Okładka książki - Dary Ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności

Dary Ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności


Ocena: 4.5 (4 głosów)

MAŁA KSIĄŻKA, WIELKI PRZEKAZ

*

A co, jeśli największą rewolucjonistką naszych czasów jest... roślina? Taka, która dba o dobrostan wszystkich wokół siebie. Wiosną rozkwita i przyciąga owady, latem zaprasza na ucztę, a jesienią oddaje ziemi to, czego sama nie wykorzystała.

Robin Wall Kimmerer - autorkabestsellerowej Pieśni Ziemi - śledzi rytm życia świdośliwy i przekuwa tę obserwacje w poruszającąlekcję płynącą z głębi natury. Profesorka botaniki i członkini plemienia Potawatomi pokazuje, że odwrót od konsumpcjonizmu zaczyna się od drobnych decyzji: tego, jak robimy zakupy, czy dzielimy się nadmiarem i w jaki sposób dbamy o sąsiedztwo. Uczy, że codzienna troska i wdzięczność mogą się stać prawdziwą strategią przetrwania.

Niewielka książka, a uderza z wielką siłą. Po lekturze chce się ją podarować bliskim, przyjaciołom - każdemu, kto czuje, że zmiana może się zacząć od jednego drzewa.

*

Książka roku według ,,Scientific American", ,,Forbes" i ,,Library Journal".

Informacje dodatkowe o Dary Ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności:

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-06-03
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788383679389
Liczba stron: 200

Tagi: Reportaż i dziennikarstwo śledcze

więcej

Kup książkę Dary Ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Dary Ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności

Avatar użytkownika - zainspirowanawku
zainspirowanawku
Przeczytane:,
iedy ostatnio słuchaliście śpiewu ptaków? Ja sama w codziennym pędzie łapie się na tym, że bardzo rzadko to robię. Chciałam dzisiaj opowiedzieć Wam o książce Robin Wall Kimmerer pod tytułem "Dary ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności." Autorka książki to profesorka botaniki i członkini plemienia Potawatomi. W tej małej książce jeśli chodzi o ilość stron a wielkiej jeśli chodzi o treść pokazuje jak bardzo zatraciliśmy się w konsumpcjonizmie. Kupujemy coraz więcej i więcej. Ale czy naprawdę tego potrzebujemy? Czy może jednak powinniśmy trochę zmienić podejście do tego, czego tak naprawdę potrzebujemy. Autorka uczy nas dostrzegać jak hojna jest natura. Świat jest darem a my powinniśmy czuć wdzięczność za to co nam Ziemia daje. Całość podzielna jest na kilka rozdziałów a raczej myśli autorki, których przekaz podkręcają rewelacyjne ilustracje Johna Burgoyne. Ta książka po przeczytaniu ostatniej strony poprostu zostaje w nas. Jeśli chociaż jedna osoba po jej odłożeniu spojrzy inaczej na otaczający nas świat i relacje z nim, to już będzie super.

W literaturze non-fiction rzadko spotyka się dzieła, które potrafią połączyć surową wiedzę akademicką z głęboką, niemal poetycką duchowością. Robin Wall Kimmerer udowadnia jednak, że nauka i rdzenna mądrość nie muszą stać w sprzeczności - wręcz przeciwnie, mogą wspólnie stworzyć nową, ożywczą narrację na czasy kryzysu. Jej najnowsza publikacja to niezwykle skondensowany, kameralny traktat o relacji, jaką człowiek zagubił w pogoni za iluzorycznym niedostatkiem, i o darmowych lekcjach, które nieustannie oferuje nam otaczający świat flory.

Autorka, posługując się metaforą rytmu życia i owocowania konkretnej rośliny - świdośliwy - konstruuje misterną opowieść o alternatywnym porządku świata. Jako profesorka botaniki i zarazem aktywna członkini plemienia Potawatomi, staje na straży koncepcji, która we współczesnym, drapieżnym kapitalizmie brzmi niemal rewolucyjnie: ekonomii daru. Poprzez obserwację organicznych zależności, w których roślina bezinteresownie karmi otoczenie, a nadmiar powraca do gleby, Kimmerer rzuca wyzwanie globalnej pogoni za wzrostem materialnym. To zaproszenie do wejścia w strefę radykalnej symbiozy, gdzie gromadzenie dóbr ustępuje miejsca ich cyrkulacji, a walutą przyszłości stają się wzajemność i codzienna współodpowiedzialność.

