Znowu mam do czynienia ze zwłokami. Ale tym razem naprawdę jestem w dupie. Muszę opowiedzieć doktorowi Llullowi i policji o wszystkim, co wydarzyło się podczas minionego tygodnia: o zniknięciu jednego z moich pacjentów, moim spotkaniu z bandą neonazistów... Jedno jest pewne - potrafię rozwiązywać sprawy kryminalne.
A głosy, które słyszę w mojej głowie? Wciąż tam są, ale uczę się nad nimi panować.
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2026-04-29
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 112
Tytuł oryginału: Je suis un ange perdu
Siedzę naprzeciwko doktora Llulla. Z powodu mojego nieco ,,ekscentrycznego" zachowania w ostatnim czasie ma on ocenić moje zdrowie psychiczne. Prosi mnie...
Przeczytane:2026-05-15, Ocena: 6, Przeczytałem,
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Jordi Lafebre to artysta, który potrafi zamknąć w komiksowym kadrze naprawdę wiele emocji, o czym można było się przekonać w albumie Jestem ich milczeniem. Nie inaczej jest w przypadku tego tytułu.
Początkowo można odnieść wrażenie, że mamy tu do czynienia z klasycznym kryminałem. Zaginiony chłopak, podejrzane środowisko, brutalne morderstwo i bohaterka, która zbyt głęboko wchodzi w sprawy, które jej nie dotyczą. Tutaj nic nie jest jednak klasyczne, a już na pewno nie sposób prowadzenia narracji. Scenariusz oparty jest bowiem na retrospekcji. Eva opowiada o minionym tygodniu w obecności swojego psychiatry i policji. Zabieg ten jest genialny w swojej prostocie. Dzięki temu narracja zyskuje osobisty, niemal intymny charakter, pozwalając nam zajrzeć wprost do głowy bohaterki, w której kotłują się różne emocje.
To nie jest historia, którą się śledzi, ją się przeżywa razem z bohaterką, często równie zagubioną jak czytelnik. Brzmi to dość specyficznie, ale naprawdę potrafi mocno zaangażować. Autor bardzo świadomie buduje chaos, który odzwierciedla sposób myślenia Evy. Jej narracja jest impulsywna, emocjonalna i momentami wręcz histeryczna, ale jednocześnie hipnotyzująca.
Tempo opowieści jest zawrotne, co idealnie koresponduje z manią, w jakiej często znajduje się Eva. Autor nie pozwala czytelnikowi na nudę, żonglując różnymi wątkami.
Największą siłą Jestem zagubionym aniołem bez cienia wątpliwości jest sama bohaterka. Eva Rojas to postać, której nie da się zignorować. Jest chaotyczna, impulsywna, bezczelna, momentami irytująca, a jednocześnie niezwykle charyzmatyczna. Potrafi być błyskotliwa i kompletnie nieracjonalna w tej samej scenie. Jej relacje z innymi postaciami to prawdziwa kopalnia świetnych humorystycznych dialogów. Ciekawym elementem pozostają „głosy”, które towarzyszą Evie od dawna. To nie jest tani zabieg fabularny, lecz integralna część jej osobowości. Trzy kobiece postacie z jej przeszłości komentują wydarzenia, doradzają, kłócą się między sobą. Wprowadzają do historii element absurdu, ale też nadają jej głębi emocjonalnej. To właśnie ten element pokazuje, że „zagubiony anioł” z tytułu to nie tylko poetycka metafora, ale realny stan ducha Evy.
Mimo całej swojej energii i wyrazistego stylu album Jestem zagubionym aniołem nie jest albumem wolnym od potknięć. Najbardziej odczuwalnym problemem pozostaje konstrukcja samej intrygi kryminalnej, która szybko zdradza swoje kluczowe elementy i nie oferuje takiego poziomu zaskoczenia, jakiego można by oczekiwać po tak dynamicznym wstępie. ...