenzji ]
Hans, pełniąc służbę w gettcie, spotyka Miriam, która od pierwszej chwili go intryguje. Postanawia uratować jej życie. Od tej chwili są zdani tylko na siebie. Rozpoczynają tułaczkę po świecie. Początkowo Hans robi wszystko, żeby pokazać Miriam swoją wyższość. Traktuje ją bardzo źle... wszystko się zmienia, gdy kobieta ratuje go z opresji. Od tej pory Hans stawia sobie za punkt honoru spełnić największe marzenie Miriam i odnaleźć jej rodziców. Czy im się to uda? Czy będą potrafili ze sobą współpracować?
Książka jest trudna, a jednocześnie czyta się ją bardzo szybko. I to nie jest tak, że historia przez nas przelatuje. Nie, nie, nie. Przeżywamy podróż bohaterów, ich wzloty i upadki. Jednocześnie zastanawiamy się nad sensem podziału społeczeństwa, wpajanych od dziecka wartości oraz nad obliczem wojny.
Jesteśmy świadkami przemiany bohaterów. Dotyczy to obojga. Od wrogów do miłości. Ale czy to w ogóle jest możliwe? Czy osoba, która doświadczyła tyle złego od kogoś, może mu bezgranicznie zaufać? W tej historii nie mają wyboru.
Autorka pokazuje, że przyjaźń i miłość nie wybiera. Ludzie, którzy spędzają ze sobą czas bez przerwy, są zdani na siebie, po pewnym czasie zaczynają czuć odpowiedzialność za drugą osobę. Chociaż zastanawiałam się czytając, na ile to jest prawdziwe, a na ile spowodowane tym, że bohaterowie po prostu są zdani na siebie i spędzają czas tylko ze sobą. Wydawać by się mogło, że jest to przyzwyczajenie.
Zakończenie mnie zdziwiło. Bardzo zdziwiło, począwszy od pochodzenia Hansa, po to co się wydarzyło na końcu. Trzymałam kciuki za naszych bohaterów. Jednak nie każda historia kończy się szczęśliwie, nie każdy zasługuje na happy end.
Książka spodoba się osobom, które lubią motyw wojenny, lubią przeżywać emocje bohaterów - i to niekoniecznie te pozytywne, a przede wszystkim spodoba się osobom, które lubią postacie przechodzące przemianę.
Mnie ta historia kupiła. Nawet na koniec uroniłam łzę.