reklama

Dzieje Tristana i Izoldy

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2017-01-18
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788377794227
Liczba stron: 288

Ocena: 4.28 (25 głosów)
Inne wydania:

Legenda Tristana i Izoldy jest najpiękniejszym, najgłębszym poematem miłości, jaki ludzkość kiedykolwiek stworzyła. Zawiera w najpełniejszym, najszlachetniejszym wyrazie to, co stanowi dominującą linię późniejszej literatury francuskiej, co odróżnia ją od wszystkich innych i stanowi tajemnicę jej uroczego na wszystkie inne oddziaływania. Wiecznie na nowo przeżywany problem miłości, wiekuista, tryumfalna apoteoza jej samej, wraz z całym bezmiarem jej nędz, kłamstw, jej wzniosłości i upodlenia, czci i bezhonoru, z całym pijaństwem szczęścia i tragizmem nie¬doli, to linia, która od Tristana i Izoldy, poprzez strofy Villona i Molierowskiego Alcesta, niezapomnia¬ne sylwety Manon Lescaut i kawalera de Grieux, poprzez Stendhala i Balzaca, Musseta i Verlaine'a, aż do całego teatru i powieści przedostatniej doby, aż do piosenki ulicznej Paryża, snuje się nieprzerwanie przez najświetniejsze karty literatury francuskiej i stanowi jej swoisty, nieprzeparty urok. Można powiedzieć, iż dusza nowo tworzącej się rasy w samym zaraniu młodości napiła się czarodziejskiego trunku z pucha¬ru Tristana i Izoldy i że ów napój miłosny, mocny jak życie i mocniejszy nad śmierć, na wieki już krąży w jej żyłach.

Tagi: literatura piękna

Kup książkę Dzieje Tristana i Izoldy

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Dzieje Tristana i Izoldy

Ta historia ma już tyle lat, a mimo to ciągle pozostaje o wiele bardziej romantyczna i smutna zarazem, niż większość współczesnych romansów. Wydaję mi się, że streszczać książki nie trzeba, bo prawie każdy zna choć ogólny zarys. Ja dodam tylko, że jestem oczarowana tragiczną historią Tristana i Izoldy. Tylko jedno pytanie nie daje mi spokoju: skoro głowni bohaterowie zakochali się pod wpływem magii i eliksiru, to czy w takim razie ta ich miłość była faktycznie taka prawdziwa?
Link do opinii
(Posiadam wydanie z 1987 roku) Najpiękniejsza, a zarazem moja ulubiona historia o miłości. Zakazane uczucie, które łączy rycerza Tristana - wasala i siostrzeńca króla Marka oraz Izoldę Jasnowłosą - irlandzką księżniczkę i żonę króla Marka. Młodzi kochankowie usiłują być ze sobą mimo przeciwności losu, który jest wobec nich okrutny. Rozstania, powroty, zagrożenie życia i pojedynki na miecze - to wszystko znajduje się w tej urokliwej legendzie opisanej przez Bediera. Wraz z bohaterami przeniosłam się w czasy średniowiecznej Kornwalii, Irlandii i Bretanii. Odpieram zarzuty o brak autentyczności dzieła, a jednocześnie przypominam, że jest to legenda, czyli historia przekazywana początkowo ustnie, dopiero później spisana na podstawie innych przekładów, stąd na przykład pojawia się smok, którego pokonuje Tristan. Miłość Tristana i Izoldy pokazuje siłę uczucia, pierwszej i jedynej prawdziwej miłości, która trwa "póki śmierć ich nie rozłączy". Spiski baronów przeciwko Tristanowi obnażają ludzką zawiść, z którą Tristan radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Podczas czytania nasunęło mi się podobieństwo Tristana i Kmicica z "Potopu" - pamiętam, jak przerabialiśmy dzieło Sienkiewicza i ktoś rzucił hasło, że Kmicic jest nieśmiertelny. W przypadku Tristana również kilka razy powinien zginąć, a mimo to dalej kurczowo trzymał się życia. Rozgoryczenie i kłamstwo urażonej Izoldy o Białych Dłoniach zabiło Tristana, który umierał pogrążony w rozpaczy. Film z 2006 roku w reżyserii Kevina Reynoldsa wprowadza nieco zmian, ale jak dla mnie oddaje klimat epoki. Dobrze dobrana obsada i akcja, dzięki której film ogląda się przyjemnie i bez przymusu.
Link do opinii

Domniemywa się, że legenda o Tristanie i Izoldzie powstała wśród plemion celtyckich znad kanału la Manche. Później dość szybko rozprzestrzeniła się po Europie. Trzeba jednak zaznaczyć, że wędrując tak z ust do ust zmieniała się nieco. Dopiero w XII wieku została spisana i to przez wiele osób. Niestety nie wszystkie wersje przetrwały. Dwie z nich (autorstwa Chretiena de Troyes i La Ch?vre) przepadły bezpowrotnie. Z pozostałych (spisanych przez Thomasa i Béroula) zachowały się jedynie fragmenty. Na ich podstawie Gotfryd ze Strasburga i Eilhard z Obergu stworzyli swe poematy. Poza tym ocalały jeszcze inne krótkie, anonimowe fragmenty.

Zebrania w całość dziejów o Tristanie i Izoldzie podjął się Joseph Bédier. Najwięcej zaczerpnął z wersji spisanej przez Béroula, ponieważ nie była ona wcześniej tłumaczona i zachowała ducha tamtych czasów. Jednak musiał uzupełnić historię i to dopiero okazało się trudne. Przy tworzeniu musiał pamiętać o starodawnym stylu. Wspomagał się wszystkimi, innymi znanymi mu wersjami tej legendy (wersja Thomasa, Eilharda z Obergu, Gotfryda ze Strassburga), aby jak najwierniej ją odtworzyć. Niektórzy współcześni pisarze uważają, że Joseph Bédier nie od razu przystąpił do tłumaczenia wersji Béroula. Podobno najpierw powstała całość dziejów o Tristanie i Izoldzie w wersji romańskiej a dopiero później przekład na język francuski. I wreszcie w 1900 roku "Dzieje..." spisane ręką Bédiera ujrzały światło dzienne.

Bohaterami tej legendy są prawdziwi ludzie: Tristan - rycerz króla Marka (według innych źródeł był też jednym z Rycerzy Okrągłego Stołu), irlandzka księżniczka Izolda Jasnowłosa (Izolda z Irlandii), król Marek - mąż Izoldy Jasnowłosej (prawdopodobnie rządził Kornwalią w połowie VI wieku), żona Tristiana - Izolda o Białych Dłoniach, Morhołt (Morhołt z Irlandii) - wojownik (w legendach arturiańskich to rycerz Okrągłego Stołu, we innych wersjach legendy jest bratem królowej Irlandii i wujem miłości Tristana). Trzeba przyznać, że akcja w "Dziejach Tristana i Izoldy" mknie dość żwawo. Nie można powiedzieć, że bohaterowie się tu nudzą. Co i rusz stają twarzą w twarz z nowymi wyzwaniami. Niestety tempo czytania nieco spowalnia użyty tu starodawny język. Szczególnie na początku trudno jest do niego przywyknąć.

Jednak niech Was nie odstraszy jej objętość. Mimo że pozycja liczy sobie aż 284 strony nie ma tu bardzo wielu stronic zapełnionych litym tekstem. Do tego rozmiar czcionki jest niemały. Sam wstęp od tłumacza to 10 stron. Ponadto każdy rozdział poprzedzony jest dwustronicową (biały druk na szarym tle) stroną tytułową (odpada kolejnych 40 stron). Muszę dodać, że i akapity na każdej ze stron są ponadstandardowe (górny i dolny po 4 cm, prawy i lewy po 3 cm). Z racji tego, że to wydanie ilustrowane to tylko napomknę, że ilustracje (autorstwa Jacquesa Marie Gastona Onfroya de Breville "Joba") zajmują tu aż 31 stron. Warto wspomnieć na koniec, że przeczytana przeze mnie pozycja jest w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Tak. Do tej pory wspominam "Hamleta" czy "Makbeta" w jego tłumaczeniu, a czytałam te dramaty wiele lat temu...