Największym triumfem tej książki jest jej niezwykła harmonia przekazu i całkowity brak moralizatorskiego, mentorskiego tonu. Choć dotyka ona kwestii fundamentalnych dla przetrwania naszej planety, autorka rezygnuje z katastroficznego alarmizmu. Zamiast budzić w czytelniku paraliżujące poczucie winy, oferuje mu czułość, zachwyt i konkretne zakorzenienie w mikro-działaniach społecznych. Siła tej prozy tkwi w jej racjonalnym optymizmie - przekonaniu, że zwrot w stronę sprawiedliwości klimatycznej zaczyna się przy własnym stole, w sąsiedzkiej wspólnocie czy podczas świadomych wyborów konsumenckich.

Z drugiej strony, ta idealistyczna perspektywa niesie ze sobą pewne ryzyko odbioru, które dla części czytelników może okazać się barierą. Wizja świata opartego na lokalnym uścisku dłoni i bezinteresownym dzieleniu się plonami z własnego ogrodu może w starciu z brutalną, globalną polityką makroekonomiczną wydać się nieco naiwną, utopijną baśnią. Dla odbiorcy mocno osadzonego w realiach europejskich, pewnym dystansem może być również specyficzny punkt wyjścia - skupienie narracji wokół roślinności i tradycji rdzennie amerykańskich, co dla niektórych może być momentami oderwane od lokalnego, rodzimego krajobrazu przyrodniczego.

Pod względem stylistycznym książka urzeka swoją łagodnością i klarownością. Kimmerer pisze w sposób niezwykle przystępny, unikając hermetycznego żargonu, choć nie boi się wprowadzać pojęć z zakresu biomimikry czy ekologii ekonomicznej. Jej styl balansuje na pograniczu eseju popularnonaukowego i literatury pięknej - jest pełen uważności, zmysłowych detali i filozoficznej głębi, która wymaga od czytelnika skupienia, ale w zamian oferuje kojący rytm lektury.

Całości dopełnia oprawa edytorska. Ta niewielka forma została potraktowana z ogromną pieczołowitością. Subtelne, niezwykle precyzyjne czarno-białe ilustracje autorstwa Johna Burgoyne’a idealnie rezonują z tekstem, sprawiając, że obcowanie z książką staje się doświadczeniem estetycznym.

Ta niepozorna publikacja wywarła na mnie ogromne wrażenie swoją wewnętrzną siłą. To lektura, która potrafi przewartościować dotychczasowe spojrzenie na konsumpcjonizm i zaszczepić w człowieku autentyczną potrzebę zwolnienia biegu. Choć można dyskutować z utopijnością niektórych postulatów autorki, to jednak głęboka mądrość płynąca z tej opowieści zostaje w głowie na bardzo długo. To rzadki przypadek książki, którą po przeczytaniu ma się ochotę natychmiast przekazać dalej, puszczając w obieg jej dobrą energię - dokładnie tak, jak nakazuje opisana w niej filozofia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - AnnaBook
AnnaBook
Przeczytane:2026-06-05, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2026,

Są lektury, które zapamiętujemy na długo, są takie, które po przeczytaniu odkładamy na regał i o nich już więcej nie myślimy. Zapewniam, że o książce „Dary ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności” autorstwa Robin Wall Kimmerer łatwo nie da się zapomnieć. Dlaczego? Powodów jest kilka i warto sięgnąć po nią, by się samemu o tym przekonać.

Autorka z wykształcenia jest botanikiem, zaś z pochodzenia rdzenną Amerykanką z plemienia Potawatomi. Jak wiadomo, ludzie ci mają zupełnie inne podejście do rzeczywistości i są znacznie bardziej przywiązani do przyrody i otaczającego świata natury niż przeciętny człowiek wychowany w miejskiej dżungli. Jej wywody toczące się wokół drzewa świdośliwy, a odnoszące się do całego ekosystemu, są bardzo logiczne, spójne, a przede wszystkim dające do myślenia. Ciekawe spostrzeżenia i opisy rytmu życia rośliny w sposób naturalny botaniczka przekształciła na odniesienie do społeczeństwa, do współczesnego nadmiaru konsumpcji, do nadużyć, których ofiarą padają rośliny i zwierzęta, do niezrozumienia praw przyrody, do jej nadmiernego eksploatowania i wyzyskiwania. Opowiada o potrzebie codziennej troski, daru i wyrażania wdzięczności, który spaja ludzi i może być strategią działania na najbliższe lata, odpędzając tym samym widmo nieuchronnych zmian klimatycznych i zagrożeń ze strony drapieżnej gospodarki rynkowej. Sprawiedliwa i zrównoważona przyszłość dla ludzi i zwierząt – czyż nie brzmi to pięknie? Jednak czy to jest rzeczywiście możliwe? Czy ekonomia ekologiczna ma szansę rozkwitnąć w obecnych czasach? Czy nie jest już zbyt późno, by zmienić system, który się w pełni zakorzenił i rozrósł do monstrualnych rozmiarów?

Publikacja jest niewielkich rozmiarów, krótka i pełna wspaniałych grafik autorstwa międzynarodowej sławy ilustratora Johna Burgoyne’a. Za tą maleńkością i niepozornością kryje się wielki i ważny przekaz. Jednak mimo wszystko… słowa autorki, choć mogą paść na podatny grunt i dotknąć czułej struny, wydają mi się tylko i wyłącznie naiwnym marzeniem, utopią, wizją pasującą bardziej do literatury science-fiction niż do normalnego, codziennego życia, w którym wszystko rozgrywa się za sprawą wielkiej, światowej polityki, a nie maluczkich, lokalnych sąsiedzkich uścisków dłoni. Gdyby na świecie działo się wedle wizji autorki, to z pewnością żyłoby się wszystkim lepiej i przyjemniej, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć, a już z pewnością sama nie dożyję takich czasów…

„Ubolewam, że sama jestem częścią gospodarki, która zamienia to, co piękne i wyjątkowe, w pieniądze, przekształca dary w towary, używając do tego waluty pozwalającej nam kupować rzeczy, których wcale nie potrzebujemy, i niszcząc jednocześnie to, bez czego nie możemy się obejść”.

Jednak jest coś, co możemy zrobić, tak dla swojego dobrego samopoczucia. Robin Wall Kimmerer pozostawia nas bowiem z ważnym pytaniem: czy więcej oznacza zawsze lepiej? A może tego „więcej” już wystarczy i trzeba zacząć doceniać i cieszyć się z tego, co osiągnęliśmy, nie chcąc już nic ponadto? Możemy już dziś zmienić swoje nastawienie i chociażby bardziej świadomie podchodzić do kwestii zakupów czy dzielenia się czymś, co mamy w nadmiarze. Może dzięki takim małym krokom, choć coś zmieni się na lepsze.

„Żyjemy w czasach, w których każda decyzja ma znaczenie”.

Link do opinii
Avatar użytkownika - mag-tur
mag-tur
Przeczytane:2026-05-30, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,

„Ekonomia daru pielęgnuje więzi społeczne, które zwiększają wzajemny dobrostan; jednostką gospodarczą jest „my” a nie „ja”, jako że wszystko rozkwita we wspólnocie”.


„Dary Ziemi” to mała książeczka, wielkości wydania kieszonkowego i o zaledwie 126-ściu stronach ale posiadająca wielką moc przekazu. Autorka, Robin Wall Kimmer to rdzenna Amerykanka. Jest członkinią plemienia Potawatomi a jak każde plemię w swoich tradycjach kultywują Matkę Ziemię. Jej płody i dobro jakim nas obdarza. Kultywują jedność z naturą i naturalną symbiozę. Na bazie krzewu świdośliwy pokazuje jak jeden owocowy krzew wnosi dobro w ludzkie, zwierzęce, ptasie życie. Po prostu w cały ekosystem. Oskarża zachłanność ludzką jak i utratę bioróżnorodności za katastrofę klimatyczną. Koncerny, za którymi także kryją się jednostki ludzkie, za sprzedawanie „daru” jakim jest woda. Zgodnie z naturą bezpłatny dostęp do niej powinna mieć każda żyjąca istota. I nie powinno się to odbywać na zasadzie płatności gotówką czy też operacji bezgotówkowych a płatność powinna być utrzymana w duchu daru ekonomii, czyli na zasadzie wdzięczności.


Pani Kimmer w tej małej książeczce przypomina lub uświadamia nam, że popyt jest sztucznie napędzany aby była większa podaż. Tutaj również, nie tyle krytykuje konsumpcjonizm co zwraca uwagę na jego niszczycielskie skutki dla nas i dla naszej planety. Jednak jako botanik patrzy na naszą gospodarkę z szerszej perspektywy. Widzi na przykładzie roślin, drzew, samej natury, że ta, gdzie pojawia się przestrzeń po „starym”, obejmuje ją w posiadanie i pojawia się coś nowego, co zasiedla i wzbogaca ten nowy teren. Tak samo my, jako ludzkość, możemy w miejsce naszej „zasiedziałej” gospodarki, wytworzyć nową, a należy zacząć od siebie i ludzi nas otaczających. Chociażby od gderliwych sąsiadów i stworzyć gospodarkę regeneracyjną aby naszym dzieciom i wnukom jeszcze przez długie lata żyło się dobrze w przestrzeni, którą po sobie zostawimy. Nie chcemy aby sprawdziły się wizje post apo.

 

 

Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak literanova.

Link do opinii

Autorka zabiera nas w podróż po zielonych łąkach, owocowych sadach i polach, na których corocznie możemy zbierać z nich plony.

Żyjemy za szybko. Kupujemy co się nam podoba. Nie zastanawiamy się od czego to wszystko się zaczęło. Może warto zwolnić... Poczuć korę drzew pod palcami? Zatracić się w zapachu kwiatów? Posmakować owoców, które są na wyciągnięcie ręki? Ziemia ofiaruje nam co może najlepszego. Ziemia to źródło wszelkich dóbr i usług. Już od najmłodszych lat uczymy się, że z drzew robimy papier, z owoców jedzenie, a z korzeni leki. Prawda?

Ta książka otwiera oczy, przypomina nam, że świat jest darem. Rośliny ofiarują wszystko co mają każdemu. Nieważne gdzie mieszkach i nieważne jaki masz status majątkowy.

Powinniśmy zatem mieć szacunek do Świata i wdzięczność za to co daje nam Ziemia. Bo wszystko czego potrzebujemy przepływa właśnie przez nią. Nazywanie Ziemi Matką, to nie pusta metafora.

Żyjemy w czasach, w których każda decyzja ma znaczenie. Dlatego szanujmy i dzielmy się dobrem, które Matka Ziemia nam ofiaruje. Wszak posiłek zjedzony razem, z darów które zebraliśmy wspólnie zawsze smakuje lepiej, czyż nie?

Link do opinii
Avatar użytkownika - martynaaa
martynaaa
Przeczytane:2026-06-02, Przeczytałam,

W dzisiejszym, pędzącym świecie często skupiamy się na tym, czego nam brakuje. Kimmerer przypomina nam o ,,gospodarce wdzięczności".

Uczy, jak zauważać dary, które Ziemia daje nam każdego dnia całkowicie za darmo - od czystej wody, przez słodkie truskawki, aż po tlen. Ta książka to plaster miodu na przebodźcowany, zmęczony umysł.

Jakbym miała powiedzieć o czym jest ta krótka, ale piękna książka to użyłabym słów: dary i wdzięczność.

"Ekonomia daru powstaje z obfitości darów Ziemi, które nie są niczyją własnością, a zatem są wspólne."

Jeśli szukasz książki, która nie tylko Cię czegoś nauczy, ale też zostawi w Tobie głęboki spokój i sprawi, że kolejny spacer po parku będzie zupełnie innym przeżyciem - ,,Dary ziemi" to absolutny must-read. Ostrzegam tylko przed jednym: po tej lekturze już nigdy nie spojrzysz na zwykły trawnik czy drzewo w ten sam sposób.

Link do opinii
Inne książki autora
Pieśń Ziemi. Rdzenna mądrość, wiedza naukowa i lekcje płynące z natury
Robin Wall Kimmerer0
Okładka ksiązki - Pieśń Ziemi. Rdzenna mądrość, wiedza naukowa i lekcje płynące z natury

Głos naszej planety, za którego wysłuchanie jesteśmy odpowiedzialni Posłuchaj opowieści o kobiecie, która przybyła z nieba. Zwierzęta ofiarowały jej błoto...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy