Rozczulająca, subtelna, chwytająca za serce...
Madison kochała swoją pracę, ale to nie ona była dla niej najważniejsza. I choć świat modelingu rzadko daje przestrzeń na głębsze uczucia, miłość zaskoczyła ją tam, gdzie najmniej się tego spodziewała. Owen Blacksmith oczarował ją swoim poczuciem humoru oraz ciepłem, które wokół siebie roztaczał. Całkowicie przepadła i zrobiłaby dla niego wszystko.
Ich związek od początku wzbudzał zainteresowanie. Mimo plotek i wytykania im różnicy w kolorze skóry wierzyli, że miłość pokona wszystko. Nikt jednak nie uprzedził ich, jak bolesna potrafi być prawda skrywana za piękną fasadą.
W oczach Owena Madison była warta wszystkiego, co najlepsze. Sądził, że otoczona blaskiem sukcesów zasługuje na więcej, niż mógłby jej ofiarować.
Choć nic nie wskazywało na to, że uczucie między nimi wygasa, postanowił dać jej wolność. To był cios, który złamał Madison serce i zapoczątkował lawinę zmian.
W dniu rozwodu padły jednak słowa, które nie pasowały do chłodnego pożegnania, a ich dotychczasowe decyzje i czyny straciły na znaczeniu, lecz było już za późno, by cofnąć czas...
Monika Kondas w całkowicie innej odsłonie. Poznaj historię, w której miłość nie zna granic!
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-09-02
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 300
?Imperfect love? miałam okazję czytać podczas udziału w BT. To pierwsze moja przygoda z piórem autorki i jedno wiem na pewno - ma ona potencjał i wart jest on doszlifowania.
Historia, która czyta się sama oraz subtelna opowieść o uczuciu, jakie może przetrwać wszystko, a przynajmniej powinno w pierwotnym założeniu. Tak mogłabym jednym zdaniem opisać ?Imperfect love?. Los ma jednak inne plany, zwłaszcza gdy komunikacja między partnerami leży i kwiczy. Wszystkiemu tak naprawdę zaradziłaby szczera rozmowa, ale... motyw niedopowiedzeń to dość popularny trop w romansach.
Autorka ma lekkie i przyjemne pióro. Rzadko kiedy aż tak przemykam przez opowieść, ale może to też zasługa małej ilości zaserwowanych w niej emocji. Amatorzy adrenaliny znajdą tu wyciszenie i spokój, bo nawet zwroty akcji nie wywołują większych wahań nastrojów. Mi osobiście dosadnie przypominały tylko, jak trudna jest niekiedy szczerość oraz jak wielkie oczy ma strach, szczególnie ten wyimaginowany.
Wybór pierwszoosobowej narracji pozwolił łatwo wejść do głowy Owena oraz Madison. Każdą zmianę POV oraz przeskok czasowy ładnie zaznaczano, co pozwoliło zachować klarowność historii. Z kolei popularne motywy zamieszczone w książce przykują uwagę wielu potencjalnych czytelników.
Opowieść w moim odczuciu można podzielić na dwie przemieszane ze sobą części - czas obecny oraz back story. Jeśli mam być szczera, ta druga perspektywa została niepotrzebnie przekombinowana. To, że Owen i Madison pałali do siebie szczerym, wielkim uczuciem, wywnioskowałam z zaszokowania głównej bohaterki rozwodem oraz reakcją braci na jej wyprowadzkę ze wspólnego mieszkania eksmałżonków. Nie potrzebowałam oglądać początku ich znajomości przez pierwszą randkę, etap poznawania aż po ślub, by to do mnie dotarło.
Cieszę się, że w książce poruszono kwestię różnic etnicznych, bo temat jest w wielu kręgach dość kontrowersyjny. Niemniej został on przerysowany. W niektórych momentach odnosiłam wrażenie, jakby akcja rozgrywała się w czasach poniewolniczych, a Owen posiadał zdecydowanie gorszy status od znanej i dobrze sytuowanej modelki. Paparazzi i ich upierdliwość rozumiem, ale wałkowanie przez kilka lat tematu jednej pary, bo mają odmienną barwę skóry brzmiało... niedorzecznie.
Druga szansa nie jest moim najulubieńszym motywem, mimo to dobrze się bawiłam przy tej pozycji. Nawet jeśli zachowania bohaterów, a szczególnie Madison uznaję za niezrozumiałe. O ile pewnych decyzji Owena nigdy nie zrozumiem, to właśnie ona nie umiała postawić wyraźnych granic i prezentowała się... mdło. Z jednej strony Mad ma wątpliwości względem pewnych sytuacji oraz zachowań eksmęża, z drugiej postępuje bardzo lekko. Nie umie się wściec, a złość wygląda jak wicherek w przeminęło z wiatrem. Nawet kiedy pała gniewem, woli odpuścić konfrontację, niż postawić na swoim. Moim zdaniem poszło tu za lekko i za łatwo.
Muszę jednak oddać autorce, jak ładnie przedstawiła nam siłę bohaterki i determinację, by mimo kryzysu stanąć na nogi i narodzić się na nowo jak feniks z popiołów. Lubiłam to, że mimo wewnętrznego rozdarcia wywołanego nieoczekiwanym rozwodem i poczuciem zdrady, Madison się nie poddała. Przeciwnie, parła do przodu w myśl zasady ,,nie poddam się, jutro będzie lepiej". I gdyby nie Owen oraz motyw odgórnie narzucający poniekąd ponowne wejście do znanej już rzeki, trzymałabym mocno kciuki, by stała się niezależna i utarła nosa swemu eksowi.
Jednocześnie boleję nad brakiem konsekwencji bohaterów, zwłaszcza Madison. Mówiła jedno, robiła drugie, wynikało trzecie.
Co do Owena... Typa muszę określić nie tyle irytującym, co niemyślącym i pozbawionym instynktu człowiekiem. Podejmował decyzje cokolwiek z czapy, które totalnie nie pasowały do sytuacji, w jakich się znajdował. W pewnym momencie zaczęłam się dziwić, że ten człowiek cokolwiek zawodowo osiągnął.
Jednak nie tylko jego dziwnych zachowań mogłabym się przyczepić. By nie spoilerować zanadto, uznam zatem, iż brak logiki to cecha rodzinna.
Zakończenie? Nie chcę zdradzać ani spoilerować, ale utrzymało spójność historii, jeśli chodzi o relację głównych bohaterów. Śmiało mogę stwierdzić, że fabuła stale zmierzała do tego punktu i kolejne zdarzenia były konsekwencją wcześniejszych.
Imperfect love. Monika Kondas.
Madison kochała swoją pracę, ale nie była dla niej najważniejsza. Jako modelka było o niej głośno. Modeling nie zawsze daje prywatność i przestrzeń. Miłość nie tak łatwo znaleźć, ale nie jest to niemożliwe. To dzięki swojej pracy poznała właśnie Jego. Owena swojego męża.
Mężczyzna od pierwszych chwil zrobił na Madison ogromne wrażenie, a ich uczucie było niezwykłe. Tak przynajmniej mogło się wydawać.
Ta dwójka byłaby w stanie oddać wszystko dla drugiej osoby. Jednak coś ich różniło, a to powodowało różne plotki. Kolor skóry zawsze prowadzi wśród ludzi do plotek.
Przez to o tym związku było głośno. Miłość może pokonać wszystko, ale czy na pewno?
Mogłoby się wydawać, że wszystko jest u nich wręcz bajkowo. Dogadywali się świetnie, a bracia Owena wręcz kochali jego żonę. Nagle jednak padł cios i to ze strony Owena.
W najmniej spodziewanym momencie Madison dostała papiery rozwodowe. To musiało ją zaboleć, bo kogo by nie zabolało.
Nagły rozpad małżeństwa to nie koniec. Razem mieli swoje plany i marzenia, które Madison musi spełnić sama.
Książka romantyczna co do tego nie ma wątpliwości. Emocję przy czytaniu mocno nam towarzyszą. Nie mogłam doczekać się tej historii. Dziewczyny kusiły mnie na każdym kroku. Styl pisania autorki wręcz uwielbiam.
Możemy knuć jaki powód rozwodu ma Owen i nie ukrywam było trochę pomysłów w mojej głowie. Jednak nie tego się spodziewałam. Mamy efekt zaskoczenia i motyw wybaczenia. Ja jestem w tej historii zakochana.
Ocena:5/5?
Alyssa Callahan, zaczynając studia, nie spodziewała się, że w jej życiu tak wiele się wydarzy. Nowe znajomości, dawne przyjaźnie, a nawet pewien chłopak...