Link do opinii

Panowie miłościwi, czy wola wasza usłyszeć piękną opowieść o miłości i śmierci? To rzecz o Tristanie i Izoldzie królowej. Słuchajcie w jaki sposób w wielkiej radości, w wielkiej żałobie miłowali się, później zasię pomarli w tym samym dniu, on przez nią, ona przez niego.
Legendę o Tristanie i Izoldzie znamy wszyscy. Często przewija się ona na szkolnych zajęciach, a i w dorosłym życiu nie sposób na nią nie natrafić. Nazywana jest najpiękniejszym poematem o miłości, jednak ja patrzę na to dzieło głównie jak na swoistą tragedię, nie historię gorącego uczucia. 
W związku z powyższym - nie chcę rozpisywać się na temat fabuły. Muszę jednak wspomnieć, że Dzieje Tristana i Izoldy nie są jedynie opowieścią o kończącej się tragicznie dla dwojga kochanków miłości. Ta książka pełna jest zdrad, pułapek, walk, podstępów, a także zazdrości i nienawiści. To ponadczasowe dzieło zawiera w sobie pełną gamę emocji i ludzkiej psychologii przelanej na papier. Może gdyby nie zawiść, ta historia skończyłaby się – niczym większość bajek, baśni i legend – happy endem?
(…) wielu bowiem ludzi nie wie, iż tego, co jest w mocy czarnoksiężników, serce ludzkie może też dokonać siłą miłości i odwagi.  
Jak na legendę przystało, nie brakuje w niej wątków nieprawdopodobnych, fantastycznych, charakterystycznych dla średniowiecza. Mam tutaj na myśli przede wszystkim smoka, którego Tristan pokonał, aby zdobyć Izoldę Złotowłosą; eliksir miłości, który kochankowie nieszczęśliwie wypili na statku oraz niesamowitą przychylność boską – choćby tą, która uratowała Izoldę przy próbie żelaza. Wszystkie te elementy, wraz z wykreowanymi przez nieznanego autora krainami, nadaje Dziejom Tristana i Izoldy baśniowości, bowiem sam czas i miejsca akcji utworu zdają się być spowite tajemnicą. Dzieje Tristana i Izoldy, w wydaniu Wydawnictwa MG, zdają się być jeszcze bardziej magiczną historią, a to wszystko za sprawą niesamowitej oprawy graficznej. Ilustracje nie z tej epoki nadają powieści charakteru oraz uroku, któremu ciężko się oprzeć (choć różowa okładka nieco mnie przestraszyła w pierwszej chwili). Gdy wpatrywałam się w nie, naszła mnie refleksja, że może uczucie tych kochanków było na swój sposób prawdziwe, a miłosny eliksir to jedynie metafora tajemniczej, niespodziewanej miłości? Miłości aż po kres...
Kochankowie obłapili się: w ich pięknych ciałach drgało pragnienie i życie. Tristan rzekł: - Niech tedy przyjdzie śmierć. I kiedy wieczór zapadł na statku, który coraz chyżej pomykał u ziemi króla Marka, związani na zawsze, pogrążyli się w miłości. 
Dzieje Tristana i Izoldy to lektura, którą nie tylko warto przeczytać, ale i posiadać własny egzemplarz. Polecam z całego serca wydanie ilustrowane, nie tylko ze względu na walory estetyczne, lecz i dodatkowe wrażenia przy lekturze. 

Link do opinii
Książka wywołała na mnie niezbyt pozytywne wrażenie. Jest dość schematyczna, momentami oczywista i dziwna. Przerabialiśmy ją w szkole jako "obraz idealnej średniowiecznej miłości". Nijak nie jestem w stanie się tego w niej dopatrzyć. Główni bohaterowie nawet siebie naprawdę nie kochają, wszytko zostało wywołane eliksirem miłosnym... Prócz tego oni łamią wszystkie zasady jakie obowiązywały w średniowieczu np. Kodeks rycerski. Ranią wszystkich dookoła bo nie są w stanie nad sobą zapanować. Oszukują i okłamują bliskie sobie osoby. Osoby które miały być chyba ukazane w negatywnym świetle (np. Izolda Jasnowłosa, która doprowadza doi śmierci Tristana) wzbudzają moje współczucie. pary głównych bohaterów nie jestem w stanie znieść. Ale to powinno się przeczytać samemu żeby po pierwsze wyrobić sobie własną opinię, a po drugie to jednak klasyk... Coś co trzeba znać.
Link do opinii

Miłość Tristana i Izoldy obok miłości Romea i Julii jest najsłynniejszym romansem na świecie. Mit ten zrodził się prawdopodobnie wśród Celtów, a później rozpowszechnił się poprzez przekazy ustne do Niemiec, Norwegii, Anglii i innych państw przybierając nieco inne zabarwienie. Dopiero w połowie XII wieku opowieść została spisana w kilku poematach, ale na przestrzeni lat dwa z nich całkiem zaginęły, z dwóch innych pozostały tylko fragmenty. Uczony, romanista J. Bedier przez lata prowadził badania naukowe nad dawnymi tekstami. Historyczne dzieło odtworzył ze szczątków, które pozostały. Dzięki jego pracy możemy cieszyć się lekturą legendy o Tristanie i Izoldzie.

