reklama

Insygnia. Wojny światów

Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2013-02-06
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-237-5354-4
Liczba stron: 472

Ocena: 5.4 (5 głosów)

Tom Raines chciałby być kimś wyjątkowym. Niestety jego życie jest wyjątkowo… nudne – to nieustająca wędrówka od kasyna do kasyna z ojcem, pechowym hazardzistą. Tom zarabia na nich obu, wyzywając innych na pojedynki w grach komputerowych. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Ktoś dostrzega jego osiągnięcia w świecie wirtualnych potyczek. Tom dostaje propozycję – może zostać kadetem w Wieży Pentagonu, elitarnej akademii wojskowej. Jeśli przetrwa, stanie się członkiem Sił Układu Słonecznego i poprowadzi swój kraj do zwycięstwa w III wojnie pozaziemskiej. Wreszcie będzie kimś ważnym, nadludzką maszyną bojową obdarzoną możliwościami, o jakich marzy każdy wirtualny wojownik. Życie w Wieży daje Tomowi wszystko, czego zawsze pragnął – przyjaciół, zainteresowanie dziewczyn, szacunek rywali. Ale czy jest gotów zapłacić za to najwyższą cenę? Insygnia to wciągająca przygoda w futurystycznym świecie. Ale też opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, zmuszająca do myślenia wizja rozwoju ludzkości i technologii.

Kup książkę Insygnia. Wojny światów

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Insygnia. Wojny światów

Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2015-06-02, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2015, Mam,
Bardzo dobra książka! No świetnie się to czyta, ośmielę się nawet porównać to dzieło literackie do Harry'ego Pottera. Mamy tutaj podobny schemat-samotny chłopiec, szansa na zaistnienie, zmiana dotychczasowego trybu życia i mnóstwo ciekawych przygód. I proszę, jakie cuda można znaleźć na promocjach,tyle zabawy za jedyne 9,99 :) Polecam!
Link do opinii
,,Insygnia. Wojny światów" to nic innego, jak kawał świetnej literatury młodzieżowej, fantastycznej i przygodowej, łączącej w sobie dobry obyczaj i niezłą dawkę kosmicznej technologii. Zapewnia wiele godzin dobrej rozrywki, na którą składają się odkrywanie nowych zasobów technologicznych oraz dawka dobrego humoru, który towarzyszy bohaterom. Już od pierwszej strony intryguje, a to i tak tylko przedsmak tego, co wydarzy się później. Naprawdę ciekawa pozycja. Serdecznie polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sil
Sil
Przeczytane:2013-03-24, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2013, Posiadam,

Poza...

Władza... objawia się w różny sposób, wszystko zależy od miejsca i czasu jej rozpatrywania. Od wieków jednak jej symbole określa się jednym mianem. Insygnia. To właśnie one pokazują, jak wysoko w hierarchii władzy (monarszej, kościelnej czy wojskowej) ktoś się znajduje. Berło, korona, tron, czy... belka na ramieniu. Nieważne. Ważne, że ma się władzę.

Tom Raines to dość niepozorny chłopiec. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z kim nie podjąłby dyskusji, ten od razu spogląda na niego z góry. Nie ma się jednak czemu dziwić, w końcu nawet do czternastolatka (którym przecież jest) dość mu daleko. Jest niziutki, szczuplutki i niezmiernie pryszczaty. Kiedy więc w kasynach proponuje komuś małą rywalizację, przeciwnik nawet nie wie, co go czeka. Czy to możliwe, by niepozorne dziecko było lepsze od dorosłego człowieka? W świecie wirtualnych gier Tom jest niepokonany. Właśnie w ten sposób nastolatek zarabia na życie. Swoje oraz spłukanego i wiecznie zapitego ojca, który wciąż wierzy, że uda mu się odkuć przy okazji kolejnego rozdania. Z tego powodu chłopak nigdzie nie zagrzewa miejsca na dłużej. Ojciec ciąga go od kasyna do kasyna i za wszelką cenę stara się uniknąć trybików biurokratycznej machiny. Dlatego też Tomowi niezwykle rzadko udaje się "dotrzeć" do szkoły i "uczestniczyć" w lekcjach. W końcu nie w każdym miejscu można spokojnie podpiąć się do sieci i zalogować do wirtualnej klasy. Niedziwny więc jest fakt, że nastolatek w końcu podpada swojej nauczycielce, która postanawia zgłosić jego przypadek wyższej instancji. Tak zaczyna się zupełnie nowy etap w życiu Toma, który na zawsze zmieni jego egzystencje. Jak się okazuje chłopak nie jest tak niepozorny, jak mu się wydawało. Jego zdumiewające osiągnięcia w sieci zostały zauważone przez bardzo ważne persony, a te z kolei postanowiły zaproponować mu bardzo intratny układ. Zmiana miejsca zamieszkania. Zmiana otoczenia. Zmiana planów na przyszłość. A to oczywiście nie wszystko, bo, jak wiadomo, każda umowa zawiera zapisane drobnym druczkiem zastrzeżenia. Tak jest i z nowym układem, który zostaje zaproponowany Tomowi. Czy mimo wszystko chłopak zdecyduje się na przeprowadzenie zmian w swoim życiu? Jeśli tak, to jak głębokie one będą? Czy zmienią jedynie jego życie, czy odmienią również samego Toma? By się tego dowiedzieć, koniecznie należy sięgnąć po pierwszą część serii Wojny Światów, zatytułowaną Insygnia.

