Najnowsza powieść mistrza prozy historycznej, autora bestsellerowych epickich cyklów ,,Filary ziemi" i ,,Stulecie".
Ken Follett rekonstruuje historię powstania jednej z najbardziej zagadkowych budowli na ziemi - megalitycznego kręgu Stonehenge.
Kopacz krzemienia o nieprzeciętnych zdolnościach.
Seft ma wyjątkowy talent do znajdowania złóż krzemienia. W letnim upale przemierza Wielkie Równiny, by wziąć udział w uroczystościach przesilenia, oznajmiających nastanie nowego roku. Seft ma nadzieję sprzedać na jarmarku świętojańskim kamień, który wydobył i odszukać Neen, dziewczynę, którą skrycie kocha. Jej rodzina żyje w dobrobycie, więc dla Sefta związek z nią to szansa na ucieczkę od prymitywnego ojca i braci, z którymi żyje w małej pasterskiej społeczności.
Kapłanka, która wierzy w niemożliwe.
Joia, siostra Neen, jest kapłanką i wizjonerką z niezrównanymi zdolnościami przywódczymi. Jako dziecko w zachwycie podziwiała ceremonię nocy świętojańskiej i marzyła o cudownym nowym pomniku, wzniesionym z największych kamieni na świecie. Jednak pośród wzgórz i lasów Wielkich Równin czuje się już nie pokój i nadchodzące kłopoty.
Pomnik, który stanie się fundamentem cywilizacji.
Wizja Joi o wielkim kamiennym kręgu, wzniesionym przez podzielone plemiona Równin, zainspiruje Sefta i stanie się dziełem ich życia. Ale gdy susza pustoszy ziemię, rośnie nieufność między pasterzami, rolnikami i mieszkańcami lasów - a pierwszy akt zwierzęcej przemocy prowadzi do otwartej wojny...
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2025-09-23
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 672
Tytuł oryginału: Circle of days
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Follett niewątpliwie na niezwykły talent do ukazywania skomplikowanych stosunków społeczno - politycznych, kreowania postaci o głębokim rysie psychologicznym wplatania wymyślonej fabuły w fascynujące wydarzenia w przeszłości. Tym razem jako tło wybrał zagadkową i fascynującą budowlę megalityczną. Nie ukrywam, że widząc zapowiedź tej książki, od razu zwróciłem uwagę na wątek Stonehenge. Rozbudził on nadzieję na kolejną niezwykłą historię. Niestety, tym razem spotkał mnie zawód. Wprawdzie Autor nadal potrafi wykreować społeczność wraz z jej skomplikowanym systemem powiązań międzyludzkich, a w tym przypadku także zależności między ludźmi a środowiskiem. Niestety, to tyle jeśli chodzi o zalety tej powieści. Nie chodzi nawet o współczesny język, jakimi posługują się bohaterowie. Chociaż zdecydowanie nie pomaga poczuć ducha tamtych czasów, to jednak nie dysponujemy możliwością dokładnego odtworzenia sposobu komunikacji ówczesnych ludzi. Za to ich sposób myślenia, używanego nazewnictwa, a także zachowania bardziej pasujący do czasów współczesnych, do tego słaba fabuła sprawia że lekturę powieści zakończyłem z uczuciem nie tyle niedosytu, co bardziej rozczarowania.
Wciągająca historia, dynamiczne postacie, które od początku są zaszeregowane jako "dobry" albo "zły". Liczne opisy życia, intrygi i czym społeczność epoki brązu się interesowała. Fabuła trochę się długo rozkręca, ale jednak warto.
Tim Fitzpeterson, wiceminister energetyki, powinien lepiej dobierać sobie kochanki. Urocza rudowłosa nieznajoma jest bardzo piękna, ale niestety podstawiona...
An epic of love, hatred, war and revolution A huge novel that follows five families through the world-shaking dramas of the First World War, the Russian...
Przeczytane:2025-10-02, Ocena: 6, Przeczytałam,
To, że Ken Follett jest mistrzem epickich sag, wiadomo nie od dziś, ale do jego najnowszej powieści „Krąg czasu” przyciągnęła mnie przede wszystkim tajemnica zamknięta w megalitycznym kręgu Stonehenge. Miałam okazję odwiedzić to miejsce kilka lat temu, co wywołało we mnie wiele pytań o jego pochodzenie i przeznaczenie. Jedna z hipotez sięgała nawet pozaziemskiej ingerencji, więc byłam ciekawa, jak do tematu podejdzie Ken Follett.
Cofamy się w prehistoryczne czasy, gdy powstają wspólnoty rolników, górników, hodowców, ludzi lasu i kapłanek. Z rywalizacji rodzi się współpraca, z cierpienia siła. To moment, w którym kiełkują pierwsze idee, potrzeba wiary w sens istnienia człowieka i zrozumienia świata, który go otacza. I potrzeba zjednoczenia, by stworzyć coś, co przetrwa ich wszystkich, co zamknie w sobie ich historię na tysiące lat.
Autor z właściwym sobie rozmachem pokazuje, że nawet w czasach, gdy ludzie nie znali pisma, emocje były równie silne jak dziś, a natura ludzka niezmiennie skomplikowana. Miłość, pożądanie, zazdrość, ambicja i pragnienie zemsty stanowią motor napędowy ich życia na równi z pierwotnym instynktem przetrwania. Kobiety w tej powieści, choć żyją w świecie zdominowanym przez mężczyzn, są jej sercem. Silne, intuicyjne, kierujące się mądrością i empatią, potrafią widzieć dalej niż ci, którzy rządzą siłą.
Jest w tej książce coś pierwotnego, surowego, a jednocześnie niezwykle poruszającego, bo tu losy zwykłych ludzi splatają się z wielką historią świata. I dużo bardziej niż wyjaśnienie powodów, czy technicznych możliwości przemieszczenia gigantycznych głazów (których oczywiście nie zabrakło),pochłonęły mnie historie Sefta i Neen, Pii i Hana czy kapłanki Joi. To ich losami żyłam przez niemal siedemset stron, utożsamiając się z nimi i kibicując ich planom. Bo choć minęły tysiące lat, wciąż szukamy tego samego - miłości, sensu i miejsca, do którego należymy.
Ken Follett stworzył powieść, która potrafi wciągnąć bez reszty niezależnie od tego, czy sięgasz po nią z kubkiem ciepłej herbaty po całym dniu pracy, czy w cichą niedzielę, gdy świat może na chwilę poczekać. I nie bez znaczenia jest przystępny styl autora, dzięki któremu nawet tak odległa epoka staje się bliska i zrozumiała, a losy bohaterów niezwykle osobiste. Czysta magia słowa.