Ciche dni

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2020-04-20
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788328713543
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: The Silent Treatment
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Małgorzata Sommer

Ocena: 5.17 (12 głosów)

Intymny portret pewnego małżeństwa.
Pełna emocji opowieść o okrutnej sile milczenia i tragicznym w skutkach braku komunikacji.
Wydawałoby się, że małżeństwo Maggie i Franka jest szczęśliwe i pełne miłości. Okazuje się jednak, że mąż i żona od pół roku nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Jedzą razem posiłki i śpią w jednym łóżku w coraz bardziej niezręcznym milczeniu. Co sprawiło, że Frank zamilkł i zamknął się w sobie? Ogłuszająca cisza staje się dla Maggie nie do zniesienia. Kiedy pewnego dnia Frank znajduje żonę nieprzytomną na podłodze w kuchni, grunt usuwa mu się spod nóg. Wie, że to jego milczenie popchnęło ją do próby samobójczej. Maggie trafia do szpitala, gdzie zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Nawet jeżeli odzyska przytomność, nigdy nie będzie już taka sama.

Dopiero gdy sprawy przybierają dramatyczny obrót, Frank postanawia wyjawić tajemnicę swojego milczenia. Czy prawda uratuje Maggie? Czy uratuje ich małżeństwo?

Powieść Abbie Graves pulsuje emocjonalnym napięciem, jest uderzająco prawdziwa, wzruszająca i rozdzierająco piękna. Autorka niemal na każdej stronie uświadamia nam, że ważne są najmniejsze nawet gesty i czułe słowa i że każde uczucie należy pielęgnować.

"Niesamowicie dojrzały i zaskakujący debiut. Nie mogę się doczekać kolejnej książki Abbie Greaves!" Jojo Moyes

Tagi: małżeństwo małżeństwo strata strata komunikacja komunikacja śpiączka spowiedź

Kup książkę Ciche dni

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Ciche dni

O Abbie Greaves wiadomo naprawdę niewiele. To młoda kobieta, której życie zdaje się nieustannie krążyć wokół książek. Czytanie i pisanie to, jak sama deklaruje, jej największe pasje. Z tego powodu zdecydowała się na studiowanie angielskiej literatury na Uniwersytecie w Cambridge. "Ciche dni" to jej literacki debiut, na tyle obiecujący i dojrzały, że nie powinno minąć wiele czasu, zanim na jej koncie pojawią się pierwsze wyróżnienia czy nagrody literackie. Czego powinniście spodziewać się po książce? Lektury, w którą naprawdę trzeba się porządnie wczytać, poświęcić jej nieco czasu, dobrze przemyśleć. Wysiłek naprawdę się opłaca, będziecie mieli szansę nie tylko wziąść udział w niezwykłej, literackiej przygodzie, ale również odebrać zaskakująco dojrzałą, biorąc pod uwagę wiek autorki, lekcję życia...


Dla świata zewnętrznego Frank i Maggie to wzorowe małżeństwo z niemal 40 letnim stażem. Nie ulega wątpliwości, że bardzo się kochają. W ich życiu pojawia się jednak wielka tragedia, na skutek której Frank przestaje się odzywać. I choć para nadal ze sobą mieszka, spożywa posiłki, śpi w jednym łóżku, jej dni wypełnia przeraźliwa cisza i pustka. Dla Mags sytuacja jest na tyle uciążliwa, że po 6 miesiącach traci chęć do życia i próbuje je zakończyć. Kobieta zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną i trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek jeszcze się obudzi. Dla Franka staje się jasne, że to ostatni moment, by odezwać się do żony i wyjawić swoją najstraszliwszą tajemnicę. Jeszcze nie wie, że Mags również ma swoją tajemnicę. Czy para, która od dawna żyła z sobą, ale jednak bardziej obok siebie, wreszcie do siebie dotrze?


Fabuła debiutu Abbie Greaves jest bardzo intrygująca. Niemal od pierwszej strony próbujemy rozwikłać wyrafinowaną zagadkę, znaleźć odpowiedź na pytanie, jakia straszna tajemnica może skłonić człowieka do tak konsekwentnego milczenia przez długie miesiące. I choć odpowiedź na to pytanie jest niewątpliwie intrygująca, z czasem zaczynamy rozumieć, że chodzi tu o coś innego. Autorka w bardzo ciekawy sposób konfrontuje nas z jakże aktualnym i powszechnym problemem braku komunikacji w kontaktach międzyludzkich. Pogrążeni w swoich sprawach, niemal połączeni z telefonem, często żyjemy we wspólnych domostwach, jednak nie wiemy niczego o osobach, z którymi dzielimy życie. Gdzieś pomiędzy serialami, portalami społecznościowymi, pogonią za sukcesem, zaczynamy gubić to, co w życiu jest najważniejsze. Co zobaczymy, jeśli po latach wreszcie zwolnimy i odwrócimy się za siebie? Czy zdążymy to zrobić, zanim będzie za późno?


Gdybym miała w jednym zdaniu odpowiedzieć na pytanie, o czym jest debiutancka powieść Abbie Greaves, powiedziałabym, że to książka o ciszy. O tym, że każde uczucie jest ważne i należy je pielęgnować. O tym, że czasem nawet drobny gest może zmienić życie drugiego człowieka, a nawet je uratować. Historia opowiedziana prostym, łatwym do zrozumienia językiem, skłania do refleksji, wzrusza i długo nie pozwala o sobie zapomnieć. To książka którą warto zatrzymać w swojej biblioteczce i wracać do niej ilekroć uświadomimy sobie, że po raz kolejny budujemy wokół siebie zabójczy mur milczenia... Warto.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookstagramowelo
Bookstagramowelo
Przeczytane:,