Tristan po śmierci rodziców wychowywany był w domu marszałka Rohałta, a gdy osiągnął wiek siedmiu lat zabrano go od kobiet i powierzono nauczycielowi Gorwenalowi. Gdy był młodym mężczyzną został porwany przez kupców norweskich, ale po gwałtownych sztormach spuścili czółno z Tristanem przy piaszczystym wybrzeżu i uwolnili go. Tristan trafił do zamku Tyntagiel w Kornwalii, gdzie rządził brat jego zmarłej matki, Marek. Obaj mężczyźni w miarę poznawania obdarzali się coraz większym zaufaniem, przyjaźnią i oddaniem. 

Król Irlandii mógł ściągać daninę z Kornwalii i w tym celu wysłał do niej niezwyciężonego rycerza Morhołta, który oświadczył, że jeśli jakiś baron pokona go w walce, to odstąpi od ściągania daniny. Baronowie jednak bali się stanąć z nim do pojedynku. Zgłosił się młody Tristan i pokonał rycerza, ale Morhołt zranił go zatrutym mieczem, od którego Tristan zachorował. Kiedy już wydawało się, że nie ma dla niego ratunku położono go w łodzi i spuszczono do morza. Nieprzytomnego znaleźli rybacy i zanieśli do swojej królowej Izoldy Jasnowłosej, która troskliwie się nim zajęła, przy pomocy leków wyleczyła. Młodzieniec wrócił do domu w Kornwalii, ale po jakimś czasie przypłynął do Irlandii, by przywieźć Izoldę, która miała zostać żoną króla Marka.

,,Kiedy nadszedł czas oddania Izoldy rycerzom Kornwalii, matka jej nazbierała ziół, kwiatów i korzeni, rozmieszała je w winie i uwarzyła silny napój...ci, którzy wypiją go razem, będą się miłowali wszystkimi zmysłami i wszystką myślą na zawsze, przez życie i po śmierci."


Wierna służka Izoldy Brangien miała pilnować miłosnego napoju, ale w wyniku zamieszania Izolda wypiła go wraz z Tristanem zamiast w noc poślubną z Markiem. Już nigdy nie mieli zaznać miłości bez bólu. 

Miłość Tristana i Izoldy była nagła, wielka, niepohamowana, ale ostatecznie tragiczna w skutkach. Intrygi na dworze spowodowały, że o ich uczuciu dowiedział się król i doszło do nieprzyjemnych wydarzeń. Zakochani nie mogli bez siebie żyć, ale zmagali się także z poczuciem, iż krzywdzą Marka, który był dla nich dobry. Ich uczucie było sprzeczne z obowiązującymi zasadami. 

W dziele prawdziwe wydarzenia przeplatają się z magią. Tristan chcąc zdobyć w Irlandii Izoldę Jasnowłosą pokonał smoka, który zjadał codziennie jedną dziewicę. Napój miłosny ma magiczną moc wiążącą kobietę i mężczyznę.

Wiele można dowiedzieć się o średniowiecznych obyczajach, stosunkach społecznych, zabobonach i walkach rycerzy.

O miłości średniowiecznych kochanków czytałam z rosnącym napięciem, które potęgowane było przez oszczędny, ale wyrazisty język. Najważniejsze w tej opowieści były zmagania miłosne Tristana i Izoldy, a inne wątki nie zostały rozbudowane. Czyta się bardzo szybko, przyjemnie.

Warto poznać legendę Tristana i Izoldy-historię miłości, której nie pokonała nawet śmierć.

http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/2015/09/dzieje-tristana-i-izoldy.html#gpluscomments

Link do opinii
MIŁOSNY NAPÓJ NIESZCZĘŚCIA Spotkać się. Zakochać. Pokochać. Umrzeć dla miłości. Rycerz Tristan wysłany zostaje przez Króla Marka z misją znalezienia Złotowłosej dziewczyny, którą władca chce poślubić. Wyprawa kończy się powodzeniem, odnajduje Izoldę i zabiera ze sobą na statek płynący do Kornwalii. Po drodze zdarza się jednak rzecz, która odmienia wszystko. Oboje przypadkowo wypijają miłosny napój, przygotowany dla dziewczyny i króla, i zakochują się w sobie. Ślub z władcą jest jednak przygotowywany, a zarazem oboje potajemnie rozwijają swoją miłość. Wkrótce jednak ich sekret wychodzi na jaw, zagrażając ich życiu... Oto dwunastowieczny poemat, który uważany jest za najpiękniejszą historię miłosną w historii literatur. Pean na cześć najwspanialszego z uczuć, które stanowi sens ludzkiego życia i jedno z tych dzieł (arcydzieł), które znać trzeba koniecznie. To także, jeśli nie kamień węgielny, to przynajmniej ściana nośna romantycznych opowieści bez happy endu, która stała się inspiracją dla rzeszy autorów i inspiracją tą pozostając po dziś dzień, o czym świadczy choćby filmowy hit sprzed kilku lat nakręcony na jej podstawie. a nawet nie wiadomo, kto jest jej autorem. Jej początki to prosta opowieść, przekazywana z ust do ust, rozbudowywana przez kolejne pokolenia, a z czasem spisywana przez różnych ludzi pióra. I właśnie ocalałe fragmenty tych dzieł zebrał ze sobą w jedną całość, a potem zredagował, J. Bédier, oferując najpełniejszą wersję losów Tristana i Izoldy, jaka tylko była możliwa. Całość wyśmienicie przełożył i opatrzył wstępem Tadeusz Boy-Żeleński, a Jacqeus Marie Gaston Onfroy de Bréville ,,Job" przepięknie i bogato zilustrował. I tak właśnie wydana trafia w nasze ręce opowieść o tragicznej miłości dwójki ludzi, którzy mierzyć musieli się z losem i innymi ludźmi. Opowieść poruszająca i emocjonująca, a przede wszystkim jakże ważna. Jeśli więc ktoś jeszcze nie zna dziejów Tristana i Izoldy, niech jak najszybciej nadrobi ten błąd, naprawdę warto, a także trzeba, ja zaś dziękuję wydawnictwu MG za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Link do opinii
myślę że warto znać, ten klasyk, mi było łatwej przez to przebrnąć ponieważ była to wersja audio, wiem że nie każdy będzie w stanie przeczytać, niech choć spróbuje
Link do opinii
Książka niezwykle ujmująca swą innością, dla współczesnego czytelnika, w dodatku w moim wieku. Zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Miłość Tristana do Izoldy pomimo, że trochę wymuszona jest piękna i równocześnie smutna. Książka, którą każdy choć raz powinien przeczytać :)
Link do opinii
Zanim ją przeczytałam, w momencie gdy zobaczyłam ją na liście lektur - ucieszyłam się, bo sądziłam, że to będzie jedna z tych książek, które na pewno przeczytam z wypiekami na twarzy. Cóż, po ostatniej stronie - znielubiłam swoją polonistkę, że kazała mi to czytać. Tak naiwna, tak głupia i tak nieprawdziwa historia, że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Może dla dwunastolatki byłaby czymś wspaniałym, ale dla dziewczyny, prawie że dorosłej (którą wtedy byłam), a która oczekuje czegoś więcej od życia, niż tkliwych romansów, które są jedynie bajkami (coś za dużo tych "które") - była czymś potwornie nudnym i przesłodzonym. Głupim też. Moja mama - która również jest polonistką i zna moje podeście do życia i książek - z góry wiedziała, że moje zachwyty skończą się w 1/3 książki. Wiedziała, że po przeczytaniu będę zniesmaczona, wkurzona że zmarnowałam czas i że rzucę książkę w kąt i już nigdy do niej nie wrócę. I miała rację. Właściwie mam o tej historii to samo zdanie, co o "Romeo i Julii", ta sama półka i nawet podobne (bardzo podobne) do siebie historie. Jeśli ktoś oczekuje więcej po książce niż tkliwy Harlequin, to radzę tego nie czytać, bo można tylko się zniesmaczyć i zmarnować czas.
Link do opinii
Czytając miałam kilkakrotnie ochotę rzucić tą książką w ścianę, bo tak mnie irytowała. Niestety nie było to możliwe, gdyż mam ją na czytniku e-book i obawiam się, że mógłby ucierpieć gdybym się tak wyżywała. Historia tu opowiedziana zwana jest podobno miłosną. Niestety ja nie potrafię powiedzieć, że się z tym zgadzam. Ok, mamy dwoje ludzi, którzy się w sobie "zakochali", ale dlaczego to należy wstawić w cudzysłów? Ponieważ wcześniej wypili magiczny napój, który spowodował taki, a nie inny efekt. I czy możemy tu mówić o wielkiej miłości, skoro powstała ona z magicznego wina? Żadna to dla mnie miłość, a nawet jeżeli już uznamy, że to jest jakieś uczucie to brakuje nam wyrazistego potwierdzenia. Samo wtrącane co jakiś czas zdanie, że ten kielich miłości dla nich będzie śmiercią, że mieli pięknie ciała czy że ich miłość była wielka,- nie powoduje, że czytelni- ja uwierzy na słowo. Słowa to za mało. A co do zachowania bohaterów, to nie można go określić innym słowem jak dziwne. Raz są niby razem, potem się ich drogi rozłączają i znów się łączą. Najgorsza jest jednak postać króla Marka, nie muszę być tolerancyjna, nikt nie wymaga tego ode mnie, więc powiem dokładnie co myślę na ten temat. Otóż ta opowiastka to ze słyszanych mi źródeł to historia pięknej miłości mężczyzny i kobiety, Tristana i Izoldy. Wracając do tego co mówiłam wcześniej,- ja nie odnajduję tu iż by ich "miłość" jakoś istniała. Wcześniej przecież Izolda Jasnowłosa chciała zabić późniejszego "kochanka"... Tymczasem mamy tu też wątek króla Marka, który jest bardzo blisko z owym Tristanem. Najbardziej irytujące chwile czytania to te, gdzie: pocałował go w usta... To takie gejowskie! Ale.. ale... Łatwiej mi było uwierzyć w miłość tych dwóch gości niż tytułowych bohaterów. Bardzo mi się to nie podobało, no ale nic na to nie mogłam poradzić. Czytałam dalej z coraz większym niesmakiem i irytacją. Wtedy, gdy już myślę, że się pogodziłam z fabułą, król Marek wygania Tristana. W tym momencie już wszystko traci sens. Skoro była owa 'miłość' to czemu go wyrzucasz? Kolejną rzeczą należącą do dziwnych i wg mnie nielogicznych jest skazanie Izoldy i Tristana na śmierć. Król Marek uwierzył, że mają romans i ty samym go zdradzają. Łatwo jak na "wiernego" kochanka... Potem król uznał, że śmierć to za mało i chce by jego żona bardziej cierpiała, więc wydał ją trędowatym. Do dupy, beibe. W końcu Tristan uwolnił swoją "ukochaną", nie potrafię tego powiedzieć bez rysowania cudzysłowu w powietrzu. "Kochankowie" uciekli. Ale co się potem okazuje? Że król uznał, że źle postąpił i wszystko znów wraca na swoje miejsce. Potem znów się wywraca. Gdzie tu logika? I gdzie miłość?
Link do opinii
Avatar użytkownika - zakrecona8
zakrecona8
Przeczytane:2020-05-25, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - kiznaiver667
kiznaiver667
Przeczytane:2020-04-10, Ocena: 5, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - MagdaMc
MagdaMc
Przeczytane:2019-02-15, Ocena: 5, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - 22200116Zp
22200116Zp
Przeczytane:2017-12-02, Ocena: 5, Przeczytałam,

Nie moje klimaty, ale jak na dzieło średniowieczne naprawdę dobrze się czytało. Teraz tylko trzeba poczekać na omówienie lektury...

Link do opinii
Avatar użytkownika - IzaaK
IzaaK
Przeczytane:2017-06-27, Przeczytałam,
Recenzje miesiąca
Na tej samej ziemi
Katarzyna Kielecka;
Na tej samej ziemi
Usta mordercy
Artur Kawka, Monika Wysocka
Usta mordercy
Cyrkówka Marianna
Anna Fryczkowska;
Cyrkówka Marianna
Na Podlasiu. Antonia
Agnieszka Panasiuk;
Na Podlasiu. Antonia
Spowiedź doktora Mengele
Christopher Macht
Spowiedź doktora Mengele
Nawiść
Autor Nieznany (I)
Nawiść
Pieśni Zaginionego Kontynentu
Przemysław Hytroś
Pieśni Zaginionego Kontynentu
Epizody z życia mojej mamy
Iwona Żytkowiak
Epizody z życia mojej mamy
Pokaż wszystkie recenzje