Kiedy przyjdzie czas

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2018-02-19
Kategoria: Romans
ISBN: 9788381162715
Liczba stron: 456

Ocena: 4 (2 głosów)

Na dziś. Na jutro. Na zawsze

Urlop na Majorce był najlepszym urlopem w życiu Julii. I zakończył się w najgorszy z możliwych sposobów. Julia wraca do Londynu przekonana, że Hektor, jej wielka miłość, oszukał ją, że była tylko jego zabawką. Pragnie o wszystkim zapomnieć, pogodzić się ze stratą i bólem. Tęsknota jest jednak silna, a Hektor nie ustępuje, nieustannie szukając z nią kontaktu. W nadziei na odnalezienie spokoju Julia wyjeżdża w swoje rodzinne strony. Tu będzie musiała się zmierzyć ze swoją przeszłością i podjąć decyzje, które zaważą na jej dalszym życiu...

Kup książkę Kiedy przyjdzie czas

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Kiedy przyjdzie czas

Avatar użytkownika - Thalita
Thalita
Przeczytane:,

Cykl powieściowy autorstwa pani Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej cieszy się ogromną popularnością. Zupełnie nie rozumiem tego fenomenu, bo dla mnie powieść „Kiedy przyjdzie czas” sprowadzała się do dialogów typu:

- Jestem twardy.

- A ja mokra.

„Kiedy przyjdzie czas” jest kontynuacją powieści „Nasze kiedyś”, wydanej w 2016 roku. W pierwszym tomie poznaliśmy dwoje głównych bohaterów – Polkę Julię Kot oraz Hiszpana Hektora Rodrigueza, którzy zakochali się w sobie podczas pobytu na gorącej Majorce, jednak przez jedno głupie nieporozumienie szybko rozstali. „Kiedy przyjdzie czas” rozpoczyna się w momencie, gdy Julia powraca do domu i chce za wszelką cenę wymazać Hektora ze swojego życia.

Książka nie podobała mi się, i to z wielu powodów. Wystawiłam jej jednak ocenę dostateczną, ponieważ były momenty, w których akcja czy też opisy wciągały i od „plusów” rozpocznę swoją recenzję.

W powieści sporo jest fragmentów pięknie opisujących rodzące się uczucie, zwłaszcza etap zauroczenia i dojrzewania miłości. Bardzo ładnie zostały również przedstawione relacje rodzinne państwa Kotów, zwłaszcza w obliczu choroby matki Julii.

Ważnym wątkiem w „Kiedy przyjdzie czas” są też przeżycia Julii związane z gwałtem, którego doświadczyła jako nastolatka. W jednej ze scen Julia spotyka gwałciciela, a rozmowa z nim pozwala jej zmierzyć się z tym trudnym doświadczeniem. Autorka przedstawia nam całą gamę uczuć – zarówno fizycznych, jak i psychicznych – z którymi musi się zmagać zgwałcona kobieta: ból fizyczny, strach przed ciążą, wstręt wobec swojego ciała, nienawiść i strach przed mężczyznami, wstyd i obawa, że jej bolesna tajemnica wyjdzie na jaw, jednoczesne pragnienie, by zwierzyć się komuś ze swego bolesnego sekretu i strach, że owo wyznanie zniszczy życie jej najbliższych, w końcu próba pogodzenia się z losem, ucieczka w inne zainteresowania i zajęcia, zapomnienie, wreszcie wybaczenie swemu prześladowcy i nawiązanie więzi uczuciowej z nowym mężczyzną. To „studium kobiety zgwałconej” jest najbardziej interesującym fragmentem powieści.

Poza tym jest już tylko gorzej. Książka jest bardzo nierówna – tak naprawdę akcja robi się interesująca gdzieś dopiero od 130 strony, gdy Julia powraca do rodzinnego miasteczka i musi zmierzyć się z bolesną przeszłością. Niestety dalej również pojawiają się wątki wlekące się jak flaki z olejem. I tak naprawdę w liczącej ponad 450 stron powieści dzieje się niewiele.

Druga sprawa to język. Miejscami powieść jest po prostu wulgarna. Już na początku straszą ohydne opisy wymiotów Julii, która za dużo wypiła („Wyszarpuję się z objęć Jeffa i opierając się o pierwsze drzewo, gdzieś tam w parku Świętego Jakuba, puszczam obrzydliwego pawia. Fuj! Blee!” „- Nie lubię piwa – Udaje mi się wypaplać jakoś niewyraźnie, po czym od razu wymiotuję po raz kolejny. Leje się ze mnie jak z węża strażackiego i przez chwilę mam wrażenie, że przez to umrę (…)”, s. 45).

