Zakazane sojusze, zakazana miłość...
Trinity w połowie jest aniołem. Połączona więzią ze swoim protektorem - gargulcem Zayne'em - współpracuje z demonami, aby powstrzymać apokalipsę, a jednocześnie stara się nie zakochać. Zwiastun się zbliża... ale kim tak naprawdę jest? Ludzkość może zostać wymazana z powierzchni Ziemi, jeśli Trinity i Zayne nie wygrają wyścigu z czasem, stając przeciwko złowrogim siłom.
Sytuacja się pogarsza, więc nocami patrolują ulice Waszyngtonu, poszukują zwiastuna - istoty, która bez wyraźnego powodu zabija zarówno strażników, jak i demony. Stos trupów rośnie, a bohaterowie odkrywają, że osobie bliskiej Zayne'owi grozi niebezpieczeństwo. Jednocześnie Trin uświadamia sobie, że ktoś pogrywa nią, dążąc do nieznanego jej celu.
Gniew narasta, uczucia wymykają się spod kontroli, aż staje się jasne, że wściekłość może zniszczyć ich wszystkich.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2023-06-07
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 624
Tytuł oryginału: Rage and Ruin
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wracamy do świata Trinity i Zayne'a, gdzie nadprzyrodzona walka trwa.
„-Jest o wiele ważniejszy niż ja i Ty, i moje oczy, i wszystko. Zabija strażników i demony. Musimy go odnaleźć i powstrzymać, zanim zacznie mordować ludzi - mówiłam cicho. - To jedyna ważna rzecz".
Prawda o Trin wyszła na jaw, teraz dziewczyna mieszka w mieście wraz ze swoim protektorem Zaye'nem. Po bitwie, w której zginął przyjaciel naszej głównej bohaterki, rozpoczęła się prawdziwa wojna. Nadchodzi Zwiastun, niestety nikt nie wie kim ani czym jest. Wszyscy obawiają się tajemniczej postaci, która zagraża ludzkości.
Jakie niebezpieczeństwo czeka na naszych bohaterów?
Po emocjonującym zakończeniu pierwszego tomu, czym prędzej zabrałam się za drugi. Nie mogłam się wręcz doczekać, aż zacznę czytać. Nie zawiodłam się i tym razem. Nie potrafiłam i nie chciałam się oderwać od lektury.
W tej części bliżej poznajemy postać Trinity, jej obawy, myśli, a także problemy, z jakimi musi się mierzyć na co dzień. Choruje bowiem na rzadką chorobę oczu, jej wzrok zanika, aż pewnego dnia całkiem przestanie widzieć. Jak ma stawić czoła złu, będąc niewidomą?
Zayne'a również jest bardzo ciekawą postacią, pod twardą maską strażnika kryje się wrażliwy i skrzywdzony chłopak.
Niejednej czytelniczce zawróci w głowie. Mnie już zawrócił i wkradł się w moje serduszko.
Fabuła została świetnie poprowadzona, wciąga czytelnika bez końca. Była również nieprzewidywalna i takie lubię najbardziej. Nie wiesz, co Cię czeka na kolejnych stronach powieści. Nieoczekiwanym zwrotem akcji okazała się współpraca z demonami, nawet polubiłam tych nicponi.
Wykreowany magiczny świat przez autorkę jest niesamowicie pociągający i uzależniający. Nie chcesz go opuszczać, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej chcesz się w nim zagłębić.
Zakończenie złamało mi serce, ja już chcę wiedzieć co, będzie dalej. Nie można przerywać w takim momencie. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom.
A Wam gorąco polecam.
Nicolette Besson nie sądziła, że kiedykolwiek wróci do posiadłości de Vincentów w Luizjanie, gdzie serce niegdyś złamał jej sam Gabriel de Vincent. Ucieczka...
Choć nosiła mnie w łonie przez dziewięć miesięcy i wydała na ten świat, nigdy nie należałam do niej. I nigdy nie byłam księżniczką swojego ludu. Od zawsze...
Przeczytane:2026-01-16, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
„Gniew i ruiny” to książka, która przypomina spokojne morze tuż przed burzą, długo pozornie niewiele się dzieje, aż nagle wszystko eksploduje naraz. Jennifer L. Armentrout po raz kolejny zabiera nas do świata, w którym anioły, demony i gargulce mieszają się z codziennością Waszyngtonu, a stawką jest nie mniej niż los ludzkości. I trzeba jej oddać jedno: świat przedstawiony, pomysł na fabułę i same fundamenty tej historii są naprawdę świetne.
Największym problemem tego tomu była dla mnie jednak relacja Trin i Zayne’a. Ich uczucie rozwijało się zdecydowanie za długo, a ciągłe przyciąganie i odpychanie, niedopowiedzenia oraz emocjonalne fochy w pewnym momencie zaczęły mnie zwyczajnie męczyć. Gdy już przywykłam do tego napięcia i lęku, nagle… wszystko zniknęło. Jakby ktoś pstryknął palcami i wyłączył emocjonalny hamulec ręczny. Ten kontrast był zbyt gwałtowny i przez to mało satysfakcjonujący.
Na szczęście książka broni się tam, gdzie Armentrout czuje się najlepiej. Zwroty akcji są trafione, intryga wokół Zwiastuna wciąga, a poczucie, że ktoś manipuluje Trinity, buduje ciekawą, niepokojącą atmosferę. No i zakończenie to totalny szok. Kompletnie nie takie, jakiego się spodziewałam, ale właśnie dlatego działa tak dobrze. Zostawia czytelnika z otwartymi ustami i myślą: okej, tego się nie spodziewałam, ale chcę więcej.
Muszę jednak być szczera: kocham twórczość Jennifer L. Armentrout, mam do niej ogromny sentyment i wiem, na co ją stać. Dlatego właśnie czuję lekkie rozczarowanie. Drugi tom serii nie dorównał poziomem „Sztormowi i furii”, który był bardziej dynamiczny, świeższy i emocjonalnie spójniejszy. Tutaj momentami miałam wrażenie, że historia stoi w miejscu, by na końcu nagle ruszyć sprintem.
„Gniew i ruiny” to książka z ogromnym potencjałem, świetnym światem i finałem, który wbija w fotel. Jednocześnie to też tom nierówny, chwilami przeciągnięty i słabszy od swojego poprzednika. Nie idealny, ale wciąż na tyle dobry, by chcieć sprawdzić, dokąd ta historia nas jeszcze zaprowadzi. I dokładnie za to, mimo wszystko, nadal lubię Armentrout