Nad życiem Krzeszowskich zbierają się czarne chmury. Zamążpójście starszej córki Ludmiły staje pod znakiem zapytania. Krzeszowski wpada w sidła hazardu. Szczęście umyka. Los zmusza Ludmiłę do opuszczenia domu.
Krakowem wstrząsa śmierć młodej kobiety. Iwo Biron, syn znanego adwokata, zaciąga się do policji. Zdolności i instynkt pozwalają mu na szybki awans.
Wanda, młodsza córka Krzeszowskich, po ukończeniu szkoły dla panien zostaje w Krakowie, korzystając z pomocy wuja Ludwika. Nagłe zniknięcie Ludmiły sprawia, że Wanda postanawia wszcząć własne śledztwo. Na swojej drodze spotyka znanego i znienawidzonego przez siebie Iwo Birona, w którym kochała się jako nastolatka.
Podejrzenie o morderstwo pada na Antona Kozłowskiego, który swego czasu pełnił rolę stajennego u Krzeszowskich. Czy nieodwzajemniona miłość do Ludmiły mogła być powodem zbrodni? Czy Kozłowski stoi za jej zniknięciem? Tego musi dowiedzieć się Wanda i Iwo. Czy ich niechęć zmieni się w sympatię, a może miłość?
Kraków drugiej połowy XIX wieku okaże się nie tylko romantyczny, ale także tajemniczy i niebezpieczny.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-10-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 464
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗖𝘇𝘂ł𝗼ść 𝘇𝗮𝗸𝗹ę𝘁𝗮 𝘄 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶
Pierwsze spotkanie z prozą Wiktorii Gische zapamiętałam dzięki dylogii 𝑀𝑖ł𝑜ść, 𝑤𝑜𝑗𝑛𝑎 𝑖 𝑡𝑎𝑗𝑒𝑚𝑛𝑖𝑐𝑎 𝑝𝑎𝑝𝑖𝑟𝑢𝑠𝑢. Już wtedy zachwycił mnie styl autorki, dojrzały i przepełniony emocjami, a jednocześnie niosący w sobie spokój i szacunek wobec historii. W 𝐷𝑜𝑚𝑢 𝑛𝑎 𝐺𝑟𝑜𝑏𝑙𝑎𝑐ℎ ponownie znalazłam to, co w twórczości Wiktorii Gische cenię najbardziej: bogactwo wiedzy podanej z wyczuciem, piękny język, głębię uczuć i realistycznie oddany klimat minionych czasów. Ta książka nie była dla mnie tylko kolejną lekturą, lecz doświadczeniem, które porusza i zostaje w sercu. Autorka znów udowodniła, że potrafi tworzyć opowieści, które łączą historię, emocje i tajemnicę w jedną, niepowtarzalną całość. 𝐷𝑜𝑚 𝑛𝑎 𝐺𝑟𝑜𝑏𝑙𝑎𝑐ℎ całkowicie mnie wciągnął w XIX-wieczny Kraków, w świat pełen tajemnic, skomplikowanych relacji i emocji, o których trudno zapomnieć.
Rok 1878. Siostry Krzeszowskie noszą w sercach pierwsze miłości. Starsza, Ludmiła, oczarowana i zaręczona z Anastazym Chmielewskim, synem zamożnego krakowskiego kupca, całe myśli poświęca przygotowaniom do ślubu. Młodsza, nastoletnia Wanda, zadurzyła się w Iwo Bironie, synu znanego adwokata, który ją ignoruje i lekceważy. Dziewczyny dzieli nie tylko różnica wieku, ale też sposób patrzenia na świat. Ludmiła marzy o dobrym zamążpójściu i buja w obłokach, w przeciwieństwie do twardo stąpającej po ziemi Wandy, która dostrzega więcej niż koniec własnego nosa. Ma charakter jak brzytwa i cięty język, ale przy tym dobre serce, które ściska się na widok cierpienia innych.
Iwo Biron, obiekt westchnień Wandy, wbrew woli rodziców postanowił zostać policjantem, zamiast adwokatem, jak ojciec. Wciąż pojawia się na drodze Wandy, choć ona wcale tego nie chce. Wciąż pamięta, jak zirytował ją swoim zachowaniem na tamtym balu. Kilka przypadkowych spotkań sprawiło, że Iwo wydawało się, iż zna pannę Krzeszowską i w jakiś szczególny sposób przyciągała jego uwagę. Choć Wanda nie była pięknością w pełnym tego słowa znaczeniu, miała w sobie coś, co nie pozwalało mu przestać o niej myśleć. Kiedy trzeba było, miała w zanadrzu ciętą ripostę albo laskę, którą dała po grzbiecie hyclowi znęcającemu się nad psem, nie bacząc na konsekwencje. W jakiś niewytłumaczalny sposób fascynowała Iwo, ale w jej obecności stawał się opryskliwym gburem, zdolnym do obraźliwych słów, na co Wanda odpowiadała równie ciętym językiem.
Ojciec dziewczyn ciągle wyjeżdża do Krakowa, rzekomo w interesach, a tak naprawdę gra tam w karty, o czym nie ma pojęcia jego żona ani córki. Tak bardzo wciągnął się w hazard, że pewnego wieczoru stracił wszystko. Na wieść o tym młody Chmielewski zrywa zaręczyny, a człowiek, któremu Edmund był winien pieniądze, w zamian za darowanie długu żąda ręki Ludmiły. Zrozpaczona dziewczyna w przypływie szczerości zwierza się stajennemu Antonowi, z którym zna się od dziecka, a on skrycie ją kocha.
Kiedy Anastazy postanowił jednak ożenić się z Ludmiłą, wydawało się, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu finałowi. Wtedy jednak dochodzi do tragicznego w skutkach pojedynku między młodym Chmielewskim a Mochnackim, wierzycielem Krzeszowskiego. Pojedynek zmienia wszystko: Ludmiła ucieka z domu i ukrywa się w Krakowie.
Miastem wstrząsa zabójstwo młodej kobiety. Do sprawy zostaje przydzielony Iwo, jednak śledztwo okazuje się bardziej zagmatwane, niż początkowo mogło się wydawać. Ofiar przybywa, a policja wciąż nie potrafi znaleźć rozwiązania. Przełożeni, podobnie jak władze miasta, zaczynają tracić cierpliwość, a kobiety boją się wychodzić z domu. Jedynym wspólnym mianownikiem wszystkich ofiar jest podobieństwo wyglądu, co sprawia, że Iwo ma wrażenie, że już spotkał podobną kobietę. W tym samym czasie z majątku znika stajenny Anton, co rodzi podejrzenia, że jego nieodwzajemnione uczucie do Ludmiły mogło skłonić go do okrutnych czynów.
Wanda, po ukończeniu szkoły dla panien, zostaje w Krakowie i zna miejsce pobytu starszej siostry, aż do dnia, gdy Ludmiła znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Wanda rozpoczyna własne śledztwo, a jej drogi krzyżują się z Iwo. Choć nie darzą się sympatią, muszą zawiesić spory, by wspólnie odkryć prawdę i odnaleźć Ludmiłę.
Od pierwszych stron historia rodziny Krzeszowskich wciągnęła mnie całkowicie. XIX-wieczny Kraków Wiktoria Gische przedstawiła bardzo realistycznie, pokazując codzienne życie, oczekiwania wobec kobiet i problemy, które dotykały bohaterów. Dom Krzeszowskich rozpada się powoli, a plany rodziny sypią się w kawałki. Edmund wpada w kłopoty przez hazard, Ludmiła traci szansę na zamążpójście, a kiedy nagle znika, wkracza wątek kryminalny. Śledztwo nadaje historii nowy wymiar, a bohaterowie próbują znaleźć odpowiedzi, zmagając się przy tym ze swoimi lękami i nadziejami.
Najbardziej intrygującą postacią wydawała mi się Wanda, młodsza siostra pełna energii i odwagi, która mimo ograniczeń epoki postanawia odnaleźć Ludmiłę. Jej kontakty z Iwo tworzą nie tylko wątek romantyczny, ale pokazują, jak razem próbują dojść do prawdy. Poprzez ich rozmowy i wspólne działania autorka ukazuje starcie oczekiwań społecznych z osobistymi pragnieniami bohaterów.
Wiktoria Gische znakomicie oddała atmosferę XIX-wiecznego Krakowa, miasta pełnego kontrastów, gdzie eleganckie salony przeplatały się z ciasnymi zaułkami, gdzie plotki ważyły więcej niż fakty, a jeden skandal mógł zniszczyć życie. To tło nadaje historii wyjątkowego charakteru i sprawia, że lektura staje się nie tylko literacką przygodą, ale też podróżą w czasie.
Historia płynnie łączy wątki romantyczne, dramatyczne i kryminalne, tworząc opowieść, która wciąga i trudno się od niej oderwać. Choć pojawiają się spokojniejsze momenty, Wiktoria Gische utrzymuje napięcie dzięki nieoczekiwanym zwrotom akcji, które zmuszały mnie do zatrzymania się i zastanowienia nad losem każdej z bohaterek.
Moim zdaniem 𝐷𝑜𝑚 𝑛𝑎 𝐺𝑟𝑜𝑏𝑙𝑎𝑐ℎ to historia pełna uczuć, sekretów i ograniczeń narzuconych przez społeczeństwo, opowiadająca o kobietach, które próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie, w którym przeszłość wciąż wpływa na teraźniejszość. Książka zapewniła mi nie tylko przyjemność z lektury, ale też poczucie podróży w czasie, pozostawiając pytania o granice odwagi i cenę prawdy.
(...) Edmund Krzeszowski swoimi działaniami doprowadził rodzinę do nieciekawej sytuacji finansowej. W skutek tego również ślub starszej córki, Ludmiły, prawdopodobnie nie dojdzie do skutku. Krzeszowscy zostają wzięci na języki w towarzystwie krakowskiej elity, a ich córki nie są już pannami z którymi chciano by wiązać przyszłość matrymonialną, gdyż ich opinia została mocno nadszarpnięta. Jednak ani Wanda ani Ludmiła nie są tym jakiś specjalnie zmartwione. Mają większe problemy. Gdy obie pod wpływem wyjątkowo nie miłych okoliczności postanawiają zamieszkać w Krakowie, odkrywają, że nie jest to całkiem bezpieczne miasto. A powodem tego staje się seryjny morderca kobiet...