Dialogi są idiotyczne, pełne utartych frazesów jakich pełno w pierwszym z brzegu romansidle. Najgorzej jednak wypadają opisy relacji pomiędzy Julią a Hektorem, a już zwłaszcza ich seksu.

Oczywiście sporo jest fragmentów romantycznych, o których wspominałam w „plusach”, ale pozostają one w cieniu scen bardzo niesmacznych.

Postać Julii to koszmar dla feministek. Ja wprawdzie feministką nie jestem, ale uważam, że ta dziewczyna nie ma w sobie krzty godności. W obecności Hektora zachowuje się jak słodka idiotka, gotowa spełniać każde jego zachcianki, zwłaszcza te łóżkowe. A już sceny erotyczne są jak z taniego pornosa („No i siadam. Tak normalnie, cipką na jego nabiegłych krwią ustach, a tyłkiem na klatce piersiowej. Tak chyba jest dobrze. A nich liże (…) Liże mnie całą, wargi, łechtaczkę i wejście do pochwy.”, s. 207). Hektor odnosi się do Julii jak do dziewczyny na telefon, a nie jak przystało zachowywać się wobec kobiety, z którą chce się spędzić życie, Zresztą Julia nie jest lepsza, pozwala ze sobą robić, co tylko jej facetowi się podoba („- To będzie szybka jazda, rozumiesz? Wejdę w ciebie. Zrobię to mocno… Będę cię pieprzył”, s. 270; „- Pieprz mnie skarbie. Mocniej, proszę… - O tak, bierz mnie całego, słodka dziewczyno… Uwielbiam twoją wygłodniałą cipkę. – A ja uwielbiam twojego wielkiego kutasa.”, s. 428-429). Oprócz tego zarówno główni bohaterowie, jak i ich rodzina oraz przyjaciele wciąż zwracają się do siebie per „pipo”, „kutasie”, „gnoju” itp. Nawet matka Julii, którą uważam za jedną z sympatyczniejszych bohaterek książki, tak mówi o początkach swego związku: „Miałam siedemnaście lat, kiedy ten tutaj mężczyzna, zwany również waszym ojcem dobrał się do mojego tyłka (…)” (s. 93).

Zastanawia mnie, dlaczego uczucie tak piękne jakim jest miłość, również ta fizyczna, w literaturze coraz częściej sprowadzana jest do zwykłej pornografii, zwierzęcego aktu niemającego nic wspólnego z prawdziwą miłością, a jedynie z zaspokojeniem popędów? Dlaczego bohaterowie rozmawiają ze sobą rynsztokowym językiem, niczym klient domu publicznego i pracująca tam prostytutka? Czy czytelników naprawdę zachwycają opisy wymiotów i dlaczego tego typu książki tak dobrze się sprzedają?

Recenzja pochodzi z mojego bloga "Świat Powieści": 

Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiatuszek
kasiatuszek
Przeczytane:2018-03-09, Ocena: 4, Przeczytałam,

Mija półtora roku odkąd zapoznałam się z debiutancką powieścią Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej zatytułowaną "Nasze kiedyś". Książkę bardzo miło wspominam, pomimo co poniektórych jej niewielkich mankamentów. Na tyle mnie zaintrygowała, a zakończenie zaskoczyło i pozostawiło w poczuciu niedosytu, iż zdecydowałam, że sięgnę po jej kontynuację. I właśnie niedawno na rynku wydawniczym ukazał się drugi, ubrany w niesamowicie nastrojową okładkę, tom o enigmatycznym tytule "Kiedy przyjdzie czas". Musiałam sięgnąć zatem po tę opowieść i poznać dalsze losy bohaterów. Jakie wrażenia wywarła na mnie druga część? I czy jestem usatysfakcjonowana z lektury? Zapraszam na moją opinię.


Natalia Jagiełło-Dąbrowska - rocznik 1988. Mama Kai, kadrowa, mieszkanka miasteczka niedaleko Bydgoszczy. W wolnych chwilach czyta i pielęgnuje miłość do fitnessu. Na pytanie, dlaczego postanowiła sama pisać, odpowiada tak: "To był impuls. Skończyłam czytać książkę, która bardzo mnie poruszyła. Postanowiłam wtedy, że ja też chcę mieć własną historię, chcę coś powiedzieć... Mówiąc >własną<, nie mam na myśli historii opartej na moim życiu, nie - chodzi o moje uczucia i wrażliwość, o moje spostrzeżenia dotyczące spraw bardzo ważnych dla wielu kobiet". W 2016 roku ukazał się jej debiut powieściowy pt. Nasze kiedyś, którego kontynuację stanowi najnowsza powieść. (źródło: okładka książki)


Julia spędza uroczy urlop na Majorce rozkoszując się nieskazitelnym pięknem jej klimatu. Co więcej, każdego dnia upaja się bliskością poznanego mężczyzny, Hektora, w którego oczach zupełnie przepadła. Zakochani, szczęśliwi i spełnieni spędzają wspólne chwile zapominając o tym, że wkrótce pobyt młodej kobiety na tej wspaniałej wyspie dobiegnie końca. Ten jednak następuje w dniu, kiedy Julia przypadkowo znajduje pewne pudełko. Odkrycie jego wnętrza sprawia, że dziewczyna kompletnie się rozsypuje. Od razu jej głowę zaprzątają pytania: Dlaczego nie powiedział? Dlaczego mnie oszukał? Dlaczego wykorzystał? Kobieta bez pożegnania wraca do Londynu, mając nadzieję, że uda jej się zapomnieć i wymazać z pamięci cudowne chwile. A przede wszystkim, że uda jej się wyrzucić Hektora z serca. Niestety, to nie jest takie proste, jeśli ten ciągle poszukuje z nią kontaktu. Julia postanawia zatem odwiedzić rodziców w Polsce, licząc, że pobyt w rodzinnym domu wyciszy jej myśli i uspokoi zranioną duszę. Ale i tam nie odnajduje w pełni ukojenia, bowiem pewnego dnia do jej drzwi zapuka przeszłość...

Owiana ciepłą i przyjemną nutą fabuła z płynnie poprowadzoną akcją naznaczoną kilkoma nagłymi zwrotami z pewnością wyróżnia najnowszy wolumin autorki. Niebywale poruszający i ujmujący prolog zachęca do zgłębienia się w ukazaną historię i stopniowego jej smakowania. Ów stanowi tylko wstęp do zajmującej, przepełnionej miłością, niepozbawionej nadziei, nostalgii oraz bardzo trudnych momentów opowieści. Ta, spisana za pomocą prostych słów na ponad czterystu pięćdziesięciu stronach, niewątpliwie budzi ogrom rozmaitych emocji. Łzy wzruszenia pojawiające się w kącikach oczu nierzadko przeplatają się ze szczerym uśmiechem na ustach, który początkowo delikatny, z czasem aż nadto wyrazisty przeradza się w lawinę śmiechu. Niekiedy tymże uczuciom towarzyszą również współczucie, zrozumienie, złość, przygnębienie czy wszechogarniający smutek, którymi otulone są pojedyncze fragmenty. Fragmenty przywołujące mnóstwo myśli, rodzące niejedną refleksję, wyzwalające lekkie napięcie, skłaniające do wyłuskiwania pewnych istotnych wniosków oraz niejako zagrzewające do dyskusji. Albowiem wspomniany utwór gromadzi parę zagadnień wartych uwagi, skupienia i pochylenia się nad ich niezaprzeczalnie ważną istotą. Depresja, konsekwencje emocjonalne i psychiczne gwałtu, długotrwała żałoba w związku z nagłą śmiercią bliskiej osoby to główne aspekty poruszone w powieści "Kiedy przyjdzie czas".
 
Aczkolwiek owe ujęcia nie przytłaczają intensywnie rozwijającego się wątku miłosnego. Motyw ten wysuwający się na pierwszy tor i prowadzony z odczuwalną pasją i fascynacją, stanowi kompozycję subtelności, tęsknoty, namiętności i gwałtowności. Silna więź łącząca wiodących prym bohaterów jest nieprawdopodobnie odczuwalna, a chwilami bywa troszkę irytująca, co wynika przede wszystkim z ich wahań nastrojów i braku zdecydowania. Sceny intymne uwzględnione w powieści są wyważone oraz przyjmują różne odcienie nasilenia i przyciągania. Niestety od pewnego momentu ich przesyt zaczął mi przeszkadzać, i zwyczajnie nachodziła mnie myśl, ażeby szczegółowe opisy owych pominąć. Wątek romantyczny stanowi swego rodzaju sinusoidę oraz przybiera zarówno kolory ciepłe i soczyste, jak i chłodne i blade. Jego przebieg jest w dużej mierze przewidywalny, a im bliżej rozwiązania, tym częściej nasuwają się te oto słowa "ale to już było". Krótko mówiąc, ów motyw po prostu toczy się według znanych już dla powieści obyczajowych (z romansem w tle) schematów. Zakończenie zatem nie zaskakuje, ale przywołuje bardzo miłe odczucia i ostatecznie pozostawia przyjemne wrażenie.  


Atutem tejże książki jest pierwszoosobowa narracja pozwalająca na precyzyjne i dokładne przyswojenie uczuć i przemyśleń głównej bohaterki jaką jest Julia. Możliwość śledzenia jej losów zarówno tych obecnych, jak i przeszłych oraz targających nią emocji ułatwia jasne zinterpretowanie jej późniejszych poczynań, zachowań czy sposobów postępowania i podejmowania decyzji ważących na przebiegu dalszego życia. Zaskakującym na pewno zabiegiem jest ujawnienie w pewnym momencie stanowiska Hektora - drugiej postaci odgrywającej istotną rolę. Pomysł ten jest bez wątpienia trafiony oraz stanowi niejako interesujący i pikantny zastrzyk urozmaicający całą opowieść i nadający jej niekiedy urzekający ton. Poza tymi dwiema, jakże absorbującymi osobowościami wyróżniającymi się upartością, wrażliwością i bezpretensjonalnością, w "Kiedy przyjdzie czas" przewija się szeroka paleta barwnych, frapujących i klarownych sylwetek. Wiele z nich zmaga się z bagażem doświadczeń, skomplikowanych przeżyć, traumatyczną nawracającą przeszłością, trudnymi wyborami każdego dnia, a nawet staje nad niejedną przepaścią, którą trzeba przeskoczyć. Czy z czyhających na nich zakrętów wyjdą obronną ręką? Odpowiedź na to pytanie odnajdziecie w najnowszej powieści autorki.

 
"Kiedy przyjedzie czas" to historia o pięknej miłości, cennej przyjaźni, radzeniu sobie z utratą najbliższej osoby i dramatycznymi zdarzeniami sprzed lat. O docenianiu życia i jego przewartościowaniu. O wybaczaniu, godzeniu się z przeszłością i rozpoczynaniu nowego etapu zawiłej życiowej drogi. O poszukiwaniu siebie oraz dostrzeganiu własnych wad i zalet. O walce ze słabościami, lękami i nieustannymi przeciwnościami losu. O tym, że nie należy się poddawać, a brnąć małymi kroczkami do przodu. I nade wszystko o tym, aby dać sobie szansę. I zawalczyć o siebie, swoje marzenia, swoje życie. I nigdy nie tracić nadziei na lepsze jutro. Bo na pewno kiedyś przyjdzie na nie czas...

 
"Kiedy przyjdzie czas" - powieść, która uprzyjemni wieczór i otuli swym ciepłem. Skusisz się?

Link do opinii

To moje pierwsze spotkanie z autorką. Zachęciła mnie okładka. Czytałam i miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje (może to, że nie czytałam pierwszej części miało znaczenie). Wiem, że życie nie jest pasmem szczęścia, ale tu sinusoida jakoś rozchuśtala się jakoś za bardzo

Link do opinii
Inne książki autora
Nasze kiedyś
Natalia Jagiełło-Dąbrowska0
Okładka ksiązki - Nasze kiedyś

Julia, młoda Polka, mieszka i pracuje w Londynie. Wszystkie troski i sukcesy dzieli ze swoją najlepszą przyjaciółką Sammy. Dziewczyny, chcąc odpocząć...

Recenzje miesiąca
Gdy byłem kimś innym
Stéphane Allix
Gdy byłem kimś innym
Najgorsze dzieci świata 2
David Walliams;
Najgorsze dzieci świata 2
Oddaj to morzu
Joanna Sykat
Oddaj to morzu
Spalona
Laura Bates
Spalona
Niech prawda śpi
Alicja Masłowska-Burnos;
Niech prawda śpi
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Małgorzata Czerwińska-Buczek
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Kaprys milionera
Izabella Frączyk, Jagna Rolska
Kaprys milionera
Pieniądze albo kasa
Paweł Beręsewicz
Pieniądze albo kasa
Pokaż wszystkie recenzje