Czarownice z Manningtree

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2018-08-23
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788381233163
Liczba stron: 376

Ocena: 4.38 (8 głosów)

Mój brat, Matthew, zabił sto sześć kobiet, pisze Alice Hopkins na kartach swego dziennika. Jest rok tysiąc sześćset czterdziesty piąty. Młoda wdowa powraca do Manningtree, niewielkiej miejscowości w hrabstwie Essex, gdzie się wychowała i gdzie wciąż mieszka jej brat.
Wkrótce odkrywa, że jej dawny dom przestał być bezpiecznym miejscem. Matthew się zmienił, a po okolicy krążą dziwne plotki. Ludzie szepczą o czarach i wielkiej księdze, w której Mathew Hopkins zapisuje nazwiska czarownic.

Do czego doprowadzi jego obsesja? Jakiego wyboru dokona Alice znalazłszy się w samym sercu szatańskiego planu?

Inspirowana prawdziwą historią niesławnego Tropiciela Czarownic wstrząsająca debiutancka powieść Beth Underdown łączy fascynujący wątek historyczny z narracją, w której pobrzmiewają echa Opowieści Podręcznej Margaret Atwood tworząc prawdziwie niepokojące doznanie literackie.

Powieść na miarę naszych czasów [...] obnaża potworne bestialstwo polowań na czarownice.
"The New York Times"

Sugestywna i przerażająca.
Paula Hawkins, autorka powieści "Dziewczyna z pociągu"

Budzi pochlebne skojarzenia z klasycznymi dystopiami takimi jak "1984" czy "Opowieść Podręcznej".
"Booklist"

Zajmująca i prowokująca do myślenia - z ważnym współczesnym przesłaniem.
"The Washington Post"

Ta trzymająca w napięciu lektura spodoba się miłośnikom powieści historycznych o czarach, a także tym, którzy cenią sobie prozę w stylu "Miniaturzystki" Jessie Burton, w której główna postać kobieca buntuje się przeciwko opresyjnym rolom społecznym i przeprowadza prywatne śledztwo na temat otaczających ją mężczyzn. Ze wszech miar godna polecenia.
,,Library Journal"

Świetnie napisana debiutancka powieść historyczna Beth Underdown dobrze oddaje klimat siedemnastowiecznej Europy w kontekście procesów czarownic [...] Prawdziwa gratka dla wszystkich, którzy interesują się tym tematem.
"Publisher's Weekly"

Beth Underdown studiowała Literaturę Angielską w University of York oraz odbyła staż w magazynie kulturalno-artystycznym Aesthetica. Po objęciu posady redaktora w wydawnictwie Phaidon Press ukończyła z wyróżnieniem studia magisterskie w University of Manchester ze specjalizacją z kreatywnego pisania. Natrafiła na historię Matthew Hopkinsa czytając książkę o położnictwie w siedemnastym wieku. Obecnie wykłada w University of Manchester i mieszka w Peak District, niedaleko miejsca, w którym się urodziła. Przesycone historią krajobrazy rodzinnych stron są dla niej ważnym elementem procesu twórczego. Jest to jej pierwsza powieść.

Kup książkę Czarownice z Manningtree

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Czarownice z Manningtree

Zapewne każdy z nas zna historię o czarownicach z Salem- głośnym procesie w Stanach Zjednoczonych, z 1692 roku w wyniku którego 18 kobiet zostało skazanych na śmierć za uprawianie czarów. Wszystkie zostały powieszone. Jednak by usłyszeć więcej takich przerażających historii nie musimy wybierać się za ocean. Czasy inkwizycji to czarna karta w historii Kościoła. Praktycznie cała Europa urządzała pokazowe polowania na czarownice, które trwały kilkaset lat. Zginęły tysiące kobiet, których jedynym przewinieniem była ich "inność". Książka Underdown opowiada o losach prawdziwej postaci, w prawdziwych realiach XVII wiecznej Anglii. I choć cała fabuła jest fikcją literacką to słychać w niej echa historii.


Essex, Anglia, 1645. Alice Hopkins wraca do małego miasteczka, w którym dorastała. Wdowa, z dzieckiem i bez perspektyw, jest zmuszona znaleźć schronienie w domu swojego młodszego brata. W ciągu pięciu lat, kiedy jej nie było, chłopiec, którego znała, stał się człowiekiem wpływowym i bogatym lecz jednocześnie szalonym. Alice odkrywa, że Matthew jest bezlitosnym, samozwańczym, łowcą czarownic. Kobieta próbuje wpłynąć na brata. Wkrótce natrafia na sekret rodzinny, którego ujawnienie może mieć poważne konsekwencje. Przestraszona i zaszczuta musi wybierać pomiędzy bezpieczeństwem swoim i dziecka oraz a własną duszą. 



Matthew Hopkins, jeden z głównych bohaterów, jest postacią historyczną. Mężczyzna ten począwszy od 1644 roku, przyczynił się do śmierci prawie 200 kobiet. Wraz z czwórka swoich pomocników, dwoma mężczyznami i dwoma kobietami, torturował podejrzane stosując jedne z najbrutalniejszych ówczesnych metod, między innymi "pławienie" (ordalię). Choć nigdy nie został prawnie uznany ani przez króla ani przez Kościół, jego renoma bezwzględnego inkwizytora docierała do najdalszych zakątków królestwa. Za oczyszczenie wioski z czarownic pobierał sowitą zapłatę, co w krótkim czasie pozwoliło mu się znacznie wzbogacić. Do końca nie wiadomo co było przyczyną nienawiści mężczyzny do kobiet, jednak wykraczało to daleko poza podłoże religijne. Choć wiadomo, że Matthew miał braci, źródła historyczne nie podają żadnej wzmianki o siostrze, a to właśnie z jej perspektywy napisana jest cała opowieść. Zastanawiam się dlaczego autorki, boją się narracji z punktu widzenia mężczyzny? Czy ma na to wpływ nieznajomość męskiej psychiki? Jednak dlaczego wybór padł właśnie na Alice? Matthew z pewnością miał matkę która mogła posłużyć za wiarygodnego narratora. Autorka mogła wykorzystać którąś z ofiar prześladowania, której udało się przeżyć. Jaki był sens w tworzeniu całkowicie nowej bohaterki? Bohaterki, która poprzez swoje doświadczenia i obserwacje opisuje nam obraz swojego brata, owładniętego rządzą mordu psychopaty. Długo się zastanawiałam, czy książka ta nie byłaby lepsza jeśli patrzyłabym na świat oczami Matthew, siedziała w jego głowie. Choć Alice stara się zrozumieć, co sprawiło, że jej brat z ciekawego świata i radosnego młodego mężczyzny, stał się potworem, to perspektywa osób trzecich zawsze w jakiś sposób zaciemnia obraz rzeczywistości. Pozostają luki, które ciężko będzie zastąpić. Alice była znakomitą obserwatorką jednak odnosiłam wrażenie, że nie ma zbyt dużego wpływu na wydarzenia. Co zresztą jest całkowicie naturalne kiedy mowa o Anglii połowy XVII wieku, kiedy kobiety nie miały prawa głosu. Więc jaki był sens tworzenia bezsilnej bohaterki? 


Autorce w fenomenalny sposób udało się odtworzyć klimat epoki.  XVII wiek to były mroczne czasy dlatego nie dziwi, że i sama książka jest niezwykle mroczna i klaustrofobiczna. Atmosfera małych angielskich miasteczek była oddana w sposób niezwykle wiarygodny. Mogę wręcz powiedzieć, że poczułam się przeniesiona w czasie w miejsce odległe, przerażające i cuchnące strachem. Tak wiele kobiet zostało skrzywdzonych i zabitych, że wręcz czuć ich niespokojne dusze błądzące po traktach. Kobiet, których jedyną przewiną było urodzić się w czasach przesądów i zabobonów. Każdy przejaw inności, przedsiębiorczości, ekscentryczności czy po prostu indywidualizmu był powodem do wszczęcia procesu. Zręczny inkwizytor na każdego znalazł dowody. Czasem potrzebne był tortury, czasem wystarczyło dobre słowo od zazdrosnego sąsiada. Większość z ofiar Matthew Hopkinsa to kobiety starsze, pozbawione rodziny i przyjaciół, łatwe ofiary, które nie dostały możliwości obrony. Z góry skazane były na przegraną. Muszę przyznać, że jest to bardzo trudna w odbiorze powieść, ze względu na to, że wydarzenia w niej zawarte wydarzyły się naprawdę. Beth Underdown, dzięki świetnemu stylowi oraz plastycznemu językowi przeniosła na papier ten ogrom cierpienia, który był uczestnictwem ofiar inkwizytora. Żałuję jedynie braku odnośników do historii oraz Kościoła. "Czarownice z Manningtree" są wyrwaną z kontekstu historycznego opowieścią o opętanym rządzą mordu łowcy czarownic, o którym wiadomo tyle, że nie działa z ramienia Kościoła- przez który został zresztą napiętnowany. Stwarza to pozory wybielania autorytetu Kościoła, stawiając go po stronie ofiar, choć w innych krajach Europy, za przyzwoleniem papieża i kardynałów, płonęły stosy. Również sam główny bohater jest przedstawiony w taki sposób, że czytelnik ma ochotę mu współczuć, ale wie że nie może. Potwór to jest potwór. Dla zbrodniarza nie powinno być żadnej taryfy ulgowej. I tej demoniczności zła troszkę mi tutaj zabrakło. Nie można współczuć i cierpieć wraz z mordercą, który ma na swoim koncie setki ofiar, nie ważne co sprowokowało zmiany w jego umyśle. Alice kochała swojego brata, starała się go zrozumieć, pomóc go i przekonać do zaniechania morderczego morderczego procederu. Moim zdaniem powinna dążyć do tego żeby sam zawisnął na stryczku. 


Choć kobiety w XVII wieku traktowane były jako matki, żony i kochanki a nie obywatelki to muszę przyznać, że postać Alice, choć nadal stłamszona i bezsilna, jest dla mnie symbolem hardości ducha, odwagi i desperacji. Jak silną trzeba mieć psychikę by patrzeć na krzywdy wyrządzane innym ludziom? Ona nie tylko była bierną obserwatorką, ponieważ nie potrafiła zatrzymać swojego brata, czuła się jego wspólniczką, osobą współodpowiedzialną za śmierć wielu ludzi. Życie z takim przeświadczeniem musiało być istnym horrorem. Jednak nie dość, że Alice miała w sobie niesamowitą wolę życia, to jeszcze próbowała rozwiązać zagadkę z przeszłości, wierząc że da jej to odpowiedź na pytanie : dlaczego? I pomoże wyrwać jej brata ze szponów demonów.


"Czarownice z Manningtree" to dobrze napisana powieść historyczna, w której fikcja literacka przeplata się z tragicznymi wydarzeniami z połowy XVII wieku. Widać, że autorka zadała sobie wiele trudu by poznać panujące wtedy realia i dzięki wielkiemu talentowi pisarskiemu, była w stanie podać to czytelnikowi w trzymającej w napięciu formie. Dodam, że zakończenie powieści, a szczególnie ostatnie zdanie, było jednym z lepszych, najbardziej zaskakujących a jednocześnie przerażających spośród czytanych przeze mnie książek gatunku. Brawo. Historia ta , to nie tylko makabryczny opis inkwizytorskich praktyk, to również przypomnienie do czego może doprowadzić kiedy zbyt wiele władzy trafia w ręce ogarniętych paranoją, nikczemnych istot ludzkich. Polecam. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - RudaRecenzuje
RudaRecenzuje
Przeczytane:,

Jej brat zabił ponad 100 kobiet, oskarżając je o czary i przeprowadzając mnóstwo dowodów na poparcie swych tez. Alice przyglądała się temu z boku, pragnąc pomóc, lecz nie mając ku temu sposobności. Co kierowało Matthew Hopkinsem? Jak to możliwe, że znalazł tylu zwolenników swych haniebnych uczynków?

Do lektury „Czarownic z Manningtree” skusił mnie fakt, że fabuła powieści została oparta na wydarzeniach historycznych. Nie interesowałam się wcześniej podobnymi opowieściami, nigdy nie szukałam informacji dotyczących losów czarownic czy dowodów na ich istnienie. A jednak niecodzienna tematyka tej powieści, podparta faktami, mocno mnie zaintrygowała.

Książka Beth Underdown to jedna z ciekawszych lektur, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Autorka, która postanowiła napisać o Matthew Hopkinsie, słynnym w XVII wieku tropicielu czarownic, postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Tak intrygujący pomysł po prostu wymaga idącej z nim w parze doskonałej realizacji, co wcale nie jest przecież oczywiste w przypadku pisarskiego debiutu. Tymczasem Underdown poradziła sobie wspaniale, raz po raz udowadniając, że tkwi w niej duży potencjał.

Wielką zaletą powieści jest narracja prowadzona przez Alice Hopkins, siostrę łowcy. Kobieta wskazuje nam, w jaki sposób w jej bracie stopniowo narastała obsesja na punkcie magii i czarów, jak jego poczynania nabierały śmiałości, a niekarane i niekrytykowane występki na granicy prawa dodawały mu odwagi i brawury. Co szczególnie ciekawe, z jej opowieści wyłania się obraz mężczyzny o skomplikowanej osobowości. Uwagę zwraca nie tylko jego okrucieństwo i pragnienie zemsty, ale także emocjonalne rozchwianie, niepewność dotycząca własnej przeszłości. Dzięki temu Underdown nakłania nas do refleksji, podczas lektury umysł wypełniają nam pytania dotyczące motywacji Matthew Hopkinsa.

Powieść staje się mocniejsza, bardziej wyrazista i mroczniejsza wraz z kolejnymi rozdziałami. Postępowanie łowcy czarownic wywiera w czytelniku niepokojące emocje i niemożność zrozumienia, jak mogło do tego wszystkiego dojść. Ja również miałam duży problem, by uwierzyć, że takie rzeczy rzeczywiście miały miejsce. A kobiety, oskarżane o czary, ginęły jedna po drugiej. Zaskakujące dowody przeciwko nim, gorzkie doniesienia na ich temat, często poparte chęcią zemsty czy osobistą niechęcią, wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę, działania niezgodne z prawem, ale poparte przez społeczeństwo- te elementy zaskakują, a jednak autorka powieści czerpała przecież ze źródeł historycznych.

„Czarownice z Manningtree” czyta się dość powoli. Z jednej strony wynika to z trudnego i budzącego czytelniczy sprzeciw tematu. Z drugiej zaś przekaz autorki może być nieco utrudniony za sprawą jej stylu. Underdown pisze szczegółowo, skupia się na opisach, nieco pomijając w powieści rolę dialogu. Co więcej, stylizuje język powieści na taki, którym prawdopodobnie posługiwano się przeszło 300 lat temu. Na stronach książki pojawiają się zapomniane już wyrażenia i przedawnione sformułowania . Dzięki temu jednak opowieść zyskuje wiele uroku. Taka narracja jak najbardziej przypadła mi do gustu.

Powieść Beth Underdown to historia szczególna. Nietypowa, nietuzinkowa, niepokojąco prawdziwa, zaskakująca zaczerpniętymi prosto z życia faktami. Wiele można by o niej powiedzieć, ale to jedna z tych książek, które po prostu trzeba poznać samemu. Warto zwrócić uwagę na ten tytuł, tak inny od tych, jakim poświęcamy czas na co dzień.  

Link do opinii
Avatar użytkownika - bibliotekaslow
bibliotekaslow
Przeczytane:,

Głową bohaterką jest Alice, młoda wdowa. Wraca ona w rodzinne strony do brata. Od razu dostrzega ona, że jej brat zmienił się nie do opisania. Dostrzega również, że jej brat spotyka się z dziwnymi tajemniczymi ludźmi, którzy niepokoją Alice. W międzyczasie w miasteczku zaczynają krążyć pogłoski o czarownicach oraz o polowaniach na nich. Wszystko Alice spisuje w swoim notatniku. Jest to kobiecy punkt na bestialstwo mężczyzn w tamtych czasach.

Czarownice z Manningtree to naprawdę wstrząsająca historia o okrucieństwie. Przez przeklęte zabobony można było wpłynąć na człowieka, manipulować jego decyzjami. Sprawić by czuł lęk, obawę, nienawiść do drugiego człowieka. Książka jest oparta na autentycznych wydarzeniach. Pisarka oprócz faktów, stworzyła do tego historię godną podziwu. Potrafiła wpleść w te fakty swoją wymyślona historię.

Nie jest to na pewno książka, pełna zwrotów akcji czy pełna nadziei i miłości książka. Nie. Nie spodziewajcie się tego po tej książce. Ona nie jest z tego typu książek. Tym razem mamy do czynienia z książka, która wielokrotnie sprawi, że nie będzie się chciało wierzyć, że będzie się Wam zdawało to niedorzeczne. Jednak fakty, którymi kierowała się pisarka to prawda. Oczywiście zgadzam się z opinią, że książka toczy się zbyt wolno. Ale właśnie o to chodziło. Podczas czytania wielokrotnie miałam czas na przemyślenia. Na Analizę tego co się działo w książce.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Fretka
Fretka
Przeczytane:2021-08-04, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - 52 książki 2021 rok,
Avatar użytkownika - Morella
Morella
Przeczytane:2020-05-05, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, Domowa biblioteczka,
Avatar użytkownika - ewia101
ewia101
Przeczytane:2019-01-24, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,
Recenzje miesiąca
Kwestia winy
Małgorzata Rogala
Kwestia winy
Bóg Maszyna
Joanna W. Gajzler
Bóg Maszyna
Przepustka do męskości
Paweł Pollak
Przepustka do męskości
Żyje się tu i teraz
Katarzyna Kaźmierczak
Żyje się tu i teraz
Prezydentka
Marika Krajniewska
Prezydentka
Joker
Natalia Nowak-Lewandowska
Joker
Znieczulenie
Kamil Wala-Szymański
Znieczulenie
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy