Departament Theta – to nazwa tajnego oddziału sił specjalnych polskiego kontrwywiadu, który bezpośrednio ochrania Prezydenta RP przed atakami mentalnymi z zewnątrz.
To tajna broń defensywna Amerykanów, wprowadzona na początku XXI w. we wszystkich krajach zrzeszonych w NATO, by żadnego zachodniego przywódcy nie spotkał los Gorbaczowa – ostatniego włodarza Związku Radzieckiego.
W wersji ofensywnej Amerykanie użyli tej broni w latach 80. XX w. do rozmontowania całego Bloku Wschodniego i doprowadzenia Związku Radzieckiego do bankructwa.
Gdy odbudowujący się wywiad rosyjski odkrył tę intrygę, postawił sobie za punkt honoru, w podobny sposób zniszczyć całe NATO.
Gdy w Polsce dochodzi do władzy ugrupowanie polityczne nieakceptujące w najmniejszym stopniu niezależności głowy państwa od ich partyjnych nakazów, Departament Theta, jako element natowskiej osłony niezdolny do kompromisów, uznany zostaje za element wrogi Polsce.
Takiej okazji Rosjanie nie mogą zmarnować…
Rok 2016 – przygotowania do Szczytu NATO w Warszawie…
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 250
Tytuł oryginału: Departament Theta
Język oryginału: Polski
Tłumaczenie: -
Na szpitalnym łożu kona siedemnastolatek cierpiący na jedną z nieuleczalnych chorób. Gdy już jest tak źle, że matka decyduje się wezwać księdza, chłopak...
Przeczytane:2026-05-07, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Podaż rodzi popyt, a nowa metoda ataku dosłownie wymusza wynalezienie jakiejś obrony. Początkowo może nieskutecznej, ale udoskonalanej tak szybko, jak to tylko możliwe.
Między innymi dlatego w Polsce założono hipertajny Departament Theta, zajmujący się atakami mentalnymi oraz obroną przed nimi. Założono i... zlikwidowano, by po jakimś czasie go reaktywować.
Na czele tego departamentu stoi Jarosław Targosz, człowiek z doświadczeniem, którego pracy większość ludzi nie traktuje poważnie. W tym gronie są również ci, którzy wiedzą, czym zajmują się podwładni Targosza.
Teraz jednak sytuacja się zmienia...
W Polsce ma być zorganizowany szczyt NATO, a chwilę później również Światowe Dni Młodzieży. Trzeba więc podjąć wszelkie środki ostrożności i zadbać o bezpieczeństwo głów państw, także przy wykorzystaniu metod uważanych za fikcję filmową i literacką.
Paradoksalnie do reaktywowanego Departamentu zostają przyjęci nie agenci z doświadczeniem, a osoby niemające nawet bladego pojęcia o tym, na czym będzie polegać ich praca, a wśród nich - mający orzeczenie o niepełnosprawności Edek.
Targosz postanawia zacisnąć zęby, gdyż wychodzi z założenia, że w biurze też jest ktoś potrzebny, a do niszczenia dokumentów nie potrzeba wyjątkowych predyspozycji.
Nie zmienia to jednak faktu, że Edek ma fotograficzną pamięć, a jako osoba z niepełnosprawnością często bywa ignorowany. Tylko czy będzie miał sposobność, by wykorzystać tę umiejętność?
Dlaczego zlikwidowano, a potem reaktywowano Departament Theta?
Na czym dokładnie polega praca w Departamencie?
Kto jako pierwszy wykorzystał ten rodzaj broni?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce...
Autor określa swoją książkę jako thriller szpiegowski. Dla mnie to lekka historia, przy której mogłam się pośmiać. Nie dość, że na początku pojawiło się sporo porównań do Hogwartu, typu: biuro wielkości schowka pod schodami, to jeszcze całość skojarzyła mi się z parodiami filmów, takimi jak ,,Hot Shots" czy ,,Naga broń". Nieco poważniejsze porównanie też mam.
W ,,Nekroskopie" był tajny wydział zajmujący się wszystkim, co da się podciągnąć pod szósty zmysł.
Abstrahując od tych skojarzeń spodobało mi się pokazanie osoby z niepełnosprawnością jako kogoś aktywnego na rynku pracy. To, że wykonywał najprostsze czynności, to inna bajka, ale nie wiadomo, jak poradziłby sobie z czymś bardziej skomplikowanym.
Niemniej, gdyby historia bardziej skupiła się na Edku, może zobaczylibyśmy, jak pokonuje kolejne szczeble kariery.
No, ale jak mawia Jarosław Targosz: ,,Do brzegu".
Muszę wytknąć brak tłumaczenia rosyjskich wtrętów. Żeby wiedzieć, co wymsknęło się postaci, musiałam używać translatora.
Ten defekt nie przeszkadza jednak w delektowaniu całą historią, do której na pewno wrócę...
Za ebooka do recenzji dziękuję Autorowi