Sprawiedliwość nosi jej imię. I ma krew na rękach.
Deszczowy, lipcowy poranek. Czterdziestoparoletni mężczyzna porywa młodą kobietę, która mimo niepogody postanowiła wyjść z domu i pobiegać. Nieco później jego zwłoki zostają znalezione na portowym maszcie w Snekkersten, kilkadziesiąt kilometrów od Kopenhagi.
Śledztwo, które prowadzi wypalona zawodowo inspektor Gitte Haralsen, wiedzie do makabrycznego odkrycia - w ciele ofiary zaszyto żuchwę kobiety. Szybko wychodzi na jaw, że mordu dokonano w akcie zemsty, nikt nie domyśla się jednak, że to dopiero początek koszmaru.
Zabójczyni zwana Mścicielką zaczyna swoją wendetę i nie zamierza przestać. By ją powstrzymać, Jakob Plummer, młody prokurator i członek zespołu śledczego, planuje zastawić pułapkę. Nie spodziewa się, że tym samym zostanie wciągnięty w niebezpieczną grę, w trakcie której zacznie wątpić, kto tak naprawdę stoi po stronie sprawiedliwości...
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-04-21
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 360
Język oryginału: polski
Zemsta po latach smakuje najlepiej... Seks, praca i alkohol od czternastu lat są stałymi elementami codzienności Moniki. Jej współpracownicy twierdzą...
Sue James i Russella Cho połączyło uczucie, o jakim żadne z nich do tej pory nawet nie śmiało marzyć. Drogi zmuszonej do małżeństwa dziewczyny i zakochanego...
Przeczytane:2026-05-16, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026,
Są książki, które mają być jedynie rozrywką. Kilka godzin napięcia, szybkie śledztwo, morderca, zaskoczenie na końcu i historia momentalnie ulatuje z głowy. ,,Kim jesteś, Skylar?" idzie w zupełnie innym kierunku. To thriller, który zamiast dawać czytelnikowi poczucie bezpieczeństwa, stopniowo odbiera mu pewność, że jeszcze potrafi jednoznacznie oceniać ludzi. Bo tutaj potwory nie zawsze wyglądają jak potwory, a sprawiedliwość bardzo szybko zaczyna przypominać brutalną obsesję.
Podczas czytania miałam wrażenie, jakbym obserwowała świat stojący na granicy całkowitego moralnego rozpadu. Niby istnieje policja, prokuratura, procedury i prawo, ale wszystko to wydaje się dziwnie martwe wobec krzywdy, która została wyrządzona dużo wcześniej. W tej historii najstraszniejsze nie są nawet same zbrodnie, lecz poczucie, że ktoś przestał wierzyć, iż system potrafi ochronić kogokolwiek. I właśnie z tego rodzi się coś znacznie bardziej niebezpiecznego.
Karolina Agata Socha bardzo świadomie igra z emocjami czytelnika. Nie próbuje stworzyć prostego podziału na dobrych i złych, bo takie rozróżnienie właściwie nie istnieje. Każda kolejna strona coraz mocniej pokazuje, że zemsta potrafi być uzależniająca. Że kiedy człowiek raz uzna siebie za sędziego, niezwykle trudno wyznaczyć granicę, której nie wolno przekroczyć. A mimo to autorka prowadzi tę historię tak, że momentami naprawdę trudno nie odczuwać satysfakcji, kiedy ktoś wymierza karę ludziom, którzy przez lata czuli się bezkarni. I właśnie wtedy pojawia się największy dyskomfort, bo czytelnik zaczyna rozumieć rzeczy, których rozumieć nie powinien.
Największą siłą tej książki jest atmosfera. Duszna, chłodna i niepokojąca od pierwszych stron. Nie chodzi nawet o sam klimat skandynawskiego kryminału, choć ten jest tutaj wyraźnie wyczuwalny. Bardziej o poczucie ciągłego zagrożenia, które unosi się nad całą historią. Nawet w spokojniejszych momentach czuć napięcie, jakby wszystko miało za chwilę eksplodować. Autorka świetnie buduje ten stan oczekiwania i niepewności. Czytelnik właściwie nigdy nie dostaje chwili pełnego oddechu.
Bardzo podobało mi się również to, że książka nie zamienia się w pusty pokaz brutalności. Owszem, są sceny mocne, momentami wręcz szokujące, ale nie zostały napisane wyłącznie po to, żeby epatować okrucieństwem. Każda z nich coś znaczy. Każda zostawia ślad i buduje obraz świata, w którym gniew dawno przestał mieścić się w normalnych granicach.
W książce bardzo dobrze wypada także motyw obsesji. Nie tej romantycznej i przerysowanej, ale dużo bardziej niebezpiecznej. Obsesji na punkcie tajemnicy, adrenaliny i ludzi, których nie da się rozszyfrować. Z czasem śledztwo przestaje być jedynie próbą złapania sprawcy. Staje się psychologiczną grą, w której emocje zaczynają przejmować kontrolę nad rozsądkiem. I właśnie wtedy historia robi się najbardziej interesująca.
Nie wszystko jest tutaj perfekcyjne. Są momenty, które wymagają od czytelnika lekkiego zawieszenia niewiary, szczególnie gdy akcja zaczyna nabierać niemal sensacyjnego tempa. Pojawiają się też sceny balansujące na granicy realizmu. Problem w tym, że kompletnie przestaje to przeszkadzać, kiedy człowiek wpadnie już w rytm tej historii. Bo ,,Kim jesteś, Skylar?" nie próbuje być chłodnym reportażem kryminalnym. To opowieść oparta przede wszystkim na emocjach, napięciu i moralnym chaosie.
Najbardziej zostaje jednak w głowie to dziwne uczucie, które pojawia się pod koniec. Świadomość, że autorka bardzo sprytnie manipuluje odbiorcą. Że krok po kroku prowadzi go do miejsca, w którym przestaje chodzić wyłącznie o rozwiązanie sprawy. Zaczyna chodzić o coś znacznie bardziej niewygodnego, o próbę odpowiedzi na pytanie, czy istnieją sytuacje, w których człowiek naprawdę jest w stanie zaakceptować cudzą brutalność, jeśli wierzy, że stoi za nią słuszny powód.