Przyznam, że przed lekturą powieści S.J. Kincaid byłam bardzo zaintrygowana, ale i sceptyczna. Nowoczesne wojny, nowoczesne technologie, nastolatki w roli żołnierzy i bohaterów? Nie, to mało prawdopodobne. Jednak wraz z zagłębianiem się w treść książki wsiąkałam w nią coraz głębiej i w końcu... najzwyczajniej w świecie zaczęłam nią żyć. Autorka skierowała swoje dzieło przede wszystkim do młodego czytelnika, udało się jej jednak całość napisać w taki sposób, że i dorosła osoba znajdzie w książce coś dla siebie... czasem może nawet więcej, niż nastolatek? Myślę, że o wielu problemach poruszanych w Insygniach, dzieci w wieku głównego bohatera nawet nie mają pojęcia. Książka nie robi się jednak przez to mniej rzeczywista. W końcu trudno stwierdzić, jak będzie wyglądał świat za kilkadziesiąt lat. Może faktycznie to w rękach młodzieży będzie spoczywała przyszłość ludzkości? Może dorosłość przestanie mieć znaczenie? A może nikt tej dorosłości nie będzie w stanie doczekać? Wiem na pewno, że nie chciałabym się znaleźć w skórze głównego bohatera i nie chciałabym się mierzyć z takimi realiami, w jakich Tom musiał egzystować. Wizja aż tak odmienionego świata odrobinę mnie przeraża, ale i... fascynuje. Tak samo jak same Insygnia.

Nie da się ukryć, że S.J. Kincaid udało się napisać bardzo dobrą powieść zasługującą na przeczytanie, zapamiętanie i miejsce w domowej biblioteczce. Z mojej ona na pewno nie zniknie, a każdemu, choć trochę zainteresowanemu potencjalnymi wizjami przyszłości, będę ją polecała. Bo warto. W Insygniach są oczywiście i słabsze punkty. Opisy czasami kuleją, a akcja miejscami jest przewidywalna. Zakończenie mimo to zaskakuje i wróży bardzo ciekawy rozwój wydarzeń w kolejnych częściach powieści, po które na pewno sięgnę. Liczę, że i Wy tak uczynicie. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - szulikmonia
szulikmonia
Przeczytane:,
Przyszłość – jak będzie wyglądać? Tego nie wie nikt. Wielu pisarzy wykorzystuje ten motyw, tworząc swoje wyobrażenie nowego świata. Jednak to świat Pani S.J. Kincaid wydał mi się najbardziej realny i prawdopodobny. Życie czternastoletniego Toma niebyło łatwe. Matka go opuściła. Ojciec alkoholik i hazardzista, ciąga go z klubu do klubu, bo może tym razem coś wygra. Zazwyczaj to Tom zapewnia im dach nad głową, wygrywając w grach. Uczęszcza do szkoły specjalnej, w wirtualnej rzeczywistości, ponieważ z innych go wyrzucono ale i w tej nie sprawuje się dobrze. Nadzieja pojawiła się niespodziewanie. Generał Marsh, wypatrzył Thomasa i docenił jego umiejętności. Na ziemi toczy się III wojna światowa. Bitwy odbywa się w kosmosie między maszynami kierowanymi przez ludzi z ziemi. Bardzo dobre rozwiązanie, przynajmniej nie cierpią niewinni ludzie. Tom przyjął propozycje generała, zostaje kadetem w wieży Pentagonu. Jest to elitarna szkoła wojskowa. Tomowi wszczepili procesor neuronowy ( taki mały komputerek) i bohater rozpoczął naukę. Wyobrażacie sobie szkołę w której wszystkie zajęcia trwają po dwadzieścia minut? W tej szkole właśnie tak jest. Ale co się dziwić skoro wystarczy załadować program i już wiesz wszystko. Zajęcia z symulacji są głównym celem szkolenia. Uczniowie podłączają wtyczkę do swojego procesora i przenoszą się do innego świata. Akcja utworu to istne tornado. Lawirujemy między rzeczywistością a symulacjami. Na początku ciężko mi było się odnaleźć w tym skomplikowanym świecie. Natłok nowych informacji mnie przytłoczył, trochę mnie to zniechęciło, jednak kiedy już się odnalazłam, zachwyciłam się tym światem. Tom przenosił się do różnych miejsc np. dżungli czy Troi. Trenował zawzięcie i bezlitośnie by stać się kosmicznym wojownikiem i zmierzyć się z przeciwnikiem, Meduzą- taki ma pseudonim, stał się jego obsesją, do tego stopnia, że ta znajomość przeradza się w coś zaskakującego. Nieoczekiwanie życie Toma staje pod znakiem zapytania a wrogów jest kilku a intrygi to życie powszednie.Mimo to książka mnie rozbawiła i to nie raz. Jak się nie śmiać kiedy nasz bohater mówi : -To będzie nasze „ Alamo” - chwileczkę, czy DaveCrockett nie zginął w Alamo? -Dobra, w takim razie będziemy atakującymi cyborgami. -Pod Alamo nie było żadnych cyborgów. -Owszem były Vik. - Nie rozumiem. Mówisz o grze „Alamo” czy prawdziwym oblężeniu? - Zaraz, to Alamo istniało naprawdę? W całej tej sytuacji uśmiałam się do łez Jak już wspomniałam akcja to głównym czynnikiem, który mnie w stu procentach przekonał do tej książki. Narrator trzecio osobowy świetnie się sprawuje w książce, dzięki czemu relacje potyczek bohaterów są ciekawe i wciągające. „Insygnia- wojny światów” to bardzo złożona książka. Nakreśliłam tylko fabułę, ponieważ nie jestem w stanie opisać jej szczegółowo. Akcja nieustannie się zmienia, otoczenie również. Nie ma chwili na nudę. Wątek miłosny został zasiany i mam nadzieję że rozwinie się w następnej części. Mimo, że jest to książka w szczególności skierowana do młodzieży, polecam ją wszystkim. Jeśli istnieje książka zarówno dla chłopców jak i dla dziewczyn, to jest nią właśnie „Insygnia”. Na pozór dziecinna? Taka nie jest!!! Mówi o chłopcu, który szuka lepszego życia, perspektyw na życie i przyjaciół. Jak się później okazało, był w stanie poświęcić swoją przyszłą kariery, by tylko ich ocalić. Tom przypadł mi do gustu. Niezwykle odważny, uczciwy i bardzo arogancki. Bohater którego się dosłownie się kocha. Stanął przed wyborem między skrzywdzeniem kogoś a skrzywdzeniem kogoś. Jak wtedy wybrać z takiej sytuacji, skoro ktoś zawsze ucierpi? Aż dziw uwierzyć, że jest to debiut autorki. Dopracowana, świeża i ,momentami dziwna. To właśnie ta dziwność mnie zachwyciła i urzekła, właściwie powinnam powiedzieć, ze jest jak wirus od których mnoży się w lekturze. Ten nosi nazwę „ czytaj, czytaj, czytaj!!!” w tej chwili i mogę tylko powiedzieć. - Zostałam zainfekowana i daje 5+/6 PS: książka idealna dla fanów „ Invocato” temat różny, jednak akcja i bohaterowie tak samo oryginalna
Link do opinii
Avatar użytkownika - poprostuklaudia
poprostuklaudia
Przeczytane:2016-11-14, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - hrysia
hrysia
Przeczytane:2016-08-31, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Inne książki autora
Diabolika
S.J. Kincaid 0
Okładka ksiązki - Diabolika

Diaboliki nie znają litości. Diaboliki są silne. Ich przeznaczeniem jest zabijać w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane. Nic więcej...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Księga tęsknot
Sue Monk Kidd
Księga tęsknot
Informacja zwrotna
Jakub Żulczyk
Informacja zwrotna
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Małgorzata Ogonowska; Artur Rogoś
Co zrobić z tą chmurą smogu?
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy