Okładka książki - Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj  sztetl utracony

Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj sztetl utracony


Ocena: 5.4 (5 głosów)

Potomkowie mieszkańców sztetli Rzeczypospolitej stanowią dziś 70% wszystkich Żydów. Nie zostało po nich prawie nic. Ten niezwykły świat rozmywa się, ginie w mrokach niepamięci.

W sztetlu Biłgoraj toczy się życie.

Biedni Żydzi, którzy swoim dzieciom mogą zapewnić jedynie ziemniaki i od czasu do czasu śledzie, pochylają się nad księgami w modlitewnych izbach niczym intelektualni książęta.

Bogaci Żydzi, którzy prowadzą dochodowe biznesy, żyją niemalże jak magnaci.

Nimi wszystkimi próbuje zarządzać państwo w różnych odsłonach - Rzeczpospolita, Rosja, znowu Polska - chcąc na nich zarobić, a czasem skłócić z chłopskim sąsiadem.

Nad głowami jednych i drugich zbierają się czarne chmury...

Andrzej Krawczyk, historyk i dyplomata, wieloletni ambasador Rzeczpospolitej Polskiej, odtwarza świat żydowskiego miasteczka na przykładzie Biłgoraja - sztetla, który pokazał światu laureat literackiej nagrody Nobla Isaac Bashevis Singer.

Takiej Polski nie znacie. Warto to zmienić.

Informacje dodatkowe o Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj sztetl utracony:

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Historyczne
ISBN: 9788383678580
Liczba stron: 448

Tagi: Historia

więcej

Kup książkę Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj sztetl utracony

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj sztetl utracony - opinie o książce

Avatar użytkownika - zainspirowanawku
zainspirowanawku
Przeczytane:2026-02-22,

Wiecie co to jest sztetl? Ja do momentu przeczytania książki Andrzeja Krawczyka pod tytułem "Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj- sztetl utracony" nie miałam o tym zielonego pojęcia. A jest to mała, prowincjonalna gmina żydowska w przedwojennej wschodniej Europie. Autor książki zabiera nas do przedwojennego, wielokulturowego Biłgoraja, ukazując codzienne życie, kulturę oraz relacje polsko-żydowskie. Byli oni bardzo liczną częścią naszego społeczeństwa. Poznajemy ich codzienne życie, kulturę oraz relacje z sąsiadami. W sztetlach, w sumie tak jak wszędzie żyli zarówno biedni jak i bogaci Żydzi. Autor rekonstruuje świat, który był lecz został całkowicie przerwany w czasie II wojny światowej. Śledzi losy Żydów praktycznie od średniowiecza do 1945 roku. Jest to barwna i dynamiczna opowieść pokazująca, że każdy naród dzieli się na tych dobrych i złych. Było mnóstwo ludzi, którzy żyli we wspólnocie z ludnością żydowskiej ale też takich, którzy mieli wrogość wobec innych. Całość pokazuje wielowymiarową i bardzo ciekawą historię, którą warto poznać.

Link do opinii

Po książkę Andrzeja Krawczyka -"Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj – sztetl utracony" sięgnęłam z wielką przyjemnością, bo chciałam ją poznać. Słowo "sztetl" było mi znane już w latach dzieciństwa, słyszałam je wielokrotnie od dziadka, który wspominał swoje miasteczko w Bieszczadach. Dlatego już sam tytuł zachęcił mnie do lektury, chociaż autor opowiada o innym mieście, mniej mi znanym. Przejeżdżałam kiedyś przez Biłgoraj, nawet się w nim zatrzymałam na kilka godzin, lecz nie poznałam go szczegółowo.
Autor opowiada w swej książce na przykładzie Biłgoraja, o zapomnianej części miast, którą dawniej stanowił sztetl, czyli jakby integralna część targowa miasta, w której, w której mieszkali i pracowali Żydzi, czyli rabini, kupcy, oraz ich dzieci i kobiety, które dbały o tradycje religijne i dom.


