Mroczny thriller o miłości, zemście i człowieku, który widzi przed sobą tylko jeden cel.
W Słupsku ktoś morduje młodych mężczyzn i pozostawia ich ciała w makabrycznych pozach. Monitoring nie potrafi uchwycić twarzy sprawcy... Podkomisarz Witold Darasz prowadzi śledztwo, które odsłania sieć tajnych układów, zaginione materiały dziennikarskie oraz historię pewnej dziewczyny - to jej dramat uruchomił lawinę zbrodni.
Polifem to druga część serii Darasz , w której główny bohater zabierze czytelnika do świata pełnego sekretów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Wydawnictwo: Labreto
Data wydania: 2026-02-03
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 268
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝗿𝗮𝗺𝗮𝘁 𝗽𝗲𝘄𝗻𝗲𝗷 𝗱𝘇𝗶𝗲𝘄𝗰𝘇𝘆𝗻𝘆
Gajcara, nowego szef Darasza, dziwiło, że policjant z takimi osiągnięciami przyjął wakat w Słupsku. Nie wiedział, że podkomisarz chciał znaleźć się jak najdalej od Piwońskiego, Żurawskiej i Sanoka. Pięćset kilometrów dawało mu poczucie potrzebnego dystansu i szansę na nowy początek. Pomimo niechęci do Sanoka podkomisarz nie chciał całkowicie odcinać się od rodzinnej miejscowości. Zostało tam jego mieszkanie oraz Zaleski, którego profesjonalizm i bystry umysł bardzo cenił. Był świetnym kolegą, z którym Darasz utrzymywał dobry kontakt i na którego zawsze mógł liczyć.
Na miejscu objął dowództwo nad dwojgiem młodych funkcjonariuszy, młodszym aspirantem Kowalikiem i sierżant Rozbicką. Nie było jednak czasu na spokojne wdrażanie się w nowe obowiązki. Już od pierwszych dni Darasz wpada w wir pracy. Zniknął Adam Ejsmont, dziennikarz lokalnego dziennika, znany z dociekliwości i niewygodnych pytań. W jego mieszkaniu policjanci znajdują ślady pobicia, co każe przypuszczać, że reporter trafił na temat, który dla kogoś okazał się zbyt niebezpieczny. Wszystko wskazuje na to, że jeśli Ejsmont zostanie odnaleziony, może być już za późno.
Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni ośmiu dni. W tym czasie autorka pozwalała śledzić nie tylko pracę policjantów, ale działania ludzi, którzy z czystym sumieniem nie mieli wiele wspólnego. Już na samym początku ktoś zostaje pozbawiony życia, a jego ciało zakopane w lesie. Witold Darasz nie zdążył jeszcze dobrze wdrożyć się w sprawę zaginięcia dziennikarza, gdy zamiast poszukiwanego Adama Ejsmonta odnalezione zostają zwłoki zupełnie innego mężczyzny.
Choć szybko zaczęłam domyślać się, kto stoi za morderstwem dziennikarza, długo nie miałam pojęcia, kto i dlaczego w metodyczny sposób eliminuje osoby odpowiedzialne za jego śmierć. Wszystko wskazywało na to, że sprawa ma drugie dno i nie do końca wiąże się ze śledztwem, które prowadził Ejsmont.
Czwarty dzień pracy Darasza przynosi trzecią ofiarę, a śledztwo wciąż stoi w miejscu. Podkomisarz nie reaguje nerwowo. Czuje raczej narastające rozczarowanie własną niemocą i przytłaczającą bezradnością. Wszystkie ofiary zostały charakterystycznie upozowane, co tylko potęguje atmosferę niepokoju. Jedną z nich jest Max Stępniewski, syn wpływowego posła, który trzęsie całą okolicą i sprawia wrażenie przekonanego, że świat kręci się wokół niego. Wydaje się, że bardziej niż na znalezieniu sprawcy zależy mu na budowaniu medialnego wizerunku ofiary politycznej rozgrywki. Brzmi znajomo?
Tymczasem wychodzi na jaw, że cała trójka miała związek ze śmiercią Ejsmonta. Sytuacja zaczyna się zaostrzać. Trzy ofiary brutalnego mordercy i wciąż zaginiony dziennikarz, a Darasz i jego zespół nie są bliżej rozwiązania sprawy. Naciski rosną. Niecierpliwią się prokuratorzy i władze, a media jak zawsze wykorzystują okazję. Sensacja nakręca się sama, podsycana dodatkowo przez posła, który głośno mówi o politycznym tle wydarzeń.
Pozostaje pytanie, kto tak naprawdę odpalił ten lont. Czy potencjalnie każdy z nas może stać się potworem. Czy wystarczy jedna iskra, sprzyjające okoliczności, by zniknęły moralne wątpliwości. Czy każdy może znaleźć się w sytuacji, w której trzeba działać, niezależnie od konsekwencji.
Darasz zaczynał tracić cierpliwość. Nie zamierzał na siłę szukać kozła ofiarnego tylko po to, by ktoś mógł zbić polityczny kapitał na tragedii. Brak postępów w śledztwie i kolejne odnajdywane ciała coraz bardziej go frustrowały, jednak jednego był pewien. Adam Ejsmont prowadził dziennikarskie śledztwo w sprawach, w które zamieszany był poseł Jerzy Stępniewski, ojciec jednej z ofiar, Maxa.
Pozostawało pytanie, dlaczego ktoś zaczął eliminować ludzi z jego najbliższego otoczenia. Ustalono, że Ejsmont wszedł posłowi w drogę, a trójka z jego nieformalnej obstawy postanowiła uciszyć dziennikarza. Jednak teraz ktoś jednak metodycznie pozbawiał życia właśnie ich. Sprawy coraz bardziej się komplikowały, a odpowiedzi wciąż brakowało.
Autorka pokazała tę najtrudniejszą, najbardziej mozolną i najmniej widowiskową część pracy funkcjonariuszy, której zazwyczaj nie widać ani w książkach, ani w filmach. Godziny analizowania dokumentów, rozmowy, sprawdzanie szczegółów, które z pozoru wydają się nieistotne, a później nabierają ogromnego znaczenia w sądzie.
Darasz wzbudził we mnie sympatię i współczucie. Był, jak każdy policjant. Sprawy, które prowadził, zostawały w nim na zawsze. Wracały niespodziewanie, odbierały oddech i podawały w wątpliwość sens pracy, która zdawała się nigdy nie kończyć. Nie miał już wielkich oczekiwań ani ambicji. Przelotne romanse również przestały go interesować. Została tylko praca i ciężar historii, których nie dało się zostawić za sobą.
"𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚" to świetny thriller z nutą polityki, w którym autorka pokazuje, jak brudny potrafi być świat władzy i jakimi mechanizmami, często opartymi na manipulacji, się posługuje. Gdy niektórzy dostają się do koryta, zaczynają czerpać z niego pełnymi garściami, nie zważając na konsekwencje ani ofiary, które pojawiają się po drodze. W razie zdemaskowania pojawia się natomiast dobrze znany frazes o politycznej rozgrywce. Kto z kim i dlaczego, przestaje mieć znaczenie. Liczy się jedynie narracja, która trafia do opinii publicznej. Internet i media natychmiast podchwytują temat, a wokół sprawy robi się głośno.
Każda metoda, by wypłynąć z tego bagna i zaistnieć, wydaje się dobra. W tym wszystkim uczciwy Darasz, który wbrew sobie musi usuwać się w cień. Nawet sprawcy było mi w pewnym sensie szkoda, choć najlepsze intencje nie stanowią usprawiedliwienia dla zbrodni. Tak wygląda polityka. Słabe ogniwa zostają wyeliminowane w imię dobra ogółu partii.
Choć wszystko wydawało się w porządku, w Daraszu narastało uczucie goryczy. Pomyślał, że raz chciałby dostać sprawę, w której wszystko byłoby czarno białe, bez odcieni szarości, zbędnych rozterek i wątpliwości. Taką, w której zły pozostaje zły, a dobry jest po prostu dobry. Im więcej spraw prowadził, tym więcej miał wątpliwości. Jeśli potencjalnie każdy może być potworem, to co powstrzymuje niektórych przed przekroczeniem granicy. Niewykluczone, że w jego przypadku hamulcem są jedynie odznaka i przysięga. Pytanie, jak długo jeszcze.
To, co charakteryzuje prozę Aldony Reich, to świetnie napisane dialogi, cięte i błyskotliwe riposty, które w kryminale mają niebagatelne znaczenie. Ubarwiają ponurą atmosferę i nadają fabule lekkości. Wymiany zdań pomiędzy młodymi podwładnymi Darasza oraz ich celne spostrzeżenia od początku pokazują, że w tym duecie prym wiedzie Agata. To ona jest najbardziej skupiona i profesjonalna. Przybycie nowego szefa przyjmuje z przymrużeniem oka, ponieważ na tym komisariacie kierownictwo zmienia się jak w kalejdoskopie i zakłada, że tym razem nie będzie inaczej. Jej zdaniem Darasz długo tu nie zagrzeje miejsca. W myślach nazywa go bieszczadzką gwiazdą i jest przekonana, że zniknie szybciej, niż się pojawił.
"𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚"to bardzo dobrze napisany thriller, fabuła rozwija się powoli, ale konsekwentnie. Zamiast od razu podawać odpowiedzi, autorka prowadzi przez sytuacje, które z początku wydają się zwyczajne, a dopiero z czasem nabierają ciężaru i znaczenia. Dzięki temu napięcie narastało bardziej w mojej świadomości niż w samych wydarzeniach.
Bardzo dobrze budowana jest atmosfera niepokoju. Nawet w spokojniejszych momentach pojawiało się wrażenie, że coś może się za chwilę wydarzyć albo że nie wszystkie informacje zostały ujawnione. "𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚"to historia oparta na niedopowiedzeniach i stopniowym dawkowaniu informacji.
Bohaterowie nie są jednoznaczni. Trudno im zaufać, bo każdy z nich sprawia wrażenie, jakby coś ukrywał, nawet jeśli nie jest to powiedziane wprost. To sprawia, że cały czas analizowałam ich zachowania i próbowałam odróżnić prawdę od pozoru.
Styl pisania Aldony Reich jest oszczędny, co dobrze współgra z budowaniem napięcia. Nie ma tu nadmiaru opisów, za to pojawia się wiele drobnych szczegółów i sugestii, które stopniowo układają się w pełniejszy obraz.
"𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚"to kryminał, który dobrze trzyma tempo i nie pozwala łatwo odłożyć książki. Sprawnie prowadzona intryga łączy się tu z tłem politycznym i codziennością pracy policji, bez nadmiernego dramatyzowania. Zbrodnia nie jest tu czymś oderwanym od rzeczywistości, tylko efektem decyzji i zależności, które długo narastają pod powierzchnią.
„Polifem” to mroczny, wciągający thriller pełen napięcia, tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Historia zabójstw młodych mężczyzn w Słupsku trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, a makabryczne ustawienie ciał nadaje opowieści przerażającej, intrygującej atmosfery. Każdy opis miejsca zbrodni, każdy szczegół jest dopracowany, co sprawia, że czytelnik czuje się niemal uczestnikiem wydarzeń.
Podkomisarz Witold Darasz prowadzi śledztwo, które odsłania sieć sekretów, układów i dramatów z przeszłości. Historia pewnej dziewczyny staje się katalizatorem serii brutalnych zdarzeń, a czytelnik razem z bohaterami odkrywa kolejne warstwy tej złożonej intrygi. Bohaterowie są świetnie wykreowani, ich emocje, determinacja i błyskotliwe metody pracy sprawiają, że czujemy się jakbyśmy byli obok nich w pokojach śledczych, przeżywając każdy sukces i porażkę.
Książka jest pełna napięcia, emocjonująca i nieprzewidywalna. Fabuła zaskakuje zwrotami akcji, a zagadka mordercy pozostaje niejasna aż do ostatnich stron. Momentami sprawca wydaje się nieco naciągany, ale nie wpływa to na odbiór całości. Zabieg ustawiania ciał w konkretnych pozach dodaje dodatkowej tajemnicy i sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej fascynująca i dramatyczna.
„Polifem” zachwyca nie tylko mroczną atmosferą i dynamiczną akcją, ale także psychologiczną głębią bohaterów. Praca policjantów jest przedstawiona realistycznie i wciągająco, a relacje między postaciami dodają historii ludzkiego wymiaru. To książka, która trzyma w napięciu do ostatniej strony, a po jej przeczytaniu długo nie można przestać myśleć o rozwiązaniu zagadki.
To thriller inteligentny, emocjonujący i świetnie skonstruowany, który zadowoli miłośników kryminałów, mrocznych historii i zaskakujących zwrotów akcji. Czyta się ją jednym tchem, a napięcie nie maleje nawet na chwilę.
RECENZJA
Dzień dobry! No to tak na miły początek dnia krótka recenzja thrillera kryminalnego. :)
„Polifem” Aldony Reich to mroczny i wciągający thriller kryminalny, który łączy klasyczne śledztwo z psychologiczną głębią postaci. Podkomisarz Witold Darasz prowadzi śledztwo w sprawie serii brutalnych morderstw młodych mężczyzn, których ciała zostają odnalezione w makabrycznych pozach. Trop prowadzi przez tajemnice lokalnego środowiska, dramaty osobiste oraz ukryte powiązania, a każda kolejna strona odkrywa nowe, nieoczekiwane wątki.
Autorka świetnie buduje napięcie i atmosferę zagrożenia, a bohaterowie są pełni sprzeczności i głębi, co sprawia, że ich działania i motywacje są równie intrygujące, jak sama zagadka kryminalna. „Polifem” to książka, która nie tylko trzyma w napięciu, ale też zmusza do refleksji nad granicami ludzkiej psychiki i konsekwencjami skrywanych tajemnic. To pozycja obowiązkowa dla fanów mocnych, wciągających kryminałów z psychologicznym rysunkiem postaci.
Recenzja powstała przy współpracy z wydawnictwem Labreto, za co bardzo serdecznie dziękuje.
Niedawno pisałam wam kilka słów o pierwszym tomie mrocznego kryminału Aldony Reich, czyli Erem, tym razem przychodzę z opinią o “Polifemie”, czyli drugim tomie serii Darasz. Ten tom był mroczniejszy i naprawdę zawikłany, z przyjemnością towarzyszyłam Witoldowi Daraszowi i podziwiałam, jak jego umysł sprawnie pracuje nad rozwiązaniem zagadki trzech morderstw i jednego zaginięcia. Po raz kolejny autorka zaserwowała nam duszną, gęstą atmosferę w swojej książce, tym razem umiejscowionej w Słupsku.
Podkomisarz Darasz ma dość swojego dotychczasowego miejsca pracy, więc przyjmuje pracę w Słupsku, gdzie od pierwszego dnia zostaje mu powierzona sprawa zaginięcia lokalnego dziennikarza. Darasz nie miał czasu dobrze wgryźć się w jedną sprawę, gdy kolejna zawitała pod jego drzwi. Morderstwo młodego chłopaka, który niejednokrotnie był w konflikcie z policją, jest tajemnicze, zawikłane i naprawdę pomysłowe. Czy uda się podkomisarzowi rozwikłać sprawę morderstw i czy są związane z zaginięciem dziennikarza?
Myślicie, że morderca może pozostać niewidzialny, dosłownie na widoku? Właśnie taki wydawał się morderca w tej książce, nikt go nie widział, monitoring nie potrafi go złapać, ani rozpoznać, wóz, jakim się porusza, jest dosłownie nie do wykrycia. Praktycznie idealny plan.
Książkę czyta się naprawdę szybko, jak już raz się do niej usiądzie, to nie można się od niej oderwać i zapomina się o bożym świecie. Nie ma w niej upiększania i tuszowania brutalności i mroku, autorka świetnie operuje piórem. Przekazuje nam wiele treści w tak krótkiej formie, ciągle trzymając w napięciu. Jak dla mnie to pozycja idealna na wieczór, by zatopić się w historii pełnej niesprawiedliwości, “ślepoty” ludzkiej i stawania twarzą w twarz z “grzechami przeszłości”.
Dziękuję bardzo wydawnictwu Labreto za możliwość poznania historii przedpremierowo, jednak recenzja wleciała już po premierze. Czekajcie na premierę na Legimi, ponieważ naprawdę warto zatopić się w tej mrocznej historii.
Komisarz Witold Darasz zostaje przeniesiony na komendę do Słupska. Przywitanie ma dosyć spektakularne, bo już na starcie dostaje sprawę brutalnego morderstwa, a w zasadzie trzech morderstw. Ofiarami są młodzi mężczyźni, których ciała zostały upozorowane w dziwny sposób - każdy z nich gdzieś ,,patrzy". W trakcie śledztwa okazuje się, że nic tutaj nie jest przypadkowe, a ofiary nie należały do bandy grzecznych chłopców. Cała trójka zajmowała się szemranymi sprawami, i jak się okazuje, robili to wspólnie...
Policja ma ciężkie zadanie, ponieważ sprawca wydaje się być nieuchwytny. Do tego nikt nie zna motywu jego działania. Czy kieruje nim zemsta? Czy może to zwykły psychopata, który bawi się z organami ścigania?
Czy Komisarz Darasz i jego zespół sprostają zadaniu i rozwiążą to śledztwo?
Ta książka to nieco ponad 260 stron wciągającej historii, od której nie można się oderwać. Jest brutalnie, mrocznie, przejawia się drobny wątek polityczny, ale to przede wszystkim bohaterowie nadają tej opowieści charakteru. Główną postacią jest komisarz Darasz, człowiek, który z pozoru wydaje się twardy jak głaz, po którym wszystko spływa. Jednak gdzieś w środku bagaż doświadczeń bardzo mocno go uciska. Bohaterowie drugoplanowi rownież dostali wyraziste cechy, które wyróżniają ich bezpośrednio od reszty.
Fabuła jest bardzo wciągająca. Pojawia się pełno niedopowiedzeń, tajemnic, czy podjerzeń. Jest duszno, a całość sprawia, że nie można się od tej historii oderwać!
Zaskoczę Was, jeśli powiem, że postać mordercy wzbudziła we mnie współczucie? Ale o tym nie będę pisać, przekonajcie się sami. ?
Czy wierzysz, że zemsta może być silniejsza niż strach? A może myślisz, że kiedy ktoś widzi przed sobą tylko jeden cel, przestaje już widzieć cokolwiek innego?
,,Polifem" autorstwa Aldony Reich to drugi tom serii z podkomisarzem Witoldem Daraszem. Sięgając po tę książkę od pierwszych stron czułam, że wchodzę w coś mrocznego, dusznego i niepokojącego.
Akcja przenosi nas do Słupska, gdzie ktoś morduje młodych mężczyzn i pozostawia ich ciała w makabrycznych pozach. To nie są przypadkowe zbrodnie. To swego rodzaju przedstawienie teatralne. Komunikat. Demonstracja siły. Monitoring zawodzi, twarz sprawcy pozostaje w cieniu, a śledztwo zaczyna odsłaniać coś znacznie większego niż pojedyncze morderstwa - tajne układy, zaginione materiały dziennikarskie i dramat sprzed lat, który stał się zapalnikiem całej lawiny.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka buduje napięcie. Nie ma tu chaosu. Każdy trop, każda rozmowa, każdy pozornie nieistotny szczegół ma swoje miejsce. Śledztwo prowadzone przez Darasza jest wielowarstwowe, momentami niewygodne, a miejscami wręcz niebezpieczne - zwłaszcza gdy w tle pojawiają się wątki polityczne. I choć nie dominują one fabuły, wyraźnie czuć naciski, zależności, sieć powiązań.
Sam Darasz w tej części bardzo zyskuje w moich oczach. Nie jest to ,,superglina", który zawsze wie wszystko pierwszy. On analizuje, wątpi, czasem się myli. Jest zaangażowany, konsekwentny i widać, że ta sprawa go dotyka. Lubię bohaterów, którzy są z krwi i kości - z przeszłością, z ciężarem, z własnymi demonami i właśnie Darasz taki jest.
Nie sposób nie wspomnieć o tytule. Polifem - mitologiczny cyklop z ,,Odysei" Homera - miał jedno oko. I właśnie ta metafora ,,jednowidzenia" wybrzmiewa w tej powieści najmocniej. Kiedy człowiek skupia się wyłącznie na bólu i zemście, świat zawęża się do jednego punktu i to jest bardzo przerażające.
Atmosfera w książce jest gęsta. Słupsk nie jest tylko tłem historii - staje się on sceną, na której rozgrywa się dramat ludzi uwikłanych w sekrety i przemilczenia. Są zwroty akcji. Są momenty, w których zaczynasz wątpić w swoje przypuszczenia. I choć zakończenie może podzielić czytelników, ja doceniam to, że autorka nie idzie najprostszą drogą.
,,Polifem" to thriller o miłości wypaczonej przez krzywdę. To historia o zemście, która pożera. I o tym jak cienka jest granica między sprawiedliwością a obsesją. To historia brutalna, ale nie pusta. Mocna, ale przemyślana.
Ocena 8,5/10 - bo jeśli lubisz kryminały z ciężkim klimatem, wyrazistymi bohaterami i zagadką, która ma drugie dno - warto sięgnąć po tę serię. Ja czekam na kolejny tom.
Czy każdy z nas może zostać potworem?
Aldona Reich swoją najnowszą powieścią "Polifem" odpowiedziała na to pytanie.
Moje drugie spotkanie z Witoldem Daraszem -- głównym bohaterem serii "Darasz" okazało się równie owocne jak pierwsze. W "Polifem" otrzymałam wszystko, to co uwielbiam w mrocznych kryminałach -- zbrodnie, nietypowe i bardzo niebezpieczne śledztwo oraz fantastyczne zwroty akcji.
Podkomisarz Witold Darasz zaczyna pracę w zupełnie nowym miejscu. Złożył podanie i dostał się do Komendy Miejskiej Policji w Słupsku. Czy dogada się ze swoimi nowymi podwładnymi? Dlaczego zmienił jednostkę na taką, w której nie będzie mógł rozwinąć skrzydeł?
O to, żeby podkomisarz Darasz się nie nudził, zadbała sama autorka. Specjalnie dla niego stworzyła wyjątkowe sprawy, które zmrożą krew w żyłach niejednemu czytelnikowi. Tutaj w dziwnych okolicznościach giną młodzi mężczyźni. Kto i dlaczego powinien się bać? Warto czytać uważnie każdą stronę i się nią delektować. Czy jesteście gotowi na teatr makabry, w której główną rolę odgrywają "artystycznie" ułożone zwłoki?
Ta historia jest dopracowana w każdym szczególiku. Były momenty, że robiło się bardzo duszno, ale ja to uwielbiam.
Historia ukryta na stronach książki, w moim przypadku e-booka pod tytułem "Polifem" trzymała mnie w napięciu i nie pozwalała mi odejść. Ba, nawet nie pozwala o sobie zapomnieć po jej przeczytaniu. Stale zastanawiam się, co będzie dalej. Aldona Reich związuje swoich czytelników z podkomisarzem Daraszem niewidzialnymi więzami. Nie da się od nich uwolnić. I o to chyba chodziło. Ja już się nie mogę doczekać kolejnej książki z Daraszem w głównej roli.
"Polifem" aż się prosi o przeczytanie.
Jeżeli lubicie intrygi, układy i układziki oraz sprawy sprzed lat, to świetnie trafiliście.
Nie musicie znać pierwszej części "Erem", żeby odnaleźć się w "Polifem". Ja jednak radzę wam, żebyście poznawali podkomisarza Darasza od samego początku.
Oprócz podkomisarza poznacie tutaj inne postacie, które są bardzo namacalne i realistyczne. Dosłownie z życia wzięte. Czy te osoby są godne naśladowania? Z tym pytaniem was zostawię.
Powiem wam jedno, każdy, kto zna twórczość Aldony Reich, nie powinien przegapić tego tytułu.
?,,POLIFEM" to wyśmienity thriller,który trzyma w napięciu przez całą lekturę.Dzięki fabule z miejsc zbrodni i naprawdę szczegółowemu dochodzeniu przez podkomisarza oraz przydzielonych partnerów widzimy ich prace wraz z dedukcją odkrywanych śladów.Na podziw zasługuje nie poddawanie się w momencie,gdy trudno połączyć nowe fakty,które mają doprowadzić do mordercy. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich śledztwa.Jest ono intrygujące i godne podziwu.Śledczy nie omijają najmniejszych śladów,które z pozoru są mało istotne.Tak naprawdę są one ważnymi elementami,by poznać twarz człowieka odpowiedzialnego za pozbawiania życia mężczyzn.
?Historia porusza również relacje komisarzy poza pracą oraz ich życia prywatnego i zawodowego.Czyni to bardziej realistyczną historię,która potrafi zaciekawić i dostarczyć dreszczyku emocji.
? ,,POLIFEM" to rewelacyjny mroczny thriller pokazujący złe czyny i ich konsekwencje mające tragiczny skutki.Już wyczekuję na kolejną część serii,bo zakończenie wzbudziło moje zainteresowanie tym,co będzie się działo.
?Czytajcie-gorąco polecam?
Podkomisarz Witold Darasz po trudnych przejściach w Sanoku zdecydował się całkowicie zmienić otoczenie. Przeprowadza się do Słupska, gdzie ma kierować wydziałem kryminalnym.
Nie jest mu dane spokojnie rozpocząć służbę, bo w mieście dochodzi do makabrycznych zbrodni młodych mężczyzn. Morderca pozostawia ciała upozowane w różnych punktach miasta.
Niestety żaden monitoring nie był w stanie uchwycić twarzy sprawcy.
Kiedy ginie również syn polityka, sprawa wzbudza większe zainteresowanie mediów, a presja na zespół Darasza rośnie.
Kim jest tajemniczy morderca? Dlaczego zabija właśnie tych mężczyzn?
"Polifem" to drugi tom cyklu z podkomisarzem Daraszem. Pierwszą część, czyli "Erem" poznałam za sprawą audioserialu w aplikacji Legimi. Który oczywiście gorąco Wam polecam.
Lektura wciągnęła mnie w mroczny świat sekretów, zmowy milczenia i brudnej polityki. Słupsk miał być spokojną przystanią dla Darasza. Miejscem, gdzie zacznie od nowa. Okazał się miastem mrocznych sekretów.
Aldona Reich stworzyła świetną intrygę kryminalną. Śledztwo wymaga od zespołu Darasza wiele żmudnej, czasami nudnej pracy. Każdy szczegół ma znaczenie. Mimo że momentami wydaje się, że stoi w miejscu, a lista ofiar rośnie, Darasz się nie poddaje, a policyjny nos naprowadza go na nowe tropy.
Polubiłam podkomisarza, który jest pokiereszowany przez życie. Ma za sobą bolesne doświadczenia, przez co jest zamknięty w sobie i trzyma na dystans nowych współpracowników. Są jednak osoby, którym powoli udaje przebić się przez jego pancerz.
Polifem to według mitologii greckiej jeden z cyklopów. Jeżeli zastanawiacie się skąd ten tytuł, musicie sięgnąć po książkę.
Po dwudziestu latach emigracji Marta Rychter wraca do Zielonej Góry, swojego rodzinnego miasta.Ma w tym cel - chce się uporać z utratą pamięci po traumatycznych...
Hanna Malewska staje na życiowym zakręcie, gdy nagle umiera jej ukochany mąż, Grzegorz. Uporania sią z samotnością i dojmującą pustką nie ułatwia fakt...
Przeczytane:2026-05-16, Ocena: 5, Przeczytałem,
To jest chyba dla mnie największe póki co tegoroczne zaskoczenie. Nazwisko autorki gdzieś mi się obiło wcześniej o uszy, ale po przeczytaniu tej książki, natychmiast dorzuciłam do wirtualnej biblioteki kolejne pozycje.
„Polifem” to kryminał, opowiadający o serii brutalnych morderstw młodych mężczyzn, których ciała porzucono w publicznych miejscach. Zwłoki zostały upozowane tak, by wyglądały jak komunikat od sprawcy. Sprawca chce, żeby patrzeć, tylko pytanie brzmi „na co?”. Czy morderca w ten sposób chce coś powiedzieć, naprowadzić na swój ślad, zostać odkrytym?
Historia to druga część serii o podkomisarzu Witoldzie Daraszu, który przenosi się do innego miasta i już pierwszego dnia wpada w sam środek koszmarnego śledztwa. Darasz to ceniony policjant, mający wyrobioną renomę, raczej zamknięty w sobie i mocno skupiony na pracy. Nie zależy mu na fajerwerkach ale na efektach. Szybko okazuje się, że śledztwo to nie tylko sprawa seryjnego mordercy, ale coś co wyciąga na wierzch niewygodne powiązania polityków i zaginione materiały dziennikarskie. Widać, że zbrodnie nie są przypadkowe, motyw zemsty jest dość wyraźnie wyczuwalny, ale można się domyśleć, że są też elementem większego planu.
„Polifem” to naprawdę mocny kryminał z doskonale poprowadzonym śledztwem i świetnym bohaterem. Mimo że do rozumienia książki nie trzeba znać poprzedniej części, to „Erem” już jest na mojej półce.
A Wy macie już jakieś tegoroczne zaskoczenia czytelnicze?