Zabawna, romantyczna i głęboko poruszająca powieść autorki Zdejmij z nieba księżyc.
Trzy kobiety. Trzy historie. Jedna jasna strona życia.
Plan na życie Lark Smith był prosty: znaleźć fantastycznego partnera, stworzyć idealne małżeństwo na wzór małżeństwa rodziców, urodzić kilkoro dzieci i zbudować karierę onkolożki. Ale jak to z planami bywa, nie zawsze wypalają.
Pomoc zjawia się z najmniej spodziewanej strony - znakomity chirurg Lorenzo Santini (nieoficjalnie: dr Szatan) pilnie potrzebuje osoby towarzyszącej na ślub siostry. W zamian obiecuje ułatwić Lark powrót do pracy na oddziale onkologicznym. Nikt nie odrzuca takiej okazji, a już z pewnością nie Lark, która... od samego początku zakochuje się w rodzinie dra Szatana, a najbardziej w... No właśnie.
Tymczasem Ellie Smith, mama Lark, wprowadza się do Joy, ekstrawaganckiej gospodyni swojej córki, co stanowi początek niesamowitej przyjaźni. Długie lato nad oceanem i życiowe sztormy to świetna okazja, by trzy kobiety przemyślały swoje życie i odkryły, że to, co najpiękniejsze, dzieje się wtedy, gdy nie przebiega ono zgodnie z planem.rk, wprowadza się do Joy, ekstrawaganckiej gospodyni swojej córki, co stanowi początek niesamowitej przyjaźni. Długie lato nad oceanem i życiowe sztormy to świetna okazja, by trzy kobiety przemyślały swoje życie i odkryły, że to, co najpiękniejsze, dzieje się wtedy, gdy nie przebiega ono zgodnie z planem.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 488
Tytuł oryginału: Look on the Bright Side
Sięgając po kolejną książkę Kristan Higgins, byłam ciekawa, czy wywoła we mnie ona podobne emocje, co “Zdejmij z nieba księżyc — powieść, o której nigdy nie zapomnę, jedna z niewielu, którą skończyłam czytać, płacząc. “Jasna strona życia” może nie doprowadziła mnie do takiego stanu i nie przebiła poprzedniczki, ale też obudziła mnóstwo uczuć — od śmiechu po wzruszenie.
✨️Kto pokocha?
Osoby, które lubią wątki medyczne — nie znajdziesz tu co prawda szczegółowo opisanych zabiegów, ani biegania po szpitalnych korytarzach, ale nie ulega wątpliwości, że zawodowa strona Lark, jest jej nieodłącznym elementem i całym życiem. Pokocha każdy, kto ceni powieści o radzeniu sobie z trudnymi emocjami oraz dawaniu drugiej szansy. To powieść o stratach, przepracowywaniu żałoby, chorobie, bolesnych przeszłościach.
✨️Za co pokochasz?
Na sto procent za scenę z sokołem i gołębiem. Chichrałam się przy niej jak szalona. Błyskotliwego humoru tu nie brakuje, zarówno jeśli chodzi o dialogi, jak i humor sytuacyjny. Pokochasz Lark, dziewczynę która przeszła bardzo dużo, a mimo to jest przekochana, empatyczna i zabawna, a jej wrażliwość roztapia serca. Podziwiałam jej cierpliwość do gburowatego, oschłego, zadufanego w sobie Lorenza. Higgins mistrzowsko łączy lekkość z trudnymi tematami, równoważy je i robi to w niewymuszony sposób.
✨️Czy ja pokochałam?
Bardzo. Autorka zadbała o wielowymiarowość postaci i wydarzeń. Może ta powieść jest przewidywalna, ale emocje i ciepło jakich dostarcza, rekompensują to z naddatkiem. Humor, który znalazłam w tej książce, jest po stokroć “mój”, za co kocham podwójnie.
✨️Czy polecam?
Bez dwóch zdań. Higgins potrafi w emocje. Pisze o miłości, życiu, chorobie, przemijaniu w niesamowicie poruszający, naturalny sposób. Tę powieść po prostu się chłonie, na każdą rankę, którą robi, przykleja plaster. To chwilami bolesna, a chwilami kojąca historia.
✨️O czym jest?
Trzy kobiety, każda z własną historią. Lark, próbując odbudować karierę medyczną, godzi się na nietypową umowę z pewnym charyzmatycznym chirurgiem: przez kilka tygodni ma odgrywać jego partnerkę przed rodziną. W domu Santinich odkrywa radość i ciepło, i coś, co każe jej zastanowić się nad sensem tej maskarady. Tymczasem jej matka Ellie zaprzyjaźnia się z pełną życia Joy — kobietą po przejściach, która mimo wszystkiego umie wnosić w codzienność ciepło i radość.