"Biłgoraj leży w dzisiejszej południowo-wschodniej Polsce, w województwie lubelskim."
"Ludność żydowska zamieszkiwała przede wszystkim małe osiedla, tworzące handlowo i gospodarczo centra okolicznych dóbr i wiosek, "miasteczka targowe". To były opisywane sztetle."
Lubię historię, zwłaszcza tę dotycząca naszego kraju, aż żal mi, że zaczęłam się interesować nią nieco zbyt późno. Gdy byłam dzieckiem, często w rodzinnym miasteczku w Bieszczadach słyszałam opowieści o wojnie, okresie powojennych, o Żydach mieszkających w okolicy i prowadzonych przez nich "interesach", jak mawiał mój dziadek, lecz nie bardzo wtedy się tym zajmowałam, zależało mi na tym, żeby krawcowa uszyła mi coś ładnego lub mogłam kupić jakieś łakocie...
Teraz dziadka już dawno nie ma, a ja chętnie bym posłuchała jego opowieści. Od lat mieszkam na Mazurach i tu już z większym zaciekawieniem słuchałam historii opowiadanych przez mieszkańców, tym bardziej, że w tym miasteczku jest tak duża różnorodność napływowych mieszkańców, że czasem myślę, iż z całej Polski się tu sprowadzili.

Wracając do opowieści Andrzeja Krawczyka, to jego opowieść była dla mnie przyjemną lekturą, tak bardzo wczułam się w klimat, jakbym odbywała podróż w głąb miasteczka, którego centralnym miejscem był sztetl. Społeczność żydowska była w naszym kraju bardzo liczna, to właśnie Żydzi mieli zakaz posiadania ziemi, więc pewnie dlatego zajmowali się handlem oraz traktowano ich jako potencjalne i stałe źródło wsparcia finansowego, czyli pożyczek i kredytów.


"W gruncie rzeczy Żydów "wypychano" do działalności pożyczko-dawczej (wykorzystywano fakt, że imigrowali na ziemie polskie, przywożąc ze sobą kapitał, którego w Rzeczpospolitej ciągle brakowało). Stałym korzystaniem z pożyczek zainteresowani byli zarówno władcy, jak i wielcy możnowładcy, przeciętni właściciele ziemscy, a w końcu chłopi."
Miasto Biłgoraj i jego sztetl poznajemy nie tylko z perspektywy opowieści autora, lecz także z fragmentów zachowanych wspomnień dawnych mieszkańców i innych dokumentów.
Umieszczone w książce fotografie pozwalają też "zobaczyć" jak wyglądało dawniej miasto.

Polecam, warto poznać tę historię o społeczeństwie mieszkającym w naszym kraju, o którym wciąż wiemy zbyt mało.

 

Książkę przeczytałam dzięki BONITO i serwisowi Dobre Chwile.

Link do opinii
Avatar użytkownika - goszaczyta
goszaczyta
Przeczytane:2026-02-08,

🎼 „ᴊᴇꜱᴢᴄᴢᴇ ꜱᴌʏᴄʜᴀć ᴛę ᴍᴜᴢʏᴋę” ᴀɴᴅʀᴢᴇᴊ ᴋʀᴀᴡᴄᴢʏᴋ 🎼

 


 Ten niezwykły świat rozmywa się, ginie w mrokach niepamięci. 

 


▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪

 


Lektura książki „Jeszcze słychać tę muzykę” autorstwa Andrzeja Krawczyka zmusiła mnie do wielu przemyśleń. To tego typu książka, która zdecydowanie wymaga od czytelnika większego zaangażowania w lekturę i która pozostaje na długo w głowie po odłożeniu jej na półkę.

 


„Jeszcze słychać tę muzykę” czytało mi się fenomenalnie, pod względem językowym i dzięki atmosferze panującej w tej książce jest to kawał naprawdę genialnej lektury. Warsztat historyczny i wiedza jaką posiada autor jest wprost zaskakujący. Andrzej Krawczyk odsłania przed czytelnikiem świat niezwykle kruchy, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w tradycji. Sztetl nie jest tu jedynie miejscem na mapie, lecz przestrzenią pamięci, w której każdy gest codzienna czynność mają znaczenie. Autor prowadzi nas przez kolejne warstwy życia sztetla: od budowy miasta, religii, nauki, życia rzemieślników i bogatych kupców. Ujawnia zagrywki władzy, która swoim działaniem próbowała na nich zarobić, czasem ich wykorzystać, by potem skłócić z chłopskim sąsiadem.

 


Andrzej Krawczyk stworzył historię, która od samego początku ciekawi czytelnika. Pełna konkretnej wiedzy i solidnego researchu. Na kartach tej powieści można dostrzec i docenić pracę autora. Dzięki niej odbiorca otrzymuje nie tylko historyczną rekonstrukcję, lecz również emocjonującą refleksję nad kruchością świata opartego na wspólnych wartościach i pamięci. Autor przedstawia nam życie sztetla, nie idealizując faktów, uświadamia, że obok ubóstwa pojawia się dostatek, obok religijnej gorliwości - zwyczajne kalkulacje i interesy, a relacje międzyludzkie sąsiadują z napięciami. Dzięki temu obraz tego świata nabiera autentyczności. Czytając, ma się poczucie, że za każdym opisem stoją prawdziwi ludzie: rodziny, dzieci i ich codzienne życie. To sprawia, że książka nie tylko uczy, ale też porusza i zostaje w pamięci na długo.

 


„Jeszcze słychać tę muzykę” to książka dla czytelników, którzy chcą bardziej zgłębić temat sztetla. Warto dać jej szansę i odkryć tę historyczną opowieść Andrzeja Krawczyka.

Link do opinii

„Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj – sztetl utracony” Andrzeja Krawczyka to książka, która jest czymś więcej niż opowieścią o miejscu. To literacka próba ocalenia świata, którego już nie ma — świata sztetla, codziennego życia żydowskiej społeczności, która przez wieki współtworzyła historię Rzeczypospolitej, a dziś w dużej mierze istnieje już tylko w pamięci i archiwach.


Autor zabiera nas do Biłgoraja — miasteczka tętniącego życiem, w którym bieda sąsiaduje z dostatkiem, a duchowość przenika codzienność. Poznajemy ludzi pochylonych nad świętymi księgami w skromnych domach, gdzie na stole królują ziemniaki i śledzie, ale intelekt i wiara czynią ich niemal książętami ducha. Obok nich żyją zamożni kupcy i przedsiębiorcy, prowadzący interesy z rozmachem i ambicją. To społeczność różnorodna, barwna, dynamiczna.


Książka nie skupia się na jednym bohaterze — bohaterem zbiorowym jest tu cały sztetl. Jego mieszkańcy, rabini, kupcy, dzieci uczące się alfabetu, kobiety dbające o dom i tradycję. Autor z dużą czułością i dbałością o szczegół rekonstruuje rytm ich życia: modlitwy, święta, spory, marzenia i codzienne troski. Jednocześnie pokazuje, jak nad tym światem stopniowo zbierają się ciemne chmury historii — zmieniające się granice państw, polityczne napięcia, rosnące uprzedzenia.


To książka historyczna z wyraźnym rysem reportażowym i eseistycznym. Nie jest to klasyczna powieść fabularna z wartką akcją — to raczej opowieść o świecie, który pulsował muzyką, językiem jidysz, handlem, modlitwą i sąsiedzkimi relacjami. Autor oddaje głos przeszłości, przywołuje atmosferę miejsca, które istniało naprawdę i które zostało niemal całkowicie wymazane.


Emocje towarzyszące lekturze są bardzo silne, choć narastają powoli. Najpierw pojawia się ciekawość i zachwyt nad bogactwem kultury sztetla. Potem przychodzi nostalgia — świadomość, że czytamy o świecie utraconym. W końcu rodzi się smutek i refleksja nad kruchością historii i pamięci. To jedna z tych książek, które zostawiają czytelnika w ciszy, z myślą o tym, jak wiele z przeszłości zostało zapomniane.


„Jeszcze słychać tę muzykę” to lektura dla osób zainteresowanych historią Żydów w Polsce, dla czytelników ceniących literaturę dokumentalną i refleksyjną, dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć wielokulturową przeszłość naszego kraju. To także książka dla każdego, kto wierzy, że pamięć jest formą sprawiedliwości.


To poruszająca, ważna opowieść o świecie, który rozmył się w mroku historii, ale którego echo wciąż można usłyszeć — jeśli tylko zechcemy słuchać. Warto po nią sięgnąć, by choć na chwilę przywrócić ten głos.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Poczytajzemna
Poczytajzemna
Przeczytane:2026-01-29, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Po tę książkę sięgnęłam bardzo świadomie. Od zawsze fascynuje mnie historia, szczególnie ta, która dotyczy ludzi żyjących obok nas, a dziś niemal całkowicie zapomnianych z krajobrazu pamięci. Naród opisany w tej książce przez wieki był w naszym kraju niezwykle liczny, współtworzył codzienność miast i miasteczek, a mimo to wciąż wiemy o nim zaskakująco mało. Już sam tytuł "Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj. Sztetl utracony" brzmi jak obietnica, jak cichy dźwięk dochodzący z przeszłości, który autor próbuje uchwycić, zanim całkiem ucichnie. Do tego dochodzi piękne, dopracowane wydanie, gruba okładka, nasycone kolory, struktura przypominająca skórę. To jedna z tych książek, które chce się wziąć do ręki jeszcze zanim zacznie się ją czytać.

Nie bez znaczenia jest dla mnie także sam autor. Andrzej Krawczyk to historyk, dyplomata, wieloletni ambasador Rzeczypospolitej Polskiej – człowiek, który nie tylko zna fakty, ale potrafi osadzić je w szerokim kontekście politycznym, społecznym i kulturowym. Czuć, że to nie jest przypadkowa opowieść, lecz efekt lat wiedzy, doświadczenia i szacunku do tematu.

Książka opowiada o świecie sztetla, a konkretnie o Biłgoraju, który był mikroświatem rządzącym się własnymi prawami. Autor pokazuje życie Żydów w całym jego spektrum, od skrajnej biedy, gdzie codziennością były ziemniaki i śledź od święta, po bogatych kupców żyjących niemal jak magnaci. Widzimy ludzi pochylonych nad księgami w domach modlitwy, intelektualną elitę zamkniętą w skromnych izbach, ale też twardą rzeczywistość handlu, zależności ekonomicznych i ciągłych ingerencji państwa, czy to Rzeczypospolitej, Rosji, czy ponownie Polski. Każda władza chciała na tej społeczności zarobić, czasem ją wykorzystać, czasem skłócić z sąsiadami. Nad tym wszystkim nieustannie wisiało poczucie zagrożenia.

Najciekawsze i zarazem najbardziej poruszające są dla mnie fragmenty, w których Biłgoraj staje się żywym organizmem. Opisy miasta, jego struktury, relacji międzyludzkich, codziennych rytuałów sprawiają, że zaczynam widzieć ludzi, a nie tylko daty i procesy historyczne. Ogromne wrażenie robią również materiały zamieszczone w książce. Fotografie, mapa pokazująca, gdzie leżał Biłgoraj, obrazy budynków i twarze mieszkańców. To moment, w którym historia przestaje być abstrakcyjna. Czytając, nie mogłam przestać się zastanawiać, jak wyglądał zwykły dzień tych ludzi? Jakie mieli marzenia? Czy czuli, że ten świat, tak dobrze im znany, wkrótce zniknie?

Emocjonalnie ta książka nie jest łatwa. Autor prowadzi czytelnika spokojnie, bez taniego dramatyzmu, ale im dalej, tym ciężar historii staje się coraz bardziej odczuwalny. Pojawia się smutek, żal, bezsilność, a momentami także złość na obojętność, na mechanizmy władzy, na to, jak łatwo całe społeczności mogą zostać wymazane. To nie jest lektura, którą się „pochłania”. To książka, przy której trzeba się zatrzymywać.

Najbardziej spodobało mi się to, że autor nie tworzy legendy ani nie idealizuje sztetla. Pokazuje go takim, jaki był z biedą i bogactwem, religijnością i interesami, wspólnotą i napięciami. Dla mnie ogromną wartością jest też ludzki wymiar tej opowieści. Towarzyszyła mi świadomość, że za każdą informacją stoją konkretni ludzie, rodziny, dzieci. To książka, która uczy, porusza i zostaje w głowie na długo.

Polecam ją każdemu, kto chce lepiej zrozumieć historię naszego kraju, ale także tym, którzy czują, że warto ocalać pamięć o światach, których już nie ma. Jeszcze słychać tę muzykę... i naprawdę warto jej posłuchać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytoryjka
czytoryjka
Przeczytane:2026-02-28, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,

Historia Żydów w Polsce nie należała do łatwych. Przybywali na zaproszenie polskich władców, by wspierać rozwój handlu, rzemiosła i gospodarki. Z czasem jednak zaczęto postrzegać ich również jako źródło dodatkowych dochodów - nakładano kolejne podatki i ograniczenia. Trudny okres przyniosły także rozbiory, gdy ziemie polskie znalazły się pod władzą obcych mocarstw. Społeczność żydowska przechodziła więc spod jurysdykcji Rzeczypospolitej pod panowanie Rosji czy Austrii, by później znów znaleźć się w granicach odrodzonego państwa polskiego. Jedno pozostawało niezmienne - była traktowana przede wszystkim jako grupa, z której można czerpać zyski.

 

Wspomniana książka pokazuje, że naród o bardzo bogatej tradycji i historii został zapomniany, a może raczej zredukowany do tematyki obozów koncentracyjnych, bo to właśnie w tym kontekście najczęściej mówi się o Żydach. Czy słyszymy dziś o sztetlach? Raczej nie. Sama wcześniej nie znałam nawet tego pojęcia, a przecież te małe, prowincjonalne miasteczka stanowiły odzwierciedlenie żydowskich obyczajów i życia społecznego. Dziś pozostają w cieniu.

 

Książka Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj - sztetl utracony to wspaniała podróż przez historię, o której nie słyszymy zbyt często. Autor posługuje się pięknym i prostym językiem. Stara się jak najpełniej przybliżyć czytelnikowi historię sztetli, nie pomijając przy tym ważnych wydarzeń mających wpływ na społeczność żydowską. Niestety, ta opowieść nie jest tak barwna jak okładka książki. To historia o tym, jak szybko zapominamy, a być może nawet nie próbujemy o niektórych sprawach pamiętać.

 

Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Znak Horyzont.

Link do opinii
Avatar użytkownika - baska
baska
Przeczytane:2026-02-07, Ocena: 5, Przeczytałam,

Sztetl to niewielkie miasteczko Europy Wschodniej, w którym przez wieki znaczną część mieszkańców stanowili Żydzi. Był to świat z własnym rytmem, obyczajami, religią i językiem - gęsty od codziennych spraw, sporów, modlitw i handlu. Świat, którego dziś prawie nie ma.

,,Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj, Sztetl Utracony" Andrzeja Krawczyka to próba ocalenia właśnie takiego miejsca - konkretnego, a jednocześnie symbolicznego. Autor, historyk i dyplomata, nie pisze powieści, lecz opowieść opartą na źródłach, dokumentach i liczbach. A mimo to ta książka ma w sobie coś z literatury: puls życia, które przez stulecia toczyło się w Biłgoraju.

Autor prowadzi czytelnika przez wieki obecności Żydów na ziemiach polskich od średniowiecza, przez czasy Rzeczypospolitej, zabory i XIX wiek pod panowaniem Imperium Rosyjskiego, aż po katastrofę XX wieku. Pokazuje codzienność biednych rodzin żyjących skromnie, ale zanurzonych w nauce i religii, oraz bogatszych kupców i przedsiębiorców. Jest tu dużo dat, podatków, statystyk, polityki jednak one nie przytłaczają, raczej porządkują świat, który istniał naprawdę.

Najmocniejszym momentem książki jest aneks z relacją Schunera Walacha - byłego mieszkańca Biłgoraja. To nagłe przejście z perspektywy historyka do głosu świadka. Opis domu, rodzinnych relacji, drobiazgów codzienności, a potem stopniowe narastanie lęku i sceny rozstań, których nie da się zapomnieć. Tu historia przestaje być abstrakcją.

To książka wymagająca skupienia, ale bardzo potrzebna. Nie epatuje obrazami, nie upraszcza. Zostawia czytelnika z poczuciem straty i świadomością, że za słowem ,,Sztetl" kryją się tysiące konkretnych żyć i że ta muzyka naprawdę jeszcze gdzieś cicho brzmi.

Link do opinii
Inne książki autora
Słowacja księdza prezydenta
Andrzej Krawczyk0
Okładka ksiązki - Słowacja księdza prezydenta

Kim był ksiądz Tiso, przywódca ruchu ludackiego – fanatykiem czy oportunistą? Jak to możliwe, że katolicki duchowny został partyjnym aktywistą,...

Czyja jest Bośnia
Andrzej Krawczyk0
Okładka ksiązki - Czyja jest Bośnia

Boszniacy - muzułmanie, Serbowie - prawosławni, Chorwaci - katolicy. Trzy narody i religie, jeden kraj. ,,W Bośni wszystko jest bardziej: góry i ludzie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy