Helen Cole po tragicznej śmierci ojca, C.K. Cole'a, cenionego autora pulpowych opowieści i twórcy wojownika Othana, zostaje wezwana do Wyndhorn, słynnej posiadłości jej dziadka. Na początku, naznaczona stratą i zagubiona w nowym, obcym świecie, prowadzi pijacki żywot, z czasem jednak jej burzliwe usposobienie łagodnieje, gdy odkrywa tajemnice ukryte w niezliczonych pokojach i korytarzach rezydencji. Przekonuje się również, że poza murami, w pobliskim lesie, czekają na nią przygody, o których czytała wyłącznie w opowieściach jej ojca. Scenariusz komiksu napisał Tom King (,,Mister Miracle", ,,Strange Adventures", ,,Supergirl. Kobieta jutra", ,,Człowiek Cel"), a rysunki są dziełem Bilquis Evely (,,Sandman Uniwersum - Śnienie", ,,Supergirl. Kobieta jutra"). Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach ,,Helen of Wyndhorn" #1-6, materiały ze szkicownika rysowniczki oraz dodatkowe ilustracje różnych artystów.
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 176
Tytuł oryginału: Helen of Wyndhorn
Kolejny, dziesiąty już tom przygód Invincible'a - Marka Graysona, w którym świat wywraca się do góry nogami! Mark zostaje zdradzony przez jednego ze swoich...
Broszurowe, podręczne wydanie Ewangelii Jana z infografikami, w najlepszym przekładzie z języka greckiego, pod redakcją ks. Mariana Wolniewicza. Ewangelia...
Przeczytane:2026-06-03, Ocena: 6, Przeczytałem,
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Historia którą serwuje nam tutaj Tom King to fascynujący mariaż rodzinnego dramatu z brutalną przygodą która nie bierze jeńców. Początkowo opowieść można potraktować jako klasyczną historię o młodej dziewczynie rzuconej w obce, bogate środowisko po rodzinnej tragedii. Wystarczy jednak kilkanaście stron aby komiks zaprezentował swoje zupełnie inne oblicze. Zamiast prostego dramatu dostajemy dzieło, które przesuwa się w stronę niepokoju, a później czegoś, co trudno jednoznacznie określić.
Najważniejszym elementem fabuły jest tu oczywiście tytułowa Helen, która nie funkcjonuje jak typowa bohaterka fantasy. Nie ma ona w sobie siły i heroizmu, zamiast tego pełna jest wewnętrznego chaosu i emocjonalnego rozchwiania. To postać, która częściej reaguje impulsywnie niż działa planowo, a jej decyzje wynikają głównie z bólu i zagubienia. Śledzenie jej stopniowej przemiany jest niezwykle satysfakcjonujące. Helen musi przejść przez piekło własnych emocji zanim zacznie mierzyć się z bestiami w świecie gdzie siła decyduje o przetrwaniu.
Naprawdę dobrze zaprezentowane są tu jej relacje z dziadkiem, który początkowo jest dla niej kompletnie obcą osobą. W jego domu wszystko wydaje się niedopowiedziane, a każda rozmowa ma w sobie coś z testu sił. Z czasem zaczyna się pojawiać wrażenie, że nie chodzi tu tylko o rodzinne relacje, ale o coś znacznie większego i głębszego. Postać dziadka stanowi również doskonały kontrast dla krnąbrnej wnuczki będąc ucieleśnieniem surowości i doświadczenia które wisi nad domem niczym fatum.
Jeśli chodzi o tempo historii, to nie jest ono równe i zresztą nie próbuje takie być. Komiks pozwala sobie na momenty spowolnienia, które budują atmosferę bardziej niż same wydarzenia. Czasem nic się nie dzieje, a jednak napięcie rośnie. Nie znajdziemy tutaj jednak pustych czy niepotrzebnych dialogów. Każde słowo wypowiedziane przez postacie służy budowaniu gęstej i mrocznej atmosfery. W tle ponadto cały czas obecna jest opowieść ojca Helen, która działa jak cień nałożony na rzeczywistość. Komiks bawi się więc odbiorcą nie dając mu żadnych prostych odpowiedzi.
Nie jest to dzieło pozbawione pewnych zauważalnych problemów, chociaż trudno je jednoznacznie określić wadami. Największym wyzwaniem dla czytelnika może być narracyjna nieoczywistość komiksu. Historia momentami celowo gubi klarowność, przez co nie każdy odbiorca będzie czuł się w niej pewnie. To nie jest opowieść, która prowadzi za rękę, raczej taka, która zostawia ślady i pozwala iść własnym tropem.
Jest tu ponadto bardzo dużo niedopowiedzeń i treści, które pozwalają na całkowicie indywidualną interpretację. Są więc momenty, w których chciałoby się więcej konkretu i precyzyjnych wyjaśnień. Zamiast tego dostajemy kolejne warstwy symboliki i emocji. Jednym to będzie bardzo odpowiadać, innym może zaś przeszkadzać.
Mam również pewne uwagi co do samego finału. Przez cały komiks scenarzysta naprawdę świetnie budował napięcie i emocje, stopniując je czytelnikowi. Finałowy wątek King postanawia zaś zamknąć na mocno ograniczonej liczbie stron. Finałowi na pewno nie można zarzucić braku widowiskowości, ale i tak pozostawia on pewne odczuwalny niedosyt.
Oficjalna plansza komiksu Helen z Wyndhorn wydawnictwa Egmont, prezentująca główną bohaterkę oraz klimatyczną oprawę graficzną tytułu.
Bardzo mocnym punktem albumu bez cienia wątpliwości jest jego oprawa graficzna. Rysunki Bilquis Evely mają w sobie coś z ilustracyjnej elegancji, ale jednocześnie nie unikają brudu emocjonalnego. To połączenie estetyki i niepokoju działa tu wyjątkowo skutecznie, bo każdy kadr wydaje się mieć podwójne znaczenie.
Największe wrażenie robi sposób, w jaki przedstawione są przestrzenie. Dwór nie jest tylko tłem, ale żywym organizmem, który reaguje na obecność bohaterów. Pomieszczenia wydają się większe niż powinny, korytarze dłuższe, a światło często nie zachowuje się tak, jak można by się spodziewać.....