„Jasna strona życia” emanuje ciepłem, lekkością i autentycznymi emocjami. Kristan Higgins opowiada o trzech kobietach, Lark, Ellie i Joy. Każda z nich znajduje się w innym momencie życia, łączy je jednak to samo pragnienie, chcą zrozumieć siebie, odnaleźć spokój i pozwolić, by życie toczyło się swoim rytmem, nawet jeśli odbiega od wcześniejszych planów.
Główną bohaterką powieści jest Lark Smith, ambitna, zdolna lekarka, która od zawsze wiedziała, czego chce. Chciała stworzyć idealne małżeństwo, założyć rodzinę i zostać świetną onkolożką. Jednak rzeczywistość szybko weryfikuje jej marzenia. Lark zmaga się z emocjonalnym wypaleniem, trudnymi relacjami zawodowymi i własną wrażliwością, która w pracy z pacjentami okazuje się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Gdy na horyzoncie pojawia się Lorenzo Santini, przystojny, nieco arogancki chirurg o przydomku „dr Szatan” jej uporządkowany świat zaczyna się zmieniać. Lorenzo ma dla niej niecodzienną propozycję. Lark ma udawać jego partnerkę na ślubie siostry, w zamian za co on pomoże jej wrócić na wymarzony oddział onkologiczny. To, co zaczyna się jako układ z rozsądku, stopniowo przekształca się w relację pełną napięcia, emocji i czułości. Autorka świetnie pokazuje, że uczucia często pojawiają się w najmniej spodziewanych momentach i wobec osób, których początkowo nawet nie dopuszczaliśmy do siebie.
Jednak to nie jest tylko romantyczna historia, to znacznie więcej. To również opowieść o rodzinie i relacjach, które potrafią nas zarówno zranić, jak i uleczyć. Matka Lark, Ellie, popularna artystka w kryzysie twórczym i nie tylko, poznaje Joy, barwną, energiczną gospodynię córki. Ich przyjaźń staje się jednym z najcieplejszych wątków powieści. Pełna życia i optymizmu Joy uczy Ellie dystansu, odwagi i umiejętności cieszenia się drobiazgami. Ich relacja jest jak oddech, lekka, szczera, a jednocześnie głęboka i niosąca sporo życiowej mądrości. Autorka z niezwykłą swobodą porusza się między humorem a wzruszeniem. Potrafi rozśmieszyć błyskotliwym dialogiem, by chwilę później poruszyć do głębi opisem codziennych trudności, straty czy tęsknoty. Autorka pisze o chorobie, o wypaleniu zawodowym, o rozczarowaniach, które są częścią dorosłego życia i robi to z ogromnym taktem i empatią. W jej prozie jest prawda i szczerość, które sprawiają, że naprawdę czujemy, że te historie mogłyby się wydarzyć tuż obok.
Atutem książki jest także jej atmosfera. Letni klimat nadmorskiego miasteczka, zapach kawy o poranku, ciepło domowych scen, wszystko to sprawia, że czytając, można poczuć się częścią świata bohaterów. Autorka buduje przestrzeń, w której łatwo się odnaleźć, pełną światła, ale niepozbawioną cienia. To opowieść o akceptacji, o odpuszczaniu nierealnych oczekiwań wobec siebie i innych, o odnajdywaniu siły w słabości. To historia kobiet, które, chociaż tak bardzo różne, uczą się, że szczęście nie zawsze przychodzi z realizacji planu, lecz z otwartości na to, co nieznane. Higgins przypomina, że życie nie musi być perfekcyjne, żeby było dobre, wystarczy, że jest prawdziwe.
To książka, która zostawia po sobie ciepło w sercu. Nie przytłacza, lecz otula, nie moralizuje, lecz inspiruje. Czyta się ją z uśmiechem i wzruszeniem, a po zakończeniu trudno rozstać się z jej bohaterkami. „Jasna strona życia” to idealna lektura dla każdego, kto lubi pełne nadziei, mądre i jednocześnie lekkie opowieści, które przypominają, że nawet w najtrudniejszych momentach warto szukać światła. Serdecznie polecam 💙
Jesteście wrażliwi? Łatwo się wzruszacie? Nawet jeśli nie, to gwarantuję, że ta historia Was poruszy, ale znajdziecie w niej też wiele powodów do śmiechu. Bo ta powieść jest słodko-gorzka jak życie, w którym śmiech i ból idą w parze, a szczęście często czai się tam, gdzie wcale się go nie spodziewamy.
Czy wrażliwość jest słabością?
W niektórych sytuacjach właśnie tak jest postrzegana, o czym przekonuje się Lark Smith, lekarka z sercem na dłoni, którą praca na onkologii drąży emocjonalnie. Mimo że empatia pozwala jej widzieć w pacjentach nie tylko chorobę, ale całego człowieka, jej emocjonalność nie mieści się w chłodnych, profesjonalnych ramach medycyny.
Jej przeciwieństwem jest Lorenzo Santini zwany za plecami „doktorem Szatanem”, mężczyzna zbudowany z kolców, szorstki i niełatwy do polubienia. I to on właśnie proponuje młodej kobiecie udział w fikcyjnym związku na użytek jego rodziny. Ale jeśli myślicie, że już wiecie, w jakim kierunku potoczy się ta historia, to od razu mówię Wam, że jesteście w błędzie!
Bo to absolutnie nie jest lekka historia z romantycznym wątkiem i medycyną w tle, a historia trzech kobiet na życiowym zakręcie. Kristan Higgins, jak to ona ma w zwyczaju, rozkłada ludzkie emocje na czynniki pierwsze. I tylko ona tak ciepło i z humorem potrafi oswajać tematy choroby, śmierci, zdrady i zagubienia pokazując rodzinne pęknięcia, złamane serca, samotność, ale też drugie szanse. A to wszystko w otoczeniu rodziny Santinich, której każdy członek, na czele z babcią, mógłby zostać bohaterem odrębnej powieści, i Joy, przyjaciółki Lark, która udowadnia, że nigdy nie jest za późno, by odnaleźć sens życia (nawet w domu spokojnej starości).
Ta powieść o dawaniu sobie prawa do szczęścia, o odpuszczaniu przeszłości i o tym, że nie trzeba zawsze ratować świata, bo czasem wystarczy uratować siebie poruszyła mnie do łez, ale i wielokrotnie wywołała uśmiech. Bo kiedy serce pęka, a świat traci sens, Kristan Higgins przypomina, że zawsze można zacząć od nowa.
Ta pełna wzruszeń i humoru historia o miłości, stracie i drugich szansach sprawiła, że spojrzałam na swoje życie inaczej, dostrzegając jego jasną stronę. Zapewniam, że i Wy ją dostrzeżecie. Bo ta książka jest jak kubek gorącej herbaty z miodem po ciężkim dniu - rozgrzewa, koi i przypomina, że nawet gdy życie daje nam cytryny, można z nich zrobić całkiem niezłą lemoniadę.
"Miłość była... jakie to słowo? Kiedy coś podstępnie trawi i niszczy? Żrąca. Właśnie tak"
Lark, Ellis, Joy. To trzy różne kobiety. Kobiety na różnych etapach życia. Macie ochotę poznać ich historię?
Lark żyje przeszłością. Wiele lat temu jej życie się odmieniło. Obecnie jej jedynym celem jest praca na onkologii. Tylko co jeśli może jej to zostać odebrane? Jest za bardzo uczuciowa, dlatego zostaje przeniesiona na oddział ratunkowy i powiem szczerze, że się nie dziwię. To dziewczyna, która wzbudza sympatię od samego początku i którą ma ochotę się wręcz przytulić. Miła dla każdego, sympatyczna, dla każdego ma dobre słowo i każdemu jest chętna pomóc. Jednak zdecydowanie nie nadaje się do pracy na onkologii. Oddział, na którym trzeba być twardym, prawda? A ona jednak tego nie potrafi. Bo zrozumiałe jest to, że każda śmierć przynosi jej smutek, wręcz płacze, ale jeśli ktoś z rodziny zmarłego ją pociesza a nie na odwrót to chyba coś jest nie tak, prawda? W ten sposób ląduje na oddziale ratunkowym, ale pragnie wrócić na onkologię i może być na to szansa. Otóż, Lorenzo z pewnych względów potrzebuje udawanej dziewczyny i z jakiegoś powodu, tak nawet niedokładnie wiadomo dlaczego, wybiera bohaterkę. Cóż, zdecydowanie jest to dosyć specyficzny bohater i naprawdę nie dziwię się tego, że jego przydomek to doktor Szatan. Zdecydowanie słuszny. Uważa się za lepszego i to chyba byłoby święto gdyby nie podkreślał jaki to on jest bogaty. Nie polubiłam go, zwłaszcza ze względu na jego stosunek do innych ludzi. Dla niego ktoś kto pracuje jako kelner zasługuje na pogardę i nie ukrywam, że w pewien sposób trochę poczułam się rozczarowana, że nawet na ostatnich stronach książki jego zachowanie się nie zmieniło. Dlatego początkowo byłam zaskoczona, bo zarówno Lorenzo jak i Lark różnią się od siebie jak dzień i noc i z pewnością do siebie nie pasują, a tu układ. Do czego ich to zaprowadzi?
"Nie! To niemożliwe! Nie możesz się spotykać z doktorem Szatanem. To tak, jakby Królewna Śnieżka umawiała się z Voldemortem"
A Ellie i Joy? Może na ich temat jest tutaj znacznie mniej, bo zdecydowanie dominowała tutaj historia Lark to jednak nie znaczy, że ich historie były mniej ważne. Obie są wyjątkowe. Ellie to szczęśliwa mężatka, matka piątki dzieci, do tego spełnia się malując i prowadząc swoją galerię. Jednak w pewnym momencie pojawiają się chmury. Jak sobie z nimi poradzi? Joy, oj, Joy było mi bardzo żal. Okropne dzieciństwo, ciągle wykorzystywana w życiu. Kompleksy, które ciągną się za nią do dzisiaj, a który stara się ukryć w niewłaściwy sposób. Czy znajdzie swoją drogę?
Książka bardzo zaskoczyła mnie swoją treścią, bo nie spodziewałam się tego co tutaj znajdę. Po opisie spodziewałam się całkiem czegoś innego, a przede wszystkim spodziewałam się, że to będzie uroczy, miły romans. A tak nie było. Wątek romantyczny owszem był, ale nie taki jak myślałam i bardzo mi się podobał. To historia pełna miłości, przytulności. Rodzina? W cudowny sposób została tu ukazana w przypadku obu urodzin, nie wiem nawet, którą bardziej polubiłam. A relacja pomiędzy Lark a jej siostrą była cudowna. Wszyscy to ludzie pełni miłości, ciepła i nawet jeśli są nieidealni, to zawsze można na nich liczyć (nawet tę jedną osobę). Pełno tu było momentów podczas których się śmiałam, zwłaszcza podczas sytuacji z sokołem czy niektórych sytuacji, które działy się na oddziale ratunkowym. No kto by pomyślał, że może być aż tak wesoło? Ale nie brakuje też tych smutnych momentów, takich, przy których wręcz łezka mi się w oku zakręciła i pojawiła się myśl, że to wszystko niesprawiedliwe. Jak bardzo los może się zmienić? Lark życie nie oszczędzało i to chyba najbardziej jej przemiana bardzo mi się spodobała. To jak decyduje się iść dalej. No bo każdy ma prawo żyć dalej, prawda? Ellie? Jej historia pokazuje, że mimo chmur, trudnych sytuacji można znaleźć światełko, a miłość jest w stanie czasami wszystko przezwyciężyć. A Joy? Każdy ma szansę znaleźć swoją drogę i znaleźć szczęście w każdym wieku. Trzeba tylko spróbować. Bo... zawsze trzeba patrzeć na jasną stronę życia, prawda?
Pokochałam tą historię, pokochałam tych bohaterów. Mam nadzieję, że wy również po nią sięgniecie i także pokochacie. Czuję jednak niewielki niedosyt ze względu na zakończenie, bo chciałabym się dowiedzieć więcej w odniesieniu do pewnych bohaterów. Bardzo polecam, miłego.
❤🩹„Jasna strona życia” to historia,która jest bardzo emocjonującą i życiową opowieścią od pierwszej strony książki.To opowieść o spełnieniu marzeniach,trwaniu przy swojej miłości,stracie,bólu,walce w pomocy chorym na onkologii i spełnianiu się,kończąc na pomocy bezdusznemu chirurgowi,który wszystkich traktuje z góry.
❤🩹Historia poruszanymi wątkami rozczula do łez,powodując,że czujemy emocje towarzyszące bohaterce.Lark skrada serce czytelnika,dzięki swojej dobroci,oddaniu,uśmiechowi,bezpośredniością i życiowym doświadczeniem-mimo młodego wieku.Swoim optymizmem czaruje otoczenie wokół,a szczerością skrada serce.
❤🩹Powieść jest cudowna i taka prawdziwa.Możemy w niej odnaleźć sytuację z życia każdego z nas.Spotkania rodzinne, czy ból po nieodczuwanej zdradzie sprawia,że przeżywamy każdy moment z życia bohaterów.Bo zawarty układ to tylko niewielka część z tej niesamowitej historii.Ten układ daje szansę na walkę o marzenia,powrót do przeszłości i jej zaakceptowanie,jak również pokazanie swoich prawdziwych uczuć.Do tego szczera rozmowa jest początkiem stworzenia pięknej relacji wraz z rozwojem zawodowym,na własnych zasadach.
❤🩹„Jasna strona życia” to historia,która poruszy serce każdego czytelnika.Udowodni,że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny i każdy zasługuje na ponowną szansę miłości.
❤🩹Czytajcie kochani-pokochacie tą książkę,tak mocno jak ja.Polecam
*współpraca reklamowa*
Urocza okładka i opis zapowiadający wielowątkową, choć może nieco schematyczną historię. W rzeczywistości opowieść jak najbardziej okazała się wielowątkowa, ale zdecydowanie wyszła ona poza schematy, oparła się na bardzo realnych i życiowych aspektach, na trudnych tematach, na emocjach i wyborach zmieniających życie. Lektura piękna, wartościowa i po prostu potrzebna.
Trzy kobiety, trzy historie powiązane ze sobą, każda z nich niesie ze sobą ogrom tematów i trudności życiowych, jednak w każdej z nich można doszukać tej tytułowej jasnej strony życia. Lark miała określony plan na życie, który rozsypał się w drobny mak, szalę goryczy przelało przeniesienie jej z jej wymarzonej onkologii na SOR. Niespodziewanie jeden z najlepszych lekarzy proponuje jej układ, na którym oboje skorzystają. Lark podbija serca rodziny Lorenza i kogoś jeszcze. W tym samym czasie Ellie, matka Lark podejmuje radykalne kroki spowodowane problemami małżeńskimi, wyprowadza się do Joy gospodyni swojej córki. Kobiety wiele łączy, co staje się początkiem niesamowitej przyjaźni.
Bardzo lubię takie wielowątkowe opowieści, oczywiście główne skrzypce odgrywała tutaj Lark i jej codzienne i raczej nietypowe problemy. Początkowo nie mogłam wkręcić się w tę opowieść, sporo elementów wydawało mi się naciąganych, a fabuła zdawała się być mega przewidywalna. Z czasem jednak wkręcałam się coraz bardziej, dowiadywałam się więcej o bohaterkach, oprócz pierwszoplanowej Lark mamy też jej matkę i gospodynię, których główne role zostały nieco ograniczone, ale i tak mocno wpływają na fabułę, pokazują też problemy kobiet w różnym wieku, w innych sytuacjach przez co powieść jest świetną lekturą dla kilku pokoleń.
W książce poruszone zostały ciekawe motywy i tematy, jedne popularne jak fake dating, ale też takie bardziej kontrowersyjne jak zdrada emocjonalna, problemy małżeńskie, problemy z radzeniem sobie z emocjami. Do tego wile wątków poświęconych medycynie i wszystkim mniej lub bardziej z nią związanym - choroby, śmierć, wypadki, działania lekarzy, itp. Jako niegdysiejsza fanka seriali medycznych pod tym kontem jestem bardzo usatysfakcjonowana, bo autorka wplata tutaj różne ciekawe przypadki, żargon medyczny, pracę lekarzy pod presją i zwraca uwagę na to, że każda specjalizacja jest ważna.
Pod względem wątków obyczajowych było bardzo fajnie, ciekawie, fabuła wyszła poza schematy i pomimo pierwszego wrażenia, ze będzie przewidywalnie tak się nie stało, a historia nie raz zaskakiwała zwrotami akcji. Jeżeli chodzi o romans, bo z opisu można było zakładać, że ten się pojawi to muszę powiedzieć, że mam mieszane uczucia. Autorka poszła tutaj ciekawą drogą, całkowicie zerwała ze schematami, nadała temu romansowi oryginalności. Romantyczna relacja jest złożona i skomplikowana, niby coś się dzieje, niby nie powinno się dziać, niby bohaterowie chcą coś zmienić, ale akurat w przypadku tego wątku romantycznego mi osobiście zabrakło uczuć, emoji, głębi i całej otoczki, tak troszkę autorka chyba go wprowadziła na siłę, żeby po prostu był.
Lektura przyjemna, lekka ale i zajmująca. Można poznać różne bohaterki, z niektórymi problemami można się utożsamiać. Historia wzbudza ogrom emocji. Książka zarówno bawi, jak i lekko przytłacza, czasami można się zirytować, innym razem zdenerwować, czy patrzeć z politowaniem na to co się w tej opowieści dzieje, ale w rzeczywistości autorka wplata do fabuły wiele życiowych aspektów, wiele ludzkich postaw i reakcji na serwowane przez życie wydarzenia. Mi koniec końców się podobało, świetnie spędziłam przy niej czas, to lektura w której każdy znajdzie coś dla siebie, i dowie się dlaczego zawsze warto podążać jasną stroną życia.
Lark pracuje na onkologii. Z każdym pacjentem zżywa się, a później bardzo przeżywa jego los. Dlatego zostaje odesłana na SOR. Czy się tam odnajdzie? Niespodziewanie odzywa się do niej doktor Santini, który w szpitalu nazywany jest doktorem Szatanem. To wredny gbur jakich mało. Proponuje Lark, by była jego osobą towarzyszacą na ślubie siostry i towarzyszącym temu uroczystościach rodzinnych. Oferuje jej za to wynagrodzenie, jednak kobieta je odrzuca. Co będzie z tego miała i czy w ogóle ten pomysł ma szansę na powodzenie?
Rodzice Lark są zgodnym i szczęśliwym małżeństwem. Mimo długiego stażu wciąż są w sobie szalenie zakochani. Teraz kiedy dzieci już dorosły i poszły na swoje mają więcej czasu dla siebie. Ale czy na pewno? Ellie prowadzi galerię, sama też maluje. To jednak czasochłonne. I nagle wszystko sypie się jak domek z kart. Ellie znajduje iPoda Geralda, a tam wiadomości z nieznajomą. Kobieta postanawia się wyprowadzić do Joy, która jest gospodynią jej córki. Co z tego wszystkiego wyniknie?
Powieści Kristian Higgins są jedyne w swoim rodzaju. Ta również taka jest. W tej książce ma się wrażenie, że czyta się kilka różnych historii, które są ze sobą połączone. Kristian Higgins bardzo umiejętnie to wykonała. Stworzyła też ciekawych bohaterów. Bardzo polubiłam Lark. To bardzo wrażliwa osoba. Wiele przeszła, a teraz wciąż dąży do realizacji swoich marzeń. Historia Justina także porusza. Pierwsza miłość, choroba, odejście bliskiej osoby. Jednak to nie jedyne wątki tu poruszane. Jest też o przyjaźni i rodzinie, a także o sile bliźniaczek. To bardzo życiowa książka. Mamy trzy kobiety, każda z nich inna, a jednak los je połączył. Każda z nich poszukuje siebie i swojego miejsca na nowo. Czy im się uda? Ta historia spodobała mi się już od samego początku. Skłania do przemyśleń, ale też pokazuje, jak życie bywa przewrotne. Tu można śmiać się i płakać, emocji więc nie brakuje. Bardzo polecam.
,,Chcesz rozśmieszyć Boga, pokaż mu swoje plany"
"Kiedyś, z Justinem, idea szczęśliwego małżeństwa wydawała się taka prosta. Milość nie wymagała od nich żadnego wysiłku. Już w szkole średniej jej rodzeństwo nazywało ją i Justina mamą i tatą 2.0. Nie pamiętała, aby jej rodzice kiedykolwiek się kłócili. Tacy właśnie chcieli być ona i Justin: żyć długo i szczęsliwie we współczesnej bajce".
Czasem trzeba przestać walczyć o miłość i pozwolić zabrać głos przeznaczeniu.
Larkby Smith od dłuższego czasu wiedziała kim chce być.
I choć praca onkologa jest zdecydowanie jedną z najtrudniejszych o jakich kiedykolwiek mogłam myśleć jest również bardzo potrzebna.
Kobieta przeżyła ogromną stratę a jej misją staje się pomoc innym osobom w podobnym położeniu.
Jest tylko jeden problem -taki, który miałabym również ja, gdybym rozważała podjęcie pracy lekarza- dziewczyna bardzo przywiązuje się do swoich pacjentów i często płacze po tym jak odchodzą.
Po kolejnej takiej sytuacji ordynator oddziału oznajmia doktor Smith , że od dziś przenosi ją na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
Już samo to sprawia,że Lark czuje się fatalnie.
Jakby tego było mało otrzymuje wiadomość której treść bardzo ją zaskakuje.
Ma bowiem spotkać się z Lotenzo Santinim- przystojnym, bajecznie bogatym i niesamowicie aroganckim asem chirurgii.
Mężczyzna nieoczekiwanie składa jej propozycję.
Chciałby aby rezydentka została jego.. udawaną dziewczyną podczas uroczystości rodzinnych, których zwieńczeniem ma być ślub jednej z jego sióstr- Sofii.
W zamian decyduje się zapłacić dwadzieścia pięć tysięcy dolarów i przedstawić Larkby kilku ważnym osobistościom świata medycyny.
Tylko.. co jeśli w grę wejdą uczucia do.. młodszego brata "ukochanego "?
Jednocześnie autorka ukazuje historię matki Larkby- Elsbeth.
Kobiety, która stworzyła wymarzoną rodzinę i związek małżeński godny pozazdroszczenia.
Gerald były polegniarz po przejściu na emeryturę ma wreszcie czas na cieszenie się życiem w towarzystwie żony.
Tylko.. co jeśli.. Wszystko w co wierzyli bliscy oparte jest na kłamstwie i chwieje się w posadach?
Trzecią ważną bohateką powieści jest Joy- właścicielka domu wynajmowanego przez doktor Smith.
Kobieta dość tajemnicza choć życzliwa i empatyczna, z własnymi bliznami.
To właśnie ona wyciągnie dłoń do polubionej Ellie.
Pisząc o postaciach trzeba również wspomnieć o mężczyznach.
Podczas gdy Lorenzo przypomina różę albo dzikiego kota , Dante jest po prostu typem cudownego , uroczego Golden retrievera.
Przyjazny, uczynny, wygadany i mądry . A do tego jest strażakiem.
Nic dziwnego, że serce przyszłej pani onkolog zabiło szybciej.
Czy tę dwójkę połączy coś więcej?
Nie znałam wcześniej pióra Kristain ,ale Jasna strona życia pochłonęła mnie od pierwszej strony.
Fabuła zaskakiwała rozwojem sytuacji i psychologiczną głębią.
Powieść mimo, iż pełna ciepła nie unika trudnych i bolesnych tematów takich jak rozpad długoletniego związku, żałoba czy szukania własnej drogi.
Ta książka to jak ciepły koc po trudnym dniu.
Higgins znowu robi to, co potrafi najlepiej - łączy śmiech i łzy w historii, która pachnie życiem. Lark, lekarka z sercem na dłoni, traci grunt pod nogami i musi nauczyć się, że czasem to, co miało być końcem, jest początkiem.
To opowieść o kobietach - silnych, poranionych, odważnych. O planach, które się rozsypują, o rodzinie, o miłości, która przychodzi wtedy, gdy przestajemy jej szukać.
Nie jest to cukierkowy romans, tylko coś głębszego - z humorem, czułością i prawdą.
Przepiękna i bardzo potrzebna- jak słońce po burzy.
Czasami w nasze ręce trafiają takie książki, które się kocha od początku. Podczas lektury tylko się w tym utwierdzamy. Są to historie, które dają nam ogrom emocji. Tych pozytywnych, jak i tych mniej. Humor, miłość, przyjaźń, relacje rodzinne i społeczne to wszystko sprawia, że zapamiętujemy czytają historie... Jak było tym razem? ?
? Recenzja ?
Lark Smith ma wiele marzeń, jednym z nich jest bycie świetnym onkologiem i pomoc cierpiącym. Oraz oczywiście założenie rodziny. Niestety plany planami, życie swoje. Lark zderza się z rzeczywistością. Jest bardzo wrażliwą kobietą, mocno angażuje się w życie pacjentów i reaguje mocno emocjonalnie. Jej przełożony, wysyła ją do pracy na sorze, po to by kobieta przestają reagować tak emocjonalnie. Jakby tego było mało, dostaje wiadomość od najlepszego chirurga w szpitalu jak i chyba całej okolicy Lorenzo. Jest to propozycja iście szatańska, bowiem Kark godzi się być udawaną dziewczyną mężczyzny. Co nie jest łatwe, bo oni się nawet nie lubią i nie za bardzo znają..
Jest też jeszcze wątek rodziców Lark, który zasługuje na uwagę, dotyczy on małżeństwa. Jego trwałości, piękności .. Czy są idealne związki? Cóż...
Biorąc do ręki tą książkę, myślałam, że przeczytam kolejny romans. No cóż... Nic bardziej mylnego. Ta książka to mądrość płynąca z każdej strony. To trudne, bolesne doświadczenia, przeplatające się z tymi najpiękniejszymi. Miłość, pojawia się w nagłych momentach zupełnie niespodziewanie, i nie tam gdzie wydaje się to "oczywiste".
Szalenie podobał mi się wątek medyczny, nie był potraktowany byle jak. Autorka potrafiła tutaj przekazać nawet to, że lekarze powinni być wdzięczni pielęgniarkom i pielęgniarzom, a nie tylko się wywyższać.
Zwroty akcji, trudna przeszłość, która sprawiła, że się popłakałam... To wszystko jest tak kompletne, dopracowane. Każdy najmniejszy wątek jest tutaj tak potrzebny i tak dobry!
Absolutnie genialna historia! Polecam ?
Wzruszająca, ciepła i iskrząca humorem historia o wyboistej drodze do prawdziwej miłości, osadzona w urokliwej scenerii amerykańskiej prowincji. Faith...
Joshua i Lauren to para idealna. Młodzi, świeżo po ślubie, szaleńczo w sobie zakochani... Wydaje się, że życie nie może być piękniejsze. I wtedy okazuje...
Przeczytane:2025-11-23,
Po lekturze „Zdejmij z nieba księżyc”, głęboko poruszającej historii o miłości, stracie, żałobie i nadziei, utwierdziłam się w przekonaniu, że Kristan Higgins to autorka, która w wyjątkowy sposób oddaje złożoność ludzkich uczuć. Jej powieści tchną autentycznością, a emocje, które w nich zawiera, pozostają w czytelniku na długo. Dlatego, gdy tylko zobaczyłam „Jasną stronę życia”, nie musiałam się wahać ani chwili. Już sam opis rozbudził moją ciekawość, a okładka… cóż, urzekła mnie od pierwszego wejrzenia. Wiedziałam, że to będzie kolejne, pełne emocji spotkanie z twórczością autorki.
Lark Smith od zawsze miała jasno określony plan na życie: znaleźć idealnego partnera, stworzyć szczęśliwe małżeństwo, założyć rodzinę i rozwijać karierę onkolożki. Jednak rzeczywistość szybko weryfikuje jej marzenia – nic nie idzie zgodnie z planem. Niespodziewanie pojawia się jednak szansa na zmianę: znany i budzący respekt chirurg Lorenzo Santini, zwany „dr Szatanem”, proponuje jej układ. Lark ma towarzyszyć mu na ślubie jego siostry, a w zamian on pomoże jej wrócić do pracy na oddziale onkologicznym.
Kobieta przyjmuje propozycję i wkracza w barwny świat rodziny Santinich, w której szybko się zakochuje – może nawet w kimś konkretnym bardziej, niż powinna.
Równolegle matka Lark, Ellie Smith, wprowadza się do Joy – ekscentrycznej gospodyni swojej córki. Ich relacja przeradza się w niezwykłą przyjaźń, która staje się źródłem wsparcia i refleksji.
Podczas pełnego emocji lata nad oceanem trzy kobiety – Lark, Ellie i Joy – konfrontują się z własnymi marzeniami, stratami i oczekiwaniami wobec życia. Odkrywają, że prawdziwe szczęście nie zawsze rodzi się z realizacji planu, lecz z umiejętności przyjmowania tego, co przynosi los.
Kristan Higgins w swojej najnowszej powieści snuje historię trzech kobiet, splatając ich losy w pełen emocji labirynt – od lekkości humoru po chwile wzruszenia i refleksji nad życiem, jego nieprzewidywalnością oraz siłą rodzinnych więzi. Obserwując ich relacje, rozmowy i ciche gesty, łatwo dostrzec, jak wiele w naszym życiu zależy od ludzi, którzy są obok.
Język powieści jest ciepły i przystępny, a zarazem bogaty w detale, dzięki czemu świat przedstawiony wydaje się niezwykle realny. Jednym z kluczowych wątków jest choroba – temat trudny, lecz ukazany z taktem i wrażliwością. Higgins nie szuka taniego wzruszenia, pozwala raczej, by czytelnik sam odnalazł w tej historii coś dla siebie. Z charakterystyczną dla siebie empatią pisze o chorobie, utracie i zawodowych rozczarowaniach, ale nigdy nie przytłacza. Przeciwnie – zachęca, by dostrzec w codzienności to, co kruche, ulotne i piękne.
„Jasna strona życia” łączy romantyzm, humor i refleksję, tworząc opowieść, która potrafi rozbawić, poruszyć i skłonić do zadumy. To nie jest książka smutna – przeciwnie, pełna jest ciepła, błyskotliwych dialogów i życiowych obserwacji.
„Jasna strona życia” to powieść, która urzeka szczerością i emocjonalną równowagą.
Jest zabawna, romantyczna, ale też pełna mądrego smutku. Autorka udowadnia, że o chorobie, utracie i rozczarowaniach można pisać z lekkością i poczuciem humoru – bez umniejszania ich powagi. Pomimo obecności trudnych tematów, lektura przynosi ukojenie – jak rozmowa z kimś bliskim, kto rozumie, że życie nie zawsze bywa proste, ale mimo wszystko warto w nim szukać światła.
Postacie są wiarygodne i pełne życia; łatwo się z nimi związać, bo noszą w sobie ludzkie słabości, nadzieje i drobne zwycięstwa. To ciepła, mądra opowieść o odwadze i więziach, które trzymają nas na powierzchni, gdy wszystko inne wymyka się spod kontroli.
Dla mnie była to historia, która nie tylko bawi, ale też przypomina, że szczęście często przychodzi wtedy, gdy po prostu pozwalamy sobie żyć. Choć nie wywołała we mnie łez, na swój sposób mnie poruszyła – i jestem pewna, że „Jasna strona życia” dotknie wielu czytelników, którzy w literaturze szukają emocji, nadziei i odrobiny światła. Z całego serca polecam.