Do przeczytania tej książki zachęcił mnie przede wszystkim opis fabuły i już od tego momentu wiedziałam, że muszę po nią w wolnej chwili sięgnąć. Historia małżeństwa, które żyje ze sobą od lat, ale się do siebie nie odzywa? To zabrzmiało bardzo intrygująco, więc się skusiłam. Czy żałuję? Ależ skąd. 
W tej powieści bardzo podoba mi się sam jej format. Myślę, że to jest najlepsza rzecz w całej książce i dla mnie robi on całą robotę. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy główna bohaterka nie wytrzymuje milczenia ukochanego i postanawia podjąć drastyczne kroki, aby zmusić go do mówienia. Dzięki temu wydarzeniu, poznajemy historię Maggie i Franka od samego początku i to widzianą z dwóch perspektyw - najpierw w formie opowieści Franka, a później w formie zapisków Maggie. Dowiadujemy się jak się poznali, przez co musieli przejść, jak pragnęli dziecka, a później dobitnie poznajemy ich uczucia względem upragnionego potomstwa, które nie było jednak tak idealne jakby tego pragnęli. Cała ta historia przepełniona jest emocjami i co chwila musiałam sięgać po chusteczki, bo moja wrażliwa dusza nie potrafiła znieść cierpienia przede wszystkim matki, która nie potrafi poradzić sobie ze stratą, a później z samym macierzyństwem. 
Bardzo ciężko jest mi oceniać bohaterów, bo dla mnie są oni bardzo realni. Mam wrażenie, że mogą to być moi sąsiedzi i nie potrafię ich krytykować, bo w pewnym sensie każde ich postępowanie potrafię zrozumieć. Cała ta książka jest bardzo prawdziwa i po prostu piękna. Nie czułam w niej fikcji, wyolbrzymiania czy dramatyzowania. Czytając, miałam wrażenie, że jest to po prostu historia prawdziwych ludzi. (Jeżeli tak jest naprawdę, a ja o tym nie wiem, to proszę mnie wyprowadzić z błędu).   
Jest to literacki debiut autorki, ale myślę, że bardzo udany. Całość jest świetnie napisana, postacie prawdziwe, fabuła interesująca i po prostu nie mogłam się od niej oderwać, dopóki nie skończyłam. Autorka pięknie prezentuje nam postacie i ich uczucia. Nie powiem, żeby to były moje klimaty, bo zazwyczaj wolę lekkie romanse, ale przyznaję z czystym sercem, że nie żałuję ani odrobiny, że przeczytałam tę książkę. 
Właściwie to nawet nie mam się do czego przyczepić. Może tylko ta przewidywalność odrobinę mi przeszkadzała, bo już od początku wiedziałam, co się stało z dzieckiem, ale jestem w stanie to przełknąć, bo właśnie takie powolne opowiadanie całej historii sprawiało, że jest ona dla mnie niesamowicie prawdziwa. 
Jest to chyba pierwsza książka, którą miałam przyjemność czytać, a która opowiada tak naprawdę kilkadziesiąt lat wspólnego życia głównych bohaterów. Wzloty i upadki. Smutki i radość. Nie kończy się w momencie, gdy para zakochuje się w sobie, tylko płynie dalej. 
Ta książka jest po prostu piękna i zachęcam Was wszystkich, żebyście się z nią zapoznali. Nie liczcie na nie wiadomo jaką akcję. Liczcie po prostu na miłość, która musiała wiele znieść.

Link do opinii
Avatar użytkownika - KarkaReads
KarkaReads
Przeczytane:2020-07-07, Ocena: 6, Przeczytałem,

“Nie mogę tego dłużej wytrzymać. Powiedziałam, że nigdy cię nie zostawię; w trakcie naszego małżeństwa powtarzałam to pewnie tysiące razy, zawsze z przekonaniem. Ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że dojdzie do czegoś takiego”

Małżeństwo Meggie i Franka jest z pozoru idealne i pełne miłości. Prawda jest taka, że od pół roku nie zamienili oni ze sobą ani jednego słowa. Żyją razem w milczeniu. Meggie zastanawia się, co się stało, że Frank zamknął się w sobie. Dla kobiety ta cisza staje się nie do zniesienia. Pewnego dnia Frank znajduje ją nieprzytomną w kuchni. To próba samobójcza, do której popchnęło ją milczenie męża. Kobieta trafia do szpitala, gdzie lekarze wprowadzają ją w stan śpiączki farmakologicznej. Frank wie, że ma ostatnią szansę, żeby wytłumaczyć żonie powód swojego milczenia.

“Ciche dni” to bardzo dobry debiut, który  mnie zaskoczył. To przejmująca, mroczna opowieść o małżeństwie. Od samego początku autorka pokazuje jak ważna jest rozmowa. Frank i Meggie mają tajemnice i problemy, które dałoby się rozwiązać, gdyby szczerze porozmawiali. Jednak Frank czuje tak wielkie poczucie winy, że zamyka się w sobie. “Ciche dni” to opowieść o stracie, milczeniu i poczuciu winy, które prowadzi do próby samobójczej głównej bohaterki. Frank czuwając przy szpitalnym łóżku żony pogrążonej w śpiączce opowiada historię ich miłości i wyjawia sekret, który spowodował jego milczenie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - annamacondobooks
annamacondobooks
Przeczytane:,

W każdym związku czasem się to zdarza... Każdy kto ma męża, partnera, chłopaka/ żonę, partnerkę, dziewczynę myślę że przynajmniej raz w życiu tego zakosztował … ciche dni.

Co jednak jeśli taka konsekwentna cisza trwa już co najmniej pół roku? A co jeśli jest ona związana ze śmiercią jedynej i ukochanej córki?


Franka i Maggie poznajemy w bardzo trudnym momencie ich życia.

Decyzja którą podjęła Maggi, zatrzęsła w posadach małżeństwem z wieloletnim stażem, małżeństwem które w zasadzie nie powinno się spotkać, małżeństwem które tak wiele ze sobą przeszło.


Dwa odmienne charaktery, bijąca blaskiem i towarzyska Maggie oraz introwertyczny i wycofany Frank, a jednak coś ich do siebie przyciągnęło. Poznajemy kolejne losy tej pary, pierwsze randki, początki wspólnego życia, miłość ważniejszą niż nowe meble czy piękne mieszkanie. I wtedy dopada ich pierwsza tragedia, długo nie mogą się z nią pogodzić, zwłaszcza że szanse na zmianę ich sytuacji są nikłe…

Gdy jednak po wielu latach los odmienia ich życie, nie mogą być bardziej szczęśliwi… co jednak stanie się gdy los znowu z nich zakpi? Czy nastaną ciche dni? Koniecznie przeczytajcie!


Ciche dni, to książka po którą z pewnością warto sięgnąć. Bardzo udany debiut, dobrzy napisany, świetnie się czyta, a sama historia wciąga i szybko wchodzimy w rolę bohaterów. Warto zabrać na urlop, albo spędzić z nią miły wieczór na tarasie. Polecam!

Link do opinii

„Ciche dni" to prawdopodobnie jeden z najlepszych debiutów literackich, jaki przeczytałam w ciągu ostatnich kilku miesięcy. To kawał porządnej literatury obyczajowej, która wciąga czytelnika i porusza do głębi. Styl autorki jest subtelny, wyważony, dojrzały, spokojny i niosący duży ładunek emocjonalny. Jestem urzeczona tą powieścią.

Bohaterami powieści są Frank i Maggie, którzy są małżeństwem z czterdziestoletnim stażem. Z pozoru są idealnym i szczęśliwym małżeństwem, które przeżyło ze sobą mnóstwo cudownych chwil, ale zdarzały się również mniejsze lub większe dramaty. To właśnie te nieszczęśliwe chwile doprowadziły do próby samobójczej Maggie, która walczy teraz o życie w szpitalu. Frank codziennie jej towarzyszy, zadręczając się tym, że to on doprowadził żonę na skraj załamania. Czemu akurat siebie za to obwinia? Bo od pół roku nie odezwał się do Maggie ani jednym słowem. Zamilkł po śmierci ich ukochanej córki Eleanor, ale to nie jej śmierć doprowadziła do jego milczenia.

Powieść została podzielona na dwie części. Narratorem pierwszej jest Frank, który w końcu postanawia wyjawić żonie powód swojego milczenia. Codziennie czuwa przy łóżku nieprzytomnej Maggie i przypomina jej ich wspólną przeszłość. To, jak się poznali, ich miłość, wspólne mieszkanie, wzloty i upadki, narodziny córki, wielką radość z założonej rodziny, problemy z dorastającą córką. To wszystko łączy się w piękną, mądrą historię, którą czyta się jednym tchem. Dzięki tej części poznajemy wielką i bezwarunkową miłość Franka do swojej żony. W drugiej części przyglądamy się historii miłości Franka i Maggie z punktu widzenia Maggie, która swoje wspomnienia spisała w notesie, który przez przypadek trafia w ręce Franka. Na kartkach notesu Maggie dzieli się z Frankiem swoimi uczuciami oraz tajemnicami, które ukrywała przed nim przez wiele lat. Frank dowiaduje się o rzeczach, o których nie miał pojęcia. Jego żona, podobnie jak i on sam, obwinia się o śmierć ich córki. Czy rzeczywiście oboje są temu winni? Czy Maggie w końcu odzyska przytomność i wybaczy mężowi?

Historia opisana w książce okazała się wciągającą i emocjonalną lekturą. Styl autorki bardzo mi się spodobał i mimo, że to jej debiutancka powieść, to nie mam jej nic do zarzucenia. Dodałabym tylko punkt widzenia Eleanor, która była bardzo wrażliwą osobą i właśnie ta zbyt duża wrażliwość pociągnęła ją na samo dno, z którego nie potrafiła się odbić. Autorka pokazała, że czasami sama miłość nie wystarcza, aby pomóc bliskiej osobie wyjść na prostą. Są też momenty, w których poczucie winy staje się tak doskwierające, że człowiek zamyka się w sobie i milczy albo targa się na swoje życie. Książka niewątpliwie porusza do głębi i zmusza do zastanowienia się nad relacjami pomiędzy małżonkami oraz rodzicami i dziećmi. Polecam ją z czystym sumieniem.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Link do opinii

Patrząc na okładkę, można powiedzieć, że nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ciemne kolory, widzimy łózko, pięknie zaścielone... "Całe życie razem, Sześć miesięcy milczenia, Ostatnia szansa" - to było to, co finalnie przekonało mnie do sięgnięcia po książkę. Byłam ciekawa, co sprawiło, że w związku pojawiło się milczenie... 
Książka dotarła do mnie jako egzemplarz recenzencki, więc nie wiem, jak wygląda finalnie, aczkolwiek na pewno posiada kremowe strony, dużą czcionkę i odstępy między wersami oraz marginesy. 


Jest to moje pierwsze spotkanie z pisarką. Było to całkiem udane spotkanie... Czytało mi się książkę płynni i przyjemnie, jednak zajęła mi ona kilka dni. Akurat miałam bardzo trudne dni w swoim życiu, więc i czytanie poszło nieco w odstawkę. Styl, jakim posługuje się pisarka jest lekki, pozbawiony jakichkolwiek blokad. Cieszę się, że autorka poruszyła tematy trudne, jakim są relacje na poziomie rodzic - dziecko. Oczywiście mamy tutaj również relacje kobieta - mężczyzna, która również jest ważna, jednak to o tę pierwszą się nota bene rozchodzi. Ciekawie napisana, strona po stronie wciąga coraz mocniej do swojego świata. A my, z jeszcze większą chęcią poznania tego, co sprawiło, że on zamilkł, jest na tyle silne, że jak już się czyta, to trudno odłożyć ją na bok.

Mamy tutaj Maggie, która początkowo nie zyskała mojej sympatii. Byłam w stosunku do niej nieufna i za każdym razem, to co mówiła i czyniła stawało pod znakiem zapytania. Jest też i Frank, który na swój sposób jest... nieśmiały ale i czarujący - jeśli w danej chwili bardzo tego chce. Są to postacie na tyle realne, że spokojnie moglibyśmy spotkać ich w swoich życiu. Jednak mam do nich mieszane uczucia... Bardziej skupiłam się na treści i wartościach, które dzięki ich historii możemy odczytać.
Trudno mi napisać cokolwiek sensownego o tej książce, by nie zniszczyć Wam odbioru jej tak pozytywnego, jak u mnie. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie i stąd teraz to moje utrudnione wysłowienie się... Nie wiem, jak mogłabym w skrócie, nie zdradzając zbyt wielu informacji przekazać, że NAPRAWDĘ WARTO ją przeczytać.
Widzimy tutaj obawy matki, której dziecko dorasta. Widzimy, jakie problemy spotykają całą rodzinę. Jak pod kątem psychologicznym próbują poradzić sami. Jak toczy się walka o uwagę, obecność, zaufanie, miłość... o RELACJĘ.

Może nie jest to thriller, a bardziej dramat... Tak, takiego jestem zdania. Ta historia jest niezwykle prawdziwa. Szczera. Pokazuje nam stosunki z bliskimi naszemu życiu osobami oraz to, jak je tracimy, przez wzgląd na różne czynniki... Zawsze powtarzam, że związek buduje się i powinno budować na fundamencie szczerości i zaufaniu. A w tym związku, w pewnej chwili czegoś wyraźnie zabrakło. Ale dlaczego? Długo to przed nami ukrywano, aż w końcu poznaliśmy prawdę, która zszokowała mnie i wprawiła w osłupienie. No bo przecież tego to się nie spodziewałam...

Link do opinii
Avatar użytkownika - Girl-from-Stars
Girl-from-Stars
Przeczytane:,

„Ciche dni” zdarzają się w każdym małżeństwie, czy też w związku. Czasem dzień lub dwa milczenia faktycznie oczyszcza myśli i pomaga w przezwyciężeniu danego kryzysu. Co jeśli jednak kilka dni przeciąga się w… pół roku? Jakie konsekwencje dla związku niesie ze sobą półroczne milczenie? Tego możemy dowiedzieć się z debiutanckiej powieści Abbie Greaves pt. „Ciche dni”.
Pełna emocji opowieść o okrutnej sile milczenia i tragicznym w skutkach braku komunikacji.
Wydawałoby się, że małżeństwo Maggie i Franka jest szczęśliwe i pełne miłości. Okazuje się jednak, że mąż i żona od pół roku nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Jedzą razem posiłki i śpią w jednym łóżku w coraz bardziej niezręcznym milczeniu. Co sprawiło, że Frank zamilkł i zamknął się w sobie? Ogłuszająca cisza staje się dla Maggie nie do zniesienia. Kiedy pewnego dnia Frank znajduje żonę nieprzytomną na podłodze w kuchni, grunt usuwa mu się spod nóg. Wie, że to jego milczenie popchnęło ją do próby samobójczej. Maggie trafia do szpitala, gdzie zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Nawet jeżeli odzyska przytomność, nigdy nie będzie już taka sama.
Dopiero gdy sprawy przybierają dramatyczny obrót, Frank postanawia wyjawić tajemnicę swojego milczenia. Czy prawda uratuje Maggie? Czy uratuje ich małżeństwo?
Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Po przeczytaniu opisu z okładki (w którym swoją drogą jest duży spojler) byłam przekonana, że trzymam w swych dłoniach thriller, a jak się później okazało, jest to połączenie obyczajówki z dramatem.
Historia podzielona jest na dwie części, tzw. „jego i jej milczenie”. Zazwyczaj podoba mi się poznanie różnych punktów widzenia danej historii, nie mniej jednak w tym przypadku druga część nie wnosiła zbyt wiele do fabuły. Dużo kwestii się powtarzało, a sama fabuła rozwija się w niezwykle wolnym tempie. Na całe szczęście ogromna dawka emocji zawarta w kartach powieści, ratuje tą historię od monotonni.
Tajemnica Franka jak można się domyślić, zostaje ujawniona na ostatnich stronach książki. Pozostała jej część przedstawia historię tego małżeństwa. Pierwsze spotkanie, randka, ślub, wspólne mieszkanie, kilkunastoletnia walka o poczęcie upragnionego dziecka. Autorka ukazuje w swej powieści jak zmienia się małżeństwo, gdy do ich rodziny dołącza kolejny członek.
Pomimo iż całkiem inaczej wyobrażałam sobie tą historię, to jednak nie jestem nią rozczarowana. Jak na debiut, powieść ta wypadła bardzo dobrze, choć jak dla mnie pozostawia wiele do życzenia. To co jednak najistotniejsze w tej historii, to to, że Greaves pokazuje, że nie potrzeba awantur, kłótni, czy bijatyk, by zniszczyć więź między dwojgiem kochających się ludzi. Wystarczy bierność w rozwoju związku, zbyt częste milczenie, powodujące zanik jakiejkolwiek komunikacji. Czasem brak słów rani równie mocno jak ich nadmiar.
Moja ocena: 7/10

Link do opinii

Gdy na swojej drodze napotkałam powieść pod tytułem "Ciche dni" przystanęłam, by chwilę pomyśleć. Tytuł można zrozumieć dosłownie, jak i w przenośni, ale już notatka na okładce głosząca: "Całe życie razem. Sześć miesięcy milczenia. Ostatnia szansa" powoduje, że dobrze wiemy, o co chodzi. Przenosimy się zatem na tylną okładkę, by doczytać, co do zaoferowania ma blurb. Ciekawość zatem sięga zenitu, bo odkrywanie tajemnic to nie lada gratka dla wielu czytelników.

Nim przejdziemy do książki, zadam Wam jedno pytanie. Czym dla Was jest małżeństwo, narzeczeństwo czy też związek? Dla mnie to coś na kształt elektrokardiografu czy też sejsmografu. Widzimy góry i doliny, wzloty i upadki. Nie od dziś wiadomo, że najłatwiej jest wtedy, gdy człowiek nie ma tajemnic przed swoją drugą połówką. Lepiej pocierpieć kilka dni, ale wszystko wyjaśnić niż czuć się winnym, mieć nad sobą cień przewinienia przez resztę życia. Jednak czasami postanowimy coś przemilczeć, bo wydaje nam się to zbyt ciężką sprawą. Wtedy dochodzi do załamania. Czasami chwilowego, a czasami kończącego wszystko.

Małżeństwo Maggie i Franka do tej pory było idealne, a na pewno szczęśliwe i pełne obustronnej miłości. Co się zatem stało, że od sześciu miesięcy mężczyzna nie odezwał się do swojej żony nawet jednym słowem? Co spowodowało, że zamknął się w sobie tak szczelnie, że nawet kochająca żona nie jest w stanie go zachęcić czy zmusić do powiedzenia choćby krótkiego tak lub nie?

Kobieta przez te pół roku dzień w dzień wierzy, że mąż w końcu przemówi. Zmęczona jednak tym czekaniem sama sobie daje czas 7 dni na to, że Frank coś do niej powie. Każdy z tych dni zapisuje w swoim ukochanym notatniku, a ostatniego siódmego już dnia kobieta postanawia popełnić samobójstwo. Kiedy mąż ją odnajduje nieprzytomną w kuchni, jego świat się zawala, a grunt usuwa się spod jego stóp. Świadomy jest, że to on odpowiada za decyzję Maggie. Kiedy odwiedza w szpitalu wprowadzoną w śpiączkę farmakologiczną Mag, dociera do niego, co zrobił. Frank decyduje się otworzyć usta i wypełnić głosem salę na intensywnej terapii. Postanawia wyjawić tajemnicę, którą skrzętnie ukrywał przed żoną tak długo i z taką starannością. Wolał nie mówić nic, niż powiedzieć cokolwiek co zdradziłoby, co ma do ukrycia.

Pytania nasuwają się, więc same. Czy pewnego rodzaju spowiedź Franka uratuje Maggie? Czy będzie ona miała jakikolwiek wpływ na ich małżeństwo? Co się stało, że mężczyzna wolał milczeć? Czy kobieta również miała jakieś tajemnice?

Kiedy chodzi o książki, które na swych kartkach skrywają jakiekolwiek sekrety, to kocham je równie mocno, co mocne thrillery czy pozycje z gatunku kryminalistyki. Problem w tym, że ta pozycja musi mieć coś jeszcze. Mam wrażenie, że "Ciche dni" Abbie Greaves są niekompletne. Autorka miała pomysł, a wykonanie nie jest złe, ale końcówka zdecydowanie rozbiegła się z moimi oczekiwaniami. Budując napięcie przez trzy czwarte książki, czytelnik ma prawo oczekiwać intrygującej końcówki, wyjawienia niebanalnej tajemnicy. Jest ciekaw, co strasznego wydarzyło się w życiu bohatera, że wolał zamilknąć niż porozmawiać z miłością swojego życia, a dostaje... No właśnie. Marną namiastkę czegoś beznamiętnego. I gdyby czymś, za co oceniam książkę, był sekret, to byłoby fatalnie. Na szczęście Abbie postawiła też na coś innego, co wygrało z niedociągnięciem. Postawiła mianowicie na powieść słodko-gorzką o uczuciach, problemach i niedomówieniach. To historia, z którą niejednokrotnie zidentyfikują się niejedni rodzice i nie będzie mnie to wcale dziwić. Nie liczcie, że będzie to thriller psychologiczny, o nie! To klasyczna książka obyczajowa z nutami dramatu rodzinnego. Jednak wciągająca i powodująca, że człowiek dwa razy pomyśli nad swoim zachowaniem, nim podejmie ostateczną decyzję.

Link do opinii

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Lubicie intrygujące powieści psychologiczne, w których tematem przewodnim są relacje małżeńskie i stosunki w rodzinie?... W takim razie chcę Was serdecznie zachęcić do sięgnięcia po powieść "Ciche dni" Abbie Greaves. Książka będzie miała swoją premierę 20 maja br., ale ja już dziś, na miesiąc przed premierą, chcę się z Wami podzielić wrażeniami z lektury.

"Ciche dni" to bardzo udany i zaskakująco dojrzały debiut literacki, który łączy w sobie rozbudowaną płaszczyznę psychologiczną z elementami powieści obyczajowej. Impulsem do stworzenia tej historii stał się pewien artykuł opowiadający o japońskim chłopcu, który nigdy nie słyszał, aby jego rodzice ze sobą rozmawiali.

Maggie i Frank - kochające się małżeństwo z czterdziestoletnim stażem, które przeżyło wiele wspólnych wzlotów oraz upadków i nie raz stawiało czoła życiowym burzom, teraz stanęło przed jedną z najtrudniejszych prób. Śmierć jedynej córki, wyczekanego dziecka, które przyszło na świat po piętnastu latach małżeństwa sprowadza na bohaterów ogromne poczucie winy. Nie potrafią o tym rozmawiać, nie chcą dzielić swojej żałoby. Frank od pół roku zamknął się w sobie, uparcie milczy obwiniając się za tragedię, jaka ich spotkała. Nie wie jak ma się podzielić z żoną swoimi myślami, więc woli nie mówić nic. Maggie przez pewien czas akceptuje wycofanie męża, ale z dnia na dzień jest jej coraz trudniej. Dlatego wyznacza Frankowi czas - daje mu sześć miesięcy na to, aby przemyślał sobie wszystko i wrócił do niej. Mijają dni, tygodnie, miesiące, a w ich relacjach nic się nie zmienia, mężczyzna nadal milczy i swoim uporem zmusza żonę do podjęcia ostatecznych kroków. Kiedy Maggie trafia do szpitala po zażyciu sporej dawki leków, a jej stan jest na tyle poważny, że musi pozostać w śpiączce, Frank budzi się z odrętwienia i wreszcie zaczyna dostrzegać błędy w swoim postępowaniu. Spędzając długie godziny przy łóżku żony wspomina wspólnie spędzone lata, opowiada jej o sobie, o córce i o tym wszystkim czego dotąd nie chciał lub nie potrafił jej powiedzieć. Jego głos ma pomóc Maggie w powrocie do życia...

Jaki wpływ będzie miała ta swoista spowiedź na bohaterów? Czy Maggie znajdzie w sobie wolę dalszego życia? Jakie wydarzenia, tak uparcie trzymane w sekrecie, poróżniły małżonków?

Po powrocie do domu Frank odnajduje na kuchennym blacie notes, w którym Maggie opisała mężowi swoje przemyślenia, rozterki, przyznała się do popełnionych błędów i wyjawiła co ją skłoniło do ostatecznego kroku. Przez ostatnich siedem dni przed wypadkiem kobieta dzieli się z Frankiem swoim życiem, opisując jego cienie i blaski i zapewniając o swojej nieprzemijającej miłości...

"Ciche dni" to portret idealnego, kochającego się małżeństwa, szczęśliwej rodziny, która otrzymała od życia wszystko co najważniejsze. Okazuje się jednak, że ten zachwycający obraz, piękny portret udanego związku ma sporo rys i zadrapań, a jego magia to w znacznej mierze tylko pozory. Ideały przecież nie istnieją...

Abbie Greaves podjęła w swojej powieści kilka ważnych tematów dotyczących przede wszystkim bezwzględnej potrzeby komunikacji, która jest bardzo często zaburzana poprzez nieumiejętność wyrażania własnych myśli, uczuć i pragnień. Autorka mówi otwarcie o jasnych i ciemnych stronach macierzyństwa, nadopiekuńczości, bezgranicznym zaufaniu w stosunku do dziecka, które może prowadzić do zguby. Stosunki w rodzinie na płaszczyźnie mąż - żona i rodzic - dziecko zostały nakreślone trafnie, rzetelnie, z największą starannością. W każdym związku jest czas na ból, rozpacz, rozczarowanie, gniew, czy poczucie winy, które są łagodzone i wyciszane przez miłość, oddanie i dobre wspomnienia.

Pani Greaves zwraca uwagę, że najmniejsze nawet drobiazgi, nieznaczące wydawałoby się szczegóły są podstawą każdej codzienności. Dlatego wszystkie drobne gesty, czułe słowa, szczery uśmiech są tak ważne w każdym związku i pomagają pielęgnować uczucia bez względu na to czy jesteśmy ze sobą rok, pięć lat, dziesięć czy dużo, dużo dłużej.

"Ciche dni" to szczegółowe studium ludzkiej psychiki. Autorka umiejętnie nakreśliła podobieństwa i różnice w postrzeganiu tych samych zdarzeń przez kobietę i mężczyznę. Przy czym oba punkty widzenia różnią się od siebie w sposób znaczący. To do nas należy odnaleźć te szczegóły. Historia wywołuje wiele emocji, jest wzruszająca, bardzo szczera i brutalnie prawdziwa. Ekscytacja i napięcie towarzyszące lekturze nie słabnie i momentami chciałoby się szybciej poznać zakończenie.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej opowieści tym bardziej, że jest to pierwsza powieść pani Greaves. Autorka naprawdę umie i wie co pisze. Z przyjemnością przeczytam jej kolejne historie, bo takim książkom naprawdę warto poświęcić swój czas i uwagę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - beatrycze66
beatrycze66
Przeczytane:2021-02-03, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - annaszymczak
annaszymczak
Przeczytane:2020-07-09, Ocena: 4, Przeczytałam,

Przyznam szczerze, że takie książki jak ta ciężko mi wchodzą. Spodziewałam się chyba po niej czegoś innego, aczkolwiek nie powiem ... w połowie mnie nawet zainteresowała. Choć nie powiem , temat autorka sobie wybrała akurat na czasie. 


Frank i Maggie to małżeństwo, które jest ze sobą prawie 40 lat już ... Ale dopiero teraz zaczęło dziać się coś dziwnego w ich związku . Okazuje się, że oni od pół roku nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Jedzą razem posiłki, śpią w jednym łóżku ... ale to tyle. Frank od ponad 6 miesięcy nie wypowiedział do żony ani jednego słowa, nie wiedzieć tak naprawdę czemu. 

Pewnego niefortunnego dnia Frank znajduję swoją żonę nieprzytomną na podłodze w kuchni. Maggie chciała popełnić samobójstwo, trafia ona do szpitala gdzie zostaje wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej. Dopiero wtedy Frank w końcu postanawia wyjawić powód to  swojego tak długiego milczenia. Ale czy to wystarczy? Czy to uratuje Maggie? Czy uratuje ich małżeństwo? 

Tak jak pisałam wcześniej, powieści obyczajowe to zazwyczaj nie moja bajka. Jest  w nich coś takiego co mnie osobiście nuży, irytuje i sprawia że chce tę książkę odłożyć. I powiem Wam szczerze, że z tą książką na początku nie było wcale inaczej.

Z początku ta książka strasznie mnie nużyła swoją zawartością, ciężko było mi przebrnąć przez pierwsze jej rozdziały. Jednak gdy tylko przejdziemy przez te nużące rozdziały zaczyna się dziać coś ciekawego. Ta opowieść zachwyci Was w końcu swoją zawartością, historia wzrusza czytelnika do łez. Po prostu chciałoby się przeżyć samemu coś takiego... 
Czytelnik dostaje tu pięknie opisane uczucie, które łączy tych dwoje, niesamowitą relację pomiędzy nimi oraz miłość, która jak widać potrafi przezwyciężyć wszystko. 

Historia wymyślona przez autorkę jest naprawdę świetna i pomimo tych kilku momentów na samym początku - wciąga. Resztę powieści czytało mi się z przyjemnością, szybko i bez jakichkolwiek problemów. Aż ciężko było na sercu kiedy w końcu dobiegła końca. 

Podsumowując:

Debiutancką powieść Abbie Greaves z czystym sumieniem mogę Wam polecić.  Jeśli tylko nie zniechęci Was jej początek oraz nie znuży to dostaniecie opowieść pełną miłości, trosk, zrozumienia oraz wielkiej przyjaźni. I pisze Wam to ja - osoba, która na co dzień od takich historii stroni. 

Gorąco polecam! 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2020-06-06, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2020,

Po przeczytaniu te powieści uświadomiłam sobie, jak łatwo jest zniszczyć długotrwały związek milczeniem. Kilkadziesiąt lat szczęśliwego małżeństwa i jeden dramat, jedna tragedia i wszystko zostaje zrujnowane. Czy za zburzenie jest odpowiedzialna tragedia, czy emocje z nią związane?

Wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, do czego może doprowadzić obojętność w związku. To, że ludzie się nie biją, nie wyzywają, nie upokarzają na każdym kroku nie oznacza, że się wzajemnie nie krzywdzą, milczeniem i obojętnością. Czasami takie tłumione emocje bardziej szkodzą niż wybuchy złości.

Książka jest napisana dość specyficznie, życie i uczucia jakie kiedyś łączyły dwoje ludzi poznajemy poprzez ciche zwierzenia siedzącego przy łóżku żony mężczyzny, lub wcześniejsze zapiski kobiety, które postanowiła ona przekazać mężowi z myślą o tym, że jest to jej ostatni przekaz dla niego.

Narracja jest raz trzeci osobowa i w czasie przeszłym, a raz pierwszoosobowa w czasie teraźniejszym.

Autorka pokazuje jak może wpłynąć na rodziców późne macierzyństwo, kiedy dwoje ludzi nauczyło się żyć w związku tylko ze sobą, godząc się poniekąd z tym, że jest im pisany brak potomstwa.

Kiedy z dzieckiem czy też raczej z nastolatkiem dzieje się coś złego, rodzice obwiniają siebie, zadając sobie pytanie, czy zawinili nadopiekuńczością czy byli dla tego dziecka zbyt zamknięci na jego problemy.

Bohaterowie tej powieści też obwiniają siebie za to co działo się z ich córką, ale tego gdzie tak naprawdę tkwił problem, nie wiedział nikt.

Kiedy związek zaczyna opierać się na tajemnicach, niedopowiedzeniach, a milczenie wydaje się czymś w rodzaju buntu lub wyrzutów sumienia, to bardzo trudno będzie ten związek odbudować i doprowadzić do stanu początkowego. Miłość nie jest w stanie pokonać milczenia. To, że ktoś kocha drugą osobę, ale pozwala na to, aby czuła się w związku samotna, nie może być nazwane miłością. Nic tak nie scala ludzi jak rozmowa, która jest wprawdzie często oznaką emocji, ale i dowodem na to, że potrafimy się ze sobą komunikować, potrafimy rozmawiać nie tylko o radościach, ale i o smutkach zalegających  gdzieś w naszym sercu. Nie jesteśmy w stanie zobaczyć myśli drugiego człowieka, ale możemy je usłyszeć, bez względu na to, czy nas zranią czy dodadzą otuchy.

Ta książka to bolesna, pełna emocji opowieść o bólu milczenia, który potrafi doprowadzić do tragicznych skutków.  Dlaczego wciąż tak mało porusza się tematów taki jak ten, tematów dotyczących nieumiejętności w wyrażaniu własnych uczuć? Nie wolno nam milczeć, no milczenie może zabić.

Moim zdaniem, ta książka mimo dość spokojnej, wręcz nostalgicznej fabuły aż pulsuje emocjonalnym napięciem, wzrusza i rozdziera człowieka na milion kawałków, gdzie w ciągu krótkiego czasu można zniszczyć wszystko co się do tej pory osiągnęło w związku. Zniszczyć nie tylko młodzieńcze marzenia, ale i uczucia, które kiedyś budowały. Nie żałujmy sobie czułych słów, gestów potwierdzających nasz stosunek do drugiej osoby, pielęgnujmy pozytywne uczucia zamiast zabijać je zbyt wymownym milczeniem.

To nie jest lekka lektura, chociaż czytałam ją z zapartym tchem i nie potrafiłam oderwać się od jej stron. To książka, która uświadamia nam jak łatwo możemy zabić coś, co budowaliśmy przez lata, nie wypowiadając żadnych słów. Bo nic tak nie zabija jak obojętność.

Polecam tę książkę całym sercem. Tak jak wspomniałam wcześniej, nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale jej fabuła z całą pewnością u wielu na długo pozostanie w pamięci.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2020-05-30, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2020,

Wydawałoby się, że małżeństwo Maggie i Franka jest szczęśliwe i pełne miłości. Okazuje się jednak, że mąż i żona od pół roku nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Jedzą razem posiłki i śpią w jednym łóżku w coraz bardziej niezręcznym milczeniu. Co sprawiło, że Frank zamilkł i zamknął się w sobie? Ogłuszająca cisza staje się dla Maggie nie do zniesienia. Kiedy pewnego dnia Frank znajduje żonę nieprzytomną na podłodze w kuchni, grunt usuwa mu się spod nóg. Wie, że to jego milczenie popchnęło ją do próby samobójczej. Maggie trafia do szpitala, gdzie zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Nawet jeżeli odzyska przytomność, nigdy nie będzie już taka sama.

Dopiero gdy sprawy przybierają dramatyczny obrót, Frank postanawia wyjawić tajemnicę swojego milczenia. Czy prawda uratuje Maggie? Czy uratuje ich małżeństwo?

"Tajemnica, którą nosił w sobie przez pół roku, zniszczyła go. Odebrała mu coś więcej niż głos, przeniknęła każdą sekundę i minutę życia, każdy dzień, który udało mu się przetrwać, naznaczyła całe jego istnienie."

Miał być thriller, a wyszła z tego powieść obyczajowa z szerokim tłem psychologicznym. Ja w sumie się cieszę, bo wiecie, ja to bardziej "obyczajowa" jestem. Po przeczytaniu tej książki jeszcze długo o niej myślałam, nijak nie chce wyjść mi z głowy. Powaliła mnie prawdziwość tej historii, a jednocześnie jej aktualność.

Czy nie zdarzają się Wam takie ciche dni w związku? Wiem, czasem każdy z nas potrzebuje chwili tylko dla siebie, oddechu, ale gdy trwa to zbyt długo lub jest konsekwencją kłótni, niedopowiedzeń... nic dobrego z takiego stanu rzeczy nie może wyniknąć. Autorka przekonuje, że należy rozmawiać, wyjaśnić sobie nieporozumienia, rozwiewać wątpliwości. Nie można być wobec siebie zimnym i obojętnym. Związek trzeba pielęgnować poprzez okazywanie wzajemnego zainteresowania, nieszczędzeniu sobie czułych słów i gestów. Gdy coś odpuścimy, niezwykle trudno będzie nam wrócić do tego, co było przed.

"Nigdy nie byliśmy specjalnie wylewni w słowach. Okazywaliśmy sobie miłość inaczej, emocjonalne wyznania zostawialiśmy innym. Nasze uczucia były znacznie cichsze, subtelniejsze."

Autorka wskazuje na jasne i ciemne strony macierzyństwa, nadopiekuńczość, ale i zbytnie zaufanie wobec dziecka. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki zostały przedstawione relacje na linii mąż - żona i rodzić - dziecko. Stosunki panujące w tej rodzinie wcale nie odbiegają od tych, jakie możemy zaobserwować w naszym otoczeniu. Ból, rozpacz, gniew, strata, poczucie winy zawsze dużo łatwiej znosi się, gdy ma się wsparcie w bliskiej osobie i przede wszystkim, gdy się o tym rozmawia. Trzeba też pamiętać, by nigdy nie zwlekać z tym, co ma się do powiedzenia, bo może być za późno.

<Rodzicielstwo byłoby znacznie łatwiejsze, gdyby odnosiło się do niego znane powiedzenie: "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.">

Abbie Greaves udało się zaangażować mnie w swoją powieść od pierwszej do ostatniej strony. Umiejętnie budowała napięcie, dzięki czemu byłam ogromnie ciekawa dlaczego Frank tak uparcie milczy od pół roku. Nie ma tu jakiś spektakularnych zwrotów akcji, ale bez wątpienia sporo emocji. Autorka wlała w tę historię mnóstwo uczuć. Wszystko to, o czym czytamy, przeżywamy wraz z bohaterami. Po drodze rodzi się sporo pytań i niewiadomych, a na końcu zostajemy zmuszeni do wielu refleksji i przemyśleń nad własnym życiem i zachowaniem. To bardzo cenne.

Dodam iż tym, co pchnęło autorkę do stworzenia tej historii, był artykuł opowiadający o japońskim chłopcu, który nigdy nie słyszał, aby jego rodzice ze sobą rozmawiali.

"Ciche dni" to smutny, wzruszający portret rodziny, z jej tajemnicami, niedomówieniami, bezradnością, zwątpieniem i dramacie. Jeśli liczycie na thriller - tu go nie dostaniecie, ale dobrą obyczajówkę - owszem. Debiut udany, który w szczególności polecam każdemu rodzicowi!

Link do opinii

Moja mama zawsze mi powtarza, że w związku nie ma nic gorszego niż ciche dni. Sama podchodzę do tego stwierdzenia z lekkim przymrużeniem oka, wierząc, że czasami jeden wieczór czy nawet cały dzień spędzony w milczeniu nie wywróci całego życia czy całej relacji do góry nogami. A gdyby to milczenie trwało pół roku? Czy można z kimś mieszkać, jeść kolacje, wspólnie żyć, nie zamieniając ani słowa? To właśnie ten temat nakłonił mnie do sięgnięcia po nową książkę Abbie Greaves.

Rozpoczynając „Ciche dni” liczyłam nie tylko na to, że faktycznie poznam zajmującą i poruszającą historię, ale także zakładałam, że zrozumiem, co doprowadziło bohaterów do okresu milczenia. Wydawało mi się, że na stronach powieści rozegrają się wydarzenia niezwykłe i emocjonalne, a oprócz dramatów pojawi się również nieco sekretów. A takiej mieszance nie potrafię się oprzeć.

Pierwsze rozdziały nie wskazywały jednak na to, by ta powieść miała zmienić moje życie, czy chociażby postrzeganie pewnych spraw. Czytało mi się całkiem lekko i dość przyjemnie, ale zaangażowanie w lekturę było niewielkie. Nie jestem natomiast pewna, kiedy nastąpił ten moment przełamania, gdy rzeczywiście historia mnie zaintrygowała i przyciągnęła jak magnes. Nagle po prostu poczułam, że w tej opowieści kryje się o wiele więcej, a to milczenie to tylko cisza przed burzą.

„Ciche dni” to opowieść o niezwykłej przygodzie, jaką jest małżeństwo. O wszystkich wspólnych chwilach, wzlotach i upadkach, trudnych decyzjach, błędnych krokach oraz konieczności dokonywania wyborów. Ale to także historia o zaufaniu i potrzebie dzielenie się z drugą osobą refleksjami i problemami. Ta historia została tutaj opowiedziana dwoma głosami, z punktu widzenia męża i z perspektywy żony.

Ta książka to lekcja życia. Piękna i smutna opowieść o tym, że każdy z nas potrzebuje czegoś innego i inaczej postrzega świat. Ma prawo do zmiany zdania i błędów. Graeves oferuje czytelnikom dojrzałą i emocjonalna historię o wspólnym i pięknym życiu, w którym znalazło się jednak miejsce dla tragedii. Czy można było jej uniknąć? Cóż, nie wiadomo. Jesteśmy tylko ludźmi…

„Ciche dni” czyta się niespiesznie, w pochyleniu nad problemami bohaterów i z miejscem na własne refleksje. Autorka zdaje się prowadzić nas tym szlakiem milczenia przez całą opowieść. Niewiele w niej dialogów, dużo miejsca na przeżywaniu w środku.

Podczas lektury nasunęło mi się wiele pytań dotyczących związków i relacji. Otrzymałam sporo materiału do przepracowania. Książka Abbie Greaves zmusza do myślenia i stawienia czoła temu, co kłębi się w naszych umysłach i sercach.

Link do opinii
Inne książki autora
Jedno słowo za dużo
Abbie Greaves0
Okładka ksiązki - Jedno słowo za dużo

Będę cię kochać aż do końca świata... Mary, codziennie od siedmiu lat - tuż po skończeniu pracy i aż do późnego wieczora - stoi przed jedną z londyńskich...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Informacja zwrotna
Jakub Żulczyk
Informacja zwrotna
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Małgorzata Ogonowska; Artur Rogoś
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Każde twoje słowo
Marta Reich
Każde twoje słowo
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy