Cudze oddechy to powieść o pamięci, która nie daje się uciszyć. O ludziach żyjących w cieniu cudzych wspomnień i cudzych decyzji. Paweł J. Sochacki przenosi czytelnika w świat, w którym teraźniejszość nieustannie styka się z przeszłością. Treść tej książki w pełni zasługuje na to cudowne, artystyczne wydanie w twardej oprawie i z barwionymi brzegami. Piękne i wewnątrz i na zewnątrz!

Akcja toczy się w roku 1963 na polskiej prowincji, w okolicach Międzyrzecza i Pszczewa. Tu czas spowolnił, a ludzie próbują ułożyć życie na gruzach dawnego porządku. Pojawia się historia upadku PGR-ów, która dla wielu bohaterów jest początkiem końca ich świata. Widzimy, jak zmiana ustroju i utrata pracy odbierają ludziom nie tylko stabilność, ale też poczucie sensu i przynależności.
Główną bohaterką jest Olimpia – młoda, stojąca u progu dorosłości dziewczyna, która wraca w rodzinne strony, by uporządkować sprawy po matce. Nie ma wyjścia, musi to zrobić. Konfrontacja z miejscem, w którym spędziła dzieciństwo, otwiera dawne rany, ożywia wspomnienia, przywraca twarze i głosy, które miały już nigdy nie wrócić. Olimpia porządkuje rzeczy matki, ale tak naprawdę próbuje zrozumieć kobietę, która milczała o tym, co ją spotkało.
Poznajemy Stefanię, ciotkę Olimpii. Spędziła całe życie w jednym miejscu i pilnowała, by wszystko pozostało po staremu. W jej postawie widać zarówno siłę, jak i lęk przed zmianą. Mocny wątek wiąże się też z postacią Kaliny – krewnej, która zniknęła wiele lat temu. Jej los pozostaje niewyjaśniony, ale powraca w rozmowach jak otwarta rana.
Cudze oddechy to nie tylko historia rodzinna, ale także zapis przemian społecznych i emocjonalnych, które dotknęły całe pokolenia. Sochacki pokazuje, że wielkie wydarzenia historyczne odbijają się w drobnych, codziennych gestach: w sposobie, w jaki bohaterowie patrzą na siebie, w ich nieufności, w lęku przed zmianą. Motywem przewodnim są dla mnie kobiety, które dźwigają więcej niż powinny. Kobiety, które nie szukają współczucia, ale próbują przetrwać. To one trzymają w ryzach domy, wspomnienia, relacje. Mężczyźni w tej książce są zagubieni, jakby stali z boku, obserwowali i nie potrafili włączyć się w ten rytm życia.
Cudze oddechy opowiadają o powrotach do miejsc, ludzi i siebie samych. O próbie zrozumienia, jak wiele z nas jest naprawdę nasze, a ile pochodzi od innych. To także książka o ludziach w dawnej Polsce, wstrząsanych wojną, przymusowymi przesiedleniami i latami pracy w PGR-ze.
Autor snuje opowieść o dziedziczeniu pamięci. O tym, jak cudze losy kształtują nasze własne, jak trudno rozdzielić to, co było, od tego, co jest. Olimpia, próbując zrozumieć swoją matkę, odkrywa, że sama nosi w sobie część jej lęków i milczenia.
Dojrzała, spokojna proza o pamięci, która nie pozwala żyć, ale bez której życie traci sens. Polecam.
Czasem miejsce ratunku może okazać się drogą ku zagładzie... Pod koniec II wojny światowej cierpiąca na depresję Erna zostaje nagle ewakuowana ze szpitala...
"(...) książka, którą trzymacie dziś Państwo w dłoniach, jest najlepszym przykładem spełniających się marzeń które, pielęgnowane i wypowiadane głośno,...