"Dom na Groblach" to osadzona w XIXwiecznym Krakowie, opowieść o kobiecej doli, w której konwenanse niczym przyciasny gorset, trzymają w sztywnych ramach czyniąc życie kobiety nierzadko koszmarem. Znajdziemy tu ogrom uczuć, emocji, które bez względu na czasy zawsze pozostają niezmienne. Pierwsze zauroczenia, niespełnione pragnienia, tęsknoty, walka o to, by móc iść własną drogą. Fascynująca fabuła wciągnęła mnie już od pierwszej strony, a wątek kryminalny, który początkowo zdaje się być jedynie tłem, wysuwa się niemal na pierwszy plan, by trzymać w napięciu i zaskoczyć w najmniej oczekiwany sposób.
Książka z gatunku tych, których najchętniej nie chciałoby się skończyć czytać, a jednocześnie niecierpliwie wyczekuje się finału. Wchodząc do świata Wandzi i Ludki, możemy posmakować ten wyjątkowy klimat minionych wieków, który został przez autorkę tak autentycznie oddany, że aż momentami czułam go niemal namacalnie. Stukot kopyt na wybrukowanej drodze, szelest strojnych sukien, blask świec czy mróz szczypiący w policzki podczas spaceru. Wędrowałam ulicami Krakowa, tak dobrze mi znanymi, a dzięki powieści odkrywanymi na nowo, poznając jego dawne oblicze, które nie zawsze mi się podobało. Jeśli chodzi o kreację bohaterów, zdobyła moje serce. Konkretni, z charakterem, niepozbawieni humoru, pełni wad i zalet, zżyłam się z nimi jak z dobrymi znajomymi. Jednym kibicowałam, inni burzyli krew w żyłach, ale żaden nie pozostał mi obojętnym. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że będzie kontynuacja tej historii.
Dom na groblach - Wiktoria Gische
Dziękuję wydawnictwu Videograf za możliwość przeczytania tej książki.
O autorce słyszałam wiele i dopiero teraz miałam okazję przeczytać coś spod jej pióra.
Przyznam szczerze, że to dość ciekawy styl.
Połączenie XIX wieku z delikatnym wątkiem kryminalnym. Ta historia pokazuje, że nie wszystko co za pierwszym razem wydaje się oczywiste, to w rzeczywistości może temu przeczyć.
Mamy tutaj poruszone takie wątki jak: nie rezygnowanie z miłości, obsesja, czy mezalianse. A także cień zbrodni, silne postacie kobiet, dramaty, plotki i iluzje. A najważniejsze jest to, aby brać odpowiedzialność za swoje decyzje. To co rodzice zrobili, to ich powinność. Nie zawsze podejmowanie trudnych decyzji jest tym czego w danej chwili potrzebujemy. Pokazuje też, jak nieszczęścia chodzą parami.
Postacie są tak skonstruowane, że można wczuć się w ich świat. Historia na przemian zwalnia i przyspiesza, co według mnie jest dużym plusem. Pomaga to bardziej wczuć się w treść, oraz zrozumieć pewne ukryte elementy.
Bardzo fajny jest motyw romantyczny. Szedł on w naturalnym tempie i pokazał co będzie, gdy spotkają się dwa podobne charaktery. Bardzo polubiłam duet Wandy i Iwo.
Czy polecam?
Oczywiście!!!
Idealnie odzwierciedla sens życia z tamtego okresu czasu.
Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Dziś też nie powinno jej tu być. Znalazła się tutaj przez przypadek. Zapewne gdyby miała więcej silnej woli, zawróciłaby i odeszła w drugą stronę, ale nie potrafiła tego zrobić.
Musiała sprawdzić."
"To zawsze trwa, ale wystarczy spojrzeć na pana Chmielewskiego, kiedy patrzy na panienkę, żeby wszelkie wątpliwości odeszły w zapomnienie. Proszę mi wierzyć, może z kondycją u mnie nie najlepiej, ale wzrok mam jeszcze doskonały. W jego oczach jest takie uczucie, że lepiej panienka trafić nie mogła. Trzeba być cierpliwym. Czasami to, co przychodzi po długim okresie wyczekiwania, wynagradza wszystkie wątpliwości i obawy."
"Znał swoje miejsce. Nigdy nie myślał, aby aspirować wyżej. Nigdy nie pchał się tam, gdzie nie powinien się znajdować. Był grzeczny, posłuszny i karnie wykonywał wszelkie polecenia."
"Nieładnie oceniać kogoś w ten sposób. Czasami lepiej pewne sprawy przemilczeć, niż mówić o nich głośno, nawet gdyby to była prawda."
"Jego obsesja na punkcie starszej córki Krzeszowskich mocno ją martwiła. Wiedziała doskonale, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, a uczucie nieodwzajemnionej miłości może łatwo przerodzić się w nienawiść. Emocję złą i wciągającą, która potrafi zawładnąć człowiekiem znacznie mocniej i intensywnej niż łagodna miłość."
" [...] Czasami lepiej zrobić to pomimo szoku, jaki moje słowa mogłyby wywołać, niż potem żałować, że trzymało się język za zębami. Ludzie, niezależnie od tego, czy mieszkają w dworkach takich jak panienka, czy w rozwalających się chałupach, czy mają pieniądze, aby jeść frykasy, czy głodują, zgodni są co do jednego. Do oceniania innych, kiedy sami nie widzą belki w swoim oku, w cudzym gotowi są zobaczyć źdźbło. A jak już znajdą ofiarę, jednoczą się w pogardzie, szczególnie skierowanej do kobiet, które czy to z własnej niewiedzy, czy uczucia, jakim darzyły mężczyznę, a może naiwności, pozwoliły sobie na chwilę zapomnienia. Zapomnienia, którego konsekwencją okazało się nieślubne, najczęściej niechciane dziecko. Gardzi się zawsze kobietą, matką. Nigdy ojcem. Proszę to sobie zapamiętać."
"Każdy ma jakieś marzenia, ale nie każdy ma siłę i odwagę, aby dążyć do ich realizacji."
"Po raz ostatni rozejrzała się po pokoju. W oczach zalśniły łzy. Rozum podpowiadał, że nie powinna tego robić. Że postępuje pochopnie i niehonorowo. Że powinna stawić czoło przeciwnościom, ale wtedy do głosu dochodziło serce, które przekonywało, że to nie ona powinna ponosić konsekwencje czyjegoś błędu, nawet jeżeli był to błąd ojca. Nie ona powinna kłaść na szali swoje życie i szczęście."
Jest druga połowa XIX wieku. Rodzina Krzeszowskich to zamożni ludzie, którzy mieszkają w majątku w Biskupicach nieopodal Krakowa. Edmund i Klementyna mają dwie córki: starszą Ludmiłę i młodszą Wandzię. Pierwsza z nich przygotowuje się do małżeństwa z Anastazym Chmielewskim. Dziewczyna jest zakochana i czeka na swój wielki dzień. Niestety jej ojciec popada w długi karciane. Dobry los odwraca się od Ludmiły, która postanawia uciec z domu do Krakowa. Jej młodsza siostra Wanda też w nim przebywa.
Tymczasem w mieście króla Kraka, ktoś zabija młode kobiety.
Czy bohaterkom grozi niebezpieczeństwo? Kto stoi za okrutnymi morderstwami? Jak potoczą się dalsze losy Ludmiły i Wandy?
Sięgnij po książkę "Dom na Groblach" i sam/a się przekonaj.
"Dom na Groblach" to pasjonująca i zarazem mocno wciągająca lektura. Pełna zwrotów akcji i głęboko skrywanych tajemnic. Fabuła powieści jest wielowątkowa, pełna pasji i emocji. Za to jej bohaterowie są barwni i wielowymiarowi. Wymykają się stereotypom i szukają swojego szczęścia pomimo przeciwności, jakie rzuca im pod nogi przeznaczenie.
"Dom na Groblach" to udane połączenie romansu z kryminałem.
Piękna okładka zachęca do lektury. Warto tej powieści poświęcić kilka jesiennych wieczorów, a nawet zarwać noc.
Wkrótce zostanie wydana druga część.
Bardzo lubię, kiedy w czytanych przeze mnie książkach akcja rozgrywa się w dziewiętnastym wieku, dlatego dzisiaj mam dla Was recenzję romansu historycznego „Dom na Groblach” Wiktorii Gische. Za sprawą tej powieści można przenieść się do dziewiętnastowiecznego Krakowa, w którym naprawdę wiele się dzieje...
Krzeszowscy są bogatą rodziną. Zamierzają wydać za mąż starszą córkę Ludmiłę, jednak niestety okazuje się, że jej małżeństwo stoi pod znakiem zapytania. W dodatku jej ojciec staje się ofiarą hazardu. Pod wpływem wielu nieprzyjemnych zdarzeń Ludmiła zmuszona jest opuścić rodzinny dom. Z kolei młodsza córka Krzeszowskich, czyli Wanda, po ukończeniu szkoły dla panien, postanawia zostać w Krakowie. W międzyczasie miastem tym wstrząsa śmierć młodej kobiety. W dodatku nagle znika Ludmiła. Wanda postanawia wszcząć własne śledztwo w sprawie zaginięcia swojej starszej siostry. Spotyka na swojej drodze policjanta Iwo Birona, czyli młodego mężczyznę, w którym kochała się, kiedy była nastolatką, jednak teraz żywi do niego niechęć. W tej sytuacji oboje postanawiają połączyć siły i podejrzewają o morderstwo byłego stajennego Krzeszowskich, który swego czasu był zakochany w Ludmile. Dlaczego zniknęła Ludmiła? Czy za sprawą jej zniknięcia stoi ta sama osoba, która dopuściła się zabójstwa młodej kobiety? Co dalej wyniknie ze znajomości Wandy i Iwo?
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozdziały są bardzo długie, a akcja wolno się toczy. U jednych może to wzbudzić ciekawość, drugich może zmęczyć. Moje odczucia były pośrodku. Mimo to spodobały mi się w tej książce wątki miłosne obu sióstr, a także wątek kryminalny. Do końca tej historii nie wiedziałam, kto stoi za zabójstwem młodej kobiety, a zniknięcie Ludmiły wzbudziło we mnie stres. Tak więc pomimo wolnej akcji, było ciekawie. Tej całej historii towarzyszyło historyczne tło dziewiętnastowiecznego Krakowa. Czasy te zostały opisane bardzo ciekawie, za sprawą tej książki można się dowiedzieć tego, jak bardzo różniły się od czasów, w których żyjemy. Końcówka książki bardzo mi się spodobała i dostarczyła wielu wrażeń, tak więc przygodę z tą książką uważam za udaną.
„Dom na Groblach” jest interesującym romansem historycznym z wątkiem kryminalnym. Według mnie nie jest to książka do przeczytania na raz, jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć, to czeka Was długa, ale i też ciekawa przygoda. Tak więc, jeśli lubicie romanse lub powieści obyczajowe, których akcja dzieje się dwa wieki temu, w których dużo się dzieje i nie brakuje wrażeń, to ta historia może Wam się spodobać.
? Kraków, XIX wiek. Miasto pełne kontrastów, tajemnic i historii, które potrafią złamać niejedno serce...
,,Dom na Groblach" autorstwa Wiktorii Gische to powieść, która od pierwszych stron zabiera czytelnika w świat dawnych salonów, rodzinnych sekretów i wyborów, które mają swoją cenę.
Poznajemy siostry Krzeszowskie -- Ludmiłę i Wandę. Dwie zupełnie różne osobowości, dwa spojrzenia na życie. Starsza z nich marzy o spokojnej przyszłości u boku ukochanego i z zaangażowaniem przygotowuje się do ślubu. Młodsza natomiast jest bystra, odważna i zdecydowanie bardziej świadoma świata, który ją otacza -- świata pełnego ograniczeń wobec kobiet.
Sielanka jednak szybko się kończy.
Rodzinne tajemnice wychodzą na jaw, a decyzje ojca pociągają za sobą lawinę dramatycznych wydarzeń. Zerwane zaręczyny, długi, nieoczekiwane propozycje i nagłe zwroty akcji sprawiają, że życie Krzeszowskich zaczyna się rozpadać. A kiedy wydaje się, że sytuacja powoli wraca na właściwe tory -- dochodzi do tragedii, po której Ludmiła znika bez śladu.
W tym samym czasie Kraków ogarnia strach.
Ktoś brutalnie morduje młode kobiety, a śledztwo staje się coraz bardziej skomplikowane.
Co jeszcze ciekawsze podejrzenia o dokonanie zbrodni padają na dawnego stajennego rodziny Krzeszowskich- Antona Kozłowskiego.
Czy słusznie?
Sprawą zajmuje się Iwo Biron -- mężczyzna, który wbrew oczekiwaniom rodziny wybrał własną drogę. Jego los szybko splata się z Wandą, która nie zamierza czekać bezczynnie i sama zaczyna szukać zaginionej siostry.
Choć ich relacja od początku jest pełna napięcia, uszczypliwości i niedopowiedzeń, z czasem między nimi zaczyna rodzić się coś więcej... coś, co dojrzewa powoli, w cieniu niebezpieczeństwa i trudnych wyborów.
? To historia o miłości -- tej pierwszej, naiwnej, ale też tej trudnej i wymagającej
? O sekretach, które potrafią zniszczyć wszystko, co wydawało się pewne
? O prawdzie, do której droga bywa bolesna i niebezpieczna
Najbardziej porwała mnie postać Wandy -- dziewczyny, która nie boi się mówić tego, co myśli, i działać wbrew schematom swojej epoki. Jej odwaga, upór i wrażliwość sprawiają, że to właśnie ona najmocniej zostaje w pamięci.
Ogromnym atutem książki jest także klimat -- Kraków ukazany jako miasto pełne kontrastów: eleganckie salony i mroczne zaułki, plotki ważniejsze niż fakty i społeczne zasady, które potrafią przekreślić czyjeś życie w jednej chwili.
Autorka świetnie łączy wątki obyczajowe, romantyczne i kryminalne, dzięki czemu historia nie zwalnia tempa, a kolejne wydarzenia potrafią naprawdę zaskoczyć.
? ,,Dom na Groblach" to historia o kobietach, które próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie pełnym ograniczeń. O wyborach, które nie zawsze są łatwe. I o tym, że czasem największą odwagą jest zawalczyć o prawdę -- nawet jeśli jej cena okazuje się bardzo wysoka.
Dodam tylko ,że książka jest pierwszą częścią cyklu i już nie mogę się doczekać jej kontynuacji.
Państwo Krzeszowscy przygotowują się do ślubu starszej z córek. Przygotowania przerywają kłopoty w jakie wpada głowa rodziny. Hazard najczęściej kończy się długami, a w tym przypadku nie tylko. Ludmiła będzie musiała porzucić świat jaki zna by na nowo poukładać sobie życie. Jej młodsza siostra, niepokorna Wanda zmuszona jest by rozpocząć nauki u urszulanek. Młody Iwo Biron pragnie zostać policjantem, trafia się mu okazja by pokazać co potrafi bo w Krakowie grasuje morderca.
To nie jest pierwsza książka autorki, którą miałam okazję czytać i cóż, nie zawiodłam się. Jak w poprzednich i tutaj mogłam liczyć na świetnie nakreślone tło historyczne, ówczesne obyczaje i fabułę oddającą klimat tamtej epoki. Posłuszeństwo dzieci wobec rodziców, wykluczenie z grupy społecznej jeśli tylko postąpi się nie tak jak "powinno". Trudna sytuacja kobiet bardzo powoli rozpoczynających walkę o swoje prawa. Tutaj jedna z bohaterek, młoda Wanda świetnie oddaje ducha tej walki, chociaż w pewnym sensie daje też posłuch rodzicom, darząc ich szacunkiem. Iwo chce żyć po swojemu, wbrew woli ojca, jednak czy będzie to możliwe?
Ludmiła przechodzi przemianę symbolicznie grzebiąc to co było i wkraczając w nieznany jej świat. Musi wiele przejść by bliscy zrozumieli co jest najważniejsze.
Podoba się mi to, że zarówno kryminalny jak i obyczajowy wątek rozpoczęty w powieści jest dokończony, a bohaterowie nie mają jakiś niezałatwionych spraw. Zazwyczaj wielotomowe książki kończą się w najmniej odpowiednim momencie, tutaj tak nie jest. To i tak nie zmienia faktu, że będę wyglądała dalszych części tej serii. Polecam.
128/52/2025
"Dom na Groblach" Wiktoria Gische Videograf #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #Kraków #XIXwiek
O pannach Krzeszowskich
Gdy ojciec Ludmiły i Wandy Krzeszowskich wpada w hazardziane długi, zamążpójście starszej z nich staje pod znakiem zapytania. Edmund jest gotów poświęcić szczęście i miłość swojej córki, Ludmiły i oddać ją za żonę dłużnikowi. Dochodzi do pojedynku narzeczonego Ludmiły i Mochnackiego, dłużnika ojca. Narzeczony Ludki zostaje ciężko ranny, a zaręczyny zerwane. Ludmiła po tym splocie wydarzeń ma nikłe szanse na kolejnych kandydatów na męża, a za Mochnackiego nie wyobraża sobie nawet wyjść za mąż, dlatego opuszcza rodzinny dom i zamieszkuje w Krakowie w domu na Groblach, gdzie mieści się słynący złą sławą dom schadzek pani Grochowskiej, jako jej osobista sekretarka. Przez to opinia o niej w socjecie pogarsza się jeszcze bardziej, a rodzice chcąc chronić młodszą córkę, Wandę, odcinają się od Ludmiły.
Wanda jest zrozpaczona tą sytuacją i nie zamierza tracić kontaktu z siostrą. Jednocześnie w Krakowie dochodzi do wielu zabójstw młodych kobiet, które oprawca wykorzystuje seksualnie, a następnie dusi. Iwo Biron, młody policjant, który sprzeciwił się ojcu, porzucając studia prawnicze i czekającą na niego karierę prawnika w kancelarii ojca, zostaje przydzielony do śledztwa dotyczącego tych brutalnych zbrodni. Gdy znika Ludmiła, a ostatnim kto miał z nią kontakt, był Anton Kozłowski, stajenny w domu rodzinnym w Biskupicach dziewcząt, który wypatrywał oczy za Ludmiłą, podejrzenie pada na niego. Wanda postanawia odnaleźć siostrę, a tym samym będzie zmuszona połączyć siły z Bironem, do którego wzdychała od pierwszego ich spotkania przed laty w kościele na Pastercę. Kto stoi za brutalnymi zbrodniami? Czy Ludmiła się odnajdzie? I jak los rozwiąże miłosne zawirowania naszych bohaterów? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po "Dom na Groblach".
Przyznam, że powieść będzie nie lada gratką dla miłośniczek literatury obyczajowej i romansu, mnie skusiła wzmianka o zagadce kryminalnej, ale muszę przyznać, że jestem rozczarowana tempem w jakim autorka rozwiązuje ten wątek, wiem, że powieść nie jest kryminałem, motyw zbrodni przetacza się jednak w tle powieści cały czas, ale właśnie pozostał on tłem dla całej powieści. Tylko tłem, a rozwiązanie nastąpiło go raz dwa, pod sam koniec książki. Główne skrzypce grają tu: postępowanie ojca dziewcząt, które staje się przyczynkiem do późniejszych zdarzeń, do rozwijających się relacji między bohaterami, a także kwestie poprawy losów kobiet w drugiej połowie XIX wieku, wzmianki o równouprawnieniu, czy to jak kobiety były traktowane przez rodziny i społeczeństwo, jak łatwo było stać się wykluczoną i napiętnowaną. Denerwował mnie także fakt, że po pojedynku i ciężkim urazie, narzeczony Ludmiły, ot tak, postanawia nie marnować jej życia i zrywa z nią zaręczyny, by nie musiała spędzać życia z kaleką... A przecież początek powieści daje nam obraz dwojga kochających się ludzi, rozumiem zabieg autorki, by móc wprowadzić bardziej w życie Ludmiły postać Antona, jej narzeczony musiał usunąć się w cień, ale dało mi to trochę vibe bollywoodzkich filmów.
"Dom na Groblach" czyta się dobrze, ale nie podbiła mojego serca, być może przez wzgląd, że nie jestem targetem takiego typu książek.
Ze egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Videograf.
,,Czasami to, co przychodzi po długim czasie wyczekiwania,
wynagradza wszystkie wątpliwości i obawy."
Pozycja kobiety w XIX wieku była zupełnie inna niż dziś. Współcześnie możemy decydować o swoim życiu, swobodnie poruszać się w przestrzeni publicznej, wybierać partnerów i nie spieszyć się z zamążpójściem. Mamy prawo do wolnych związków, a rozwód czy rozstanie nie budzi społecznego oburzenia. Ponad sto czterdzieści lat temu taka postawa była nie do pomyślenia. Wówczas kobieta była zależna od mężczyzny, a jej losy często determinowały decyzje ojca lub męża. W książce "Dom na Groblach" obserwujemy, jak wybory dwóch bohaterek - Ludmiły i Wandy - są ograniczone przez konwenanse epoki, co ukazuje kontrast między dawnymi realiami a współczesną wolnością kobiet.
Pani Wiktoria Gische zabiera nas do dziewiętnastowiecznego Krakowa, gdzie na jego przedmieściach, w Biskupicach majątek posiada rodzina Krzeszowskich. Powieść ma konstrukcję klamrową, która zaczyna się prologiem osadzonym w 1884 roku. Wanda, dwudziestoletnia córka państwa Krzeszowskich jest w Krakowi (sama!). Na tym etapie fabuły nie wiemy, co ona robi w tym mieście, dlaczego podąża w stronę otoczonego złą sławą domu pani Grochowskiej mieszczącej się na Groblach, ale razem z nią docieramy do kamienicy, przed którą gromadzi się tłum ludzi komentujących to, co właśnie widzą.
W kolejnych rozdziałach cofamy się o sześć lat, czyli do 1878 roku, by poznać wcześniejsze wydarzenia. Wówczas Wanda miała czternaście lat i spotkała po raz pierwszy Iwo Birona, w którym zakochała się od pierwszego spojrzenia. Jednak on jej wówczas nie zauważał. Oboje nie spodziewali się, że los połączy w przyszłości ich ścieżki życia w sytuacji, która zaważy na ich życiu.
To co można przeczytać w blubrze na okładce książki jest zaledwie skromnym zarysem tego, co dzieje się na jej kartach. Zanim dojdzie do ostatniego wymienionego w nim epizodu, wydarza się bardzo dużo, gdyż autorka nie skąpi swoim bohaterom trosk, zwrotów akcji, komplikacji, nie ułatwiając im życia.
"Dom na Groblach" to przede wszystkim opowieść o tragicznym błędzie ojca - przegranej fortuny w hazardzie, która naznacza życie całej rodziny. Starsza córka Ludmiła, stojąca u progu małżeństwa z Anastazym Chmielewskim, musi zmierzyć się z hańbą i dramatem, który zmienia jej przyszłość. Wspiera ją Anton Kozłowski, stajenny zakochany w młodej szlachciance, choć wie, że jego uczucie jest bez szans. Wanda, młodsza córka, próbuje walczyć z ograniczającymi ją konwenansami, ale i ona doświadcza, jak trudno jest wyrwać się z ram narzuconych przez epokę.
Styl pani Wiktorii Gische wciąga od pierwszych stron, gdyż nie ma ona zwyczaju przeciągać zbyt jakichś scen. Wręcz przeciwnie, nie raz zaskakuje urywając sytuację w najmniej spodziewanym momencie. Niejednokrotnie przenosi nas o kilka dni do przodu, by dopiero we wspomnieniach czy rozmowach odsłonić przebieg wcześniejszych wydarzeń. Dzięki temu narracja jest dynamiczna, a czytelnik pozostaje w stanie ciągłego oczekiwania na rozwój wydarzeń.
Autorka kreśli postacie wyraziste i pełne emocji. Ludmiła jest delikatna, ale zarazem odważna - potrafi podjąć decyzję o opuszczeniu domu, choć wie, że oznacza to zerwanie z dotychczasowym życiem. Wanda natomiast jawi się jako bardziej buntownicza, zdeterminowana, by szukać własnej drogi. Jej relacja z Iwo Bironem, synem znanego adwokata, jest pełna napięć i sprzecznych uczuć - od młodzieńczej fascynacji po niechęć, która z czasem może przerodzić się w coś głębszego.
Czytając zatopiłam się w atmosferze XIX wieku, gdyż autorka niezwykle sugestywnie oddaje realia tamtych czasów, ówczesne normy społeczne, obyczaje, ludzką mentalność i postrzeganie roli kobiety. Kraków ma niewiele wspólnego z obecnym miastem. Jest wprawdzie urokliwy, ale i tajemniczy, niebezpieczny, otulony ciemnościami w nocnych godzinach, gdy może wydarzyć się wszystko. I w pewnym momencie dzieją się niepokojące sprawy, bo ktoś morduje młode kobiety o jednej, typowej urodzie. Zawsze są to drobne blondynki o niebieskich oczach. Policja jest bezradna, nie ma zbyt dużo możliwości śledczych, musi polegać na obserwacji, zebranych dowodach i przede wszystkim na umiejętnościach dedukcyjnych. Ten wątek kryminalny nadaje powieści dodatkowego wymiaru - obok dramatu rodzinnego i romansu pojawia się element tajemnicy, który sprawia, że książka staje się jeszcze bardziej wciągająca.
"Dom na Groblach" to powieść, która łączy w sobie dramat rodzinny, romans i kryminał, więc nie brakuje emocji i napięcia. Autorka ukazuje również, jak silnie konwenanse społeczne wpływały na życie kobiet w XIX wieku. Ludmiła i Wanda są przykładem tego, że nawet odwaga i determinacja nie zawsze wystarczały, by wyrwać się z narzuconych ról. Współczesne czytelniczki mogą porównać ich losy z dzisiejszą sytuacją kobiet, dostrzegając ogromną zmianę w mentalności i możliwościach.
Inną kwestią, która wyłania się z historia opowiedziana w pierwszej części serii "Pogrążeni w ciemności" pokazuje, że jeden życiowy błąd potrafi uruchomić efekt domina - decyzja podjęta w złym momencie nie tylko kształtuje los osoby, która ją podjęła, lecz także pociąga za sobą konsekwencje dotykające innych, tworząc łańcuch zdarzeń trudny do zatrzymania.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Videograf
My, kobiety, chcemy realizować marzenia! Świat odżywa i życie w Krakowie znowu nabiera tempa. W roku 1921 tragiczna przeszłość powoli staje się nieprzyjemnym...
Samael - anioł, dostarczyciel wyroków śmierci. Kusiciel. Łotr. Duch zniszczenia. Uwodziciel. Wyprany z emocji i głębszych uczuć. Do czasu, aż na jego drodze...
Przeczytane:2026-03-31, Ocena: 6, Przeczytałem,
Na wstępie chciałabym podziękować autorce oraz wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Dom na Groblach". Dla mnie było to kolejne spotkanie z twórczością Wiktorii. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Ja pochłonęłam ją w jeden wieczór i chociaż czytałam ją już jakiś czas temu nadal pamiętam wszystkie emocje towarzyszące mi podczas lektury. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Razem z bohaterami przeniosłam się do Krakowa drugiej połowy XIX wieku i uważam, że autorka w niesamowicie plastyczny, realistyczny i pobudzający wyobraźnię sposób ukazała jak wyglądało wtedy życie ludzi, nie bojąc pokazać się również mroczniejszej, pełnej sekretów i plotek strony tego miasta. Natomiast bohaterowie zostali w ciekawy, barwny i autentyczny sposób wykreowani. Na kratach powieści mogłam bliżej poznać siostry Krzeszowskie - Ludmiłę i Wandę, a także Iwo Birona. Historia Ludmiły mocno mnie poruszyła i z zainteresowaniem obserwowałam przebieg wydarzeń. Z kolei Wanda bezapelacyjnie zyskała moją sympatię swoim lekko nieokiełznanym usposobieniem i troską o starszą siostrę. To co totalnie mi się tutaj podobało to świetnie przedstawiona relacja pomiędzy młodszą Krzeszowską a Bironem. Od początku dało się wyczuć pomiędzy nim wyraźne napięcie, które z każdym kolejnym spotkaniem tylko przybierało na sile. Niemniej wszystko toczyło się swoim rytmem pozwalając Czytelnikowi skupić na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom.
Istotną rolę w tej historii odgrywają oczywiście bohaterowie drugoplanowi którzy wprowadzają sporo zamieszania do życia Krzeszowskich czy Birona, dostarczając zarówno im samym jak i Czytelnikowi wielu skrajnych emocji i wrażeń. Mowa o rodzicach kobiet i Iwona, ale także pracownikach Krzeszowskich czy osobach, z którymi obcowali w Krakowie. Ważnym elementem tej powieści jest na pewno wątek kryminalny, został on w intrygujący sposób zaprezentowany i śledziłam go z dużym przejęciem. Pisarka umiejętnie budowała napięcie i wprowadziła kilka naprawdę ciekawych zwrotów akcji. Muszę również przyznać, że kompletnie się nie spodziewałam, że taki będzie finał śledztwa bohaterów. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. "Dom na Groblach" to emocjonująca, wartościowa i momentami skłaniająca do przemyśleń historia z którą miło spędziłam czas. Już niebawem ukaże się kontynuacja losów bohaterowie pod tytułem - "Dom na Groblach. Pogrążeni z ciemności" i uwierzcie, że jest na co czekać! Polecam!