Przeczytane:2025-09-02, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
*współpraca reklamowa*
Kolejna wattpadowa historia, która doczekała się papierowego wydania. Czy się cieszę? Oczywiście, że tak, bo choć to nie jest moja ulubiona historia wychodząca spod pióra Moniki to i tak warto po nią sięgnąć, bo ta książka jest po prostu bajkowa, zarówno pod kątem wizualnym jak i fabularnym. Romans z mocnym motywem rozwodu i różnic kulturowych.
Madison i Owen byli określani jako para idealna, mieli swoje plany i marzenia, a ich najbliżsi byli pewni, że to miłość do grobowej deski. Jednakże ta sielanka trwała do niespodziewanego rozwodu. Owen postanowił dać Madison wolność, by ta mogła dalej się rozwijać i otrzymać od życia wszytko na co zasługuje, a czego on nie potrafił jej dać. Załamana kobieta nie rozumie postępowania męża, jest załamana, a każda kolejna konfrontacja z Owenem coraz bardziej ją druzgocze. Jednak w tych wszystkich nieszczęściach pojawia się okruszek dobra. Madison rezygnuje z pracy, zaczyna spełniać marzenia, które miała jeszcze z Owenem, tym bardziej, że ma konkrety powód, o którym mężczyzna dowiaduje się w dniu rozwodu, przez co zaczyna rozumieć jaki błąd popełnił.
Jak powiedziałam na samym początku ta książka to bajka. Pod kątem wizualnym prezentuje się fenomenalnie, przepiękna okładka, cudnie barwione brzegi, grafiki w środku to samo już tworzy bajkowy klimat. Sama historia również jest bajkowa, nie gustuje za bardzo w takich powieściach, i mam wrażenie, że autorka tutaj za bardzo podkoloryzowała rzeczywistość, niemniej nie narzekam, bo poziom awantur, aferek i dramy wynagrodził mi to lekkie oderwanie od rzeczywistości. Owen i Mad różnili się wszystkim, nawet kolorem skóry, przez co ich związek wielu skreślało już na samym początku, jednak oni wytrwale i ze wsparciem najbliższych pokonywali wszystkie przeszkody. Jednak do czasu, decyzja o rozwodzie była irracjonalna i niezrozumiała, nawet czytelnik może od początku mieć wrażenie, że coś tutaj nie pasuje, a kolejne wydarzenia tylko go w tym utwierdzają. Z rozdziału na rozdział zaś dowiadujemy się więcej zarówno o powstaniu tej relacji, jak i o tym co zadecydowało o tym, że bohaterowie znaleźli się w takim a nie innym miejscu. Zachowanie Owena może irytować, może być niezrozumiałe, można mieć ochotę gościowi przywalić, choć starał się jakość zrehabilitować, w moich oczach niestety nie nadrobił.
Powieść jest lekka, pomimo tego, że autorka skupia się tutaj na trudnych, może nieco kontrowersyjnych tematach, odsuwając wątki romantyczne trochę na dalszy plan. W fabule pojawia się tematyka rozwodu, samotnego macierzyństwa, tajemnic z przeszłości, różnic kulturowych czy rasowych, domniemanie zdrady czy drugiej szansy. Autorka wskazuje tutaj też na siłę i wartość jaką jest rodzina. W powieści dzieje się całkiem sporo, tempo akcji jest idealne, a w połączeniu ze zwrotami akcji, tworzy się delikatne napięcie, budzą się emocje, każda kolejna strona wzbudza ekscytację co będzie dalej. Ja przy tej książce jestem nieco zawiedziona zakończeniem, po pierwsze zaistniała na końcówce sytuacja wydała mi się absurdalna, a po drugie sobie przez bohaterów tej drugiej szansy było dla mnie zbyt proste, za bardzo bajkowe, takie nie w moim stylu, przez co koniec zostawił mnie z mieszanymi uczuciami.
Książka jest przyjemną lekturą, o życiu, o wyborach nie koniecznie dobrych, o konsekwencjach własnych czynów i decyzji. To książka napisana w bardzo dobrym stylu, Monika ma lekkie pióro przez co czytanie sprawia wiele radości i frajdy. Lektura nie należy do najgrubszych, można ją śmiało przeczytać za jednym posiedzeniem, czy w jeden wieczór, bo to książka, która czyta się sama. Ze swojej strony zachęcam do lektury i zapoznania się z twórczością autorki.