Okładka książki - Cudze oddechy

Cudze oddechy


Ocena: 5.64 (11 głosów)

Można milczeć, jednak nigdy nie uciszy się krzyku wspomnień.

Rok 1963. Stojąca u progu dorosłości Olimpia zaczyna mierzyć się z powojennymi traumami oraz skrywanymi przez bliskich sekretami. Wychowana w biedzie i atmosferze niedomówień przez schorowaną matkę i skrytą ciotkę, stara się odkryć swoją niejasną tożsamość. Gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jej szkolna koleżanka, złudne poczucie bezpieczeństwa w poniemieckim mieście znika na zawsze.

Doświadczone życiowo kobiety postanawiają opuścić miasto i zamieszkać w opuszczonym domu w Leśnych Pąkach, z dala od podejrzliwych spojrzeń i krzywdzących szeptów starych kobiet. Po maturze Olimpia podejmuje pracę w PGR-ze, gdzie odkrywa zarówno blaski, jak i cienie socjalistycznego ładu pracy oraz głęboko zakorzenione nierówności społeczne. Za zarobione pieniądze planuje wyjazd do Poznania, by zapewnić matce - posądzanej o opętanie - odpowiednie leczenie. Niespodziewanie staje przed wyborami, które na zawsze odmienią jej zatroskane serce.

Cudze oddechy to dojrzała i błyskotliwa opowieść o dziedziczeniu nastrojów, przedmiotów i ziemi, która skrywa w sobie niejednoznaczną przeszłość. Nostalgia splata się tu z realizmem PRL-owskiej prowincji, odsłaniając jej surowe piękno, budząc grozę i uśpioną namiętność.

***

Paweł Jakub Sochacki

Autor książek, opowiadań i bajek dla dzieci. Jego głośny debiut powieściowy Dusze niczyje został nominowany do tytułu Książki Roku 2024 portalu Lubimyczytać.pl., znalazł się też w finale Lubuskich Warzynów Literackich 2024. Miłośnik zielonej herbaty, gorzkiej czekolady i pieszych wędrówek. Rodowity Lubuszanin, mieszka we Wrocławiu.

Informacje dodatkowe o Cudze oddechy:

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788381327091
Liczba stron: 304

Tagi: Klasyka prozy literackiej

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Cudze oddechy

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Cudze oddechy - opinie o książce

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗞𝗿𝘇𝘆𝗸 𝘄𝘀𝗽𝗼𝗺𝗻𝗶𝗲ń

Po 𝐶𝑢𝑑𝑧𝑒 𝑜𝑑𝑑𝑒𝑐ℎ𝑦 J. Pawła Sochackiego sięgnęłam bez wahania, wciąż mając w pamięci poruszającą fabułę jego poprzedniej książki 𝐷𝑢𝑠𝑧𝑒 𝑛𝑖𝑐𝑧𝑦𝑗𝑒. Debiut autora postawił poprzeczkę naprawdę wysoko, dlatego i moje oczekiwania wobec nowej powieści były duże. Choć i tym razem zachwycił mnie jego poetycki język, to jednak sama historia okazała się bardziej zawiła, momentami trudna do śledzenia i nieco odległa od klimatu wcześniejszej części. A szkoda, bo gdyby bohaterkami były inne kobiety, może ta opowieść zyskałaby inne spojrzenie i świeżość. Wciąż niewiele powieści sięga po realia PRL-u, dlatego 𝐶𝑢𝑑𝑧𝑒 𝑜𝑑𝑑𝑒𝑐ℎ𝑦 zwracają uwagę już samym wyborem tła historycznego. W tle codziennego zmagania, biedy i powojennego trudu wybrzmiewają dawne traumy, nierówności społeczne i napięcia rodzinne. To historia wielowątkowa i emocjonalnie gęsta, spleciona z przeszłością i teraźniejszością, a mimo swej złożoności opowiedziana z niezwykłym wyczuciem i literackim smakiem. Powieść z pewnością zasługuje na uwagę, choć w porównaniu z poprzednią książką autora wypada dużo słabiej. 𝐶𝑢𝑑𝑧𝑒 𝑜𝑑𝑑𝑒𝑐ℎ𝑦 okazały się luźną kontynuacją poprzedniej książki autora, o czym wydawca nie poinformował. Zakończenie również sugeruje, że historia będzie miała ciąg dalszy. Dla mnie była to trudna, duszna lektura, ale skłoniła mnie do refleksji, wszak czasy PRL-u nie są mi obce.

Erna wraz z córką Olimpią i przyszywaną krewną mieszka w poniemieckim mieście Międzyrzeczu, w małym, ciasnym mieszkaniu. To Stefania, którą Erna poznała w Obrawalde, utrzymuje je wszystkie, ponieważ Erna po traumach, jakie tam przeżyła, cierpi na chorobę psychiczną wywołaną nalotem bombowym, gdy była nauczycielką. W czasie bombardowania zginęli wszyscy jej podopieczni, a ona sama przeżyła, ale zapłaciła za to zdrowiem psychicznym.

To nigdy nie była ich wojna, nie one ją rozpętały, ale musiały w niej tkwić, żeby przeżyć. Erna była wdzięczna losowi, że w tym mieście biedy, strachu i smutku odnalazła znajomą, która ją uratowała, i jej dziecko. W obliczu tragedii, która dotyka każdego zakamarka serca, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. To nie czas na pouczenia ani na przypominanie, że to, co życzysz innym, może do ciebie wrócić. Lecz Erna nie potrafi z tym żyć, nie potrafi zapomnieć. Wciąż dręczą ją koszmary, które nie dają jej spać, choć łagodzą je leki podawane przez Stefanię, o czym kobieta nie wie.

Stefania nigdy nie miała poczucia, że to ona uratowała Ernę. Wierzyła raczej, że ocalenie przyszło samo, być może za sprawą tajemniczej zjawy, która czuwała nad losem kobiety i przyprowadziła ją właśnie do niej. Świat po zakończeniu wojny wydawał się jeszcze bardziej okrutny, bezduszny i niepewny niż wcześniej. Zniszczeniu uległy nie tylko budynki, lecz także ludzkie morale, godność i sumienie. Ci, którzy przetrwali, na zawsze utracili zdrowie, spokój i poczucie bezpieczeństwa, a wraz z nimi dawne spojrzenie na życie.

Olimpia urodziła się w czasach beznadziejnych i podłych, dorastała w tym domu, w atmosferze, której nie potrafiła pojąć. Razem z kobietami mieszkały demony przeszłości, nieustannie dręczące ich myśli. Wiedziała, że matka jest chora i próbuje wymazać z pamięci to, kim kiedyś była. Często rozmyślała o niej i o przyszywanej ciotce, o ich trudnej relacji i tajemniczej więzi. Nie potrafiła jednak określić, która z nich była jej naprawdę bliższa.

Czy śmierć człowieka naprawdę kończy zło, które po sobie zostawił? Erna wyszła z piekła żywa, choć wiele razy spoglądała w oczy śmierci. Zrozumiała, że żal potrafi być cięższy niż nienawiść. Nienawiść zostaje na dole, w piekle, lecz żal unosi się ku górze i zostaje z tymi, którzy trafiają do nieba. Żyła, a jednak często czuła, że od dawna jest już martwa. Wiedziała, jak źle jest na świecie, i że koniec wojny nie oznaczał początku pokoju.

Ani Stefania, ani Erna nie chciały wracać myślami do miejsca, w którym kiedyś pracowały i przypadkiem się spotkały. To, co z pozoru było piękne, stało się piekłem, w którym naziści odbierali życie najsłabszym i najbardziej bezbronnym. Obie widziały to na własne oczy, obie w tym uczestniczyły. Oddychały tym samym powietrzem co zbrodniarze i ich ofiary. Teraz milczały, bo cisza wydawała się bezpieczniejsza niż słowa, które mogłyby obudzić demony przeszłości. Tamto miejsce zabrało im spokój, siłę i wiarę w człowieczeństwo.

Olimpia powoli przeistaczała się w myślącą i pewną siebie kobietę. Nie była zlękniona jak Erna i wiedziała, czego chce. Już jako dziecko musiała szybko usamodzielnić się. Pomagała Stefanii w zakupach i pracowała z nią dorywczo, ponieważ Erna nie miała na to siły, coraz bardziej podupadała na zdrowiu. Dawne wizje uśmiercania chorych dzieci i dorosłych pacjentów przez okrutne pielęgniarki za pomocą zastrzyków z powietrzem gnębiły ją tak dalece, że nie potrafiła wstać z łóżka o własnych siłach.

Erna żyje w poczuciu ciągłego zagrożenia, Stefanii coraz trudniej znaleźć środki na utrzymanie siebie i mieszkania oraz leki dla ERny, a Olimpia stara się odkryć swoją niejasną tożsamość, ponieważ matka nie chce rozmawiać o jej ojcu. Poczucie bezpieczeństwa kobiet ulega zachwianiu, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie Kalina, koleżanka Olimpii i córka ich sąsiadki. Stan Erny pogarsza się, więc Stefania decyduje o opuszczeniu mieszkania w poniemieckim mieście. Postanawiają zamieszkać w Leśnych Pąkach, z dala od podejrzliwych spojrzeń, w miejscu, którego losy były niejednoznaczne i bardzo zagmatwane. Skrywało wiele tajemnic i ludzkich dramatów. Dla jednych było oazą spokoju, dla innych miejscem wygnania i ucieczki. Jakie będzie dla trzech kobiet, które postanowiły tu się schronić przed światem?

Olimpia bardzo chce pomóc matce, posądzonej o opętanie, i zapewnić jej odpowiednie leczenie. Nie mając na to pieniędzy, postanawia podjąć pracę w PGR-ze, gdzie poznaje zarówno dobre, jak i trudne strony socjalistycznego porządku pracy oraz istniejące w nim nierówności. Państwowe Gospodarstwa Rolne dawały ludziom nadzieję na lepsze życie. Obietnice władzy przyciągały całe rodziny, które przeprowadzały się, by stać się częścią tych miejsc. Kolorowe plakaty pokazywały uśmiechniętych mężczyzn i kobiety wśród złotych kłosów zbóż, obsługujących nowoczesne maszyny, jakby praca była niekończącą się radością. Rzeczywistość niestety była zupełnie inna, o czym wkrótce miała przekonać się Olimpia. Choć praca wydawała jej się ponad siły, wiedziała, że nie ma innej drogi.

Po zdanej maturze rozpoczęła pracę, której nigdy by nie wybrała, w świecie dalekim od wygód i luksusu, wśród ludzi, którzy w trudnej i szarej codzienności próbowali się zatopić i zapomnieć, choć zapominanie wcale nie było łatwe. Niebagatelną rolę w tej historii odgrywa Wiktor, szkolny kolega Olimpii, któremu uratowała życie. Teraz razem pracują w tym miejscu. Wiktor fascynuje dziewczynę, ale jednocześnie irytuje swoim impulsywnym zachowaniem, na które nie było miejsca w jej uporządkowanym świecie. Olimpia pod wpływem Wiktora zaczyna zastanawiać się, czego naprawdę chce. Czy plan wyjazdu do Poznania był próbą ucieczki, czy pragnieniem lepszego życia?

Ludzie snują różne domysły na temat Erny, bo nie znają jej przeszłości, a ona nie zamierza nikomu jej ujawniać. Nie chciała się tłumaczyć ani bronić przed zarzutami. Przecież tak łatwo ocenić człowieka po tym, że znalazł się w złym miejscu i w niewłaściwym czasie. Nie zniosłaby, gdyby ktoś chciał ją rozdzielić z córką. Jej życie od dawna było jedną wielką wojną. Odczuwała ją w każdym oddechu, w ukłuciach serca, w mrowieniu palców. Bała się tego złowrogiego systemu, który dla niej, chorowitej i niegodnej życia, przewidywał zagładę. Teraz jej wrogiem był cały świat, w którym czaiło się zło, gotowe ją zaatakować. Erna obawiała się mieszkania w Leśnych Pąkach, w wiosce zabłąkanych dusz. W mieszkaniu Stefanii wszystko było takie samo jak w czasach wojny. Wszystko się w nim zatrzymało, i ona też. Wolałaby, żeby tak pozostało, ale nie mają innego wyboru.

Czy kiedykolwiek zdoła ukryć się tak skutecznie, by uwolnić się od dawnych klątw? Chciała tylko dla siebie i Olimpii spokojnego życia, ale wydawało się jej, że jest ono niemożliwe do zdobycia. Jak przepędzić złe demony? Jak obronić się przed ludzkimi językami w środowisku, które wierzy w dawne przesądy? Przecież jeśli ktoś chce oczernić, zawsze znajdzie powód. Tak łatwo zdeptać i splamić reputację poczciwego człowieka, który próbuje ułożyć sobie życie i wcale nie zabiega o uwagę. Plotkowano o nich i szeptano po kątach za plecami, a szeptane słowa potrafią mieć większą moc niż krzyk. Choć ledwie słyszalne, rozbrzmiewają w przestrzeni z siłą uderzającą prosto w serce, szczególnie gdy są ostre i mają ranić. Czy powinna przejmować się ludzkim gadaniem? Skoro nie ma na to wpływu, może powinna po prostu to zostawić?

Ta historia i jej postacie, jak zapewnia autor, są fikcyjne, co nie zmienia faktu, że losy bohaterów, ich marzenia i skomplikowane doświadczenia odzwierciedlają czasy, które coraz mniej ludzi pamięta. Dziś mamy inną epokę, inne oczekiwania wobec pracy i inne priorytety. W czasach PRL-u praca była przywilejem, a władza uważała, że każdy obywatel powinien pracować sumiennie, bo praca była postrzegana jako obowiązek wobec państwa i dowód lojalności wobec systemu. PGR-y były formą własności ziemskiej, lecz właścicielami gospodarstw nie byli rolnicy, tylko państwo. Likwidacja PGR-ów w 1991 roku odebrała pracę tysiącom polskich rodzin i była jednym z najbardziej dramatycznych skutków transformacji ustrojowej w naszym kraju. O tym wszystkim można przeczytać w posłowiu od autora, warto się z nim zapoznać.

𝐶𝑢𝑑𝑧𝑒 𝑜𝑑𝑑𝑒𝑐ℎ𝑦 to opowieść o dorastaniu, pamięci i trudach życia w powojennej rzeczywistości. Na uwagę zasługuje piękny literacki język; pod tym względem to literatura z najwyższej półki. Cała historia jednak nie zasługuje aż na takie pochwały. Owszem, opowiada o czasach powojennych, kiedy koniec wojny wcale nie oznaczał spokoju, a ludziom nie żyło się tak dobrze, jak tego oczekiwali. Z jednej okupacji wpadli w drugą, skrywaną pod płaszczykiem przyjaźni. Ludzie często żyli w nędzy i strachu, ciężko pracując. Praca wtedy nie była przywilejem, lecz obowiązkiem. Wojenne traumy dawały często o sobie znać, tak jak w przypadku Erny. Lęki i traumy, często potem przekazywane w genach, obciążały kolejne pokolenia. Powieść jest pięknie napisana, ale bardzo trudna w odbiorze, duszna i oblepiająca, jak czasy, które opisuje. Mimo że autor starał się rzetelnie przekazać obraz tamtych lat, odbiór powieści był dla mnie trudny, być może z powodu nadmiaru różnych historii i dramatów, które się w niej splatają. Nie ożywia jej nawet nutka wątku kryminalnego, bo historia PRL-owskich czasów skutecznie go zagłusza. Końcówka niestety nie dorównuje reszcie książki, jest pośpieszna i mniej dopracowana.

Ze wszystkich postaci najbardziej podziwiałam Stefanię. Zawsze myślała o wszystkim, zawsze była zaangażowana, troskliwa i gospodarna. Poświęciła swoje życie najpierw na opiekę nad ciężarną kobietą, a potem, gdy ta coraz bardziej pogrążała się w chorobie, troszczyła się także o jej córkę. Jej niezłomność w utrzymaniu wszystkich, zdobywaniu pieniędzy na leki, których nie mogła załatwić w szpitalu, budziła mój największy szacunek. Poświęciła obcej kobiecie wszystko, nawet własną miłość. Dla mnie to właśnie Stefania była prawdziwą bohaterką tej historii. Jej siła, poświęcenie i wytrwałość sprawiły, że losy Olimpii i Erny w pewnym momencie zeszły na dalszy plan, a moja cała uwaga skupiła się na codziennych zmaganiach i niezwykłej determinacji Stefanii.

Całość skłania do refleksji i zadumy. Ta historia jest usiana ludzkimi uczuciami: strachem, wiarą, nadzieją, miłością. Wojna dzieli ludzi na żywych i martwych, a im dłużej trwa, tym bardziej wszyscy stają się martwi w środku. Nawet jeśli komuś uda się przeżyć, wychodzi z niej z sercem ciężkim i martwym, niosąc w sobie echo tego, czego nigdy już nie da się wymazać. Są drogi, których się nie zapomina, niezależnie od pór roku, mijających lat czy zmieniającego się krajobrazu. Gdy serce staje się kompasem, nogi prowadzą same, a czasem trzeba skręcić w las, gdy znana ścieżka przestaje być towarzyszem. Pomiędzy kamieniami, cegłami, gliną czy cementem uwiezione są krople potu i cudze oddechy, oddechy niosące całe morze emocji, skrywane w zakamarkach serca. Najgorsze są wspomnienia, których nie da się wymazać. Ludzie, którzy widzieli piekło na własne oczy, nie potrafią o nim mówić, a czasem boją się nawet myśleć. Milczenie może przynieść chwilową ulgę, ale nigdy nie uciszy krzyku wspomnień, które wciąż ranią duszę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zainspirowanawku
zainspirowanawku
Przeczytane:2025-11-09,

Czy to jak książka jest wydana ma wpływ na Wasze plany zakupowe? Ja czasami skuszę się na takie nieplanowane zakupy ze względu na piękne wydanie. Właśnie z takim cudnym wydaniem do Was przychodzę najnowszej książki Pawła J. Sochackiego pod tytułem "Cudze oddechy". Autor przenosi nas do roku 1963, gdzie w Polsce panuje głęboki komunizm. 18-letnia Olimpia wkracza w dorosłość, kończy szkołę i podchodzi do egzaminów maturalnych. Jej mama Erna wiele w życiu przeszła a teraz mimo iż jest już wiele lat po wojnie, czuję że nadal coś złego się wydarzy. Początkiem kłopotów jest zaginięcie Kaliny- koleżanki ze szkoły Olimpii. Kiedy znika kolejna dziewczyna zaczyna się robić niebezpiecznie a echa domniemanej winy Erny nie milkną. Obie zaczynają źle się czuć w miejscu, w którym żyją dlatego postanawiają wyprowadzić się do domu w Leśnych Pąkach. Tam chcą zaznać ciszy i spokoju. Ale czy to miejsce spełni ich oczekiwania? Jest to historia pokazująca jak wielki wpływ traumy przeszłości mają na naszą przyszłość. Praktycznie na każdej stronie czuć klimat tamtych czasów a to wszystko okraszone jest tajemnicą, uprzedzeniami ale i miłością. Wojna krzywdziła na wiele różnych sposobów i to też autor pokazuje. Trzyma w napięciu, zaskakuje i wzbudza szereg emocji. A po zamknięciu ostatniej strony zmusza do refleksji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Poczytajzemna
Poczytajzemna
Przeczytane:2025-11-08, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Rok 1963 to czas, gdy Polska dopiero podnosiła się po wojennej zawierusze, a ludzie próbowali na nowo ułożyć sobie życie w cieniu dawnych tragedii. To właśnie w takich realiach rozgrywa się akcja książki „Cudze oddechy” Pawła J. Sochackiego. Uwielbiam książki, które mają w sobie historię, zapach tamtych lat, codzienność i emocje ludzi żyjących w powojennych czasach. A Sochacki potrafi wciągnąć w ten klimat jak mało kto. Autor z ogromną wrażliwością odmalowuje tamten świat, pokazując wiejski krajobraz, biedę, ciche dramaty i kobiecą siłę. Te czasy, choć nie tak odległe, są dziś rzadko opisywane w literaturze, dlatego z ciekawością sięgnęłam po tę książkę. Chciałam poczuć ducha minionej epoki, tej Polski, której już nie ma, a której echo nadal gdzieś w nas drzemie.

To nie moje pierwsze spotkanie z twórczością Pawła J. Sochackiego, więc wiedziałam, że czeka mnie lektura niebanalna i pełna emocji. Już sam tytuł „Cudze oddechy” intryguje i zmusza do refleksji. Co kryje się za tymi słowami? Czy to metafora tajemnic, które wdychamy po przodkach, czy może znak, że żyjemy cudzym życiem, nie swoim? Okładka jest niezwykle klimatyczna, subtelna, a jednocześnie niepokojąca, idealnie oddaje ducha historii. Wydanie w twardej oprawie z barwionymi brzegami to prawdziwa uczta dla oka. Lubię, gdy książka nie tylko porusza treścią, ale też zachwyca wyglądem.

Historia Olimpii, młodej dziewczyny stojącej u progu dorosłości, wciąga od pierwszych stron. Wychowana w biedzie, otoczona tajemnicami, wychodzi naprzeciw światu, który nie jest dla niej łaskawy. Gdy ginie jej szkolna koleżanka, życie w poniemieckim miasteczku przestaje być spokojne. Wraz z matką i ciotką Olimpia przenosi się na wieś, do Leśnych Pąków, miejsca, które z jednej strony daje ukojenie, a z drugiej kryje własne mroczne sekrety.

Autor doskonale uchwycił realia PRL-owskiej prowincji, pokazując szarą codzienność, pracę w PGR-ze, ludzkie relacje i nierówności społeczne, które kształtowały wtedy całe pokolenia. Czuć tu zapach wilgotnej ziemi, słychać skrzypienie podłogi w starym domu, a w powietrzu unosi się coś nieuchwytnego, nostalgia pomieszana z grozą. Sochacki potrafi zaskoczyć, momentami wzrusza, innym razem niepokoi. Wraz z Olimpią przeżywamy emocje, które targają młodym sercem. Czuć strach, nadzieję, wstyd, pragnienie wolności.

W książce szczególnie poruszyły mnie sceny, w których Olimpia konfrontuje się z prawdą o swojej rodzinie i z samą sobą. To właśnie wtedy pojawia się pytanie, czy można odetchnąć pełną piersią, kiedy oddycha się cudzymi oddechami, cudzym życiem, cudzymi lękami? Autor pokazuje, że przeszłość nigdy naprawdę nie znika, ona trwa w nas, w ziemi, w domach i w spojrzeniach starszych ludzi, którzy pamiętają zbyt wiele.

Czytając, czułam jednocześnie ciężar tamtych czasów i delikatność z jaką autor prowadzi czytelnika przez meandry ludzkich emocji. „Cudze oddechy” to książka, która pachnie przeszłością, ale mówi o czymś bardzo współczesnym, o poszukiwaniu siebie, o kobiecej sile, o potrzebie zrozumienia i wolności.

Najbardziej spodobało mi się w tej książce to, że mimo trudnych tematów, tchnie w czytelnika nadzieję. Olimpia nie jest ofiarą, lecz kobietą, która dorasta, dojrzewa, walczy i próbuje się uwolnić od tego, co niesie przeszłość.

Polecam tę książkę każdemu, kto ceni literaturę z duszą, z historią, emocjami i prawdą. „Cudze oddechy” to powieść, którą się nie tylko czyta, ale którą się czuje.

Link do opinii
Avatar użytkownika - olgamajerska
olgamajerska
Przeczytane:2025-10-12, Ocena: 6, Przeczytałam,

to były 

cudze oddechy 

które łapałam 

duszą i sercem 

mocno chwytałam

ciałem i dreszczem 

i nie wiem jeszcze 

czy pokochałam 

czy siebie oddałam 

nareszcie, nareszcie...

 

stoję w ciszy 

pośród niepewności 

stęskniona, zlękniona 

nikt mnie nie słyszy 

jestem tą ciszą

głosy mnie kołyszą 

pamiętam cierpienie 

wieczne zawodzenie 

i czuję to 

jeszcze, jeszcze...

 

niesie mnie wiatr

nieustannie drepcze 

do ucha mi szepce 

o miłości trochę 

te myśli tak płoche 

gubię się w przeszłości 

w marnej tonę kruchości 

pragnę i już nie chcę 

i trwam w tym 

jeszcze, jeszcze...

 

gdzie pójdę 

gdy chleba zabraknie 

spokoju i ciepła dotyku 

gdy ciemność na duszy osiądzie 

przeszłość me myśli posiądzie 

i to drżenie 

gdy zmory wyjdą z ukrycia 

tak martwa będę za życia 

i tęsknić będę 

już wiecznie, już wiecznie...

 

Okruchami poranków, co się zdarzają, oddycham. Ze mną cienie i myśli. Co mi się znów przyśni? Wojna, co wszystko zabrała. Pamiętam wciąż i jeszcze. Co to za dreszcze. Gdy umierali, gdy ze świata uciekali. Szpital i miłość, która odeszła. Dziś tylko cudze oddechy koło mnie. Nie moje już, a czyjeś wspomnienia. Kiedyś ktoś czuł. Coś utracił. Za grzechy nie zapłacił. Dziś biorę te cudze tchnienia. Człowiecze marzenia. Noszę po świecie, który już nie jest mój. Kurz przeszłości osiadł mi na duszy. I tak dręczy. I tak męczy. Serce mi kruszy. Jeszcze, jeszcze...

 

Drży w powietrzu ta przeszłość. A ja na barkach ją niosę. To mój krzyż. Jestem, choć kim tak naprawdę? Oddycham śladami tamtych chwil. Istnień rozmytych. Dróg nieprzebytych. Jeszcze tyle. Wszystkie noszę w sobie. Idę na przód, a za mną cudze smutki i lęki. Przemilczane słowa i w ciszy ukryte prawdy. Szeptane pamięcią obrazy osiadają na skórze. A może te oddechy wcale nie są cudze? Może tak naprawdę nigdy nie są do końca nasze? Szukamy, przemierzamy życie. Pragniemy skrycie. Każdy wdech to spotkanie. To po drodze stąpanie. Ku przyszłości. 

Jest zachwyt. Nie może być inaczej.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewa_czytajac
Ewa_czytajac
Przeczytane:2025-10-13, Ocena: 6, Przeczytałam,

Tragiczna przeszłość uparcie powraca w myślach, snach i koszmarach. Głęboko zakorzenione w umyśle, przerażające wydarzenia sprzed lat, przepełnione bólem, cierpieniem, wręcz niewyobrażalnym lękiem niszczą ciało i duszę. Nie można zaznać spokoju...

 

Początek lat sześćdziesiątych, dawno zakończona wojna, jednak czasy nadal są niebezpieczne. Erna razem z córką Olimpią wciąż mieszkają w skromnym mieszkaniu przyjaciółki. Trójka kobiet próbuje przetrwać niepewne czasy, biedę i brak podstawowych artykułów. Olimpia powoli wkracza w dorosłość, kończy naukę w szkole. Przyglądając się swojej przybranej ciotce, która pracuje w szpitalu, dziewczyna chce zostać pielęgniarką. Aby zarobić pieniądze na naukę zaczyna pracę w Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Pomimo ciężkich, fizycznych obowiązków i pierwszych niepowodzeń, Olimpia dzięki ogromnej determinacji radzi sobie coraz lepiej.

W sercu dziewczyny pojawia się pierwsze, nieśmiałe uczucie do chłopaka.

Wojenna trauma i okrucieństwa w Obrawalde zmieniają życie Erny, kobieta zamyka się w sobie i swoich wspomnieniach, nadal ukrywając przed córką tajemnice...

 

Rewelacyjna powieść, w której emocje grają pierwsze skrzypce, a łzy same napływają do oczu. Cudowna, ogromnie wzruszająca, fikcyjna historia, z prawdziwymi elementami, wzbudza mnóstwo uczuć, empatię i wrażliwość. Opowieść o ciężkiej pracy, prześladowaniach i walce o przetrwanie, oraz o miłości i nieustającej nadziei.

Trudne decyzje, bolesna prawda i upływający czas...

Wyjątkowa, klimatyczna powieść, wnikająca do serca. Pomimo trudnego tematu książka jest wciągająca, na długo zostanie w pamięci.

Gorąco polecam

Link do opinii

Ba dzo lubię, kiedy piękne wydanie książek idzie w parze z piękną treścią, a jeśli takie powieści zostają napisane przez autorów, których twórczość zdarzyłam już poznać i polubić, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko z wielką przyjemnością przeczytać taką książkę. Do takich powieści należy „Cudze oddechy” Pawła J. Sochackiego. Jeśli ciekawi Was historia opisana w tej książce i to, jakie wywarła na mnie wrażenie, zapraszam na recenzję!

Jest rok 1963. Olimpia jest młodą kobietą, która wchodzi w dorosłe życie. Nie ma ona łatwego życia. Mierzy się z powojennymi traumami, niedomówieniami i sekretami skrywanymi przez bliskich. W dodatku jest wychowywana w biedzie przez schorowaną matkę i skrytą ciotkę. Dziewczyna, w tym wszystkim stara się odkryć swoją niejasną tożsamość. Pewnego dnia jej złudne poczucie bezpieczeństwa znika na zawsze... W poniemieckim mieście, w którym mieszka, ginie jej koleżanka ze szkoły. Co się z nią stało? Jak dalej potoczą się losy Olimpii i jej bliskich w tych ciężkich czasach?

W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Dzieli się ona na kilka części, każda z nich ma swoje rozdziały, które posiadają tytuły odnoszące się do ich treści. Historia opisana w tej książce skupia się głównie na losach Olimpii, czyli córki Erny znanej z poprzedniej książki autora „Dusze niczyje”. Po żadnej maturze Olimpia podejmuje pracę w Państwowym Gospodarstwie Rolnym (PGR). Dokładnie zostały opisane warunki panujące tam, szczególności wady i zalety socjalistycznego ładu pracy, a także nierówności społeczne, które były wtedy głęboko zakorzenione. W tym wszystkim nie zabrakło również wątku młodzieńczej miłości, która ze względu na panujące wtedy czasy, nie była łatwa. Uważam, że autor bardzo dobrze odtworzył klimat PRL-owskiego okresu, który był tłem całej tej historii. Znam te powojenne czasy związane z biedą i nostalgią tylko z opowieści, jednak za sprawą tej książki mogłam się poczuć tak, jakbym w nich żyła. W to wszystko został też wpleciony wątek zaginięcia, który był dla mnie bardzo interesujący i podczas czytania tej książki byłam bardzo ciekawa tego, co stało się z zaginioną dziewczyną. Zakończenie było według mnie szczęśliwe, ale po przeczytaniu tej książki czuję trochę niedosyt i myślę, że fajnie byłoby gdyby powstała kolejna część.

„Cudze oddechy” jest pięknie wydaną powieścią obyczajową opisująca ciekawą historię, której akcja toczy się w PRL-owskich czasach. Jeśli lubicie czytać o skutkach ciężkiej przeszłości, które odczuwane są po wielu latach, o bohaterach, którzy nie mają łatwego życia i próbują odnaleźć siebie, to ta historia z pewnością Was zainteresuje. Mnie bardzo pochłonęła ta powieść i cieszę się, że mogłam poznać opisaną w niej historię.

Link do opinii

„Cudze oddechy” Pawła J. Sochackiego to jedna z tych książek, które zostają w czytelniku na długo po przeczytaniu ostatniej strony. To poruszająca, pełna emocji opowieść o dorastaniu, poszukiwaniu tożsamości i trudnym dziedzictwie przeszłości, które nieustannie wpływa na teraźniejszość. Autor przenosi nas do roku 1963 – do Polski wciąż naznaczonej wojenną traumą, biedą i tajemnicami, które nie pozwalają żyć spokojnie.

Główna bohaterka, młodziutka Olimpia, dorasta w domu pełnym ciszy, niedopowiedzeń i lęku. Wychowywana przez chorą matkę i skrytą ciotkę, próbuje zrozumieć, kim jest i jakie miejsce zajmuje w świecie, który zdaje się być jej wrogi. Gdy jej szkolna koleżanka ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, dziewczyna traci poczucie bezpieczeństwa i coraz głębiej zanurza się w mroczną stronę ludzkiej natury. Wraz z matką i ciotką opuszcza miasto, przenosząc się do zapomnianej wsi Leśne Pąki, gdzie – z dala od plotek i ludzkich spojrzeń – próbują zacząć od nowa.

Paweł J. Sochacki w niezwykle dojrzały sposób kreśli psychologiczny portret kobiety rozdartej między przeszłością a przyszłością. Pokazuje, jak głęboko zakorzenione są traumy minionych pokoleń i jak trudno od nich uciec. Tytułowe „cudze oddechy” symbolizują to, co odziedziczamy – emocje, wspomnienia, ciężar historii. Autor pisze o tym z niezwykłą wrażliwością, tworząc atmosferę pełną nostalgii, bólu, ale i nadziei.

Styl Sochackiego jest subtelny i poetycki, a jednocześnie realistyczny. Jego język ma w sobie coś hipnotyzującego – każda scena jest pełna detali, a opisy prowincji PRL-u, z jej szarością i niepozornym pięknem, tworzą sugestywne tło dla historii Olimpii. To książka, która nie tylko porusza, ale też skłania do refleksji – nad przeszłością, pamięcią i tym, co w nas zostaje po innych.

„Cudze oddechy” to powieść dla czytelników, którzy cenią literaturę obyczajową z duszą – taką, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zadaje ważne pytania. Dla tych, którzy szukają emocji, głębi i pięknego języka. To historia o dziedziczeniu bólu, o próbach zrozumienia siebie i o tym, że nawet wśród mroku można odnaleźć światło. To jedna z tych książek, które czyta się sercem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - anna_zajda
anna_zajda
Przeczytane:2025-11-09, Przeczytałem,

Kobiety, które połączył los. Nastoletnia Olimpia, jej matka Erna zmagająca się z chorobą i przybrana ciotka Stefania, która przygarnęła ciężarną Ernę i ocaliła w niepewnym czasie. Tworzą skomplikowane relacje i dziwne więzy.

Akcja rozpoczyna się w upalne lato 1963 roku w poniemieckim mieście. Wkrótce przenosi się na tereny wiejskie, do PGR-u i wsi, gdzie życie jest trudne. Olimpia stojąca u progu dorosłości, zmaga się nie tylko z powojenną traumą, ale także z sekretami, które kryją jej najbliżsi. Dorasta w biedzie pod opieką chorej matki i skrytej ciotki. Erna i Stefania doświadczyły okrucieństwa wojny. Erna znajduje ukojenie w modlitwie. Stefania szuka ukojenia w pracy i próbuje odnaleźć się w obcym kraju. Los Olimpii komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy ginie Kalina - jej sąsiadka i koleżanka. Po tym wydarzeniu kobiety postanawiają zamieszkać na wsi w opuszczonym domu w Leśnych Pąkach. Nowe miejsce daje im schronienie, ale i rodzi obawy i niepokój.

PRL-owska prowincja staje się bohaterem samym w sobie. W tle wybrzmiewa obraz PGR-u. Powieść to podróż w czasy, które nie są odległe. Autor bardzo dobrze oddał ówczesne realia. To były czasy gdy mleko i pieczone ziemniaki były luksusem, a przyszłość była niepewna. To historia, która pachnie chlebem, kurzem starych kamienic i ludźmi, którzy odeszli zbyt wcześnie.

Erna i Stefania - dwie przyjaciółki z czasów wojny zbudowały więź mocniejszą niż czas. Autor stworzył portrety kobiet, które z determinacją stawiają czoła przeciwnościom losu. To historia kobiet, które niosą brzemię wojny, walczą z biedą i niespełnioną miłością i marzą o lepszym jutrze.

Autor napisał powieść pełną emocji, przesyconą ciężarem codzienności i skrywanych pragnień.

To powieść opowiadająca o traumach z przeszłości i nierównościach społecznych. Czasem bolesna, czasem kojąca.

 

Polecam tę książkę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bambetka
Bambetka
Przeczytane:2025-10-20, Ocena: 6, Przeczytałem,

Właśnie skończyłam czytać "Cudze oddechy" od P. J. Sochackiego i potrzebowałam czasu, żeby ochłonąć. Powiedzieć, że jestem tą książką zachwycona, to w sumie jak nic nie powiedzieć. Jestem oczarowana, ile w tak młodym pisarzu jest literackiej wrażliwości i dojrzałości. Od tej historii naprawdę ciężko jest się oderwać, więc pozwoliłam delektować się nią każdego dnia w wolnej chwili.

Autor przenosi nas do roku 1963,do PRL-owskiej prowincji. W tamtym czasie przesiedlenców na ziemiach polskich było sporo. Owi ludzie powoli próbują otrząsnąć się po wojnie i na nowo zacząć żyć, choć na plecach oraz w otoczeniu, czują cudze oddechy, uprzedzenia, ból, śmierć, stratę...

"Wciąż powracały pytania i obawy, czy dawne demony uśpione w Leśnych Pąkach nie będą przeszkadzać im w życiu. Czy tragedie sprzed lat i dusze ludzi palonych żywcem we własnych domach nie utknęły w ceglanych murach? Ruiny były przecież wszędzie. Porośniete skrzypami, paprociami i sosnami, ukrywały swoje istnienie w leśnym krajobrazie, ale zdawały się czuwać. Gruzy zawsze są reliktami dawnych emocji, wizji i marzeń. Pomiędzy kamieniami, cegłami, gliną czy cementem, są uwięzione krople potu, krwi i cudze oddechy. Zwłaszcza oddechy - niosące wszystkie emocje skrywane w zakamarkach serca. "

Na każdej niemal stronie czuć klimat tamtych czasów. Ponadto autor znakomicie dozuje napięcie, co rusz dorzucając nowe elementy do swojej opowieści. W tej książce pokazuje nam kawałek jakże niedalekiej historii, związanej właśnie z przesiedlencami, funkcjonowaniem PGR-ów oraz ich strukturą. To wszystko okraszone tajemnicą, uprzedzeniami, czasem niechęcią oraz miłością. Mamy tu głód, biedę, zależność od obcych, a także uczucie, które znajdzie sobie miejsce nawet w najtrudniejszych okolicznościach. 

Autor pokazuje także, że ludzie wcale nie musieli walczyć i ginąć, by wojna ich skrzywdziła. Rozdzielone rodziny, samotne matki, życie w obcym kraju, pokazują, że wojna była tylko i wyłącznie zła i na każdym odciska swoje piętno. 

"Cudze oddechy" to przepiękna książka. Miejscami bolesna, czasem kojąca. Autor ma niepowtarzalny styl i cudowną aurę. Snuje opowieść o przeżywaniu chwil, które definiują nasze życie, o tym jak wspomnienia kształtują naszą tożsamość. 

Ta powieść jest niezwykła, zaskakująca, trzymająca w napięciu i wzbudzająca szeroki wachlarz emocji. Polecam tę książkę bardzo! To historia o marzeniach, walce o normalność, o codzienności, trudach życia w PRL-owskiej rzeczywistości. Po skończeniu książki nachodzą człowieka refleksje jeszcze przez długi czas. Urzekająca lektura!

Link do opinii

Wchodząca w dorosłe życie Olimpia, mieszkająca z matką i przyszywaną ciotką rozpoczyna pracę w PGR-ze. Wychowana przez same kobiety, opiekująca się w jakiś sposób chorą matką jak każdy pragnie czegoś więcej, czegoś lepszego. Ma cel, ma pracę tylko, że powojenne realia mogą jej w tym przeszkodzić. Po tajemniczym zaginięciu dawnej koleżanki, a następnie wrogo nastawionej do niej Kaliny chciałaby dowiedzieć się co takiego się wydarzyło i dlaczego dziewczyna zniknęła. 

 

Lata 1963 w Polsce Ludowej, gdzie główni mieszkańcy to ludzie którzy przeżyli wojnę nie były ani trochę łatwe. 

Budowanie całkiem nowego życia na tym co kiedyś należało do innych, na miejscach z przeszłością, na "cudzych oddechach"...

Tajemnice i demony skryte gdzieś głęboko w sobie, bo to co się przeżyło często nie nadaje się do opowiedzenia bliskim...

Kombinowanie, niesprawiedliwość ówczesnych czasów...

Bieda i niemoc w pogodzeniu wychowywania dzieci i pracy, bez której nie da się przeżyć...

Zabobony i dziwne opowieści jedne prawdziwe drugie nieco mniej...

Autor w niezwykle subtelny sposób opisał realia ówczesnej Polski, bez słodzenia ale i bez zbytniej przesady. Tak naturalnie, prawdziwie. Tej książki się nie czyta, przez nią się płynie, a oprawa zewnętrzna przyciaga wzrok, czułam nieustanną chęć sięgnięcia, dotknięcia i zanurzenia się w ten świat, tak bardzo mi nieznany, a tak bardzo ciekawy i wart odkrycia. 

Trzeba tylko się pilnować przy czytaniu bo bohaterowie często wracają do przeszłości, tak znienacka. Niemniej, jak najbardziej polecam i gorąco zachęcam do lektury. To nie tylko uczta dla umysłu ale i dla oczu. 

Link do opinii

,,(...) tak łatwo ocenić kogoś po tym, że był w złym miejscu i w niewłaściwym czasie.".

 

Raz zasiana wątpliwość lub jedno złe słowo potrafią niszczyć życie tak samo, jak przeszłość, na którą nie mieliśmy wpływu. Wspomnienia ciążą na sercu, tłumiąc każdy oddech radości. Obrawalde. Kadry zakotwiczone w pamięci, obrazy, które zatruwają spokój, odbierają sen. A jednak, gdzieś pomiędzy bólem a milczeniem, pojawia się promyk nadziei, nowe życie, które staje się nie tylko sensem istnienia Erny, ale też pozwala doświadczyć mocy matczynej, bezgranicznej miłości. Pomocna dłoń Stefanii daje wsparcie i razem tworzą kruchą wspólnotę kobiet walczących o przetrwanie. Lata później dorastająca Olimpia musi zmierzyć się z tym, co zostało przemilczane. Z traumą zapisaną w pamięci matki, z sekretami, które przez lata nie znalazły słów. A także z nagłym zaginięciem sąsiadki, młodej dziewczyny, które budzi w lokalnym społeczeństwie niepokój i stawia pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi.

 

Sięgając po ,,Dusze Niczyje", nie miałam żadnych oczekiwań, a książka nie tylko zmiotła mnie emocjonalnie, ale także na trwałe zapisała się w mojej pamięci. Dlatego ,,Cudze oddechy" miały wysoko postawiona poprzeczkę oczekiwań. Oczekiwań, które spełniły z nawiązką. Wspominam o tym, bo warto sięgnąć po obie książki, które splata głęboka nić emocji, relacji i doświadczeń. Dzięki temu można lepiej zrozumieć toczące się wydarzenia, a przede wszystkim bardziej poznać postać Erny. Książkę przeczytałam na raz, chociaż czasem niektóre wydarzenia przytłaczały i momentami musiałam robić sobie dłuższe przerwy. Absolutnie nie jest to zarzut z mojej strony, bardziej podkreślenie ogromnego ładunku emocjonalnego. Każda strona pulsuje emocjami i wrażliwością, a milczenie między słowami jest bardzo wymowne. Przyglądamy się ludzkiej kruchości, cienkiej granicy między winą a niewinnością, pamięcią a zapomnieniem. Tłem wydarzeń jest PRL-owska prowincja, oddana wręcz namacalnie, ze wszystkimi swoimi blaskami cieniami i mentalnością. ,,Gruzy zawsze są reliktami dawnych emocji, wizji i marzeń. Pomiędzy kamieniami, cegłami, gliną czy cementem są uwięzione krople potu, krwi i cudze oddechy. Zwłaszcza oddechy - niosące wszystkie emocje skrywane w zakamarkach serca." Trzy kobiety, niepokój krążący w powietrzu oraz demony przeszłości. Trzy główne głosy skąpane w marazmie, ale i w nadziei, która nigdy nie gaśnie. Po cichu liczę na kontynuację by poznać dalsze losy Olimpii. Czytajcie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zarwananoc
zarwananoc
Przeczytane:2025-10-08, Ocena: 5, Przeczytałam,

Osobiście rzadko sięgam po literaturę piękną, chyba nigdy nie było mi po drodze z tym gatunkiem. Lecz po zobaczeniu tej książki, stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać, bo nie jestem w stanie przejść obok niej obojętnie!

 

Historia przenosi nas do roku 1963, gdzie skupiamy się w głównej mierze na życiu trzech kobiet, które pewnego dnia choć nieznajome, złączył bezpowrotnie swój los. Olimpia, dziewczyna wchodząca w dorosłość, kończąca szkołę, zaczynająca pracę aby odłożyć pieniądze, jej matka Erna,  z problemami psychicznymi z racji traumatycznych przejść oraz Stefania, ratująca wspomniane kobiety. Trzy kobiety, które choć znalazły namiastkę bezpieczeństwa w poniemieckim mieście, niestety zostają z niej obdarte przez zaginięcie koleżanki z klasy Olimpii. 

 

Ileż w tej pozycji było emocji, każda strona jest wręcz przesiąknięta biedą przygniatającą ludzi na poniemieckiej ziemi. Mamy tu przedstawione realia z jakimi musiała się mierzyć ludność, co dla mnie było wręcz straszne i dzięki takim książką często sobie przypominam jakie mam szczęście żyć w takim dobrostanie. Nasza główna bohaterka wyróżnia się chartem ducha i upartością, którą podziwiam na każdej stronie, urzekła mnie swoją osobowością. Znów Stefania, ta kobieta potrafi pokazać, że płeć damska wcale nie jest słabą, lecz silną i potrafiącą wiele nieść na swoich barkach. Według mnie bohaterowie są na prawdę dobrze wykreowani, każdy posiada swoje unikatowe cechy, które ukazują się na każdym kroku. 

Fabuła także bardzo mi się spodobała, wątek zaginięcia Kaliny, choć jest kluczowy, to nie skupiamy na nim całej swojej uwagi. Możemy także zapoznać z realiami tamtych czasów, doświadczyć tych lepszych i gorszych dni tamtej społeczności. Sądzę, że dla osób takich ja, czyli nie czytających za wiele książek w tym temacie, jest to fajna pozycja do początkowe zagłębiania się w tych czasach.

Jedyne z czym miałam problem podczas czytania, to styl autora, nie należy on do tych lekkich, które czyta się bez opamiętania, miałach małe zastoje czytelnicze. Z drugiej strony, jak taka lektura ma należeć do tych lekkich, jeśli tak chwyta za serce? 

 

Reasumując, "Cudze oddechy" wzbudziły we mnie wiele emocji, potrzebowałam chwili aby dojść do siebie. Jeśli ktoś obraca się w takim gatunku literackim, to sądzę, że ta książka na pewno będzie dla niego wartościowa. 

 

 

Buźka!

 

Link do opinii
Inne książki autora
Pszczewskie abecadło. Czyli Pszczew i jego możliwości
Paweł J. Sochacki0
Okładka ksiązki - Pszczewskie abecadło. Czyli Pszczew i jego możliwości

"(...) książka, którą trzymacie dziś Państwo w dłoniach, jest najlepszym przykładem spełniających się marzeń które, pielęgnowane i wypowiadane głośno,...

Stołuńska opowieść
Paweł J. Sochacki0
Okładka ksiązki - Stołuńska opowieść

Książka opisuje miejsce urodzenia autora, w którym się wychował i gdzie "nabył" wszelkie potrzebne cechy charakteru, których nabywa się w dzieciństwie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy